Wiadomo już dzisiaj, że wariant koronawirusa nazwany Omikronem jest znacznie bardziej zaraźliwy, ale też wywołuje znacznie łagodniejszy przebieg covidu i skutki choroby niż jego poprzednik Delta. Przy tym staje się dominujący w kolejnych krajach, co wiąże się z wyraźnie dużym wzrostem liczby zakażeń w krajach Europy zachodniej, USA i w Kanadzie – wprowadza czytelników w materiał omawiający sytuację epidemiczną w wybranych krajach prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej, który wznowił publikowanie swoich cotygodniowych raportów po trzytygodniowej przerwie spowodowanej okresem świąteczno-noworocznym.

Przedstawia też wykres wzrostu udziału wariantu Omikron w niektórych krajach (do 5 stycznia 2022 roku).

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Jak wskazuje w komentarzu autor, warto zwrócić uwagę na bardzo szybki wzrost udziału Omikrona w ogólnej liczbie zakażeń i towarzyszący mu bardzo niski wskaźnik śmiertelności.

Nadchodzi era Omikrona, będzie jak zwykła grypa?

„Następne w kolejności ekspansji nowej odmiany wirusa są kraje Europy Środkowej, a zwłaszcza Polska, Czechy i Węgry. To co nie wydaje się podlegać większym wątpliwościom to sytuacja, że tak zaraźliwy wariant najprawdopodobniej wywoła kolejną falę epidemii, czyli w warunkach polskich już piątą. Skala wzrostu nowych zachorowań może być tak duża, że liczba osób, które powinny zostać hospitalizowane może przekroczyć racjonalną liczbę możliwości polskich szpitali” - pisze Betlej.

Jego zdaniem w tej sytuacji, przy potwierdzonej relatywnej łagodności nowego wariantu wirusa pragmatycznym rozwiązaniem powinno być zastąpienie części hospitalizacji „rozważną opieką domową”.

Brak kolejnych groźnych mutacji koronawirusa może spowodować, że jesienna sytuacja epidemiczna będzie pod względem skali zagrożenia zdrowia stopniowo upodabniać się do wielokrotnie spotykanych w przeszłości epidemii grypy - dodaje.

Zaszczepienie społeczeństwa nadal małe

Ważnym niekorzystnym czynnikiem, który wywiera i nadal będzie wywierał negatywny wpływ głównie na liczbę zgonów jest stosunkowo niski stopień zaszczepienia społeczeństw w Polsce i w innych krajach naszego regionu – przypomina ekspert.

O ile w krajach zachodnioeuropejskich (pełna dawka, stan na 2 stycznia) przekracza on już na ogół znacząco 70 procent (liderzy: Portugalia 88,4, Hiszpania 80,3, Dania 78,6, Irlandia 76,9, Belgia 76,2, Włochy 75,1 procent), o tyle w naszej części Europy wskaźnik powyżej 60 procent notuje jedynie Litwa (65,6). Na ogół wskaźniki zaszczepień są tu jeszcze niższe, w tym również w Polsce, w której wynosi on 55,5 procent.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Charakterystyczne, że duże kłopoty epidemiczne miały i często nadal mają te kraje, w których wskaźnik zaszczepienia jest szczególnie niski, jak Słowacja (44,6), Rosja (46,5) i Bułgaria (27,7 procent). Z kolei niespodzianką może być, że lepiej zaszczepione są społeczeństwa Maroka (62,4) i Turcji (61,2 procent).

Coraz większego znaczenia dla podniesienia odporności społeczeństw na zakażanie się koronawirusem nabierają szczepienia trzecią dawką. tzw. przypominającą, w ramach których tempo dokonywanych zabiegów jest z reguły znacznie wyższe niż szczepień pierwszą i drugą dawką łącznie.

W Polsce postęp trzecich szczepień jest widoczny, ale przebiega mało dynamicznie - 2 stycznia wyniósł 18,1 procent, podczas gdy u liderów szczepień osiągnął wyraźnie wyższy poziom. W Danii było to 48,8 procent, w Irlandii 43,9, w Belgii 37,8, we Włoszech 33,5, w Hiszpanii 30,1, a w Portugalii 29. Wyższy był udział osób zaszczepionych trzecią dawką także na Litwie 23,3, a nawet w Turcji 28 procent. W krajach będących tradycyjnymi liderami szczepienia społeczeństw, czyli w Wielkiej Brytanii i w Izraelu (mimo że tempo szczepienia trzecią dawką ostatnio mocno w tym kraju osłabło) udział ten był jeszcze wyższy, a mianowicie odpowiednio 50,9 i 46,3 procent – wylicza Betlej.

