Do browaru na piwo, zakupy i lekcję historii

Piwne muzea co roku odwiedzają tłumy gości. Swoje podwoje dla miłośników złotego trunku chętniej otwierają małe warzelnie

Publikacja: 24.03.2013 17:08

Niemal 80 lat temu była tylko jedną z wielu beczek z nierdzewnej stali, które do prężnego wówczas browaru Hochberga w Lwówku Śląskim dostarczyła fabryka Kruppa. Dziś jest główną atrakcją działającego od ponad dwóch lat muzeum w piwnicach tej warzelni. Można zobaczyć tam także kolekcję kilkuset butelek po piwie z XIX i XX wieku. Pochodzą z niemal 40 browarów działających niegdyś na Dolnym Śląsku.

Marek Jakubiak, właściciel browaru w Lwówku Śląskim, zaznacza jednak, że nie chodzi tylko o pokazywanie ciekawych eksponatów. – Chcę nie tylko produkować, ale także edukować i pokazywać ludziom, jak robi się dobre piwo – zapewnia Jakubiak.

W 2011 roku – tuż po jego reaktywacji – browar w Lwówku, w którym mieszka niespełna 10 tys. osób, odwiedziło 20 tys. gości. W ubiegłym roku ich liczba sięgnęła 11 tys.

Muzea w browarach to doskonały sposób na promocję marek i krzewienie kultury picia piwa

Podobnie, choć na razie na mniejszą skalę, jest też w należącym do Marka Jakubiaka browarze Ciechan. Dotarli do niego m.in. goście z Chin, Japonii oraz Hiszpanii.

– Do tej pory rocznie odwiedzało go 5–6 tysięcy osób. Chcemy jednak znacznie bardziej otworzyć się na gości, gdy w połowie roku zakończymy remont browaru – mówi właściciel browaru.

Specjalną atrakcją ma być linia do destylowania whisky. To kolejny po piwie i okowicie produkt, z którym na rynku chce zaistnieć Ciechan.

Więcej niż produkt

– Rosnąca popularność piwnych centrów i muzeów pokazuje, jak bardzo zmienia się polska kultura piwna, a samo piwo przestaje być dla nas tylko zwykłym produktem – uważa ekspert piwny Maciej Chołdrych, właściciel firmy piwoznawcy.pl.

Nie dziwi go więc, że na turystykę piwną stawiają także małe browary. Jego zdaniem za kilka lat wzorem naszych południowych sąsiadów, w Polsce będzie co najmniej kilka piwnych szlaków. Wędrując nimi, będzie można dotrzeć do lokalnych browarów i lokali specjalizujących się w serwowaniu ciekawych piw.

Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich, jest przekonany, że w naszym kraju będzie przybywać  lokalnych warzelni otwierających się na gości. – To naturalna konsekwencja zmian na rynku piwa. Polacy, po zachłyśnięciu się masowymi markami, zaczęli kupować ponownie trunki regionalne i niszowe. Teraz chcą poznać, na czym polega wyjątkowość ich produkcji – mówi Olkowski.

W drugiej połowie tego roku podwoje warzelni w Miłosławiu w województwie wielkopolskim zamierza otworzyć dla gości Browar Fortuna.

– Mamy wiele ciekawych rzeczy do pokazania, choćby kadzie do procesu otwartej fermentacji oraz łukowe sufity z czerwonej cegły w naszych piwnicach leżakowych – zachwala Krzysztof Panek, prezes Fortuny.

Jeszcze większą atrakcją turystyczną i magnesem przyciągającym koneserów piwa w Polsce ma stać się browar w Grodzisku Wielkopolskim. W 2012 roku Fortuna kupiła tam teren z pozostałościami starej warzelni. – W drugiej połowie 2014 roku zamierzamy ponownie wprowadzić na rynek piwo Grodziskie. W 2016 roku chcielibyśmy natomiast w najstarszej części browaru, odbudowanego pod nadzorem konserwatora zabytków, otworzyć centrum wycieczkowe – zapowiada Panek. – Ma to być to spokojne miejsce, gdzie można się zatrzymać i poczuć wyjątkową atmosferę oraz wziąć udział w degustacji naszego piwa.

Na połączenie historii z nowoczesnością stawia natomiast browar Gontyniec. Należącą do niego od ponad dwóch lat warzelnię w wielkopolskim Czarnkowie chce przerobić na Centrum Browar City. Swoje podwoje ma otworzyć przed Bożym Narodzeniem w 2014 r.

