Duński Albatros wyląduje na Marszałkowskiej

Materiały promocyjne

Zwiedzanie USA śladami muzycznych legend, tropienie dzikich zwierząt w RPA, poznawanie kultury Japonii czy wyjazd na spektakle operowe do Werony – to propozycje wchodzącego na polski rynek skandynawskiego biura podróży z 31-letnim doświadczeniem

W tym tygodniu biuro otworzy swą siedzibę w samym centrum Warszawy – przy ulicy Marszałkowskiej 74. Trwają tam jeszcze ostatnie przygotowania. Na otwarcie przyjedzie prezes firmy Soren Rasmussen.

Albatros Travel jest największym biurem podróży w segmencie wycieczek objazdowych w całej Skandynawii. Działa na rynkach duńskim, norweskim, szwedzkim i fińskim, a centralę ma w Kopenhadze, gdzie zatrudnia 200 osób. Jego roczne obroty wynoszą, w przeliczeniu, 370 milionów złotych. Dla porównania – przychody największej w Polsce firmy o podobnym profilu to 55 mln złotych.

Duńskie biuro podróży zaczynało w 1986 roku od organizowania wyjazdów do RPA, a wiązało się to z zainteresowaniami jego założyciela Sorena Rasmussena, który z wykształcenia i zamiłowania jest biologiem i pisze książki z tej dziedziny. – Do dzisiaj, mimo ogromnego zasięgu, firma pozostaje w rękach rodziny – zatrudnieni są w niej żona, córka, syn i zięć założyciela – i ma rodzinny charakter, co przejawia się między innymi spłaszczonym systemem zarządzania i bliskimi relacjami między pracownikami i kierownictwem – opowiada Wioletta Drozdowska, dyrektor Albatrosa Travel na Polskę.

Duńskie biuro podróży dysponuje ośmioma własnymi hotelami dla turystów w RPA i pięcioma niedużymi statkami wycieczkowymi, którymi pływa z klientami na Antarktydę i na Karaiby.

Albatros ma w ofercie około 200 programów wyjazdów. W większości są to wyjazdy do dalekich krajów, na wszystkie kontynenty. Ale są też imprezy bliższe, europejskie. W Polsce na początek zaproponuje 26 programy. Wśród nich: safari w RPA, zwiedzanie Kostaryki, Alabamy („Przeminęło z wiatrem”), Japonii (trzy różne tematy) czy Izraela z Jordanią. Jest też wyjazd do Werony na dwa spektakle operowe w tamtejszym teatrze rzymskim Arena. Osobną imprezą, w której można wziąć udział jest maraton The Great Wall Marathon, którego uczestnicy biegną po Wielkim Murze w Chinach. Jak wyjaśnia Wioletta Drozdowska, Albatros jest bowiem organizatorem pięciu wielkich maratonów, z których dwa weszły do dziesiątki ocenianych przez biegaczy jako najlepsze imprezy tego typu na świecie.

– Co kilka tygodni będziemy uatrakcyjniać naszą ofertę, dodając kolejne wyjazdy i kraje – zapowiada Drozdowska. W czwartek Albatros otworzy biuro przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Jednocześnie uruchomi też polską stronę internetową i wyda po polsku katalog.

Będziemy widoczni

Zespół biura podróży liczy pięć osób. Oprócz Drozdowskiej pracować w nim będą kierownik Marzenna Wiśniewska-Pieńkos (zdobywała doświadczenie w biurze agencyjnym Sun Club Banaszek i w biurze podróży TUI) i trzy konsultantki. – Są świetnie przygotowane, bo mają wieloletnie doświadczenie w pracy w turystyce, a ostatnio były też szkolone dwa tygodnie w naszej centrali w Kopenhadze – zapewnia Drozdowska. Firma rekrutuje właśnie też polskich pilotów.

Na razie touroperator nie przewiduje współpracy z agentami turystycznymi. Chce się przekonać, jak mu się sprawdzi w Polsce skandynawski model sprzedaży – przez kanały własne, czyli internet, call center i warszawski salon.. Ze Skandynawii zamierza również przenieść na polski grunt sposób promowania się. Jego duże reklamy pokażą się w „Rzeczpospolitej” i „Gazecie Wyborczej”, a także na Facebooku, YouTubie i w Google’u. – Albatros ma świetnych fachowców od pozycjonowania. W Skandynawii, kiedy ktoś wpisze w wyszukiwarce hasła „pogoda w Japonii” albo „klimat w Meksyku” na pierwszym miejscu pokaże mu się link do strony naszego biura podróży. Nie mówiąc o słowach kluczach prostszych, jak „wycieczka” – zachwala Drozdowska.

