Andora jest krajem, który stanowczo podszedł do walki z najmem krótkoterminowym. Tamtejszy rząd przyjął właśnie ustawę, która zabrania wydawania nowych licencji na ten rodzaj działalności - pisze hiszpański portal Hosteltur. Właściciele, którzy mają teraz ważne certyfikaty, będą mogli kontynuować wynajmowanie mieszkań turystom jeszcze tylko przez trzy lata.

Czytaj więcej

Santiago de Compostela: Za dużo pielgrzymów, niech porzucą swoje laski

Ustawa o zrównoważonym rozwoju i prawie do mieszkania zakłada również czasowe wywłaszczanie właścicieli pustych lokali. Chodzi o to, żeby mieszkania wróciły na rynek i każdy mógł je wynająć, żeby stale mieszkać. Za puste uważa się lokal, które od dwóch lat nie mają umowy na dostawę prądu lub nie wykazują zużycia energii.

Jeżeli właściciel mieszkania nie zasiedli go ponownie lub nie zgodzi się na włączenie go do zasobu mieszkań publicznych, zgodnie z nowym prawem rząd będzie mógł je przejąć i zarządzać nim przez pięć lat. Dopiero jeśli administracja publiczna nie będzie mogła wynająć mieszkania, wróci ono do właściciela.

Mieszkania w Andorze potrzebne mieszkańcom

Rząd Andory uzasadnia wprowadzenie ustawy koniecznością „zapewnienia rozwiązań jednego z głównych problemów obywateli, jakim jest dostęp do mieszkań na wynajem, co stanowi jeden z priorytetów rządu”.

Czytaj więcej

Mieszkańcy Majorki: Stop masowej turystyce, chcemy normalnie żyć

Premier Xavier Espot podkreśla, że „prawa do mieszkania nie można oddzielać od zrównoważonego rozwoju kraju, dlatego projekt ustawy wpływa także na takie obszary, jak turystyka, finanse, inwestycje zagraniczne i regulacja migracji”.