Pod koniec czerwca pierwszych gości przyjmie Hotel Gołębiewski Pobierowo – jedna z najambitniejszych, ale też najbardziej kontrowersyjnych inwestycji turystycznych w Polsce w ostatnim czasie.

Przypominający ogromny statek wycieczkowy Gołębiewski ma 13 kondygnacji, w tym dwie podziemne, i 1,2 tysiąca pokojów (w pierwszym etapie udostępni około 500), w których będzie mogło wypoczywać jednocześnie 3 tysiące gości. To czyni go największym hotelem w Polsce.  

Największą atrakcją ma być park wodny Tropikana – największy hotelowy aquapark w Polsce. W jego skład wchodzi basen zewnętrzny o powierzchni boiska piłkarskiego, zjeżdżalnie i fontanny, strefa spa i wellness (gabinety zabiegowe, sauny, jacuzzi, jaskinie solna i śnieżno-lodowa, tężnie solankowe).

W Gołębiewskim znajduje się również 58 sal konferencyjnych, w tym jedna na 2,5 tysiąca osób, a także kawiarnia, trzy restauracje (dwie à la carte i jedna bufetowa), siłownia, kręgielnia, klub nocny i sale kinowo-teatralne. Obsługa obiektu liczyć będzie około 500 osób.

„Gołębiewski Pobierowo to ponad 180 tysięcy metrów kwadratowych przestrzeni stworzonej z myślą o wygodzie i niezapomnianej rozrywce dla każdego” – reklamuje się hotel na swojej stronie internetowej.

Czytaj więcej

Wakacje w Polsce. Nad Bałtykiem więcej rezerwacji i niższe ceny, w górach odwrotnie

Cennik robi wrażenie

Emocje budzi nie tylko rozmach inwestycji, ale też ceny pokojów. W pierwszej dobie funkcjonowania hotelu (z 26 na 27 czerwca) pokój dwuosobowy kosztuje 1614 złotych za noc, pokój dwuosobowy z widokiem na morze – 1695 złotych, a apartament z widokiem – 4800–5200 złotych.

Za tygodniowy pobyt dwóch osób w najtańszym pokoju trzeba więc zapłacić minimum 11,3 tysiąca złotych, a za wynajęcie na tydzień apartamentu – nawet ponad 26 tysięcy złotych.

Ceny są dynamiczne – zależą od terminu, standardu i wysokości zaliczki (wpłacając 90 procent z góry, można obniżyć koszt o kilkaset złotych).

Długa droga do otwarcia i ostra krytyka

Budowa hotelu rozpoczęła się w 2018 roku Pierwotnie miał on zostać otwarty już w 2020 roku, jednak plany te pokrzyżowała pandemia i problemy finansowe firmy.

Inwestycja była oczkiem w głowie właściciela Gołębiewski Holding, Tadeusza Gołębiewskiego, który jednak nie doczekał jej zakończenia (zmarł w 2022 roku). Pozostałe obiekty należące do sieci Gołębiewski znajdują się w Mikołajkach, Białymstoku, Karpaczu i Wiśle.

Projekt od początku budził ogromne kontrowersje. Krytycy wskazywali na zbyt dużą jego skalę, protestowali przeciwko zbytniej ingerencji w krajobraz i wycince 1500 drzew (hotel powstał tuż przy plaży, w otoczeniu lasu). Część inwestycji, w tym strefę basenową, Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał za samowolę budowlaną, ponieważ powstała bez kompletu wymaganych zgód.

Z kolei branża hotelarska obawia się wpływu nowego Gołębiewskiego na rynek i ceny – z jednej strony „gigant” może podnosić sufit cenowy nad Bałtykiem w szczycie sezonu, z drugiej – przy dużej liczbie pokojów obniżać ceny poza sezonem, żeby utrzymać obłożenie, wymuszając obniżki także u konkurencji.

Czytaj więcej

Kemping spod Śnieżki wśród najlepszych w Europie