– Reklama będzie skierowana do grupy dojrzałych turystów w wieku 45+ (w Skandynawii jest to 60+). Mamy nadzieję, że docenią oni wartości, które kultywują duńscy właściciele firmy, jak przestrzeganie zasad zrównoważonego rozwoju turystyki czy korzystanie z produktów spod znaku „fair trade”. Albatros wspiera lokalne społeczności, na przykład w domu dziecka w Delhi kupuje torby papierowe robione tam z materiałów z odzysku, pomógł wybudować domy dla Penanów, ginącego ludu na Borneo i pomógł sfinansować szkołę w wiosce w RPA. Nie organizuje wycieczek do miejsc, w których zwierzęta są zmuszane do nienaturalnych zachowań i służą tylko dostarczaniu ludziom rozrywki.

Powrót do korzeni?

Co touroperator uważa za swoje mocne strony? – Cechą wycieczek Albatrosa jest to, że ich programy nie są napięte. Mają łączyć zwiedzanie grupowe z indywidualnym. Jest więc w nich czas na spokojne wypicie kawy w Kolumbii, zjedzenie sushi na targu rybnym w Tokio, czy poszwędanie się po odwiedzanym mieście według własnego planu. Zwiedzanie często jest połączone z odpoczynkiem na plaży, można też taki wypoczynek dokupić – opowiada Drozdowska.

– Innym naszym atutem jest „skandynawska jakość”, która przejawia się choćby w doborze hoteli, które muszą być dobrej jakości i tak położone, żeby nie trzeba było tracić czasu na długie dojazdy – zapewnia Drozdowska.

– Również ceny pozytywnie zaskoczą polskich klientów. Podajemy je zawsze z wliczonymi od razu kosztami wstępu do zwiedzanych obiektów – podkreśla. W pierwszym katalogu najtańszą imprezą będzie wyjazd do Werony połączony z wypadem nad pobliskie jeziora Garda i Como (3 noclegi w hotelu 4 gwiazdkowym, bilety na dwa spektakle) za 3698 złotych. Najdrożej trzeba będzie zapłacić za podróż do RPA pod nazwą „Safari z Wielką Piątką Afryki” na 13 dni – 15 998 złotych. Firma liczy, że w pierwszym roku działalności obsłuży tysiąc klientów. Pierwsze wycieczki ruszą w lutym i marcu przyszłego roku. Już od czwartku jednak będzie je można rezerwować. Stu pierwszym klientom touroperator oferuje 500 złotych rabatu, niezależnie od ceny wycieczki.

Dlaczego Albatros wybrał Polskę jako kolejny kraj swojej ekspansji? – W Polsce mieszka więcej ludzi niż w czterech krajach skandynawskich, w których działa w tej chwili. Nasz kraj się rozwija, ludzie coraz lepiej zarabiają i rosną ich potrzeby – mówi Drozdowska. – Być może miało też znaczenie, że pradziadek Sorena Rasmussena pochodził z Wielkopolski, skąd wyemigrował do Danii pod koniec XIX wieku, jeszcze jako Piasecki?

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Bieszczadzkie retorty przyciągają turystów

600-700 osób odwiedza każdego dnia wakacji działające od półtora roku Plenerowe Muzeum Wypału Węgla ...

Rosja zapłaciła grzecznym kibicom

Wyjechać na igrzyska do Pjongczangu, dostać najlepsze miejsca na trybunach, a w dodatku nieźle ...

Eurostat: Polska w czołówce wzrostu liczby pasażerów lotniczych

W 2018 roku w Unii Europejskiej samolotami podróżowało rekordowe 1,1 miliarda pasażerów, o prawie ...

Best Reisen z nowościami

W ofercie Best Reisen pojawiły się trzy nowe kierunki – Malta, Dominikana i Jamajka. ...

Wrocław: Zaskakująca dynamika wzrostu czarterów

O 16 procent wzrosła rok do roku liczba pasażerów w listopadzie na lotnisku we ...

Grecki hotel kupię

Rosnąca popularność Grecji wśród turystów to impuls dla inwestorów. Coraz chętniej kupują oni greckie ...