Wydłużenie okresu obowiązywania opłat za wstęp do historycznej części Wenecji to kolejny krok w umacnianiu systemu – w 2025 roku za wejście do miasta turyści jednodniowi płacili przez 54 dni, a w 2024 roku jedynie przez 29 dni.
Czytaj więcej
Po 54 dniach zakończyła się druga faza testowa systemu opłat za jednodniowe wizyty w Wenecji. Od Wielkanocy, w czasie świąt i weekendów, kiedy zwyk...
Coraz więcej dni, w które trzeba płacić za wstęp do Wenecji
Na razie władze miasta nie podały wysokości przyszłorocznej opłaty. W mijającym sezonie turyści płacili 5 euro za wstęp, o ile zarejestrowali się wcześniej przez internet. 10 euro kosztowało wejście bez dopełnienia tej formalności.
Zwolnieni z obowiązku uiszczania opłaty są mieszkańcy Wenecji, dzieci i osoby nocujące w hotelach i pensjonatach na lagunie – w ich wypadku pobierana jest już osobna opłata miejscowa.
Chcąc odwiedzić Wenecję w dniach objętych regulacją, turyści powinni pobrać w sieci kod QR. Kontrole przeprowadzane są losowo – osoby nieposiadające ważnego kodu muszą liczyć się z mandatem sięgającym nawet 300 euro.
Kod trzeba mieć w godzinach od 8.30 do 16, przede wszystkim w weekendy i w dni, kiedy władze miasta spodziewają się zwiększonego natężenia ruchu turystów.
Opłaty nie ograniczają liczby turystów w Wenecji
Wprowadzenie opłat ma ograniczyć masową turystykę i ochronić delikatną strukturę historycznego miasta, które co roku odwiedzają miliony gości z całego świata. Obecnie w historycznej części Wenecji mieszka mniej niż 50 tysięcy ludzi – liczba turystów w szczycie sezonu wielokrotnie przewyższa populację miasta.
Czytaj więcej
Choć Wenecja przyciąga miliony odwiedzających rocznie, lokalni kupcy biją na alarm: miejski handel doświadcza kryzysu, jakiego jeszcze nie widziano.
Władze przekonują, że system ma przede wszystkim wymiar symboliczny i edukacyjny. Ma skłaniać turystów do wcześniejszego planowania wizyt i rozładowywać największe fale jednodniowych przyjazdów.
Nie brakuje jednak głosów krytykujących opłaty. Przeciwnicy wskazują, że rozwiązanie pełne jest wyjątków i wcale nie ma wpływu na ograniczenie liczby odwiedzających. Brakuje też jasno określonego limitu turystów, jaki miasto może przyjąć bez szkody dla infrastruktury i mieszkańców.