Nowe napięcie w Lufthansie

Kolejny raz załamały się negocjacje między związkowcami i zarządem Lufthansy. Strajk — tym razem pilotów - jest coraz bardziej prawdopodobny

Aktualizacja: 07.07.2015 15:10 Publikacja: 07.07.2015 13:58

Nowe napięcie w Lufthansie

Foto: Bloomberg

Zarząd związku zawodowego Cockpit, który już zorganizował w tym roku sześciodniową akcję protestacyjną, ma w najbliższych dniach zdecydować, czy na obecnym etapie negocjacji z władzami spółki, strajk jest uzasadniony.

Taki sygnał zawsze niepokoi potencjalnych pasażerów Lufthansy. Poprzednich 12 akcji strajkowych już wyćwiczyło linię w minimalizowaniu dolegliwości dla pasażerów. Mocną stroną niemieckiego przewoźnika jest to, że w skład Grupy Lufthansa wchodzi kilka linii lotniczych, między innymi Swiss i Austrian Airlines, które mogą sobie „pożyczać" samoloty i załogi. Ale wiadomo również, że w wypadku akcji strajkowej całkiem normalnego ruchu zapewnić się nie da.

W 2014 roku strajki kosztowały linię ponad 200 mln euro. W czasie ostatniej, w marcu, odwołano 9,3 tysiąca lotów, ucierpiało 220 tysięcy pasażerów.

Piloci spierają się z zarządem już od roku. Nie chcą zgodzić się na zmiany przywilejów pracowniczych, w tym możliwości wcześniejszego przejścia na emeryturę z częściowym wynagrodzeniem. Chodzi o pilotów teraz przyjmowanych do pracy, to ich programy emerytalne miałyby być mniej hojne. Gdyby zmiany, jakie zarząd chce wprowadzić weszły w życie, objęłyby one ponad 5 tys. pilotów zatrudnionych w Lufthansie.

Strajkami grożą nie tylko piloci, ale i pracownicy obsługujący pasażerów na ziemi (związek Verdi) i personel pokładowy, których reprezentuje związek UFO. Obejmuje to już 33 tys. zatrudnionych w Lufthansie, bo ich także dotyczą zmiany w programach emerytalnych.

I Verdi i Lufthansa mówią, że na horyzoncie nie widać porozumienia. Negocjacje, które zakończyły się niczym w poniedziałek, mają być jednak wznowione. Przy tym Verdi w swoich postulatach ma niezliczoną liczbę punktów. Domaga się między innymi poprawy warunków pracy na ziemi oraz podwyżek płac, po 5,5 procent dla każdego zatrudnionego.

Zarząd z kolei chce wszystkie roszczenia zebrać do jednego pakietu, chociaż sprawa programów emerytalnych jest najbardziej pilna. Powodem są między innymi rekordowo niskie stopy procentowe, które nie gwarantują zakładanych zysków z inwestycji. Przy tym Lufthansa zarzeka się, że negocjacje dotyczące zmian w systemach emerytalnych nie są jej wymysłem, tylko praktyką stosowaną przez większość linii lotniczych. UFO już zaakceptowało większość zmian narzucanych przez zarząd. Ale i tutaj negocjacje trwają.

Zarząd związku zawodowego Cockpit, który już zorganizował w tym roku sześciodniową akcję protestacyjną, ma w najbliższych dniach zdecydować, czy na obecnym etapie negocjacji z władzami spółki, strajk jest uzasadniony.

Taki sygnał zawsze niepokoi potencjalnych pasażerów Lufthansy. Poprzednich 12 akcji strajkowych już wyćwiczyło linię w minimalizowaniu dolegliwości dla pasażerów. Mocną stroną niemieckiego przewoźnika jest to, że w skład Grupy Lufthansa wchodzi kilka linii lotniczych, między innymi Swiss i Austrian Airlines, które mogą sobie „pożyczać" samoloty i załogi. Ale wiadomo również, że w wypadku akcji strajkowej całkiem normalnego ruchu zapewnić się nie da.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek