Nie da się chronić samolotów przed rakietami

Zestrzelenie nad Ukrainą samolotu z Malezji, ślady po szrapnelu na wraku maszyny wynajętej przez Air Algerie, pociski Hamasu padające koło lotniska w Tel Awiwie ożywiły dyskusję, czy samoloty liniowe mogą ochronić się przed rakietami — pisze „Wall Street Journal"

Publikacja: 27.07.2014 16:58

Tylko samoloty izraelskich linii lotniczych mają instalowane systemy antyrakietowe

Tylko samoloty izraelskich linii lotniczych mają instalowane systemy antyrakietowe

Foto: Bloomberg

Ataki sprzed 10 lat pociskami krótkiego zasięgu z czujnikami temperatury skłoniły producentów samolotów i organy nadzoru do zastanawiania się, czy wyposażać samoloty komercyjne w systemy ochrony antyrakietowej. Wówczas uznano, że to zbyt kosztowne, zawodne i ostatecznie zbyt niebezpieczne dla samolotów pasażerskich.

Ostrzał okolic lotniska Ben Guriona w Tel Awiwie doprowadził do odwołania na ponad dobę lotów przez wszystkie linie lotnicze (poza trzema izraelskimi), sparaliżował transport z i do Izraela oraz wywołał na nowo dyskusję o tych systemach ochrony.

Problem jest tak samo trudny jak 10 lat temu. Po pierwsze dlatego, że nie istnieje sprzęt pokładowy, który chroniłby samolot przed niekierowanymi pociskami wystrzeliwanymi przez Hamas. Nie można zmienić ich trajektorii jak w wypadku pocisków z celownikami termicznymi (rakieta lecie w stronę źródła ciepła). Izrael ma system iron dome (żelazny puklerz) strącania rakiet małymi pociskami, ale nie można ich instalować w samolotach cywilnych.

Różne rakiety ziemia-powietrze wymagają różnych systemów obrony, stwarzając liczne możliwości dla producentów, ale zmieniłyby zasadniczo rolę cywilnych pilotów. Wyposażanie samolotów w systemy antyrakietowe kosztowałoby miliardy dolarów zamieniając pracę pilota w prawdziwy koszmar; dodatkowo powstałyby nowe kwestie bezpieczeństwa z racji samego sprzętu: lasery są szkodliwe dla wzroku, inne środki obrony mogą być trujące.

Większość systemów antyrakietowych przeznaczonych dla samolotów i śmigłowców ma zwalczać pociski krótkiego zasięgu i wystrzeliwane z rusznic na ramieniu, manpads. USA wyposażyły większość swych jednostek transportu wojskowego w takie urządzenia, zrobiły to także Wielka Brytania i Australia. Systemy produkowane przez Northropa Grummana znajdują się na wyposażeniu samolotów szefów państw, np. Air Force One prezydenta USA. Niemcy zamówiły go do samolotu kanclerza.

Tylko Izrael postanowił wyposażyć w te urządzenie samoloty cywilne — po incydencie w 2002 r., gdy strzelano do samolotu Arkia startującego z Mombasy. Pocisk chybił. Zgodnie z rządowym programem Sky Shield (Podniebna Tarcza) odrzutowce narodowego przewoźnika El Al, a także Arkia i Israir są wyposażane w taki sprzęt produkcji miejscowego Elbit Systems. Izrael uznał, że korzyści są większe od kosztów i obaw o bezpieczeństwo.

System o nazwie C-MUSIC (od Multi Spectral Infrared Countermeasure) składa się aparatu na podczerwień DIRCM, który kieruje wiązkę lasera na czujnik wykrywania wyższej temperatury rakiety i sprowadza ją z namierzonej trajektorii. Mają go już niektóre samoloty El Al i Israir — twierdzi wiceprezes działu sprzętu elektrooptycznego w Elbit, Adi Dar. Nie wiadomo tylko, ile samolotów.

W Stanach też sprawdzano przydatność takich systemów, przeprowadzono testy w lotach z rozwiązaniami Northropa Grummana i BAE Systems. W 2010 r. rząd USA stwierdził, że zamontowanie ich w samolotach na ponad 100 pasażerów kosztowałoby 43 mld dolarów w ciągu 20 lat.

Samolot lot MH17 nie byłby bardziej bezpieczny gdyby miał taką ochronę. Został trafiony rakietą Buk naprowadzaną radarem, co wymagałoby zupełnie innego sprzętu do jej likwidacji. — Ochrona przed pociskami kierowanymi radarem jest znaczne trudniejsza od zwalczania pocisków na podczerwień — ocenia John Clifford, szef brytyjskiego oddziału zrzeszenia Old Crows, ugrupowania badającego prowadzenie wojny elektronicznej.

Ataki sprzed 10 lat pociskami krótkiego zasięgu z czujnikami temperatury skłoniły producentów samolotów i organy nadzoru do zastanawiania się, czy wyposażać samoloty komercyjne w systemy ochrony antyrakietowej. Wówczas uznano, że to zbyt kosztowne, zawodne i ostatecznie zbyt niebezpieczne dla samolotów pasażerskich.

Ostrzał okolic lotniska Ben Guriona w Tel Awiwie doprowadził do odwołania na ponad dobę lotów przez wszystkie linie lotnicze (poza trzema izraelskimi), sparaliżował transport z i do Izraela oraz wywołał na nowo dyskusję o tych systemach ochrony.

Pozostało 84% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek