Traveldata: Rekordowy rok biur podróży

Prezentację wyników branży poprowadził prezes Traveldaty Andrzej Betlej
Prezentację wyników branży poprowadził prezes Traveldaty Andrzej Betlej
Fot. Robert Gardziński

W tym roku biura podróży zanotują rekordowe wyniki. Obsłużą 3,2 miliona klientów wyjeżdżających za granicę. Ich obroty sięgną symbolicznej sumy 10 miliardów złotych, a zyski netto 300 milionów złotych – szacuje Instytut Badania Rynku Turystycznego Traveldata.

Po rocznej przerwie wróciły ratingi biur podróży. Instytut Badania Rynku Turystycznego, który zawiesił w grudniu zeszłego roku ocenianie touroperatorów w związku z bardzo trudną sytuacją na rynku i wiążącymi się z tym niejasnościami, powrócił do nadawania ratingów i określania tak zwanych perspektyw, czyli przewidywania, w którą stronę pójdą najbliższe oceny.

Z nowymi ocenami mogli zapoznać się uczestnicy konferencji „Sezon 2019 – mniej znaczy więcej. Samoograniczenie się touroperatorów drogą do zysków, stabilności i zadowolenia klientów”, jaką zorganizował serwis branży turystycznej Turystyka.rp.pl podczas Międzynarodowych Targów Turystycznych TT Warsaw, 21 listopada. Spotkanie zgromadziło przedstawicieli największych biur podróży, agentów turystycznych, Ministerstwa Rozwoju, Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, czarterowych linii lotniczych, lotnisk, firm ubezpieczeniowych, ekspertów i dziennikarzy mediów branżowych. Gościem specjalnym był poseł Andrzej Gut-Mostowy, wymieniany jako kandydat partii Porozumienie na sekretarza stanu w Ministerstwie Rozwoju, któremu miałaby podlegać turystyka.

Nowe ratingi niewiele różnią się od tych sprzed roku. Zmieniła się natomiast znacząco tabela pierwszej dziesiątki firm turystycznych. Jeszcze na początku tego roku upadłość ogłosiła spółka, zajmująca w rankingu największych firm turystycznych siódme miejsce, Net Holiday, a jesienią (25 września) niewypłacalność dotknęła spółkę Neckermann Polska. Traveldata, która jest autorem rankingu i ratingów na zlecenie Turystyki.rp.pl i „Rzeczpospolitej”, uzupełniła natomiast tę tabelę o biuro podróży z Katowic Rego-Bis. Firma znalazła się na dziesiątym miejscu z obrotami wielkości 60 milionów złotych w 2018 roku i liczbą 37,6 tysiąca klientów.

Ponownie z możliwości podzielenia się swoimi wynikami i poddania ocenie nie skorzystało biuro Sun&Fun. Prawdopodobnie wielkość jego biznesu lokowałaby je na miejscu dziewiątym.

ZOBACZ RANKING I RATINGI TUTAJ

Konferencję rozpoczęła prezentacja prezesa Traveldaty Andrzeja Betleja, obejmująca kilka wątków – od uwag dotyczących upadku Thomasa Cooka, największego niewątpliwie tegorocznego wydarzenia w światowej turystyce, poprzez omówienie wyników zamykających sezon 2018 w polskiej turystyce wyjazdowej, po wstępne podsumowanie kończącego się roku, a nawet kilku uwag pod adresem kolejnego sezonu – 2020. Dzisiaj zamieszczamy relację z tego wystąpienia.

Fot. Robert Gardziński

Polski turysta lepiej chroniony niż niemiecki

Thomas Cook to firma, której upadek nie był dla kogoś kto się interesował jego sytuacja ekonomiczną niespodzianką – miał monstrualną dziurę w finansach, brak strategii, niezdolność do samodzielnej egzystencji. Dlatego firma poszukiwała usilnie inwestora. Sam w sobie, nie miał żadnej wartości, jedynie jego linia lotnicza przedstawiała jakąś wartość materialną – wywodził Andrzej Betlej.

Betlej porównał polski rynek do rynku niemieckiego, na którym zabrakło pieniędzy na zaspokojenie wszystkich roszczeń i pokrycie kosztów, wynikających z upadku Cooka. Gwarancje niemieckich touroperatorów są stosunkowo niewysokie, a do tego prawo ogranicza tam największe tego typu zabezpieczenie do 110 milionów euro. W wypadku Cooka to się okazało za mało.

Polskie zabezpieczenia są na tym tle, zachowując proporcje, dużo większe. – Polscy turyści są chronieni cztery do pięciu razy lepiej niż niemieccy – mówił Betlej. Oprócz obowiązkowej gwarancji, wynoszącej w wypadku dużych touroperatorów 12 procent rocznych przychodów ze sprzedaży usług turystycznych, są jeszcze składki na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny, który zgromadził – jak podpowiedziała obecna na prezentacji dyrektor TFG Renata Mentlewicz – prawie 140 milionów złotych. W sumie daje to zabezpieczenie średnio około 17 procent obrotów danego organizatora.

– Dlaczego o tym mówię? Odzywają się głosy spoza środowiska, że skoro upadła taka ikona turystycznego biznesu jak Thomas Cook, to każdy może upaść i trzeba w związku z tym jakoś przeciwdziałać. Tymczasem to Niemcy, których zabezpieczenie sięga zaledwie 3,9 procent, powinni się zastanowić, co zrobić ze swoim systemem, nie Polacy. Klienci polskich biur podróży są wyjątkowo dobrze zabezpieczeni – zapewniał mówca.

Kto nie sprawozdaje, ten pakuje walizki

Betlej przedstawił zmodyfikowaną metodologię oceny biur podróży i wyznaczania ich ratingów. Po doświadczeniach roku 2018 Traveldata doszła do wniosku, że należy wzmocnić znaczenie elementów nie wynikających bezpośrednio z dokumentów finansowych. Nadal 60 procent oceny opiera na sprawozdaniach składanych w KRS, ale pozostałą część dzieli między monitorowanie bieżących działań touroperatora (30 procent), w tym badanie jego cen, dzięki czemu może przewidzieć, ile zarobi na koniec roku, i jego działań obejmujących kolejny rok (10 procent). Jak wyjaśniał ekspert, biura co roku wprowadzają coraz wcześniej do sprzedaży sezon letni. Po tym co zaoferują i w jakiej ilości można się zorientować, czy firma stawia na stabilność i wynik finansowy, czy raczej jest skłonna podjąć ryzyko w imię szybszego wzrostu.

Betlej podkreśla, że Traveldata nie przykłada wielkiej wagi do wartości goodwillu w przedsiębiorstwie i wartości niematerialnych (najczęściej chodzi o wycenianie przez firmy znaku towarowego, czym swego czasu próbowało grać biuro podróży Alfa Star).

Jak Traveldata ocenia wyniki ostatnich dwóch lat? – Ponieważ rok 2018 był bardzo zły dla biur, a 2019 był rekordowy [pod względem zysków], to można powiedzieć, że został przywrócony stan wyjściowy – mówił Betlej. – Dlatego ratingi biur przypominają w większości te, które miały one dwa lata temu. Zmieniły się głównie przewidywania, co do ich przyszłości w najbliższych miesiącach (perspektywa).

Przy okazji Betlej nawiązał do transparentności firm. Zdecydowana większość z nich udostępnia wiarygodne informacje na swój temat, które później potwierdzają się w końcowych raportach składanych do KRS. Są jednak pojedyncze biura, które nie chcą się dzielić danymi. – To niechybnie sygnał, że taka firma żegna się już z rynkiem – mówił Betlej. – Ta zasada dotyczy zarówno Polski, jak i innych krajów. Przykład Thomasa Cooka dobitnie o tym świadczy – firma w ostatnich dwóch latach informowała o swoich wynikach coraz mniej, a w ostatnich miesiącach prawie w ogóle.

– Jeśli ktoś nie daje sprawozdań, to znaczy, że nie ma się czym pochwalić, a jak nie ma się czym pochwalić, to znaczy, że się już się pakuje. To się sprawdza co do joty – przekonywał mówca.

