Lot z awanturą na pokładzie

O jeden drink za dużo, pomieszanie alkoholu i środków uspokajających, strach przed lataniem, wybujała wyobraźnia, niemożność zmiany miejsca — to główne powody, dla których dochodzi do awantur na pokładach samolotów

Publikacja: 12.01.2014 13:08

Lot z awanturą na pokładzie

Foto: archiwum prywatne, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz

Zdarzają się sytuacje, kiedy pasażer tak boi się podróży, że postanawia wysiąść już w powietrzu i usiłuje otworzyć drzwi samolotu. Kiedy indziej boksuje się z załogą, która odmawia podania kolejnego kieliszka wina.

Do napięć na pokładzie dochodzi często z powodu rozłożonego fotela sąsiada, oglądania przez niego ostrego porno na ekranie laptopa, czy niezastosowania się pasażera do polecenia zapięcia pasa podczas turbulencji.

Czasami wystarczy interwencja załogi, kiedy indziej swojego autorytetu musi użyć kapitan. Kiedy i to nie wystarczy pozostaje obezwładnienie trudnego pasażera, zawrócenie do portu wylotu, lub lądowanie na najbliższym lotnisku, gdzie na „klienta" czeka policja.

Nie zabierać podchmielonych

W marcu problemami, jakie mają załogi samolotów z niektórymi pasażerami zajmie się Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA). Tim Colehan, przedstawiciel tej organizacji, nie ma złudzeń, że przewoźnicy ustalą  międzynarodowe przepisy regulujące uprawnienia personelu pokładowego w poskramianiu niesubordynowanych lub agresywnych pasażerów. Członkami IATA jest 220 linii lotniczych, w tym wszyscy przewoźnicy narodowi, czyli takie linie, jak m.in. Lufthansa, LOT, British Airways, czy Air France.

— Awantury na pokładach samolotów zdarzają się coraz częściej- mówi Colehan. Według danych IATA w ciągu ostatnich czterech lat liczba takich incydentów wzrosła 12-krotnie z 500 do 6 tysięcy. A wiele sytuacji nie zostaje zgłoszonych.

Na razie organizacja zaleca ograniczenie podawania alkoholu na trasach, na których często dochodzi do awantur i zerową tolerancję wobec nieodpowiedniego zachowania na pokładzie. Także dokładne przyglądanie się pasażerom wchodzącym do samolotu i odmawianie przyjęcia na pokład, tych w stanie „wskazującym", bądź też zachowujących się w podejrzany sposób. IATA jest zdania, że kary za awantury na pokładzie muszą być surowsze.

Joerg Handwerg, kapitan w samolotach Lufthansy i rzecznik związku zawodowego Cockpit przyznaje, że w jego linii średnio raz w roku dochodzi do nieplanowanego lądowania z powodu awantury na pokładzie. — I wcale nie dlatego, że komuś nie smakował posiłek — tłumaczy. — Coraz częściej mamy do czynienia z agresywnymi pasażerami. Ale wiemy, jak sobie z tym poradzić — zapewnia. Nie zmienia to faktu, że przewoźnicy rzadko posuwają się do takich kroków uznając je za zbyt uciążliwe i kosztowne. Tak samo, jak rzadko używają przemocy wobec pasażerów, obawiając się, że mogą zostać oskarżeni o nieuzasadnione użycie siły.

Przymusowe lądowanie

Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni było kilka wypadków, w których samoloty musiały lądować z powodu konieczności uspokojenie pasażerów.

Załoga amerykańskich linii Delta podczas rejsu z Barcelony do Nowego Jorku, po kilku nieudanych próbach uspokojenia Jennifer Lauren, bratanicy projektanta mody Ralpha Laurena, zdecydowała się lądować w irlandzkim Shannon. Koszt operacji — ponad 43 tysiące dolarów, na który składają się m.in. niezbędne wytracenie paliwa, opłacenie lądowania i startu, ponowne tankowanie, opieka nad 216 pasażerami, których trzeba nakarmić i napoić, koszty opóźnionego lotu.

Jennifer Lauren została przez irlandzki sąd ukarana karą grzywny w wysokości 2 tys. euro (gdyby pani Lauren leciała LOT-em i przymusowo lądowała w Warszawie zapłaciłaby jedynie 500 złotych). Przedstawiciele Delty nie ujawnili, czy zamierzają wystąpić o odszkodowanie.

Inny amerykański przewoźnik, AirTran zawrócił samolot z pasa startowego, bo grupa niesfornych licealistów nie usadowiła się na swoich miejscach i nie wyłączyła telefonów komórkowych.

Stewardzi dubajskiej linii Emirates podczas rejsu z Singapuru do Brisbane przywiązali do fotela pasażera, który koniecznie musiał zapalić papierosa. Na lotnisku w Brisbane czekała na niego policja.

Grunt to negocjacje

Agresywni pasażerowie zdarzają się także w samolotach LOT-u. Kapitan samolotu lecącego z Warszawy do Nowego Jorku zdecydował się na zawrócenie na lotnisko Chopina po tym, jak polonijny biznesmen wszczął awanturę na pokładzie, bo chciał siedzieć obok nastoletniego syna, któremu kupił bilet w klasie ekonomicznej. Sam leciał w biznesie.

Wielokrotnie też zdarzało się też, że pasażerowie próbowali urządzać libację, pijąc alkohol kupiony w strefie wolnocłowej na lotnisku. — Trudne sytuacje na pokładach samolotów zdarzają się wszystkim liniom lotniczym — mówi Barbara Pijanowska-Kuras, rzeczniczka LOT-u. — Dlatego personel LOT-u jest szkolony z technik negocjacyjnych i rozwiązywania trudnych sytuacji.

Po zamachach 11 września 2001 roku na pokładach samolotów zaczęli latać pracownicy ochrony, którzy jednak zwracali uwagę przede wszystkim na zagrożenie terrorystyczne, a nie awanturników i bardzo rzadko interweniowali w przypadkach, kiedy dochodziło do awantur, które mógł opanować personel pokładowy.

Zdarzają się sytuacje, kiedy pasażer tak boi się podróży, że postanawia wysiąść już w powietrzu i usiłuje otworzyć drzwi samolotu. Kiedy indziej boksuje się z załogą, która odmawia podania kolejnego kieliszka wina.

Do napięć na pokładzie dochodzi często z powodu rozłożonego fotela sąsiada, oglądania przez niego ostrego porno na ekranie laptopa, czy niezastosowania się pasażera do polecenia zapięcia pasa podczas turbulencji.

Pozostało 91% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek