Tajlandia - zamieszki wystraszą turystów?

„Bangkok Post", największa w stolicy Tajlandii gazeta anglojęzyczna, pisze, że turyści masowo odwołują przyjazdy do tego kraju. Doniesieniom gazety przeczy Tajlandzka Agencja Turystyczna

Publikacja: 01.12.2013 16:43

Tajlandia - zamieszki wystraszą turystów?

Foto: AFP

TAT przekonuje, że nie ma żadnych informacji, by turyści rezygnowali z odpoczynku w Tajlandii. Zdaniem Sugree Sithivanicha, wiceszefa TAT, jeśli do końca roku nie dojdzie do natężenia zamieszek, ruch turystyczny nie powinien się zmniejszyć. Gdyby jednak sytuacja pozostała bez zmian, to przychody z turystyki, która przynosi 10 procent PKB tego kraju, spadłyby o 8 - 10 procent i zmniejszyły się nawet o 800 mln dolarów. O zagrożeniu, jakim są zamieszki dla kwitnącej turystyki informuje Ministerstwo Turystyki w tym kraju.

W nocy w Bangkoku zginęło czterech ludzi, a 57 zostało rannych rannych. Od rana tysiące antyrządowych demonstrantów przemieszczają się po stolicy Tajlandii, próbując zajmować dziedzińce kolejnych urzędów państwowych. Niewykluczone, że rząd szykuje się do rozprawy z demonsrtantami. Nakazał mieszkańcom miasta pozostanie najbliższej nocy w domach.

Kilkadziesiąt krajów, w tym Polska i większość krajów Unii Europejskiej oraz Stany Zjednoczone, sugeruje turystom udającym się do Tajlandii, zachowanie ostrożności w poruszaniu się po stolicy kraju. Same władze Tajlandii przyznają, że wejście demonstrantów do gmachu Ministerstwa Finansów fatalnie wpływa na obraz tego kraju, i wypada w oczach inwestorów zagranicznych i turystów.

Turystom, którzy jednak wybierają się do Bangkoku zaleca się unikanie miejsc,w których  odbywają się demonstracje, skrupulatnego sprawdzania tras przemarszu protestujących, tak aby nie narażać się na nieprzyjemne niespodzianki w podróży.

Jeśli trafimy w Internecie na wyjątkowo atrakcyjną ofertę hotelową, to warto się zainteresować, czemu jest tak tanio. Być może hotel znajduje się w pobliżu budynków rządowych, gdzie demonstracje są najbardziej gwałtowne. Generalnie jednak Tajowie są bardzo pozytywnie nastawieni do cudzoziemców i nie ma zagrożenia, że korzystając z zamieszek okradają turystów.

Szefowie tajlandzkich firm przygotowują się na straty. To zmiana nastawienia,bo  dotychczas w Tajlandii polityka szła swoimi torami, a gospodarka swoimi. Teraz rosną obawy, że gospodarka, która w tym roku wyraźnie spowolniła, może jeszcze poważnie ucierpieć. Spada eksport, bo kryzys dotknął większość azjatyckich rynków, zmniejszył się również popyt wewnętrzny.

Nadzieja była właśnie w turystyce. Na wiosnę tego roku Tajlandia znalazła się na czele najatrakcyjniejszych kierunków turystycznych, a liczba przyjazdów wzrosła od stycznia do października aż o 22,3 procent.

Pod znakiem zapytania stanęły wielkie projekty infrastrukturalne nastawione właśnie na zwiększenie turystycznej atrakcyjności kraju. — Obawiam się, że inwestycje i turystyka najbardziej ucierpią z powodu zamieszek - mówi Santitarn Sathirathai, ekonomista Credit Suisse.

Z powodu zamieszek staniała już tajlandzka waluta — baht, a ucierpi jeszcze bardziej, kiedy Amerykanie zaczną powoli wycofywać się z programu stymulowania gospodarki.

Taniejący baht (trzeba już zapłacić powyżej 32 bahtów za dolara) powoduje, że wakacje w tym kraju robią się coraz tańsze. Tyle że warto się do nich przygotować i wcześniej pomyśleć, jak z nich bezpiecznie wrócić. Wyspy — Koh Samui, Phuket, Koh Chang, Phi Phi z pewnością są bezpieczne. W Bangkoku trzeba jednak uważać.

Komunikat polskiego MSZ

W związku z nasilającymi się demonstracjami politycznymi w Bangkoku Ministerstwo Spraw Zagranicznych sugeruje osobom przebywającym w Tajlandii zachowanie ostrożności. W szczególności należy unikać miejsc, gdzie gromadzą się demonstranci (okolice Pomnika Demokracji przy Ratchadamnoen Avenue w Bangkoku) oraz nie demonstrować sympatii politycznych wobec przeciwstawnych sił politycznych (ubiory w kolorach żółtym lub czerwonym). Z uwagi na podjęte przez miejscowe władze środki bezpieczeństwa (zamknięcie niektórych ulic) możliwe są utrudnienia komunikacyjne, obejmujące także drogi dojazdowe do lotniska, czy do dworców kolejowych, bądź autobusowych.

TAT przekonuje, że nie ma żadnych informacji, by turyści rezygnowali z odpoczynku w Tajlandii. Zdaniem Sugree Sithivanicha, wiceszefa TAT, jeśli do końca roku nie dojdzie do natężenia zamieszek, ruch turystyczny nie powinien się zmniejszyć. Gdyby jednak sytuacja pozostała bez zmian, to przychody z turystyki, która przynosi 10 procent PKB tego kraju, spadłyby o 8 - 10 procent i zmniejszyły się nawet o 800 mln dolarów. O zagrożeniu, jakim są zamieszki dla kwitnącej turystyki informuje Ministerstwo Turystyki w tym kraju.

Pozostało 86% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy