Turyści przechadzają się ulicą, porównując ceny i unikając wydatków uznawanych za „luksusowe”, jak dzbanek sangrii za 22 euro – pisze hiszpański portal branży turystycznej Tourinews.

Czytaj więcej

Barcelona stawia na kulturalnych turystów. „Nie ilość, ale jakość”

Wielu pracowników wskazuje, że przyjezdni wolą jeść w hotelowym pokoju produkty kupione w supermarkecie, a do restauracji udają się głównie na kolację, gdzie zamawiają wspólne dania, rezygnują z deserów i kawy i ograniczają liczbę napojów.

Wszystko wskazuje na to, że skończył się „efekt szampana” – kiedy po pandemii turyści wydawali znacznie więcej dzięki zgromadzonym oszczędnościom – a jego miejsce zajął „efekt szklanki kranówki”. Roger Pallarols ze stowarzyszenia restauratorów Gremi de Restauració mówi wręcz o „spowolnieniu” i sezonach, które „są słabsze, niż powinny”.

Przyczyną są w dużej mierze zmiana nawyków konsumpcyjnych, wysoka inflacja w krajach pochodzenia turystów i rosnące ceny hoteli.

Czytaj więcej

Barcelona likwiduje najem krótkoterminowy. Hotelarze zacierają ręce

Barcelońska turystyka i handel odczuwają spadek obrotów

Spadek wydatków nie dotyczy wyłącznie najbardziej turystycznych dzielnic. Według badania przeprowadzonego przez Barcelona Oberta, aż połowa z 24 najczęściej odwiedzanych stref handlowych w mieście odnotowuje pogorszenie wyników sprzedaży.

Kupcy wskazują na wiele czynników: od robót drogowych i fal upałów po problemy strukturalne Barcelony. W dzielnicy Gòtic winą obarcza się nowe trendy konsumenckie, w Barcelonecie – poważne problemy z czystością i higieną, a w okolicach Sagrady Famílii – brak bezpieczeństwa i liczne kradzieże dokonywane na turystach, które szkodzą wizerunkowi miasta i zniechęcają do wydawania pieniędzy.

Czytaj więcej

Wakacje w Katalonii będą droższe, rośnie podatek turystyczny. "Jak w całej Europie"