Przy spadającej wraz z upływem czasu odporności osób wcześniej zaszczepionych istnieje ryzyko obniżania się ogólnej odporności polskiego społeczeństwa. Wobec słabego tempa szczepienia się osób drugą dawką (około 500 tysięcy w skali miesiąca), które wcześniej nie zdecydowały się na przyjęcie preparatu, dla utrzymania odporności społeczeństwa na niezmienionym poziomie konieczne jest podawanie co miesiąc prawie 1,5 miliona trzecich dawek preparatu, czyli w przybliżeniu 350 tysięcy tygodniowo. W ostatnich trzech tygodniach szczepiono średnio około 660 tysięcy osób tygodniowo, czyli przekraczano niezbędne minimum prawie 2-krotnie. W tygodniu kończącym się 5 grudnia przekroczenie to było jednak 4,5-krotne,a przed 3 tygodniami zaszczepiono 1,219 miliona osób, co oznaczało wówczas aż 6-krotne przekroczenie minimum niezbędnego do stabilizacji poziomu odporności naszego społeczeństwa jako całości – relacjonuje prezes Traveldaty.

Polska w zakażeniach poniżej średniej europejskiej

W ostatnich trzech tygodniach – pisze dalej - z powodu bardzo znacznego wzrostu liczby nowych zakażeń w wielu krajach Europy Zachodniej wywołanego rozpowszechnieniem się wariantu Omikron tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń ponownie stał się korzystniejszy od przeciętnej jego wartości na kontynencie.

„Obecny polski wskaźnik liczby zakażeń (2053) jest teraz znacznie poniżej średniej ważonej dla wszystkich krajów źródłowych, czyli łącznie zachodnio- i środkowoeuropejskich (6292), jak również jest wyraźnie niższy, gdy w tym wskaźniku uwzględnimy też europejskie kraje docelowe (4516).

Zdecydowanie mniej korzystnie wygląda obecna sytuacja Polski pod względem wskaźnika liczby zgonów (86,3), który jest obecnie znacząco wyższy od łącznego wskaźnika dla europejskich krajów źródłowych (32,9), jak również od wskaźnika uwzględniającego zgony w europejskich krajach docelowych (26,3). Istotne jest również to, że wskaźniki te poruszają się w przeciwnych kierunkach. Wskaźnik liczby zgonów dla Polski wzrasta, a dla wymienionych wyżej krajów europejskich maleje”.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

„Wykres wskazuje, że wobec otaczających Polskę krajów, pod względem wskaźnika nowych zachorowań i przy operowaniu średnimi jego wartościami pozycja Polski w ostatnich trzech tygodniach zmieniła się zdecydowanie na korzyść, gdyż stał się on najniższy w tej grupie krajów. (…) Odwrotna sytuacja wynikła w okresie ostatnich trzech tygodni w zakresie wskaźnika liczby zgonów, który wzrósł z 74,1 do poziomu 86,3, co oznacza tygodniowy gradient wzrostu na poziomie 5,2 procent (w poprzedzającym tygodniu wyniósł on 6 procent)”.

Pesymistyczne nastroje Polaków

Niektórzy menedżerowie biur podróży mają wątpliwości, czy zorganizowanej turystyce wyjazdowej uda się wrócić w 2022 roku do rekordowego poziomu z roku 2019. W kontekście dość szybkiej i systematycznej poprawy sytuacji finansowej polskich gospodarstw domowych i dużego potencjału wzrostu wynikającego ze stosunkowo niskiej bazy uczestnictwa Polaków w tego rodzaju turystyce, obawy te wydają się przesadzone – pisze autor.

Zaraz jednak przyznaje, że Polacy często reagują inaczej niż podpowiadają im wskaźniki ekonomiczne. Ich oceny są „całkowicie różne od jej [sytuacji gospodarczej Polski] postrzegania przez instytucje międzynarodowe z Komisją Europejską włącznie”.

