W styczniu tak zwany bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) spadł w Polsce do minus 29,2, czyli do poziomu najniższego od listopada 2020 roku, gdy na nastroje Polaków negatywnie oddziaływała wzbierająca druga fala pandemii koronawirusa i masowe protesty kobiet – pisze prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej, wprowadzając pierwszy temat cotygodniowego przeglądu zjawisk w gospodarce i polityce, które mają największy wpływ na sytuację turystyki wyjazdowej.

Czytaj więcej

Betlej: Nadchodzi era Omikronu, a polskie szczepienia w lesie

Jak pisze, słabsze nastroje występowały wcześniej jedynie w roku 2009 i generalnie w latach 2011-2013 oraz krótkotrwale (kwiecień-czerwiec) w roku 2020 podczas pierwszego ataku koronawirusa.

Wprawdzie nastroje konsumenckie nie mają zbytniego przełożenia na sprzedaż żywności i artykułów pierwszej potrzeby, ale już w wypadku towarów i usług wyższej potrzeby, do których zaliczają się zagraniczne wycieczki, już tak.

Co ciekawe – dodaje - o czym była już mowa we wcześniejszych materiałach, wyjątkowo niski poziom nastrojów konsumenckich jest swoistym polskim fenomenem, bo nie ma uzasadnienia w bieżącej sytuacji i w perspektywach polskiej gospodarki. Co ciekawe, tak źle oceniający sytuację Polacy, kupują na potęgę. W październiku i listopadzie 2021 roku (najnowsze dane) Polska była pod względem dynamiki sprzedaży detalicznej trzecim najlepszym krajem w Unii – sprzedaż wzrosła odpowiednio o 14,4 i o 21,2 procent.

W tym samym czasie w Niemczech, które pod względem nastrojów konsumenckich zajmowały w Unii Europejskiej drugie najlepsze miejsce po Szwecji, sprzedaż detaliczna… spadała o odpowiednio 1,5 i 2,1 procent.

Polscy i Niemcy - dwa spojrzenia na gospodarkę

Betlej przypisuje te „biegunowo odległe rezultaty” „klimatowi medialnego przekazu”. „W Niemczech mimo dość kiepskiej sytuacji gospodarczej media w sposób stonowany i umiejętny starają się podtrzymywać pozytywne nastroje miejscowych konsumentów, przyczyniając się w ten sposób w jakimś stopniu do poprawy kulejącej koniunktury, w tym również ogólnogospodarczej.

W Polsce sytuacja jest z reguły odwrotna. Mimo dużych sukcesów gospodarczych i rosnących płac realnych (w krajach strefy euro (...) płace te z reguły spadają, a w Niemczech są w stagnacji) trudno w mediach głównego nurtu doszukać się pozytywnych informacji. Zdecydowanie przeważa bezpardonowa krytyka otaczającej nas rzeczywistości i nic dziwnego, że dezinformuje ona część konsumentów i przyczynia się do udzielania odpowiedzi najmniej rzetelnych spośród wszystkich krajów Unii oddających poziom nastrojów konsumenckich.

Drugą, obok dezinformacji, przyczyną zupełnie nie pasujących do rzeczywistości wyników ankiet Eurostatu jest duża niechęć do rządu znacznej części obywateli. Przenosi się ona w niemałym stopniu na udzielane odpowiedzi i dodatkowo wypacza rezultaty badań koniunktury.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Część respondentów udziela jednak odpowiedzi dość racjonalnych, co powoduje, że Polska znajduje się „tylko” w ogonie Unii Europejskiej, a nie na ewidentnie ostatnim w niej miejscu” - rozwija swoje spostrzeżenia ekspert.

Polacy jak mówią, to... mówią

Jako „bezwzględne granice absurdu Betlej wskazuje badania koniunktury w przemyśle. Otóż, jak podaje Eurostat, w listopadzie i w grudniu Polska zajmowała według własnych przedstawicieli przemysłu ostatnie miejsce w Unii Europejskiej „z kompromitującymi wskaźnikami minus 14,1 i minus 13,6”. Tymczasem w listopadzie produkcja przemysłowa notowała wzrost o 14,8 procent, a w grudniu o 16,7 procent. Dawało to Polsce w pierwszym wypadku drugie miejsce po Litwie, a drugim wypadku miejsce pierwsze w Unii Europejskiej.

„Zweryfikowane już dane wzrostu w okresie pandemii, czyli w okresie dwóch lat, co pozwala uniknąć efektu mocno różniącej się bazy odniesienia z 2020 roku wskazują, że w listopadzie Polska była na pierwszym miejscu w UE ze wzrostem o 21 procent. Dwuletni wzrost produkcji w grudniu, czyli wobec grudnia 2019, wyniósł natomiast niemal kosmiczne 29,7 procent i prawdopodobnie również zapewni Polsce pierwsze miejsce wśród krajów członkowskich Unii Europejskiej”.

Czytaj więcej

Betlej: Polacy nie wierzą we własną gospodarkę i portfele. Winne media i inflacja

Niemcy w ankietach zajęły w tych samych miesiącach drugie najlepsze miejsce w Unii za Szwecją z bardzo dobrymi wskaźnikami 15,9 i 20. Chociaż niemiecki przemysł już od trzech miesięcy jest w recesji, a ostatni zweryfikowany listopadowy rezultat wskazuje na spadek produkcji o 2,4 procent. W ujęciu pandemicznym, czyli dwuletnim spadek ten był dokładnie dwukrotnie większy, czyli wyniósł 4,8 procent. Oznacza to, że w okresie ostatnich dwóch lat (dane za listopad) polski przemysł urósł na tle niemieckiego o 27,1 procent (sic!), a według danych grudniowych wzrost ten powinien przekroczyć nawet 30 procent – wyjaśnia Betlej.

To skłania autora do refleksji, że tego, co mówią w ankietach Polacy, w tym polscy przedsiębiorcy, na temat postrzegania sytuacji gospodarczej nie należy „traktować zbyt poważnie”. Wprawdzie ankietowani konsumenci z różnych względów podają zamiary i opinie „należące w Unii do zdecydowanie najgorszych”, ale to nie znaczy, że będą ograniczać konsumpcję, w tym również, że będą skreślali z listy rodzinnych wydatków zagraniczne wycieczki. „Jest to praktyczny skutek zjawiska Polski jako kraju jakby dwóch opinii, jednej dla ankieterów, a drugiej na prywatny użytek własnych decyzji i wydatków konsumenckich” - konkluduje.

Nowa Rada Medyczna, lepsze spektrum ekspertów

Prezes Traveldaty odnotowuje też dymisję 13 z 17 członków Rady Medycznej przy premierze. Przyjmuje to z niejaką ulgą, ponieważ, jak przypomina, krytykował „homogeniczny skład rady”.

„Duża liczba profesorów z pewnością nie przekładała się istotnie na jakość wydawanych rekomendacji. Czy w składzie takiej rady będzie 7, 17, czy 37 medyków wąskiej profesji, wydawane opinie będą jakościowo podobne”. Lepiej więc, żeby rada składała się też z ekspertów innych profesji, którzy zwracaliby uwagę na inne niż tylko czysto medyczne aspekty walki o ograniczenie epidemii.

W tę stronę – odnotowuje z zadowoleniem Betlej – idzie zapowiedź ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, że przy premierze powstanie nowa rada, w której znajdą się nie tylko medycy, ale też socjologowie i ekonomiści.

Mało szczepień, dużo kłopotów z Omikronem

Wraca też autor do problemu słabego zaszczepienia społeczeństwa. O ile – pisze - w krajach zachodnioeuropejskich (pełna dawka, stan na 16 stycznia) przekracza on już 70 procent (liderzy: Portugalia 88,9, Hiszpania 80,8, Dania 80,4, Irlandia 77,2, Belgia 76,5, Włochy 76,2 procent), o tyle w naszej części Europy wskaźnik powyżej 60 procent notuje jedynie Litwa (66,2). Na ogół wskaźniki zaszczepień są tu jeszcze niższe, w tym również w Polsce, w której wynosi on jedynie 56,5 procent.

„Warto przy tym wyraźnie zaznaczyć, że duże kłopoty epidemiczne miały i często nadal mają te kraje, w których wskaźnik ten nie jest wysoki, a należą do nich Słowacja (48,1), Rosja (47,7) i Bułgaria (28,3 procent). Natomiast większy wskaźnik zaszczepienia społeczeństw niż średnio w naszym regionie wykazują takie kraje jak Maroko (62,6), czy Turcja (61,8 procent)” - czytamy.

Znaczenia w poprawianiu odporności społeczeństw na zakażanie się koronawirusem nabierają szczepienia trzecią dawką, tzw. przypominającą. Jednak i w tym wypadku Polska jest w ogonie - 16 stycznia odsetek osób po trzecim szczepieniu wyniósł 23 procent.

