Tajlandia od kilku lat konsekwentnie wzmacnia pozycję jednego z najważniejszych hubów turystycznych Azji Południowo-Wschodniej. Teraz Bangkok stawia kolejny krok – tym razem nie poprzez rozwój największych kurortów, lecz przez zwiększenie dostępności komunikacyjnej regionów pozostających dotąd poza głównym nurtem turystyki międzynarodowej, pisze niemieckojęzyczny portal Thailand Sun.

Najbardziej zaawansowanym projektem jest nowy port lotniczy w prowincji Bueng Kan, położonej nad Mekongiem, przy granicy z Laosem. Inwestycja o wartości około 8,1 miliarda bahtów (około 230 milionów dolarów) ma już zatwierdzoną ocenę oddziaływania na środowisko i może trafić pod obrady tajskiego rządu jeszcze w 2026 roku.

Jeżeli harmonogram zostanie utrzymany, budowa rozpocznie się w 2029 roku, a lotnisko miałoby zostać otwarte trzy lata później. Dla regionu oznaczałoby to przełom infrastrukturalny. Bueng Kan pozostaje dziś jednym z mniej dostępnych kierunków w północno-wschodniej części kraju, mimo rosnącego potencjału turystycznego.

Strategia władz jest wyraźna: większa dywersyfikacja ruchu turystycznego i zmniejszenie presji na najbardziej obciążone miejsca.

Pandemia pokazała, jak silnie tajska turystyka uzależniona jest od kilku głównych ośrodków. Dlatego nowe inwestycje mają nie tylko poprawić mobilność mieszkańców, ale także zachęcić turystów do odkrywania mniej znanych prowincji.

Czytaj więcej

Tajlandia szykuje zmiany w turystyce. „Podróże mają być głębsze i wartościowsze”

Kolejne lotniska w planach

W planach znajdują się również lotniska w Phatthalung, Mukdahan, Phayao, Satun i Kalasin. Projekty są na różnych etapach przygotowań – od analiz środowiskowych po projektowanie infrastruktury i wykupy gruntów.

Lotnisko w Phatthalung, planowane na południu kraju, ma kosztować około 3 miliardów bahtów. Z kolei Mukdahan i Satun mają pełnić ważną rolę w regionalnej siatce komunikacyjnej, szczególnie dla turystyki krajowej i transgranicznej.

Program inwestycyjny nie ogranicza się wyłącznie do nowych lotnisk. Tajlandia modernizuje także istniejące porty regionalne.

Na lotnisku w Chumphon wydłużany jest pas startowy, co ma wesprzeć strategiczny projekt Landbridge na południu kraju. Z kolei w Phrae rozpoczęto już działania związane z wywłaszczeniami gruntów pod przyszłą rozbudowę infrastruktury.

Regionalne huby i nowe technologie

Równolegle wybrane porty mają zostać przekształcone w regionalne huby lotnicze. Wśród nich znajdują się Krabi, Surat Thani, Udon Thani czy Khon Kaen.

W Krabi i Udon Thani do 2027 roku planowane jest wdrożenie systemów biometrycznych i rozszerzonych kontroli pasażerskich, zgodnych z międzynarodowymi standardami bezpieczeństwa. To sygnał, że Tajlandia przygotowuje się nie tylko na wzrost ruchu regionalnego, ale także na większą liczbę połączeń międzynarodowych.

Tajskie władze podkreślają jednak, że nie każdy projekt kończy się budową pasa startowego. Przykładem jest planowane wcześniej lotnisko w Nakhon Pathom, które zostało anulowane po ponownej analizie ekonomicznej po pandemii.

Powodem były wątpliwości dotyczące rentowności inwestycji, kwestie środowiskowe oraz sprzeciw lokalnych społeczności. To pokazuje, że nawet w kraju mocno stawiającym na rozwój turystyki infrastrukturalnej rośnie znaczenie społecznej i ekologicznej oceny inwestycji.

Czytaj więcej

W Tajlandii wraca podatek turystyczny. Najwięcej zapłacą przylatujący

Szansa dla branży turystycznej

Dla sektora turystycznego rozwój regionalnych lotnisk może oznaczać otwarcie nowych obszarów inwestycyjnych – zarówno dla hotelarstwa, jak i touroperatorów szukających alternatywy wobec przepełnionych miejsc.

Nowe porty mogą także wydłużyć średni czas pobytu turystów i zwiększyć udział podróży obejmujących wizyty w kilku częściach regionu, które są dziś jednym z ważniejszych trendów w azjatyckiej turystyce.

Na razie jednak wiele projektów pozostaje na etapie procedur administracyjnych, analiz środowiskowych i decyzji finansowych. W Tajlandii droga od zapowiedzi do realizacji dużych inwestycji infrastrukturalnych bywa długa. Branża będzie więc uważnie obserwować, które z planowanych lotnisk rzeczywiście wzniosą się w powietrze.