Gut-Mostowy: Stawiam na turystykę społeczną

Andrzej Gut-Mostowy, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju. Fot. Filip Frydrykiewicz

Bon turystyczny, opłata turystyczna, promowanie polskiej marki, zmiana przepisów dla hotelarzy i biur podróży – to między innymi problemy, którymi chciałby zająć się nowy minister odpowiedzialny za turystykę.

Wczoraj polityk, działacz społeczny, a przede wszystkim przedsiębiorca turystyczny, Andrzej Gut-Mostowy, odebrał z rąk minister rozwoju Jadwigi Emilewicz nominację na sekretarza stanu w Ministerstwie Rozwoju. Powierzono mu nadzór nad polityką turystyczną, został też pełnomocnikiem prezesa rady ministrów do spraw promocji polskiej marki.

CZYTAJ: Andrzej Gut-Mostowy ministrem od turystyki

Kilka godzin po tym wydarzeniu rozmawialiśmy z nim, jak sobie wyobraża swoją pracę.

Filip Frydrykiewicz: Jakie będą pańskie pierwsze decyzje, jakie problemy w pierwszej kolejności chciałby pan rozwiązać?

Andrzej Gut-Mostowy, sekretarz stanu: Minęło dopiero kilka godzin od mojej nominacji. Na szczegółowe rozplanowanie pracy na najbliższe miesiące potrzebuję czasu. Jestem dopiero po pierwszym spotkaniu z kierownictwem departamentu turystyki. A w najbliższych dniach chciałbym się jeszcze spotkać z przedstawicielami branży turystycznej z Polskiej Izby Turystyki, Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego, Izby Turystyki RP, Polskim Związkiem Organizatorów Turystyki, z przedstawicielami samorządów turystycznych, ze stowarzyszeniami, w tym ze stowarzyszeniem gmin uzdrowiskowych i innymi. Na szczęście mam osobiste kontakty z tymi organizacjami i ludźmi i mogę z nimi szczerze rozmawiać o ich problemach i rozwiązaniach tych problemów.

Tematów, problemów, barier rozwoju branży turystycznej na pewno nie brakuje. W każdej dziedzinie – hotelarstwie, stacjach narciarskich, turystyce wyjazdowej. Były one podnoszone między innymi podczas targów turystycznych TT Warsaw w listopadzie, na przykład podczas konferencji organizowanej przez „Rzeczpospolitą” i jej serwis Turystyka.rp.pl, kiedy dyskutowaliśmy, co dalej z Turystycznym Funduszem Gwarancyjnym, co robić ze środkami tam zgromadzonymi. Ta pula rośnie (uzbierało się 140 milionów złotych – red.) i już dzisiaj warto zastanawiać się, czy nie modyfikować tego systemu, bo procesy legislacyjne mają to do siebie, że potrzebują czasu.

Czy wpisze pan do swojego programu działań bon turystyczny, o którym mówił pan przed wyborami? Takie 500+ dla najuboższych na potrzeby związane z turystyką?

Decyzje strategiczne – a do takich trzeba zaliczyć ideę bonu – dotyczące polityki turystycznej, a w tym wypadku wręcz polityki społecznej państwa, będzie podejmować pani minister Jadwiga Emilewicz.

Mnie i wielu osobom pomysł bonu się podoba. Potrzeba jednak wielu miesięcy, żeby dojść do dobrych rozwiązań. Są pozytywne przykłady z Francji i Węgier. W Polsce są szanse i wola polityczna, żeby turystyka społeczna się rozwijała. Jesteśmy dużym państwem, o dużym popycie turystycznym, który należałoby odpowiednio modelować.

Decyzja o przeniesieniu turystyki z Ministerstwa Sportu i Turystyki do Ministerstwa Rozwoju pokazuje, że myślenie o rozwoju gospodarki turystycznej i projektowaniu pewnych zmian społecznych na przyszłość będzie dominowało. Pamiętajmy, że turystyka krajowa rozwijała się średnio 4-5 procent rocznie. A wydatki turystów rosły ostatnio w tempie 14 procent rocznie. Procesy społeczne wskazują, że ten trend będzie kontynuowany. Musimy więc do popytu dostosować podaż. Mówi się już o przemyśle czasu wolnego – wszyscy, którzy chcą z tego skorzystać powinni znaleźć ofertę. Czy chcą wyjechać na jeden dzień, czy na tydzień. Czy chcą spędzić czas aktywnie, na łonie przyrody, czy zwiedzając zabytki, czyli uprawiając turystykę kulturalną. Powinni mieć możliwość zregenerowania sił fizycznych i psychicznych.

Został pan też pełnomocnikiem premiera do spraw promocji polskiej marki.

O tym wolę się wypowiedzieć po rozmowach z panią minister. Na pewno kwestia promowania marek jest polem dla synergii. W moim przekonaniu wykorzystywanie nazwisk wielkich Polaków, jak Fryderyk Chopin czy Jan Paweł II, zwłaszcza, że czekają nas dwa lata jubileuszów związanych z tymi postaciami, powinniśmy zdecydowanie wykorzystać do promowania Polski jako marki, co przełoży się na ruch turystyczny.

Pamiętajmy, że turystyka to zjawisko społeczne, które powstało z potrzeby poznawania innych kultur, ludzi, tradycji. Poczucie naszej wartości powinniśmy budować na naszej historii, na wielkich Polakach. W tym kontekście lepsze postrzeganie Polski przełoży się też na chęć inwestowania w naszym kraju.

Zapewne miał już pan okazję zapoznać się z „Białą księgą regulacji systemu promocji turystycznej w Polsce”, ogłoszoną tuż przed końcem kadencji poprzedniego rządu przez Ministerstwo Sportu i Turystyki?

Problemy w niej poruszone są jak najbardziej problemami ważnymi i aktualnymi, ale sposób ich rozwiązania jest dyskusyjny i wymaga jeszcze dużo konsultacji.

Jest w niej między innymi powrót do dyskusji o opłatach turystycznych. Niektóre samorządy protestują, bo obawiają się, że zabierze im się opłaty uzdrowiskowe. Przychody z opłaty pobieranej od turystów miałyby zasilić promocję turystyczną regionów.

ZOBACZ: Samorządowcy krytykują białą księgę promocji turystycznej

Uważam, że opłata turystyczna mogłaby być wprowadzona jako fakultatywna – samorządy mogłyby decydować, czy chcą, czy nie jej u siebie pobierać.

One też miałyby swobodę decydowania, na co chcą przeznaczyć te pieniądze. Jedne, już rozwinięte turystycznie, jak Kraków, mogłyby za nie likwidować negatywne skutki nadmiernego ruchu turystów, inne, dopiero rozwijające się, mogłyby wdawać na promocję lub inwestycje, dzięki którym ściągną turystów do siebie.

Czy obecny system promocji turystyki oparty – w uproszczeniu – na trójpodziale: POT – ROT – LOT* wymaga pańskim zdaniem zmiany? „Biała księga” miała być punktem wyjścia do zmiany ustawy o Polskiej Organizacji Turystycznej.

ZOBACZ TEŻ: Debata: Komu potrzebna jest Polska Organizacja Turystyczna?

Miałem okazję uczestniczyć w tworzeniu tej ustawy (ustawa pochodzi z 1999 roku – red.). Generalnie jestem zwolennikiem założeń, które legły u jej podstaw, mówiących, że promocja turystyczna to wspólny wysiłek branży turystycznej, terytorialnych samorządów wojewódzkich i państwa.

Wzorowaliśmy się wtedy na rozwiązaniach stosowanych we Francji, Włoszech i Hiszpanii. Branża turystyczna ma tam istotny wpływ na wybór sposobu, formy i wielkość promocji. Branża najlepiej wie, gdzie kierować promocję, żeby była najskuteczniejsza. Urzędnik za biurkiem, nawet mądry i dobrze wykształcony, będzie miał gorsze wyczucie rynku.

Chociaż tę zasadę bym utrzymał, to moim zdaniem ustawa o POT wymaga weryfikacji i pewnej modyfikacji. Na przykład uważam, że pomiędzy regionalnymi organizacjami turystycznymi, a więc szczebla wojewódzkiego, a lokalnymi organizacjami, zajmującymi się czasem tylko jednym zamkiem, torfowiskiem czy szlakiem, powinien powstać jeszcze jeden szczebel – subregionalne organizacje turystyczne. Zajmowałyby się one promowaniem obszarów funkcjonalnie turystycznych, jak na przykład Podhale czy Kotlina Kłodzka.

W moim regionie zrobiliśmy badania i okazało się, że 80 procent turystów podczas pobytu na Podhalu nie opuszcza jego granic. Nie potrzebują jechać ani do Żywca, ani do Krynicy, bo wszystko mają na miejscu. Takie subregiony powinny mieć możliwość prowadzenia własnej promocji.

Pani minister Jadwiga Emilewicz zachęcała branżę turystyczną do zwiększenia udziału turystyki w Produkcie Krajowym Brutto z obecnych 6 procent do 10 procent. Będzie pan wspomagał branżę w dochodzeniu do takiego wyniku?

CZYTAJ: Emilewicz: Stawiam branży turystycznej ambitne zadanie

Na pewno będę wszystko robił, żeby udział turystyki w PKB był znaczący. A przede wszystkim będę walczył o wszechstronne, dobrej jakości badania ruchu turystycznego i całej gospodarki turystycznej i jej wpływu na inne sektory. Bo przypomnę, że udział turystyki w PKB to też inwestycje bezpośrednie. Liczymy, ile podatków do budżetu wnosi hotel, ale przecież ten hotel ktoś wcześniej musiał wybudować. Liczymy wpływy ze stacji narciarskiej, ale ktoś w powstanie tej stacji zainwestował. Warto więc mieć takie badania, bo ta wiedza jest istotna z punktu widzenia prowadzenia polityki w dziedzinie turystyki.

*POT-ROT-LOT – skrót od: Polska Organizacja Turystyczna, regionalna organizacja turystyczna, lokalna organizacja turystyczna.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Grecos: Co czwarty turysta leci do Grecji z nami

Wbrew statystykom pokazującym, że sprzedaż wakacji w Grecji w tym roku słabnie, w Grecosie ...

Agencja Syzygy unowocześni stronę internetową TUI

Biuro podróży TUI Poland wznowiło współpracę z firmą Syzygy. Agencja ma zadbać o rozwój ...

Polacy nadal mocni w Portugalii

20,6 miliona turystów odwiedziło Portugalię w 2017 roku. Polacy utrzymują się w grupie najważniejszych ...

Krakowskie hotele uwielbiane przez gości

12 krakowskich hoteli zyskało wyróżnienie „uwielbiany przez gości” przyznawane przez serwis rezerwacyjny Hotels.com Kraków, ...

POT: Rok 2017 w turystyce to sukces

Najwięcej turystów przyjechało do Polski w zeszłym roku z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Ukrainy. ...

Kwietniowe przeboje Krakowa: Lyon, Londyn Gatwick, Porto

W kwietniu krakowskie lotnisko obsłużyło 486 tysięcy pasażerów – o 17 procent więcej niż ...