Rzeka – wabik na turystów

Coraz więcej polskich miast leżących nad wodą inwestuje w nabrzeża, by zrobić z nich swoje wizytówki

Publikacja: 26.10.2012 00:25

W Szczecinie trwa rewitalizacja nadrzecznych bulwarów

W Szczecinie trwa rewitalizacja nadrzecznych bulwarów

Foto: Fotorzepa, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz

Sypiące się kamienice, pleniące się chaszcze, kilometry pozostawione zaniedbane. Tak do niedawna wyglądały nadrzeczne tereny w większości polskich miast. Krajobraz zmienia się jednak w ekspresowym tempie. Miasta zrozumiały, że im bliżej będą rzek, tym więcej  A to oznacza pieniądze w samorządowych kasach.

Do Bydgoszczy zjechali holenderscy urbaniści. Zaprezentowali pilotażowy projekt, który ma odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób najlepiej zagospodarować miejskie nabrzeża. 250 tysięcy euro wyłożył na to rząd Holandii. – Otrzymaliśmy profesjonalne know-how – cieszy się Piotr Kurek z bydgoskiego magistratu.

Bydgoszcz usadowiła się nad dwiema dużymi rzekami – Wisłą i Brdą. Kanałów, kanalików, cieków wodnych jest tam tyle, że część starówki dorobiła się nawet dumnej nazwy ,,Bydgoska Wenecja". Przez długie lata miasto nie potrafiło jednak w pełni wykorzystać tego faktu.

– Proces przybliżania Bydgoszczy do rzeki rozpoczął się dopiero w latach 90. – wyjaśnia Kurek. Na kolejne inwestycje popłynął strumień unijnych pieniędzy. – Hitem promocyjnym stała się Wyspa Młyńska. W budowaniu marki pomaga też festiwal wodniaków ,,Ster na Bydgoszcz". Właśnie on jest jednym z patronów rejsu przez Atlantyk, w który wkrótce wypłynie dziennikarz radiowej Trójki Kuba Strzyczkowski – wylicza Kurek i dodaje: – O Bydgoszczy będzie głośno w świecie".

Z doświadczeń i pomocy Holendrów korzysta także Poznań. – Od tamtejszego rządu udało nam się pozyskać grant w wysokości 190 tysięcy euro. Do tej kwoty dołożyły się także partnerujące nam firmy. Za pieniądze przygotowywana jest kompleksowa strategia rozwoju nabrzeża Warty, będzie gotowa przed końcem roku – tłumaczy Szymon Prymas z Urzędu Miasta w Poznaniu.

Nad rzeką powstać mają między innymi marina i nowoczesne osiedle. Na lofty zostaną też zamienione dawne budynki przemysłowe. Ale na tym nie koniec. Wybrzeże ma bowiem przyciągać nie tylko inwestorów i mieszkańców, ale też turystów czy miłośników kultury. – Nad rzeką powstała już plaża, przystań, działa Mobilne Centrum Kultury i Sztuki KontenerArt – wylicza Prymas. – Pomysłów jest mnóstwo, ale wszystkich i tak nie uda się zrealizować. Musiałoby to kosztować jakieś osiem miliardów złotych – dodaje.

122 miliony złotych na budowę nadwiślańskich bulwarów wyda Warszawa. – Prace najpewniej ruszą wiosną przyszłego roku – zapowiada Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego magistratu. Na lewym brzegu Wisły powstaną: trakt spacerowy, tereny rekreacyjne, restauracje, kawiarnie. Powoli ożywa też brzeg prawy. – Stamtąd właśnie wyruszają tramwaje wodne, a mieszkańcy korzystają z plaży – tłumaczy Milczarczyk. – Brzeg jest dziki, nieuregulowany, co stanowi ewenement na skalę europejską. Ale to właśnie atut tego miejsca.

Wody jako wabika dla turystów oraz inwestorów coraz śmielej używa także Szczecin. – Sfinalizowaliśmy już rewitalizację jednego z nadrzecznych bulwarów, prace przy dwóch kolejnych zbliżają się do końca. Część Wyspy Grodzkiej zostanie przeobrażona w żeglarską marinę, a na Łasztowni prywatny deweloper buduje biurowiec – wyjaśnia Dariusz Wołoszczuk z Urzędu Miasta w Szczecinie.

W tereny nadrzeczne ogromne pieniądze inwestuje nawet Wrocław, który zawsze żył z Odrą w symbiozie. Kosztem 55 milionów złotych zostaną wyremontowane nadodrzańskie bulwary. To jeden z etapów modernizacji Wrocławskiego Węzła Wodnego. Dyskutowany jest też projekt budowy nad rzeką kolei linowej. Projekt zamierzają realizować wrocławska politechnika i miasto.

– W miastach zachodniej Europy, jak choćby w Paryżu czy Rzymie, rzeki stanowią integralny element miejskiej tkanki. W Polsce nigdy nie było szczególnie silnej tradycji mieszkania nad rzekami – uważa prof. Ryszard Cichocki, socjolog z Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Wynika to być może ze słabości polskiego mieszczaństwa. Byliśmy przywiązani raczej do kultury chłopskiej.

Profesor podkreśla, że we względnej zgodzie z rzeką żyły jedynie te miasta, które kiedyś były niemieckie. Za czasów PRL nikt nie zamierzał tego zmieniać. – Tym bardziej, że nie bardzo było się do czego odwracać. Nasze rzeki tonęły w brudzie i ściekach – podkreśla prof. Cichocki. Zmiany zaczęły się dopiero teraz. – I to nie tylko w dużych miastach. Przykładem jest choćby wielkopolski Czarnków, gdzie powstała marina, rozwija się turystyka wodna, z czego korzysta cała gmina – zaznacza prof. Cichocki. Według niego to właśnie dla małych miejscowości rzeki staną się sprężyną gospodarczego rozwoju. – Zmiany w dużych miastach są dyktowane jednak głównie względami wizerunkowymi – podsumowuje.

Sypiące się kamienice, pleniące się chaszcze, kilometry pozostawione zaniedbane. Tak do niedawna wyglądały nadrzeczne tereny w większości polskich miast. Krajobraz zmienia się jednak w ekspresowym tempie. Miasta zrozumiały, że im bliżej będą rzek, tym więcej  A to oznacza pieniądze w samorządowych kasach.

Do Bydgoszczy zjechali holenderscy urbaniści. Zaprezentowali pilotażowy projekt, który ma odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób najlepiej zagospodarować miejskie nabrzeża. 250 tysięcy euro wyłożył na to rząd Holandii. – Otrzymaliśmy profesjonalne know-how – cieszy się Piotr Kurek z bydgoskiego magistratu.

Pozostało 87% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek