Betlej: Nie brak pieniędzy, ale strach blokuje decyzje o wyjeździe

Fot. Aleksander Kramarz

O wyjazdach turystów nie tyle decyduje ich sytuacja finansowa, ile strach przed zakażeniami. Do tego nie wiedzą, że sytuacja gospodarcza kraju jest lepsza niż im się wydaje – pisze ekspert.

Rozszerzenie przez rząd listy krajów, do których można latać z Polski o Turcję i Tunezję to ruch pragmatyczny. Decydenci pokazali, że nie kierują się emocjami czy asekuranctwem – ocenia prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej. Nawiązuje tym samym w cotygodniowym materiale, podsumowującym wydarzenia ważne dla turystyki wyjazdowej, do tego ważnego z punktu widzenia branży turystycznej wydarzenia, jakim było uwolnienie nowych połączeń lotniczych.

WIĘCEJ: Egipt jednak nie dla Polaków. Została Turcja i Tunezja

Jak przypomina, w czasie kiedy rząd podejmował tę decyzję, zachorowania w Turcji od kilku tygodni powoli spadały wyraźnie poniżej poziomu jaki notowano w Hiszpanii, Bułgarii, Albanii i Chorwacji, a więc krajach, z którymi Polska utrzymuje ruch turystyczny.

W powracającej do ruchu turystycznego Tunezji wskaźniki wprawdzie się wahają, ale w porównaniu z innymi krajami były na bardzo niskim poziomie.

CZYTAJ TEŻ: Betlej: Statystycznie wyspy bezpieczniejsze dla turystów niż Polska

O popycie decydują obawy przed koronawirusem

Zdaniem Betleja, obecnie o wyjazdach turystów (dużo mniejsza pula decydujących się na wyjazd niż przed pandemią) nie tyle decyduje ich sytuacja finansowa, ile strach przed zakażeniami.

Sytuacja finansowa gospodarstw domowych i jej najbliższe perspektywy, jak i nastroje konsumentów, decydować powinny w znacznie większym stopniu o popycie dopiero w kolejnym sezonie 2021, gdy wyjazdy turystyczne ponownie przybiorą bardziej masowy charakter. Zmiana jest wysoce prawdopodobna pod warunkiem, że obawy przed chorobą będą na wyraźnie niższym poziomie niż ma to miejsce obecnie – pisze ekspert.

Takim postawom sprzyjać może pojawienie się „relatywie wiarygodnych szczepionek przeciwko wirusowi” i skuteczniejsze metody leczenia chorych, a także rosnąca akceptacja sytuacji „wraz z zachowaniami i nawykami redukującymi ryzyko przypadkowego zakażenia się”.

Wzrost zachorowań nieco przyspieszył

Rozprzestrzenianie się wirusa i gęstość nowych zachorowań przyspieszyły. „Taki scenariusz był przewidywany przez większość wirusologów jako prawdopodobne następstwo łagodzenia wcześniej wprowadzonych różnorodnych ograniczeń antyepidemicznych”.

W ostatnim tygodniu liczba krajów, w których wskaźnik zakażeń wzrósł wyniosła 25, podczas gdy spadek zanotowano w 11, a na Cyprze wskaźnik nie zmienił się. W ubiegłym tygodniu wzrosły też ważone wskaźniki regionalne – dla krajów źródłowych Europy Zachodniej z 61,4 do 74 zachorowań na milion mieszkańców, dla krajów źródłowych środkowo-wschodniej części kontynentu z 227 do 239, a dla krajów docelowych z 81,5 do 98,1. W tej ostatniej grupie o takim rozwoju sytuacji zadecydował bardzo znaczny, bo prawie dwukrotny wzrost zachorowań w Hiszpanii. Bez uwzględnienia tego kraju wskaźnik dla tej grupy rynków wykazał nawet niewielki spadek z 72 do 68,9 zakażeń na milion mieszkańców – opisuje autor.

Rozkład zgonów przedstawiał się wyraźnie korzystniej od liczby zakażeń, gdyż odnotowano 16 krajów, w których wystąpił jego wzrost, 14 w których spadał i 7 w których pozostał na tym samym poziomie. „Co istotne tygodniowe średnie ważone liczby przypadków śmiertelnych we wszystkich wcześniej wymienionych trzech regionach kontynentu wykazały spadki, przy czym dla krajów źródłowych Europy Zachodniej był to już piętnasty spadek z rzędu, a dla krajów docelowych szósty” – czytamy.

Więcej testów to więcej zakażeń

W wielu krajach mamy do czynienia ze wzrostami wskaźników epidemicznych, co sprawia wrażenie, że rośnie zasięg wirusa. To może być jednak efekt wykonywania większej liczby testów przy okazji wykrywania ognisk koronawirusa, bo wtedy wykrywane są bardzo lekkie lub bezobjawowe przypadki choroby, które w normalnym trybie pozostałyby niewykryte – wskazuje prezes Traveldaty.

„Wydaje się, że w sytuacji, gdy systematycznie maleje liczba przypadków śmiertelnych ewentualna teza o postępach choroby, mimo wykrywania większej liczby chorych, nie jest jednoznacznie słuszna, chyba że wirus staje się mniej zjadliwy w związku z czym maleje przełożenie liczby zakażeń na liczbę przypadków ciężkich lub śmiertelnych”.

Wyspy nadal bezpieczniejsze

Kolejny raz w swoim materiale Betlej ilustruje wykresem wniosek, że zakażenia znacznie rzadziej występują w mało zurbanizowanych rejonach nadmorskich, a zwłaszcza na wyspach.

Jak pisze, kolejny bardzo znaczący, bo o około 90 procent, wzrost zakażeń szczególnie mocno odzwierciedlił się w rejonach turystycznych części kontynentalnej Hiszpanii. „Prawdopodobnie był to istotny przyczynek decyzji brytyjskich władz o objęciu dwutygodniową kwarantanną turystów wracających z tych rejonów do kraju. Mniej zrozumiałe jest natomiast rozszerzenie tego obowiązku na powracających z Balearów, a zwłaszcza z Wysp Kanaryjskich, na których wskaźniki epidemiczne przedstawiają się relatywnie korzystnie”.

Duży wzrost tygodniowy zakażeń na Malcie jest skutkiem znacznej ich liczby ustalonej w niedzielę 26 lipca. Nadal bardzo korzystnie prezentują się natomiast wskaźniki dla największych wysp włoskich i rejonu Kalabrii, a jeszcze bardziej zachęcający jest tygodniowy wskaźnik zakażeń Krety, która jest relatywnie najmniej zainfekowaną spośród głównych turystycznych wysp greckich – podkreśla Betlej.

Przytacza też przykłady Australi, gdzie wirus robi postępy – w najbardziej zainfekowanym stanie Victoria wskaźnik wzrósł do prawie 400 nowych zachorowań na milion mieszkańców. To wielkość bardzo duża, w Unii Europejskiej dałaby pozycję wicelidera wyprzedzanego tylko przez skrajnie zainfekowany Luksemburg.

Nastroje zbyt słabe na lepszy popyt

W obecnym kadłubowym sezonie w turystyce wyjazdowej dominujące, choć według ostatnich badań nieco malejące, znaczenie ma postrzeganie zagrożenia wywołanego rozprzestrzeniającym się koronawirusem. „Mniejszy obecnie wpływ ma bieżąca i przewidywana koniunktura gospodarcza oraz optymizm konsumencki, które najprawdopodobniej zyskają na znaczeniu dopiero w przyszłym sezonie” – ocenia ekspert.

Jego zdaniem optymizm konsumentów obniżają doniesienia w mediach o nadchodzacych kłopotach w gospodarce. Do opinii publicznej przebijają się one powszechniej niż opinie większości finansowych instytucji międzynarodowych,c według których Polska najprawdopodobniej zdecydowanie najlepiej poradzi sobie z kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa, a recesja będzie u nas najpłytsza. Tak też uważa Komisja Europejska i w swojej najnowszej prognozie dała Polsce zdecydowanie najlepszą pozycję wśród wszystkich krajów Unii, jeśli chodzi o spodziewany spadek PKB (tylko minus 4,3 procent, a według Międzynarodowego Funduszu Walutowego minus 4,6 procent).

Tymczasem według badań opinii konsumenckich Eurostatu postrzeganie średnioterminowej (12 miesięcy) sytuacji finansowej gospodarstw domowych, która w bardzo znacznym stopniu wynika przecież z sytuacji gospodarczej, jest w Polsce niemal najgorsze w całej Unii Europejskiej. Gorsze perspektywy niż Polacy widzą jedynie Słoweńcy i Grecy.

Osłabiony rynek łatwym łupem

Pozytywne są dla Polski również czerwcowe dane o zatrudnieniu, wynagrodzeniach, produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Nie oznacza to jednak, że można spodziewać się wyraźnego wzrostu skłonności do zakupów towarów i usług wyższej potrzeby. „Warto zwrócić uwagę na znacznie większą od średniej dynamikę zakupów dóbr trwałych, jak meble, RTV i AGD przy odwrotnej sytuacji w grupie tekstylia, odzież i obuwie” – przytacza dane Betlej.

Złego poinformowania obywateli Betlej upatruje – nie pierwszy raz – w gorszej jakości dziennikarstwa w mediach prorządowych w stosunku do tych rządowi niechętnych. „Media sprzyjające rządowi, nie potrafią przekonać dużej części obywateli, że stan i perspektywy koniunktury gospodarczej mają się bardzo dobrze”.

Jego konkluzja jest następująca – może też powstać sytuacja, w której polski rynek turystyki wyjazdowej stanie się łakomym kąskiem dla podmiotów zagranicznych, kiedy dojdzie do ostrej rywalizacji i sukces odniosą na nim najsilniejsi.

Narastają różnice między krajami

W drugiej części analizy Betlej publikuje mapy i tabelę obrazujące sytuację w koronawirusie w poszczególnych krajach, podzielonych na rynki źródłowe i docelowe.

Na aktualnej mapie rynków źródłowych nastąpiły pewne zmiany związane z różnicowaniem się sytuacji epidemicznej w poszczególnych krajach obu części kontynentu. W ubiegłym tygodniu w większości krajów zachodnioeuropejskich wskaźniki nowych zakażeń wzrosły, osiągając w Belgii dawno nie spotykaną wartość 176 przypadków na milion, i dochodząc w niektórych krajach (Francja, Austria, Szwajcaria) w pobliże granicy 100 nowych zachorowań na milion mieszkańców. Wystąpiła też przewaga krajów z wzrastającą liczbą zgonów wobec wykazujących spadki (6 do 4), ale ogólny wskaźnik dla regionu spadł, gdyż w państwach dużej liczbie ludności miała miejsce poprawa wskaźników (czyli ich spadek) lub niewielkie ich pogorszenie o pisuje sytuację autor.

Niekorzystnie przedstawiała się sytuacja w Europie Środkowej (bez Rosji, Białorusi, Ukrainy), w której wskaźniki nowych zachorowań we wszystkich sześciu krajach rosły, przy czym w Rumunii był to już ósmy wzrost tego wskaźnika z rzędu, a jego wartość stała się najwyższa wśród krajów Unii Europejskiej (nie licząc Luksemburga).

W Polsce ponownie i dość wyraźnie wzrósł wskaźnik nowych zakażeń, a piąty raz z rzędu w niewielkim stopniu obniżył się wskaźnik liczby zgonów.

W Rosji i na Białorusi odnotowano spadki wskaźników zachorowań. W pierwszym kraju spadł również wskaźnik zgonów, a na Białorusi zanotowano jego stabilizację. W ubiegłym tygodniu wzrosły natomiast oba wskaźniki epidemiczne na Ukrainie.

Wyraźnie poprawiła się sytuacja w Szwecji, w której nowe zachorowania czwarty tydzień spadały, tym razem z 231 do 167 przypadków na milion mieszkańców. Nadal jednak ten kraj pozostaje w szerokiej grupie krajów Unii o najwyższych jego wartościach obok Luksemburga (1070), Rumunii (378), Hiszpanii (260), Bułgarii (242) i Belgii (174).

Na rynkach docelowych sytuacja jest wyraźnie zróżnicowana. Bardzo na niekorzyść zmieniła się w Hiszpanii, gdzie nastąpił gwałtowny wzrost zakażeń – w ciągu tygodnia prawie dwukrotnie, czyli ze 135 do 260 wypadków na milion. Umiarkowane pogorszenia sytuacji odnotowano w mocno zainfekowanych Bułgarii i Albanii, poprawiła się zaś w Portugalii i Chorwacji.

Wśród mniej zainfekowanych, ale bardzo istotnych dla ruchu turystycznego krajów wzrost liczby nowych zakażeń odnotowano we Włoszech, dalszy niewielki spadek w Turcji, a umiarkowane obniżenie wskaźników miało miejsce w Egipcie i w Tunezji.

Bardzo duży wzrost wskaźnika zachorowań w Hiszpanii zdecydował o ogólnym wzroście wskaźnika dla tej grupy krajów z ubiegłotygodniowego 81,5 do 98,1 obecnie. Nadal na relatywnie niskim poziomie pozostają Cypr i Grecja – opisuje Betlej.

W minionym tygodniu sytuacja w USA, zarówno pod względem nowych zachorowań jak i zgonów, znów się znacznie pogorszyła. Szczególnie niekorzystnie wyglądają nowe zakażenia (2004 na milion mieszkańców).

W minionym tygodniu w Europie Zachodniej i Środkowej zbiorcze wskaźniki nowych zakażeń dość wyraźne wzrosły. W pierwszym regionie nastąpił wzrost z 61,4 do 74. Wynika to z większej liczby krajów z pogorszeniem sytuacji wobec tych, w których nastąpiła poprawa (8 do 3), zwłaszcza, że liczba zakażeń rosła w Niemczech i we Francji, które jako kraje o dużej liczbie ludności mają istotny wpływ na wartość średniej ważonej wskaźnika – wyjaśnia autor.

We wschodniej części kontynentu sytuacja również się pogorszyła, co uwidacznia zwiększenie się wskaźnika z 227 do 239, mimo dalszego spadku liczby nowych infekcji w Rosji i na Białorusi.

Szósty raz z rzędu wzrosły w minionym tygodniu zachorowania w Japonii, przekraczając rekordową wartość z połowy kwietnia. Sytuacja taka niepokoi, gdyż ma miejsce mimo wprowadzania kolejnych ograniczeń i wezwań do zmniejszenia kontaktów społecznych do niezbędnego minimum.

W Korei Południowej – ciągnie prezes Traveldaty – mimo pewnego wzrostu wskaźnika nowych infekcji w ubiegłym tygodniu, nadal utrzymuje się on na bardzo niskim poziomie.

Zakażenia w Chinach ponownie wzrosły po trzech spadkach, ale nadal są bardzo małe. Po wprowadzeniu restrykcji w Pekinie od dwóch tygodni nie zanotowano tam nowych przypadków zakażeń. Pozwoliło to na złagodzenie niektórych ograniczeń, w tym na wznowienie z pewnymi ograniczeniami działalności obiektów kulturalnych i publicznych. Pojawiają się natomiast nowe ogniska w różnych rejonach kraju, ale władze starają się reagować w takich przypadkach szybko i zgodnie z dotychczasowymi doświadczeniami – kończy przegląd autor.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Lufthansa zdecydowała się na 27 airbusów

Rada nadzorcza Lufthansy zatwierdziła zakup 27 krótko- i średniodystansowych samolotów. Opcja zakupu 24 airbusów ...

Finnair wystartuje w lipcu. Z Polski poleci miesiąc później

Wprawdzie dopiero w lipcu, ale za to z rozmachem, zacznie odbudowywać siatkę połączeń fiński ...

Hotele dokarmiają sanepid

Polski Holding Hotelowy dostarczył dziś za darmo ponad 200 posiłków pracownikom warszawskich stacji sanitarno-epidemiologicznych. ...

Ubezpieczenie samochodu w praktyce. Dowiedz się, przed czym warto zabezpieczyć się wybierając się w wakacyjną podróż samochodem.

Perspektywa wyjazdu wakacyjnego niewątpliwie wiąże się z pozytywnymi emocjami. Każdy dłuższy wyjazd wymaga jednak ...

Niemcy wolą agentów, ale internet zyskuje

14 miliardów euro wydali w tym roku Niemcy na swoje wakacje – wynika z ...

Orbis pozbył się część biznesu

Hotelarska grupa sprzedała za 1,218 mld zł netto swojemu właścicielowi, grupie Accor, całą hotelową ...