Singapur kusi Polaków

Nelly Kamińska

Niektórzy myślą, że Singapur to miasto bez historii i dziedzictwa kulturowego, zabudowane drapaczami chmur. Tymczasem jest jednym z najzieleńszych miast na świecie i przewyższa wiele starszych od siebie różnorodnością kulturową

Co Singapur – jedno z największych centrów finansów i handlu na świecie – ma do zaoferowania turystom? O jego atrakcjach opowiadali w ubiegłym tygodniu w Warszawie przedstawiciele biura ds. promocji i Singapore Airlines

Turystyka wytwarza 4 procent PKB Singapuru. To niewielkie państwo-miasto leżące na 63 wyspach o łącznej powierzchni 716 kilometrów kwadratowych w 2018 roku gościło ponad 18,5 miliona turystów, o 6,2 procent więcej niż rok wcześniej.

– Niektórzy myślą, że Singapur to miasto bez historii i dziedzictwa kulturowego, zabudowane drapaczami chmur, drogie i nudne, na którego obejrzenie wystarczy kilka godzin – mówiła rezydująca w Moskwie dyrektor Singapore Tourism Board na Europę Wschodnią (STB, biuro ds. promocji przy Ministerstwie Handlu i Przemysłu) Melissa Jane Thompson.

Zobacz też: „POT sięga po Singapurczyków”.

Tymczasem, dowodziła, Singapur jest jednym z najzieleńszych miast na świecie z ponad 300 parkami, w tym futurystycznymi Gardens by the Bay, które rozciągają się na ponad stu hektarach, i założonymi w połowie XIX wieku Singapore Botanic Gardens, które w 2015 roku zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Turyści wolą kraje o długiej i bogatej historii, wskazywała Thompson. Singapur, choć jest młodym, niespełna 54-letnim państwem, przewyższa wiele z nich kulturową różnorodnością, której można doświadczyć w indyjskiej dzielnicy Little India, malajskiej Kampong Glam czy chińskiej China Town.

Wbrew powszechnym wyobrażeniom Singapur to idealny kierunek dla rodzin z dziećmi, które mogą spędzić czas na przykład w zoo czy w parkach rozrywki na wyspie Sentosa, gdzie znajduje się też jedno z największych na świecie oceanariów.

Singapur słynie też ze znakomitej kuchni i najtańszych na świecie restauracji z gwiazdką Michelina – ceny zaczynają się już od 2 dolarów amerykańskich za danie (gwiazdkowych restauracji jest w sumie 39).

Do największych atrakcji Singapuru Thompson zaliczyła również port lotniczy Changi, reklamujący się hasłem „Więcej niż lotnisko”, ze strefą spa, z galeriami sztuki, tropikalnymi ogrodami, motylarnią i otwartym w kwietniu tego roku kompleksem rozrywkowo-zakupowym Jewel. Changi obsługuje ponad 60 milionów pasażerów rocznie. Od 2013 roku nieprzerwanie zajmuje pierwsze miejsce w rankingu najlepszych lotnisk świata firmy Skytrax.

Z kolei w czołówce zestawienia najlepszych linii lotniczych tejże firmy od wielu lat utrzymują się Singapore Airlines (SIA) – w ubiegłym roku zajęły pierwsze miejsce, w tym prześcignęły je Qatar Airways.

Flota SIA liczy 128 szerokokadłubowych samolotów, w tym airbusy A380 i boeingi 787-10, a średni wiek maszyn wynosi około sześć lat. Z bazy w Singapurze SIA operuje na 62 trasach do 32 krajów, a wraz z należącymi do Singapore Airlines Group liniami lotniczymi Silk Air i Scoot (te ostatnie latają również na dwa lotniska w Europie – do Aten i Belina-Tegel) – na 135 trasach do 37 krajów.

– Do Singapuru latamy bezpośrednio z 15 europejskich miast, a wraz ze Scootem z 17 – mówił dyrektor odpowiedzialny w SIA za rynki offline w Europie Kardien de Werker. – Stamtąd w ciągu najwyżej dwóch godzin można dolecieć do każdego portu lotniczego w Azji Południowo-Wschodniej. Singapur jest również bramą do Australii i Nowej Zelandii. SIA jest największym zagranicznym przewoźnikiem w Australii, lata do ośmiu miejsc w tym kraju – podkreślił dyrektor.

Jak zapewnił, SIA uważnie monitorują rynek lotniczy w krajach, do których nie latają bezpośrednio. – Jednym z państw, w których dostrzegamy duży potencjał, jest Polska. Pod względem dynamiki wzrostu przychodów plasuje się w naszych statystykach na pierwszym miejscu w Europie Wschodniej, przed Czechami i Węgrami – mówił de Werker.

Ruch na linii Polska – Singapur wyraźnie ożywił się po wprowadzeniu przez LOT bezpośrednich połączeń w maju zeszłego roku. Na pytanie, czy polski przewoźnik nie wchodzi SIA w paradę, Kardien de Werker dyplomatycznie odpowiedział, że wręcz przeciwnie. – Powinniśmy podziękować LOT-owi, bo wypromował kierunek, na czym zyskały również SIA. W ubiegłym roku Singapur odwiedziło ponad 39 tysięcy Polaków, czyli aż o 75 procent więcej niż rok wcześniej – mówił de Werker.

Czytaj też: „LOT już w Singapurze”.

Jaka jest więc strategia SIA w Polsce i co mogą one zaoferować polskim pasażerom? – We współpracy z partnerskimi liniami lotniczymi oferujemy codzienne loty do Singapuru z Warszawy i siedmiu polskich lotnisk regionalnych z przesiadką na przykład w Monachium, Frankfurcie, Zurychu czy Amsterdamie. Mamy świetny serwis pokładowy. Pasażerom SIA przysługują zniżki w restauracjach, sklepach czy muzeach – wystarczy okazać kartę pokładową. Mieszkańcy zachodniej Polski mogą łatwo dojechać na lotnisko Berlin-Tegel i polecieć Scootem. To tania linia lotnicza, ale ma klasę biznes, którą można porównać z „economy premium” w Singapore Airlines – wyliczał atuty singapurskich przewoźników Kardien de Werker.

Jak podkreślił, nie jest prawdą, że Polacy szukają wyłącznie tanich lotów. Z danych SIA wynika, że w Polsce najszybciej rosną podróże klasą biznes i ekonomiczną premium. – W Europie Środkowo-Wschodniej działa wiele dobrych firm start-upowych, zwłaszcza z branży IT, które dużo inwestują w podróże biznesowe do Azji – mówił dyrektor. – Wprowadzając klasę premium economy, zakładaliśmy, że będą nią podróżować głównie pasażerowie biznesowi. Okazuje się, że coraz częściej wybierają ją zwykli turyści. Ta część kontynentu ma młodą populację, która chce podróżować i odkrywać świat – dodał.

SIA upatrują też swojej szansy w rejsach wycieczkowych, które w Singapurze są jedną z najprężniej rozwijających się gałęzi turystyki. Dwa terminale – Marina Bay Cruise Centre Singapore i Singapore Cruise Centre – mogą przyjąć największe statki wycieczkowe świata. Co ważne, pasażerowie lądują w porcie docelowym i niemal od razu okrętują się na statku, bo oba terminale dzieli od lotniska niecałe pół godziny jazdy.

– Statki, które pływają latem po Morzu Śródziemnym, zimą przenoszą się do Singapuru, by stamtąd wypłynąć do Wietnamu, Hong Kongu, na Filipiny, do Australii czy Nowej Zelandii. Rejsy w Azji to nowy produkt, który cieszy się coraz większym zainteresowaniem zarówno touroperatorów, jak i turystów z Europy, wciąż jednak wymaga intensywnej promocji – mówi de Werker.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Internet to algorytm, a agent turystyczny to doświadczenie

Czy w czasach, kiedy wszystko można znaleźć w sieci, a „wujek Google” jest najlepszym ...

Ceny hoteli w Egipcie pójdą w górę?

Hotele w Egipcie będą musiały stosować zaostrzone zasady jakości. To prawdopodobnie spowoduje wzrost cen. ...

POT przeszkoli pilotów wycieczek po Polsce

Polska Organizacja Turystyczna wspólnie z firmą Kadry Turystyki organizuje kurs pilotowania wycieczek po Polsce ...

Koreańskie lampiony na cześć Buddy

W pierwszą majową pełnię księżyca Koreańczycy z Korei Południowej udziałem w Lotosowym Festiwalu Lampionów ...

Bruksela: Czy TUI i Cook dyskryminują turystów?

Komisja Europejska zbada, czy biura podróży TUI, DER Touristik i Thomas Cook dyskryminują klientów ...

Niemiecki touroperator Grimm Touristik niewypłacalny

Grimm Touristik Wetzlar, niemiecki specjalista od wycieczek objazdowych, ogłosił niewypłacalność – informuje portal branżowy ...