Plusy największych

Prezes Traveldaty podał przykład Itaki, otwierającej tabelę największych touroperatorów. Jak mówił w roku 2017 i 2018 Itaka miała, biorąc pod uwagę jej przychody, stosunkowo małą rentowność. Dopiero w 2019 zapowiada się, że osiągnie rekordowo wysoki zysk. Swoją polityką, nie goniącą za nadmiernym wzrostem, stabilizuje rynek i jest pod tym względem wzorem do naśladowania dla mniejszych konkurentów. – Krótko mówiąc, jak Itaka coś robi, to nie warto robić odwrotnie, lepiej robić to samo – tłumaczył.

Jako atuty Itaki wskazywał prowadzenie przez nią firm za granicą, które zapewniają obsługę turystów w Hiszpanii, Turcji i Grecji i przynoszą w stosunku do kosztów duże zyski. Na plus tego touroperatora zapisał Betlej też dużą, niezbyt kosztowną sieć dystrybucji franczyzowej, dającą możliwość wzrostu efektywności.

Inny model rozwoju – wyjaśniał prelegent – przyjął Rainbow, który inwestuje pieniądze w hotele w Grecji. Zdaniem, eksperta hotele to najlepszy segment w turystyce, bo dający duże zyski, szczególnie, jeśli sam właściciel może zadbać o ich wypełnienie, jak w wypadku touroperatora.

Z kolei do zalet TUI Poland Betlej zaliczył między innymi szybko rosnącą efektywność własnych kanałów sprzedaży i możliwości korzystania z produktów koncernu TUI. – Moim zdaniem TUI [Group] coraz trudniej wciskać do szufladki „touroperatorzy”, bo jest to konglomerat. Dwie trzecie jego zysków pochodzi z innych biznesów (hotelarstwa i z rejsów – red.) niż organizowanie wycieczek.

Prezes Traveldaty krótko nawiązał też do oceny Grecosa, Corala Travel i Eximu Tours. Jako atut pierwszego wskazał duże prawdopodobieństwo poprawy wyniku z 2018 w sezonie 2019, co Traveldata wysnuła z badania cen wycieczek w biurach podróży. Dobra perspektywa drugiej firmy bierze się między innymi z bardzo dobrej koniunktury jej wiodących kierunków (Turcja i Egipt), a trzeciej – ze zredukowania ryzyka dzięki rozwinięciu produktu dynamicznego.

Pęknie granica 10 miliardów złotych?

Podsumowując Betlej wskazał, że największe biura podróży osiągnęły w 2018 roku rekordowe przychody w wysokości 695 milionów złotych, chociaż relacje kapitałów własnych do przychodów spadły w nich z 10 procent w 2017 do 7,8 procent. Za to estymacja na 2019 rok wskazuje na potężny wzrost kapitałów, do 900 milionów złotych, a wskaźnika relacji kapitałów do przychodów do 9,3 procent.

Ten ostatni wskaźnik jest bardzo istotny, świadczy bowiem o stabilności finansowej branży. Niestety, w 2018 roku spowodował obniżenie jej o trzy stopnie – z ocenianej na koniec roku 2017 A/A+ do BBB/BB+ – wyjaśniał Betlej.

Generalnie – podkreślił Betlej – turystyka wyjazdowa w Polsce ładnie się rozwija, szczególnie na tle innych branż, a także – z zachowaniem proporcji – na tle europejskich turystyki w Europie. – A polskie firmy są zdrowsze od wielu europejskich. Są jak ryby głębinowe, którym nie przeszkadza kilkaset atmosfer ciśnienia – mówił.

Według wyliczeń Traveldaty, w roku kalendarzowym (styczeń – grudzień) w 2019 roku polskie biura podróży obsłużą 3,24 miliona turystów i uzyskają 10 miliardów złotych przychodów. Na ostateczne dane trzeba jednak jeszcze poczekać.

Jeśli chodzi o podsumowanie roku 2018 u największych touroperatorów, to niewiele różni się ono od tego, jakie Traveldata przedstawiła w kwietniu tego roku: „Touroperatorzy 2019 – Itaka dziesiąty raz największa”.

Jak się okazuje przychody, chociaż rosły dynamicznie (26,7 procent)…

…to jednak rosły zdecydowanie wolniej niż liczba klientów (34,9 procent), a to oznaczało gorsze wyniki finansowe.

– Pięknie się branża rozwija, tylko że nie ma z tego adekwatnie dużo pieniędzy – komentował ubiegłoroczne wyniki Betlej i pokazywał kolejne planszę.

W podsumowaniu kilku ostatnich lat szczególnie widać niepowodzenie roku 2018. – Branża nigdy nie miała dużej rentowności, ale rok 2018 był pod tym względem fatalny. O ile średnio na kliencie biura zarabiały wcześniej około 50 złotych, o tyle wtedy tylko 15 złotych.

Co o tym zdecydowało? Betlej wymienił kilka przyczyn: brak dostatecznej informacji o rzeczywistych parametrach i ograniczeniach biznesowych branży, brak prawidłowego rozeznania w działaniach jednego z konkurentów, czyli TUI Poland, firmy która zasypała rynek bardzo tanimi ofertami, wystąpienie niekorzystnych czynników o mniejszym znaczeniu jak niekorzystna pogoda, czyli taka która zniechęcała do dalekich wyjazdów, i istotne wydarzenia sportowe, jak mistrzostwa świata w piłce nożnej.

TUI straszy branżę

Touroperatorzy wyciągnęli jednak wnioski z tych doświadczeń i kolejny sezon, 2019 zaplanowali o wiele ostrożniej. Szczególnie z niepokojem obserwowali kolejne wejście TUI Poland w sprzedaż (first minute) z tanimi wycieczkami na 2019 rok. – Rozmawiałem wtedy z jednym z touroperatorów – relacjonował Betlej. – TUI chce was trochę ustawić, przestraszyć – mówiłem mu. – Jeśli chciał nas przestraszyć – miał usłyszeć w odpowiedzi – to mu się udało.

Obawa przed tym, co zrobi ten potężny gracz, a także wzorowanie się na liderze, czyli Itace, która zapowiedziała, że nie będzie brała udziału w wyścigu na ilość obsłużonych klientów kosztem wyniku finansowego, miały zdaniem Betleja przyczynić się do sukcesu branży w roku 2019.

– Zapanowała polityka wstrzemięźliwości, branża przyhamowała – wyjaśniał prelegent. – Stąd w tytule dzisiejszej konferencji „Mniej znaczy więcej…” – jak się pohamujemy, to coś wygramy.

Kolejny wykres ilustrował zmiany liczby klientów biur podróży korzystających z przelotu czarterem (dane Urzędu Lotnictwa Cywilnego)

Jak szacuje Traveldata – wyjaśniał Betlej – tegoroczny wzrost liczby klientów biur podróży wyniesie 3-4 procent. Dużo więcej zyskają natomiast przychodów. Szczególnie drugi i trzeci kwartał roku charakteryzowały się bardzo dobrymi dla touroperatorów cenami i małymi kosztami (korzystna relacja złotego do euro i dolara oraz niskie ceny paliwa lotniczego).

Betlej krótko omówił zmiany cen rok do roku według klucza poszczególnych kierunków i klucza największych biur podróży. – Jak widać TUI tylko na początku „wymiata” cenami, później zachowuje się podobnie jak inni touroperatorzy, to znaczy podnosi ceny. Ale szczególnie korzystne ceny udało się uzyskać Grecosowi, mimo początkowych kłopotów Grecji (słaba sprzedaż na przełomie 2018 i 2019 roku i na początku 2019 roku – red.) – wyjaśniał Betlej. Zwrócił też uwagę na politykę Corala Travel, który utrzymywał stosunkowo niskie ceny i stosował małe podwyżki. – Można wyróżnić rozsądek Itaki, waleczność TUI i „greckość” Grecosa – półżartem podsumował ten wątek Betlej.

Kolejne tablice pokazywały, jak poszczególni touroperatorzy kształtowali ceny swoich wycieczek w ostatnim roku. Szczególnie jedna z nich wyraźnie pokazywała, jak to określił ekspert, „lekką defensywność” Itaki (mało niskich cen) i ofensywność TUI (dużo niskich cen) w porównaniu z tym samym okresem (kwartałem) poprzedniego sezonu.

Następny wykres pokazywał, jak kształtowały się zyski biur podróży w 2018 i w 2019 roku. O ile wcześniej znakomicie rosły dynamicznie do maja wzbudzając entuzjazm touroperatorów, a później spadały niwecząc wcześniejsze osiągnięcia, o tyle w tym roku po kilkumiesięcznym spadku, szły do góry dopiero od lutego, ale tak dynamicznie i tak konsekwentnie, że osiągnęły rekordowy poziom.

W efekcie zasada „mniej znaczy więcej” sprawdziła się – w najważniejszych elementach branża samoograniczając się wyjątkowe wyniki finansowe. Jak szacuje prezes Traveldaty, o ile wzrost liczby klientów będzie niewielki, rzędu trzech, czterech procent – i w całości jego zdaniem skonsumuje go TUI Poland – o tyle średnie wyniki poprawią się wyjątkowo. Zysk netto wzrośnie 4,7 raza, rentowność firm spod znaku turystyki wyjazdowej 4,2 raza, a zysk na klienta prawie 4,6 raza.

– Rentowność rzędu 2 – 3 procent można uznać za naprawdę dobry wynik, warto go utrwalić – wyjaśniał Betlej. – Owszem, w krajach skandynawskich touroperatorzy uzyskują wyższy, cztery, pięć, a nawet w porywach 6 procent, ale tam dużo większa niż u nas część sprzedaży przechodzi przez internet, koszty organizatorów są więc mniejsze.

W sumie tegoroczny zysk organizatorów turystyki powinien wynieść około 300 milionów złotych, przy 10 miliardach złotych obrotów. Jest to więc wynik rekordowy i przełomowy. Zdaniem Betleja, polska branża po osiągnięciu pewnego pułapu stabilizacji mogłaby rozpocząć podbój w innych krajach. Nadal jednak wisi nad nią widmo wewnętrznej walki, wywoływanej apetytem na ekspansję w Polsce koncernu TUI. Przy czym jest to o tyle zrozumiałe, że TUI też podlega presji – ucieka przed konkurencją jeszcze większych firm, jak na przykład Ryanair – wyjaśniał Betlej.

Wszystkie wykresy: Traveldata

Na koniec ekspert przestrzegł przed nadmiernym optymizmem co do planowania biznesu turystycznego na rok 2020. Jego zdaniem nadchodzące „transfery społeczne i podatkowe”, czyli zapowiedziane w kampanii wyborczej lub już realizowane przez państwo wypłaty na dzieci (500+), dodatkowe emerytury, zniesienie podatku PIT dla najmłodszych przedsiębiorców (do 26 roku życia) czy podniesienie płacy minimalnej, nie przyniosą dużego efektu w postaci wzrostu popytu na usługi turystyczne. Liczba klientów biur podróży nie będzie więc gwałtownie rosła. Touroperatorzy muszą się z tym liczyć.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Betelej: Marny zastrzyk dla turystyki zorganizowanej

Jak komentowali wystąpienie prezesa Traveldaty uczestnicy konferencji? Czytaj drugą część relacji: Touroperatorzy: W 2020 roku nie zamierzamy szarżować

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Gucia rezygnuje ze stanowiska prezesa POT

Kandydat ministra sportu i turystyki na prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej Rafał Gucia zrezygnował z ...

Centrala TUI do polskich biur podróży: Nie działamy nielegalnie

Organizacja niemieckich biur podróży i agentów turystycznych uważa, że nie jest dobrym adresatem skarg ...

Jak Polacy podróżują po Polsce?

Większość Polaków podróżuje po kraju do pięciu razy w roku. Wolą zwiedzanie miast od ...

Europejczycy spędzą wakacje w Hiszpanii i Grecji

Styczeń to najlepszy miesiąc pod względem sprzedaży dla TUI, wynika z danych koncernu. W ...

DRV: cenniki muszą zniknąć z katalogów

Należy stworzyć przepisy, które pozwolą usunąć cenniki z katalogów biur podróży – uważa prezes ...

Od stycznia nowy system klasyfikacji hoteli

Kontrolerzy będą oceniać hotele na podstawie 250 kryteriów. Nowy system ma być prostszy i ...