Pełnomocnik rządu do spraw turystyki i sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, Thomas Bareiß, mówi w wywiadzie dla dziennika „Tagesspiegel”, że nie spisywałby tegorocznych wakacji na straty. Ponieważ statystyki dotyczące zachorowań na covid-19 poprawiają się, Bareiß ma nadzieję, że w ciągu czterech do ośmiu tygodni będzie można poluzować ograniczenia. To oznaczałoby stopniowy powrót do planowania wyjazdów.

– Myślę, że tego lata dalekich podróży nie będzie, ale jeśli sytuacja z covidem-19 będzie szła w tym kierunku, co teraz, wakacje letnie będzie można spędzić w Niemczech lub też w krajach ościennych, w których liczba zakażeń również spada. Już prowadzimy stosowne rozmowy z rządami – mówi polityk.

CZYTAJ TEŻ: Niemcy: Zakaz wyjazdów przedłużony do połowy czerwca

Na pytanie dziennikarza, o jakich krajach mowa, Bareiß wymienia Austrię, Francję, Belgię, Polskę i Holandię i dodaje, że chodzi o kierunki, do których można dojechać samochodem. – Nie spisywałbym jednak na straty też innych regionów europejskich, takich jak Baleary czy wyspy greckie. Jeśli nie będą się tam pojawiać nowe przypadki zakażeń, a służba zdrowia będzie dobrze funkcjonować, można pomyśleć o wyjeździe w te rejony. Już teraz trwają rozmowy na szczeblu unijnym z udziałem Światowej Organizacji Turystyki na temat warunków, które należałoby spełnić – dodaje.

Bareiß informuje, że w Niemczech restrykcje już są luzowane. Na przykład Meklemburgia-Przedmorze Przednie pozwala na wyjazdy do własnych mieszkań wakacyjnych, na drugim etapie mają otworzyć się restauracje i hotele. Na razie zamknięte pozostaną duże obiekty, takie jak centra kongresowe.

ZOBACZ TAKŻE: Niemiecka turystyka odzyska dawną formę jesienią przyszłego roku

Zdaniem sekretarza stanu Niemcy będą mogli w tym roku podróżować po całym kraju, ale z zachowaniem nowych zasad bezpieczeństwa, których już się nauczyli. Prawdopodobnie w regionach z wyższym odsetkiem zakażeń środki ochrony będą musiały być zaostrzone. Nadal trzeba będzie nosić maseczki ochronne i utrzymywać odpowiednią odległość między sobą.

W tak popularnych miejscach jak zamek Neuschwanstein w Bawarii czy Brama Brandenburska w Berlinie trzeba będzie tak sterować ruchem turystów, by w tym samym czasie nie przebywało w nich zbyt wiele odwiedzających, a nawet wprowadzić ograniczenia ich liczby. Natomiast osoby z grup ryzyka, na przykład seniorzy, będą musiały dalej zachowywać ostrożność.