„Airbnb to nie turystyka, to inwazja” - Malaga też ma dość turystów

Brak mieszkań do wynajęcia dla stałych mieszkańców to główny powód, dla którego na ulice kolejnego miasta wychodzą protestujący. Często w turystach upatrują źródła problemu.

Publikacja: 02.07.2024 12:44

Ulicami Malagi przeszło co najmniej kilka tysięcy protestujących

Ulicami Malagi przeszło co najmniej kilka tysięcy protestujących

Foto: AFP, Jorge Guerrero

W Hiszpanii turystyka masowa spotyka się z coraz większym oporem. Ostatnio na ulice stolicy Andaluzji wyszły tysiące osób, by zaprotestować przeciwko przyjezdnym. Władze twierdzą, że w manifestacji udział wzięło około 5,5 tysiąca demonstrantów, organizatorzy mówią o 25 tysiącach, a gazeta „El Pais” oszacowała liczbę uczestników na 15 tysięcy - pisze niemiecka gazeta „Tagesschau” w swoim elektronicznym wydaniu. Hiszpańskie media potwierdzają jednak, że w stolicy Andaluzji protest był jednym z większych zorganizowanych w ostatnim czasie.

Czytaj więcej

Majorka: Krnąbrnych turystów trzeba wychowywać, a nie karać zakazami

Mieszkańcy Malagi walczą przede wszystkim o dostęp do mieszkań na wynajem długoterminowy – na transparentach można było przeczytać hasła typu „Malaga do życia, nie do przetrwania”, „Malaga nie jest na sprzedaż”, „Pensja 1300, czynsz 1100 – jak mam żyć?” i „Airbnb to nie turystyka, to inwazja”. Uczestnicy domagają się wprowadzenia zakazu wynajmu mieszkań dla przyjeżdżających. Jeden z nich, mówił w rozmowie z AFP, że miasto stało się parkiem rozrywki. Doszło już do tego, że garaż bez okien oferowany jest jako normalne mieszkanie w cenie 600 euro miesięcznie. Inni narzekają, że kupno domu stało się niemożliwe.

Problem Hiszpanii — za dużo turystów, za mało sąsiadów

Organizatorem wiecu było stowarzyszenie mieszkańców Sindicato de Inquilinos e Inquilinas. Jego rzecznik mówił, że sytuacja jest już nie do wytrzymania, a głównym problemem jest wspomniany brak mieszkań. Obecnie w mieście jest aż 12 tysięcy obiektów posiadających licencję na wynajem krótkoterminowy, ale mieszkańcy wiedzą, że to niepełna liczba, bo wiele lokali jest niezarejestrowanych.

Czytaj więcej

Barcelona mówi stop wakacyjnym apartamentom. Mieszkańcy ważniejsi od turystów

Problem jest widoczny w wielu hiszpańskich miastach – już od kilku tygodni w Kadyksie, w miejscach atrakcyjnych turystycznie, gromadzą się protestujący z hasłami „Jeden turysta więcej, to jeden sąsiad mniej”. Miasto jest popularnym celem na trasie statków wycieczkowych. Do podobnych protestów dochodziło ostatnio także na Majorce, w Barcelonie i na Wyspach Kanaryjskich.

Hiszpania jest drugim po Francji najpopularniejszym kierunkiem wakacyjnym na świecie – w zeszłym roku odwiedziło ją 85 milionów turystów zagranicznych.

Czytaj więcej

Ekspert radzi: Biura podróży nie mogą lekceważyć protestów przeciwko turystom

W Hiszpanii turystyka masowa spotyka się z coraz większym oporem. Ostatnio na ulice stolicy Andaluzji wyszły tysiące osób, by zaprotestować przeciwko przyjezdnym. Władze twierdzą, że w manifestacji udział wzięło około 5,5 tysiąca demonstrantów, organizatorzy mówią o 25 tysiącach, a gazeta „El Pais” oszacowała liczbę uczestników na 15 tysięcy - pisze niemiecka gazeta „Tagesschau” w swoim elektronicznym wydaniu. Hiszpańskie media potwierdzają jednak, że w stolicy Andaluzji protest był jednym z większych zorganizowanych w ostatnim czasie.

Pozostało 83% artykułu
Nowe Trendy
Jak widzą Polskę belgijscy blogerzy? „Pierogi czynią świat lepszym”
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Nowe Trendy
Turystyka nakręca niemiecką gospodarkę. "Wzmocni ją jedno centrum dowodzenia"
Nowe Trendy
„Szczerze mówiąc, nie przyjechałbym tu" - przewrotna reklama Oslo robi furorę
Nowe Trendy
Hołownia: Bon turystyczny do wykorzystania na Podlasiu to dobry pomysł
Nowe Trendy
Ministra edukacji: "Podróże z klasą" dostaną dodatkowe 20 milionów złotych