Podkreśla, że w raportach Komisji Europejskiej i „właściwie we wszystkich materiałach poważnych instytucji międzynarodowych” perspektywy rozwoju polskiej gospodarki i PKB, a także materialnego awansu gospodarstw domowych przedstawiane są jako bardzo dobre. Tym bardzo korzystnym prognozom towarzyszą zarazem bardzo pesymistyczne przewidywania respondentów w badaniach nastrojów, które opracowuje Europejski Urząd Statystyczny Eurostat.

Komisja Europejska przewiduje, że PKB Polski wzrośnie w tym roku o 5,2 procent. Nieznacznie wyżej ocenia ona jedynie perspektywy pięciu krajów z przeważnie niskimi bazami odniesienia, jak Hiszpania (5,5 procent), Chorwacja (5,6 procent), Portugalia, Słowacja (po 5,3 procent) i Węgry (5,4 procent). W kolejnym 2023 roku Polska ma być nawet drugim najszybciej rozwijającym się krajem Unii Europejskiej po Rumunii.

Tymczasem pesymizm Polaków lokuje ich kraj na czwartym miejscu od końca „z dramatycznie niekorzystnym wskaźnikiem minus 38,3”. Gorsze wyniki mają jedynie Czechy – minus 41, których rozwój stał się relatywnie słaby, m.in. z powodu zbyt żwawych podwyżek stóp procentowych, Grecja i tradycyjnie słabo wypadająca w takich ankietach Słowenia – po minus 41,3.

Od innych krajów unijnych dzieli Polskę przepaść in minus, w tym od Włoch minus 10,8, a od Hiszpanii minus 15,3. „Warto też zaznaczyć, że ostatnie listopadowe dane z gospodarki były dla Polski wyjątkowo korzystne, a dla krajów Europy Zachodniej odwrotnie, zwłaszcza dane o charakterze wyprzedzającym PMI”.

Perspektywom finansowym swoich gospodarstw domowych Polacy wystawiają równie surową ocenę. Gorzej wypadają w Unii tylko cztery kraje – trzy już wymienione i Bułgaria. Zdecydowanie lepiej wypadają kraje strefy euro z przeżywającymi coraz wyraźniejsze spowolnienie i stagnację płac realnych Niemcami na czele – wskazuje Betlej.

Dlaczego Polacy nie wierzą w dobre perspektywy?

Zastanawiając się, skąd bierze się tak daleko idąca rezerwa Polaków w ocenie szans polskiej gospodarki i ich własnych dochodów, Betlej dochodzi do wniosku – nie pierwszy zresztą raz - że na pierwszym miejscu winne są media, w których „trudno jest doszukać się jakiejkolwiek pozytywnej wiadomości [na ten temat]”.

Dodatkowo – przyznaje autor - „na bardzo niekorzystne rezultaty badań może też wpływać przekonanie o fatalnej sytuacji inflacyjnej, z którą według mediów mamy do czynienia w Polsce. Tymczasem, wynika ona w dużej mierze z bardzo niskich cen towarów i usług w Polsce. Są one (według Eurostatu 2020) niższe średnio o aż 43,6 procent niż w strefie euro i – co może zaskakiwać – o 15,6 procent niż w naszym regionie Europy, co tworzy dla Polski niekorzystny efekt niskiej bazy, przy której obecne wzrosty cen np. energii powodują oczywisty spotęgowany efekt statystyczny. Nieco niższe ceny w naszym regionie mają jedynie Bułgaria i Rumunia, a dość istotnie wyższy Słowacja, Estonia, Łotwa i Czechy”.

Dla podkreślenia dobrej sytuacji Polski na tle Europy, prezes Traveldaty przedstawia wykres ilustrujący relacje „inflacji cen produkcji przemysłowej”, czyli wskaźnika PPI (producer prices index).

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Zestawienie to może być dla wielu pewnym zaskoczeniem, wynika z niego bowiem, że inflacja producencka jest w Polsce nie tylko najniższa w naszym regionie, ale równocześnie znacznie niższa niż w wiodących przemysłowo krajach Europy Zachodniej.

„Rzecz w tym, że rosnące ceny wyrobów przemysłowych przerzucane są z pewnym opóźnieniem na konsumentów. Na razie nie jest to jeszcze zanadto widoczne w krajach strefy euro (może za wyjątkiem Hiszpanii), gdyż mieszczą się one w rozdętych tam marżach dystrybutorów i sprzedawców detalicznych, stąd ich wpływ na ceny konsumenckie jest na razie ograniczony.