Jakub Strojny, rzecznik prasowy  Browaru Gontyniec, tłumaczy, że oprócz działającego browaru mają być tam także galeria handlowa, hotel, restauracja, biura oraz muzeum browarnictwa nawiązujące do czarnkowskich tradycji warzenia piwa.

– Cieszy mnie, że lokalne browary chcą się pokazywać gościom. To dyscyplinuje do utrzymania wysokiej jakości i pokazuje, że jesteśmy transparentni  i niczego nie udajemy – zaznacza Marek Jakubiak.

Podwoje swoich zakładów od dłuższego czasu otwierają też piwne koncerny. Pierwsza w Polsce na piwną turystykę postawiła Kompania Piwowarska, lider krajowego rynku piwa. W 2003 roku uruchomiła Centrum Wycieczkowe  Lech w Poznaniu. Rok później otworzyła mieszczące się w dawnej kaplicy ewangelickiej Tyskie Brovarium. W sumie w ciągu roku oba te miejsca odwiedza ponad 60 tys. gości.

E-mail z beczki

Zdaniem Macieja Chołdrycha centrum przy browarze Lecha jest przykładem na to, że dla turystów atrakcyjna jest nie tylko historia w tradycyjnym wydaniu. Okazuje się bowiem, że rzesze gości jest w stanie przyciągnąć także zakład liczący tylko niespełna cztery dekady. Sposób na sukces? Centrum koncentruje się na rozrywce. Goście mogą m.in. sami uwarzyć tam piwo.

– W Poznaniu podróż przez piwny świat w dużym stopniu oparta jest na multimediach i prezentacji nowych technologii. To atrakcyjne szczególnie dla młodych osób – mówi Maciej Chołdrych.

Nowych technologii nie brakuje także w Tychach. Gości tamtejszego muzeum wita mówiący do nich z portretu Jan Henryk XI, książę pszczyński i twórca browaru. Jest tu również kino 3D, wyświetlające film o historii warzelni, oraz beczka, z której można wysłać e-maila z pozdrowieniami.

Z kolei ulubioną atrakcją gości odwiedzających Muzeum Browaru w Żywcu jest wehikuł czasu. Mieści się w piwnicy, gdzie dawniej leżakowane było piwo. Po wejściu do niej zwiedzających gaśnie światło, drży podłoga, aby po chwili przenieść ich wirtualnie do 1881 r., w którym rozpoczęła się produkcja piwa Żywiec Porter.

– Popularnością cieszy się również uliczka galicyjska, przy której znajduje się biuro architekta browaru i stolarnia, gdzie produkowane były beczki. W jej zakamarkach, dzięki nowoczesnym technikom, odwiedzający mogą natknąć się na wirtualnego psa Portera – opowiada Sebastian Tołwiński, rzecznik prasowy Grupy Żywiec, wicelider polskiego rynku piwa. – W innej części muzeum czujnik ruchu uruchamia dźwięk toczących się po podłodze butelek – dodaje.

Lepsze niż reklama

Żywieckie muzeum działa od połowy 2006 roku. Do dziś odwiedziło je prawie 600 tys. osób.

– Trafiają do nas goście ze wszystkich krajów Europy. Najwięcej jest Węgrów, Czechów, Słowaków, gościmy również Rosjan i Ukraińców, Niemców i Holendrów. Mieliśmy także gości z Japonii i Bazylii – mówi Lidia Dadej, szefowa żywieckiego browaru.

Grupa Żywiec nie zdradza, czy jej muzeum przynosi zyski. W Kompanii przyznają natomiast, że sprzedaż biletów i gadżetów nie pokrywa w całości kosztów utrzymania tego typu obiektów.

Jednak prowadzenie muzeów i centrów i tak się browarom opłaca.

– Muzea to dla nich doskonały sposób na promocję produktów i krzewienie kultury piwa – wyjaśnia Maciej Chołdrych.

Wizyty tam mogą być nawet skuteczniejsze niż np. reklama w radiu czy telewizji. Powód? Potencjalny konsument ma okazję nie tylko dowiedzieć się więcej o piwie. Może go także posmakować i powąchać. A jak mówią browarnicy, piwo nigdzie nie smakuje tak dobrze jak w browarze.

Niemal 80 lat temu była tylko jedną z wielu beczek z nierdzewnej stali, które do prężnego wówczas browaru Hochberga w Lwówku Śląskim dostarczyła fabryka Kruppa. Dziś jest główną atrakcją działającego od ponad dwóch lat muzeum w piwnicach tej warzelni. Można zobaczyć tam także kolekcję kilkuset butelek po piwie z XIX i XX wieku. Pochodzą z niemal 40 browarów działających niegdyś na Dolnym Śląsku.

Pozostało 94% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał