Betlej: Touroperatorzy, uczcie się od Zachodu

Fot. Filip Frydrykiewicz

Miniony rok, obecny i przyszły zapowiadają się jako lata wyjątkowych zysków w turystyce wyjazdowej. Warto to wykorzystać, żeby przygotować się do kolejnych, trudniejszych sezonów. Zachód daje przykład – wskazuje ekspert.

W najnowszym cotygodniowym materiale omawiającym sytuację w turystyce wyjazdowej prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Andrzej Betlej dokonuje najnowszego – choć nadal opartego na szacunkach, tyle że coraz precyzyjniejszych – podsumowania wyników sezonu 2018/2019 w biurach podróży.

Jak pisze, był to sezon rekordowy dla branży w całej jej dotychczasowej historii. Rekordowa była liczba obsłużonych klientów, rekordowe były przychody i zysk netto. Chociaż akurat ten ostatni element „jest słabszy niż przed rokiem, zwłaszcza w wypadku jednego z organizatorów”. A wyniósł on w roku turystycznym – w roku kalendarzowym wynik powinien być bardzo podobny, zaznacza autor – 202,6 mln złotych. I dodaje: całkiem możliwe, że przy kolejnych wyliczeniach, w miarę spływania danych „wynik ten będzie nieco niższy”.

CZYTAJ TEŻ Traveldata: Rekordowy rok biur podróży

Jak zmieniały się zyski Traveldata pokazuje na wykresie.

Okazuje się, że charakterystyczny w sezonie 2018/2019 był – pod względem zysków netto – bardzo słaby okres first minute. Stał on pod znakiem bardzo silnej presji niskich cen stosowanych przez TUI Poland, która była odczuwalna w wypadku wielu kierunków, zwłaszcza Bułgarii – opisuje ekspert.

Sprzedaż w szczycie sezonu przebiegała jednak już w zupełnie innych warunkach. Ceny i marże były zdecydowanie korzystniejsze niż przed rokiem, zwłaszcza jeśli chodzi o sprzedaż w ostatnim okresie, kiedy na rynku zmniejszyła się już ilość wycieczek i ich różnorodność. Klienci mieli mały wybór, kupowali co zostało. „W rezultacie kontrybucja tzw. lastów do całościowego wyniku branży była nawet większa niż wycieczek sprzedawanych we wczesnym i środkowym okresie sprzedaży”.

„Lasty” pomogły „firstom”

Kiedy klienci biur podróży zobaczyli, jak dużo muszą zapłacić za późne oferty na lato 2019, chętniej kupowali całkiem tanie wyjazdy na lato 2020 roku. „Część turystów chciała zabezpieczyć swoje wyjazdy przy niższych cenach i w warunkach nieograniczonego jeszcze wyboru ofert”. To z kolei zachęciło organizatorów do wyznaczania cen na znacznie wyższym poziomie niż rok wcześniej. Zdaniem autora analizy mogło to mieć również wpływ na wysokie ceny wycieczek w szczycie sezonu zimowego. Nadal utrzymywały się również zdecydowanie wyższe niż przed rokiem ceny „lastów” (średnio o ponad 300 złotych) z tym, że ich wpływ na wynik finansowy biur podróży nie był już tak duży jak latem ze względu na dużo mniejszą skalę sprzedaży wycieczek sezonu zimowego – wyjaśnia Betlej.

Istotny wpływ miała również znacznie większa liczba sprzedanych wycieczek lotniczych, którą w czwartym kwartale tego roku można szacować na ponad 770 tysięcy wobec około 610 tysięcy w roku poprzednim.

Traveldata na dwóch wykresach przedstawia szacowany zysk netto branży przypisany do wycieczek sprzedanych w okresie wrzesień – grudzień 2019 (jego materializacja w zdecydowanej większości nastąpi w okresach przyszłych, gdy wycieczki te zostaną zrealizowane).

Jak widać, wynik w tym sezonie jest nieporównywalnie lepszy niż w poprzednim – 65,3 wobec minus 10,7 mln złotych, czyli o 76 mln złotych. Wynik jest też znacznie lepszy od dotychczasowego najlepszego wyniku zrealizowanego do końca grudnia, czyli w bardzo korzystnym pierwszym okresie sprzedaży sezonu 2017/2018 – 65,3 wobec 30,1 mln złotych.

„Osiągnięty w pierwszym okresie sprzedaży wynik pozwala przypuszczać, że przy zasadniczym zachowaniu trendów możliwe jest dotarcie [na koniec sezonu 2020] branży zorganizowanej turystyki wyjazdowej z całkowitym zyskiem netto w okolice 300 mln złotych” – podsumowuje ten wątek prezes Traveldaty.

Hossa potrwa jeszcze dwa sezony

Są duże szanse, że sezony 2020 i 2021 przyniosą touroperatorom wysokie zyski. Jednocześnie trzeba się spodziewać, że tak korzystna sytuacja może się już łatwo nie powtórzyć. A to ze względu na spodziewany wzrost konkurencji ze strony tanich linii lotniczych i możliwości, jakie daje klientom samodzielne łączenie tanich przelotów z noclegami wyszukiwanymi w sieci.

Pewnym potwierdzeniem ziszczenia się takiego scenariusza w Polsce może być sytuacja w Niemczech. W kraju tym mimo przejściowych kłopotów gospodarczych panują całkiem dobre nastroje konsumenckie. Materializują się one w zaskakująco wysokiej dynamice sprzedaży detalicznej. Jednak mimo tak korzystnej sytuacji sprzedaż wycieczek w biurach podróży nie rośnie, ale spada – pisze Betlej.

Jedną z przyczyn tego zjawiska może być właśnie rezygnowanie przez Niemców z wycieczek z biurami podróży na rzecz organizowania sobie samodzielnie wyjazdów w oparciu o przeloty tanimi liniami lotniczymi.

Zdaniem autora drugi powód tego trendu na niemieckim rynku – pozornie niezbyt związany – to stosunkowo niska wycena rynkowa TUI Group. Koncern dobrze zarabia na rejsach statkami wycieczkowymi i na własnych hotelach (szczególnie dochodowe są statek JV Royal Caribbean Cruises i hotele spółek stworzonych z siecią RIU). Tymczasem dominujący pod względem obrotów segment touroperatorski zysków nie przynosi. Oznacza to, że z punktu widzenia akcjonariuszy w ujęciu średnioterminowym może nie przedstawiać już istotnej wartości. Jego rola z 20-milionową liczbą klientów może mieć jeszcze znaczenie, ale już głównie jako baza dla rozwoju dwóch pierwszych segmentów i intensywnie rozwijanego od niedawna segmentu usług w miejscach wypoczynku.

Warto pamiętać, że rynek trafnie rozpoznał zupełną bezwartościowość Thomasa Cooka, klasycznego touroperatora – dodaje prezes Traveldaty.

Patrzeć na zachód i uczyć się

Przykład Niemiec może być sygnałem ostrzegawczym dla polskich touroperatorów – wskazuje Betlej. Polska branża ma wprawdzie zdecydowanie większy niż kraje zachodnie potencjał wzrostu, bo nadal stosunkowo mało Polaków korzysta z usług biur podróży, gospodarka rośnie a ludzie się bogacą, ale czasu na wykorzystanie sytuacji wcale nie ma dużo. Nasi przedsiębiorcy turystyczni powinni więc wyciągać wnioski i, żeby działać efektywnie, a może wręcz przetrwać, „podejmować inicjatywy nakierowane na wpasowanie się w trendy w branży turystycznej”, które widzą w krajach bardziej turystycznie zaawansowanych.

„Nie rozwijając na razie tego tematu warto zaznaczyć, że niektórzy organizatorzy, jak Itaka, czy Rainbow, podejmują już takie inicjatywy”.

„Natomiast na krótszą metę, czyli obecnego i następnego sezonu najważniejszą kwestią pozostaje udane rozpoznanie najbliższej przyszłości w sytuacji krajowej gospodarki, gospodarstw domowych i nastrojów konsumenckich i wynikającego z nich popytu, gdyż to w zestawieniu z decyzjami programowymi organizatorów będzie zdecydować, po której stronie popytu i podaży znajdzie się koniunktura w polskiej zorganizowanej turystyce wyjazdowej” – czytamy na zakończenie opracowania.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Rezydenci Itaki podejmują wyzwanie

50 rezydentów Itaki wystąpiło w spocie przypominającym klientom tego biura podróży, że czekają na ...

Lepkie ręce urlopowiczów. Co najczęściej znika z hoteli?

Najczęściej giną kosmetyki, ręczniki i sztućce, ale zdarza się też, że znacznie większe i ...

Policyjna akcja na Dworcu Północnym w Paryżu

Paryska policja otoczyła i ewakuowała w nocy stołeczny Dworzec Północny (Gare du Nord). Według ...

Większy o 20 procent ruch na krakowskim lotnisku

W styczniu Kraków Airport obsłużył 440,7 tysiąca pasażerów. To wynik o 20 procent lepszy ...

Erdogan: Nie zniesiemy stanu wyjątkowego

Turcja nie zniesie stanu wyjątkowego zanim w kraju nie zapanuje pełny spokój – oświadczył ...

PPL ma umowę na budowę terminalu w Radomiu

Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” (PPL) podpisało dzisiaj z Mirbudem umowę na budowę terminalu Portu ...