W Polsce jest z reguły odwrotnie, marże bowiem, zwłaszcza producenckie, były tak małe, że postpandemiczny nadpopyt stworzył nieoczekiwane wcześniej szanse wygenerowania znacznego ich wzrostu. Jednym z jego efektów jest znaczne podniesienie się zysków przedsiębiorstw od producenta poprzez cały łańcuch przepływu towarów do konsumenta, który wyraźnie odzwierciedla się obecnie w bardzo znacznym wzroście podatku CIT, czyli o prawie 31 procent w październiku i ponad 25 procent w całym okresie styczeń-październik.

Jednym z wniosków z takiej sytuacji jest to, że za część wzrostu cen konsumenckich odpowiada duży wzrost marż i zysków przedsiębiorstw producenckich oraz handlu hurtowego i detalicznego. Wniosek taki jest cenny dla rzetelnej analizy źródeł i przyczyn wysokiej obecnie inflacji konsumenckiej”.

Przegląd sytuacji epidemicznej w wybranych krajach

Ostatnią część materiału Andrzej Betlej poświęca na omówienie sytuacji w zakresie rozwoju infekcji koronawirusem w wybranych krajach. Dzieli je przy tym na dwie grupy - rynki źródłowe i docelowe w turystyce masowej.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Obecnie zdecydowanie najwyższe wskaźniki nowych zachorowań wykazują Irlandia (23100), Dania (19853), Francja (17371) i Wielka Brytania (16977). Z wyjątkiem Danii wszystkie te kraje jeszcze trzy tygodnie wcześniej miały wskaźniki zbliżone do średniej dla tej grupy krajów, a bardzo znaczne ich wzrosty mają bezpośredni związek wysokim udziałem bardzo zaraźliwego wariantu Omikron w procesach zakażeń w tych krajach.

Najkorzystniejsze wskaźniki występują teraz w tych krajach, w których udział tego wariantu jest jeszcze niewielki, czyli w Austrii (2329) i w Niemczech (2376). Wraz ze zwiększaniem się udziału wariantu Omikron w wykrywanych zakażeniach sytuacja epidemiczna w tych krajach, bliskich Europie Środkowej, zmieni się najprawdopodobniej zdecydowanie na niekorzyść.

Nasz region na obecnym etapie znajduje się jeszcze prawie wyłącznie w obszarze oddziaływania wariantu Delta, który jest mniej zaraźliwy, ale też wywołuje więcej przypadków śmiertelnych. Jest to podstawowa przyczyna znacznego zróżnicowania wskaźników epidemicznych w naszej i w zachodniej części Europy. W zachodnioeuropejskich krajach źródłowych mamy do czynienia z ponad 7-krotnie wyższym średnim wskaźnikiem nowych zakażeń (powód - bardziej zaraźliwy wariant Omikron), ale jednocześnie z 3,1-krotnie niższym wskaźnikiem liczby zgonów (powód – znacznie mniejsza śmiertelność wariantu Omikron niż Delty dominującej w naszej części Europy).

Dodatkowym istotnym czynnikiem zwiększającym wskaźniki liczby zgonów w krajach Europy Środkowej są stosunkowo niskie wskaźniki wykonanych szczepień społeczeństw w tym regionie, które chronią przede wszystkim przed ciężkimi i śmiertelnymi przebiegami choroby. (...)

W Polsce w okresie ostatnich trzech tygodni spadek wskaźnika nowych zakażeń był nawet nieco większy niż w regionie jako całości. Zmniejszył się on z 4149 do 2053, czyli o około 50,5 procent i był szóstym najniższym w tej grupie 11 krajów.

Znacznie mniej korzystnie prezentował się polski wskaźnik liczby zgonów, który wzrósł w tym okresie z 74,1 do 86,3 i był drugim najwyższym (po Węgrzech) wśród 11 monitorowanych krajów naszego regionu.

Poprzednia słabnąca dynamika wzrostu i obecny wyraźny spadek sugerują, że szczyt czwartej fali wywołanej wariantem Delta jest już w zakresie liczby zakażeń zdecydowanie za nami. Niestety już w najbliższej przyszłości przyjdzie się nam zmierzyć z nieuchronną piątą falą wywołaną stopniowo rozpowszechniającym się wariantem Omikron.

