Teraz zarówno turyści wracający z jednej, jak i drugiej części Hiszpanii muszą przejść czternastodniową kwarantannę. Nie muszą jednak skracać pobytu, mogą wypocząć do końca swoich turnusów.

Już pierwsza decyzja wywołała rozczarowanie władz Hiszpanii, a władze obu archipelagów apelowały o wyłączenie spod ograniczeń wyspy. Wskazywały, że sytuacja epidemiczna u nich jest nieporównanie lepsza niż na kontynencie, a szczególnie w Wielkiej Brytanii.

CZYTAJ: Brytyjscy turyści w Hiszpanii wściekli na własny rząd

Jak podaje prasa, brytyjski rząd nie wyklucza, że turystów zaskoczą następne kwarantanny, obejmujące inne kraje. Na razie zaapelował do pracodawców o wyrozumiałość dla tych, którzy po urlopie nie stawią się w pracy, lecz trafią na dwa tygodnie do izolacji. Nie ma bowiem przepisów, które nakazywałaby na przykład płacić pracownikowi w takiej sytuacji.

Najbardziej obostrzeniami rządu zdenerwowani są organizatorzy podróży i linie lotnicze. Jak pisze „Times” klienci rezygnują z rezerwowania wakacji, nie tylko w Hiszpanii, ale i we Włoszech. – Branża liczyła na dobry koniec sezonu. Teraz biura martwią się, że nie przetrwają zimy – powiedział BBC ekspert od rynku lotniczego Paul Charles.

W związku z wprowadzeniem obowiązkiem kwarantanny niskokosztowa brytyjska linia lotnicza Jet2 ogłosiła w poniedziałek, że od wtorku przynajmniej do połowy sierpnia zawiesza część połączeń z Hiszpanią i Portugalią.