Tymczasem „w Danii było to 57,4 procent, w Irlandii 51,5, w Belgii 51,1, we Włoszech 45,4, w Hiszpanii 37,6, a w Portugalii 37,3. Wyższy był udział osób zaszczepionych trzecią dawką także na Litwie 29,1, a nawet w Turcji 35,4 procent. W krajach będących tradycyjnymi liderami szczepienia społeczeństw, czyli w Wielkiej Brytanii i w Izraelu (mimo, że tempo szczepienia trzecią dawką ostatnio mocno w tym kraju osłabło) udział ten był jeszcze wyższy, a mianowicie odpowiednio 54,3 i 53,6 procent”.

W ostatnich trzech tygodniach z powodu znacznego wzrostu liczby nowych zakażeń w wielu krajach Europy Zachodniej, wywołanego rozpowszechnieniem się wariantu Omikron, tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń w Polsce ponownie stał się korzystniejszy od przeciętnej wartości na kontynencie.

Polski wskaźnik liczby zakażeń (2641) jest teraz znacznie poniżej średniej ważonej dla wszystkich krajów źródłowych (przyjmujących najwięcej turystów), czyli łącznie zachodnio- i środkowoeuropejskich (9164), jak również jest wyraźnie niższy, gdy w tym wskaźniku uwzględnimy europejskie kraje docelowe (9006).

Zdecydowanie mniej korzystnie wygląda natomiast sytuacja Polski pod względem liczby zgonów (67,8) i to mimo znaczącego jego spadku o ponad jedną trzecią w ostatnim tygodniu. Jest on teraz znacząco wyższy od łącznego wskaźnika dla europejskich krajów źródłowych (29,1), jak i od wskaźnika uwzględniającego zgony w europejskich krajach docelowych (25,1).

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

„Wykres wskazuje, że wobec otaczających nas krajów, pod względem wskaźnika nowych zachorowań i przy operowaniu średnimi jego wartościami pozycja Polski w okresie ostatniego tygodnia ponownie zmieniła się na korzyść, gdyż nie tylko pozostał on najniższy w tej grupie krajów, ale nawet umocnił się na tej pozycji. Najbliższe nam wskaźniki wykazują obecnie Słowacja (3035) i Niemcy (5487), zaś zdecydowanie najgorszy ma teraz Dania (26053), czyli 9,9-krotnie wyższy niż w naszym kraju” - czytamy w materiale Andrzeja Betleja.

Przegląd sytuacji epidemicznej w wybranych krajach Europy i świata

Na koniec przechodzi autor do omówienia infekcji koronawirusem w poszczególnych krajach, podzielonych, ze względu na ruch turystów, na rynki źródłowe i docelowe.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Ostatnio zdecydowanie najwyższe wskaźniki nowych zachorowań wykazują Francja (wzrost z 28493 do 31564), Dania (z 22086 do 26053) i Irlandia (spadek z 30447 do 25589). Wysokie wskaźniki mają bezpośredni związek z dominującym udziałem bardzo zaraźliwego wariantu Omikron w zakażeniach w tych krajach.

Najkorzystniejszy wskaźnik występuje w Niemczech (5487), w których udział tego wariantu jest na razie mniejszy niż w wiekszości krajów Europy Zachodniej. Wraz ze zwiększaniem się udziału wariantu Omikron w zakażeniach sytuacja epidemiczna w Niemczech, a zwłaszcza w krajach Europy Środkowej zmieni się wkrótce najprawdopodobniej zdecydowanie na niekorzyść – uważa Betlej.

„Nasz region na obecnym etapie znajduje się jeszcze w przeważającej mierze w obszarze oddziaływania wariantu Delta, który jest mniej zaraźliwy, ale też wywołuje relatywnie więcej przypadków śmiertelnych. Jest to podstawowa przyczyna obecnego znacznego zróżnicowania wskaźników epidemicznych w naszej i w zachodniej części Europy. W zachodnioeuropejskich krajach źródłowych mamy do czynienia z ponad 6,8-krotnie wyższym średnim wskaźnikiem nowych zakażeń (powód – znacznie bardziej zaraźliwy wariant Omikron), ale jednocześnie z 2,2- krotnie niższym wskaźnikiem liczby zgonów (powód – znacznie mniejsza śmiertelność wariantu Omikron niż Delty dominującej w naszej części Europy).

Dodatkowym istotnym czynnikiem zwiększającym wskaźniki liczby zgonów w krajach naszej części Europy są stosunkowo niskie wskaźniki wykonanych szczepień społeczeństw w tym regionie, w tym trzecią dawką, które chronią przede wszystkim przed ciężkimi i śmiertelnymi przebiegami choroby” - pisze ekspert z Traveldaty.

W Polsce po wcześniejszym dość istotnym spadku, w ostatnim tygodniu wzrost wskaźnika nowych zakażeń był mniejszy niż w Europie Środkowej jako całości i podniósł się z 2269 do 2641, czyli o około 16,4 procent i był czwartym najniższym w tej grupie 11 krajów.

Posługując się przykładami dużych i lepiej zaszczepionych krajów zachodnioeuropejskich i biorąc jednocześnie poprawkę na znacznie niższą wykrywalność zakażeń w naszym kraju często szacuje się liczbę wykrywanych zakażeń w szczycie piątej fali na 80-100 tysięcy dziennie. Tymczasem rzeczywista liczba nowych zakażeń może sięgnąć 200-300 tysięcy dziennie, czego skutkiem powinien być znaczny wzrost odporności społeczeństwa, co z kolei może poprawić sytuację epidemiczną już wczesną wiosną.

W lecie odporność populacji powinna ponownie spadać, a dla jej utrzymania potrzebna będzie zapewne kolejna już czwarta dawka preparatu – dowodzi Betlej.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Wskaźnik zgonów w środkowej części Europy wyniósł 41,2 (przed tygodniem 41,9). To wyraźnie wyższy wskaźnik niż w zachodnioeuropejskich krajach źródłowych, w których ostatni odczyt wyniósł 18,9 (przed tygodniem 13,2).

Jak wyjaśnia Betlej, zdecydowanie korzystnych dla rozwoju koronawirusa warunkach jesienno-zimowych rosnący negatywny wpływ ma łatwiejsza transmisja koronawirusa, zwłaszcza w zamkniętych pomieszczeniach, czemu sprzyja znaczące przeludnienie lokali mieszkalnych (spadek po czasach socjalizmu) oraz często występująca wielopokoleniowość rodzin zamieszkujących wspólne gospodarstwa domowe.

Negatywnie na ostateczne śmiertelne żniwo epidemii wpływa też prawdopodobnie niższa skuteczność leczenia chorych niż ma to miejsce w wielu wyżej rozwiniętych krajach zachodnioeuropejskich.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W Hiszpanii w ostatnim tygodniu odnotowano kolejny, ale tym razem już umiarkowany wzrost wskaźnika liczby nowych zakażeń z 16784 do 20388, czyli o 21,5 procent (poprzednio o prawie 13 procent). W tym okresie podniósł się również wskaźnik w ważnych regionach turystycznych, w tym zdecydowanie w Katalonii z 15295 do 22903 i w Walencji i Alicante z 12530 do 15375, a w nieznacznym stopniu na Balearach, z 11118 do 11140. Podniesienie się tego wskaźnika odnotowano w minionym tygodniu również na Wyspach Kanaryjskich - z 13519 do 15641. Należy jednak zaznaczyć, że tamtejsze wskaźniki, mimo że przekroczyły już średnią z krajów docelowych (8624), są przeważnie korzystniejsze niż w Hiszpanii jako całości (20388).

Obok Hiszpanii w ostatnich trzech tygodniach wzrost wskaźników liczby nowych zakażeń odnotowano w większości krajów docelowych, w tym w Portugalii (wzrost z 21158 do 24032), Włoszech (z 18360 do 20186), Chorwacji (z 10892 do 12641), Turcji (z 5037 do 5665) i Bułgarii (z 4474 do 5824). Spadki wskaźnika odnotowano Grecji (z 22856 do 14060), na Cyprze (z 36408 do 24564) i Malcie (z 13936 do 7557).

W Egipcie w ostatnim tygodniu wskaźnik podniósł się z 55,5 do 70,3 zakażeń na milion mieszkańców. Niewielki spadek z 1,84 do poziomu 1,77 odnotował natomiast tygodniowy wskaźnik liczby zgonów. Oba główne wskaźniki epidemiczne są obecnie najniższe wśród wszystkich monitorowanych krajów źródłowych i docelowych.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W ostatnim tygodniu sytuacja epidemiczna w USA uległa kolejnemu istotnemu pogorszeniu. Wskaźnik nowych zakażeń wzrósł z 12940 do 14409 przypadków na milion mieszkańców.

W Japonii odnotowano bardzo istotne pogorszenie się sytuacji epidemicznej - wskaźnik nowych zakażeń wzrósł z 183 do 756. W Korei Południowej jego wartość nieco wzrosła z 494 do 542, a Chinach do 21,5 – odnotowuje Betlej.