Mediana przewidywań epidemiologów odnośnie do liczby nowych wykrytych zakażeń w połowie stycznia oscyluje wokół 20 tysięcy przypadków. Posługując się przykładami dużych i lepiej zaszczepionych krajów zachodnioeuropejskich i biorąc jednocześnie poprawkę na znacznie niższą wykrywalność zakażeń w naszym kraju można szacować liczbę wykrywanych zakażeń w szczycie piątej fali na 80-100 tysięcy przypadków dziennie i nieco niższą liczbę przypadków śmiertelnych niż w szczycie fali czwartej.

Rzeczywista liczba nowych zakażeń może natomiast osiągać poziom około 200 tysięcy dziennie, czego skutkiem powinien być znaczny wzrost bieżącej odporności epidemicznej społeczeństwa, co z kolei może skutkować (o ile nie pojawi się kolejny groźny wariant koronawirusa) szybką poprawą sytuacji epidemicznej począwszy od wczesnej wiosny tego roku.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W ostatnim tygodniu wskaźnik liczby zgonów dla Polski był już drugim najwyższym zarówno wśród krajów Unii Europejskiej, jak i wśród wszystkich 36 monitorowanych krajów źródłowych i docelowych, a wyższym wskaźnikiem legitymują się obecnie jedynie Węgry (90,2). Sytuacja taka jest zgodna z naszymi przewidywaniami sprzed kilku miesięcy, gdy zakładaliśmy, ze Polska będzie miała poważne szanse na pozycję lidera pod względem wskaźnika liczby zgonów wśród monitorowanych przez nas krajów. (...)

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W Hiszpanii w ostatnich trzech tygodniach odnotowano bardzo znaczny, bo 6,7-krotny wzrost wskaźnika liczby nowych zakażeń z 2226 do poziomu 14858. W tym okresie podniósł się również wskaźnik w ważnych regionach turystycznych, w tym w Katalonii z 2125 do 14950, na Balearach z 1843 do 7760, a w rejonie Walencja i Alicante z 2260 do 9350. Podniesienie się tego wskaźnika odnotowano w minionym tygodniu również na popularnych Wyspach Kanaryjskich z 1463 do 11610. Należy jednak zaznaczyć, że tamtejsze wskaźniki, mimo że przeważnie przekroczyły już średnią z krajów docelowych (4664), są średnio zbliżone do ich wartości w zachodnioeuropejskich krajach źródłowych (10396), są natomiast korzystniejsze niż w Hiszpanii jako całości (14858). (...)

Obok Hiszpanii znaczący wzrost wskaźników liczby nowych zakażeń odnotowano we wszystkich krajach docelowych, a największe z nich miały miejsce w Portugalii (wzrost z 2696 do 14141), Włoszech (z 1928 do 11271), Grecji (z 3363 do 16846), na Malcie (z 1346 do 18020) i na Cyprze (z 4618 do 25216). Najłagodniejsze wzrosty wskaźnika miały miejsce w Chorwacji (z 5650 do 6754), Bułgarii (z 1671 do 2148) i Albanii (z 710 do 1096).

Na bardzo niskim poziomie pozostawał w ostatnich kilku tygodniach wskaźnik nowych zakażeń w Egipcie, który nawet obniżył się w ostatnich trzech tygodniach z 58,8 do 56,6 zakażeń na milion mieszkańców”.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W USA w ostatnich trzech tygodniach sytuacja uległa zdecydowanemu pogorszeniu. Wskaźnik nowych zakażeń wzrósł z 2153 do 7633, co było związane ze znacznym rozpowszechnieniem się wariantu Omikron.

W Japonii odnotowano istotne pogorszenie się wcześniej bardzo korzystnej sytuacji epidemicznej, ponieważ wskaźnik nowych zakażeń wzrósł z 6,81 do 22 przypadków na milion mieszkańców, w Korei Południowej wartość wskaźnika spadła z kolei 862 do 616.

Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń w Chinach po wcześniejszym dość zdecydowanym wzroście do 9,17 spadł w ostatnich trzech tygodniach do 3,52 na milion mieszkańców. Od początku lutego tego roku nie odnotowano już w tym kraju ani jednego przypadku zgonu z powodu koronawirusa.