LOT musi dołączyć do grupy

Konsolidacja jest dobra dla rynku – mówi Danucie Walewskiej prezes Austrian Airlines Jaan Albrecht

Aktualizacja: 19.05.2015 13:32 Publikacja: 19.05.2015 12:29

LOT musi dołączyć do grupy

Foto: Bloomberg News

Rz: Miał pan ofertę pozostania na stanowisku prezesa Austrian Airlines i szansę rozwijania tej linii po bardzo trudnym okresie. Dlaczego zdecydował się pan przejść do zarządzania low-costem Sun Express?

Jaan Albrecht: Rzeczywiście oferta pozostania na pięć lat w Austrian dawała poczucie komfortu. W Wiedniu mieszka się wspaniale. Ale Sun Express, wspólne przedsięwzięcie Lufthansy i Turkish Airlines, to coś nowego. Projekt stał się ważny od momentu, kiedy Lufthansa zdecydowała się, właśnie na bazie Sun, stworzyć linię niskokosztową - Eurowings, która wchłonie Germanwings. Ta nazwa zniknie, co zresztą było wcześniej planowane. Sun Express ma stać się platformą do jej budowy.

Ma pan za sobą doświadczenie zarządzania średniej wielkości linią w Europie. Czy pana zdaniem Austrian Airlines miałyby szansę przetrwania, gdyby nie przejęła ich Lufthansa?

W takiej kondycji jak wówczas? Żadnej. Wolę o tym nie myśleć. Dzisiaj w Europie jest kilku takich przewoźników, jakim był wcześniej Austrian, wśród nich polski LOT. Jeśli będą one efektywne, dopilnują kosztów, znajdą rynkową niszę, podpiszą właściwe umowy o współpracy, to w średnim okresie, czyli ok. pięciu lat, są w stanie przetrwać. Ale nie ma co się oszukiwać, średnią linię w Europie ktoś kupi wcześniej czy później. Jeśli LOT nie zmieni obecnego podejścia do biznesu, z pewnością ma szansę przetrwania przez tych kilka lat, nawet rozwoju. Potem jednak musi dołączyć do jakiejś większej grupy.

Austrian ma za sobą kilka krytycznych momentów i trzyletnią restrukturyzację. I tu muszę powiedzieć, że jestem pełen podziwu dla prezesa LOT-u Sebastiana Mikosza, że był w stanie to zrobić w krótszym czasie. Dla nas momentem krytycznym, który przeważył o sukcesie, było podpisanie umowy zbiorowej z personelem naziemnym na początku 2014 roku i kolejnej z personelem latającym. Potem Lufthansa nas wsparła w odnowieniu floty. A dzisiaj rola Austriana w Grupie Lufthansy staje się coraz bardziej widoczna. Warto dodać, że Wiedeń, baza Austriana, ma się stać także bazą Eurowings.

W strategii Austriana zawsze ważna była Europa Wschodnia, a waszą siatkę w tym regionie oceniano jako ogromną wartość dla linii. Jak to się zmieniło teraz, w obliczu sytuacji na wschodzie Europy?

To były dla nas superważne rynki. Teraz i nasza siatka, i przychody z tego regionu zostały mocno okrojone. Nie latamy już do Charkowa i Rostowa w Rosji, zmniejszyliśmy częstotliwość lotów do Moskwy i Kijowa, ale np. latamy teraz do Odessy, a połączenie to okazało się tak trafione, że szybko musieliśmy tam podstawić większy samolot. Oczywiście Europa Wschodnia pozostaje dla nas ważna, cały czas szukamy tam nisz rynkowych, ale pieniądze możemy też znaleźć gdzie indziej. Stąd nasza ekspansja do Ameryki, na Malediwy, Mauritius, Sri Lankę, połączenia, które uruchamiamy na jesieni 2015 roku.

Których przewoźników uważa pan teraz za głównych graczy w europejskiej konsolidacji? Europejską wielką trójkę: Lufthansę, Air France KLM, British Airways, czy może linie azjatyckie? Czy też przewoźników z Zatoki Perskiej, którzy już dobrze namieszali w europejskim lotnictwie?

W Europie widzę nawet wielką piątkę. Trzeba przecież brać pod uwagę również dwie linie niskokosztowe – Ryanaira i easyJeta. Zresztą na wszystkich kontynentach dojdzie do podobnej sytuacji, jaka teraz jest w USA. Są tam trzy potężne grupy lotnicze, które dyktują warunki. W Europie takich grup może być więcej. Konsolidacja jest dobra dla rynku. Przewoźnicy mają pieniądze na kupno nowych maszyn, inwestują w produkt i w bezpieczeństwo. I im szybciej dojdzie w Europie do takiego etapu rozwoju rynku, tym lepiej dla wszystkich. Wcześniej zobaczymy najróżniejsze umowy joint venture między liniami europejskimi, azjatyckimi i amerykańskimi. Wyjątkiem są przewoźnicy znad Zatoki, którzy uważają, że do podboju świata nikt im nie jest potrzebny. Sam jestem ciekaw, do jakiej ewolucji tam dojdzie. Ale Etihad z Abu Zabi już kupił Alitalię i Air Berlin, a Qatar Airways jest udziałowcem British Airways i Iberii. Tych trzech przewoźników jeszcze nie powiedziało w Europie ostatniego słowa. Natomiast jeśli chodzi o linie amerykańskie i azjatyckie, to raczej widzę współpracę w formie joint venture niż inwestycje kapitałowe.

Nie wymienił pan Turkish Airlines. Czy ta linia, która rośnie w niespotykanym tempie, nie zechce pana zdaniem uczestniczyć w przejęciach?

Turkish Airlines ma ogromny rynek własny, ma centrum przesiadkowe w Stambule i buduje drugie duże lotnisko, które będzie gotowe najpóźniej w 2019 roku. Różnica między liniami z Zatoki i Turkishem polega na tym, że ma on duży własny rynek, Emirates, Etihad i Qatar muszą go szukać na świecie. Turkish potrafi również się rozwijać, wykorzystując do tego joint venture – Sun Express. Ale lepiej na to pytanie będę w stanie odpowiedzieć za kilka miesięcy, kiedy poznam Sun Express od środka.

Jak pana zdaniem rozwinie się konflikt między liniami z Zatoki a przewoźnikami europejskimi? Na razie tym pierwszym udało się skłócić linie europejskie. Co będzie dalej?

To ogromny problem. Przy jego rozwiązaniu musimy współpracować z naszymi rządami. Tu chodzi o uczciwą konkurencję i jestem jej zwolennikiem. Ale reguły muszą być takie same po obu stronach. I my, prywatne linie europejskie, musimy zmierzyć się z konkurencją przewoźników państwowych, i to z bardzo bogatych krajów. Najczęściej prezes linii jest jednocześnie prezesem lotniska, z którego operuje, czyli przekłada pieniądze z lewej kieszeni do prawej. My w Europie musimy wszystko negocjować. I nam nie chodzi o ochronę ze strony władz, ale o równe zasady gry. Tylko tyle.

CV

Jaan Albrecht jest prezesem Austrian Airlines od 2011 roku. Wcześniej przez 10 lat szefował Star Alliance, zanim objął to stanowisko, był pilotem, a potem szefem pilotów w meksykańskich liniach Mexicana. Od 1 sierpnia 2015 roku obejmie fotel szefa Sun Express. Ma podwójne obywatelstwo – niemieckie i meksykańskie.

Rz: Miał pan ofertę pozostania na stanowisku prezesa Austrian Airlines i szansę rozwijania tej linii po bardzo trudnym okresie. Dlaczego zdecydował się pan przejść do zarządzania low-costem Sun Express?

Jaan Albrecht: Rzeczywiście oferta pozostania na pięć lat w Austrian dawała poczucie komfortu. W Wiedniu mieszka się wspaniale. Ale Sun Express, wspólne przedsięwzięcie Lufthansy i Turkish Airlines, to coś nowego. Projekt stał się ważny od momentu, kiedy Lufthansa zdecydowała się, właśnie na bazie Sun, stworzyć linię niskokosztową - Eurowings, która wchłonie Germanwings. Ta nazwa zniknie, co zresztą było wcześniej planowane. Sun Express ma stać się platformą do jej budowy.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Lotniska
Tadeusz Syryjczyk: Rozbudowa lotniska w Radomiu to wyrzucanie pieniędzy