Betlej: Rozsądek Itaki zaskoczył TUI

AFP

TUI, potem Itaka, potem długo nic… i Rainbow. Taki układ na rynku touroperatorskim chce wytworzyć TUI Poland. I jest bliski osiągnięcia tego modelu, tym bardziej, że Itaka chyba się pogodziła, że straci miejsce lidera – uważa ekspert

Ostatni tydzień grudnia i dwa pierwsze stycznia nie nastrajały optymistycznie dużej części biur podróży i agentów turystycznych. Spadek sprzedaży w tym okresie przekroczył 25 procent, porównując do tego samego okresu sprzed roku. A sprzedaż skumulowana, która przez długi czas niewiele przekraczała ubiegłoroczną, stała się już od niej mniejsza – tą oceną otwiera swój poniedziałkowy materiał prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

Te spadki nie dotyczą jednak – zastrzega – „obecnego lidera niskich cen” biura podróży TUI Poland i współpracujących z nim agentów turystycznych.

Łatwo się pomylić, szacując popyt

Wydaje się jednak, że niepokój w dużej części jest przedwczesny. Należy bowiem pamiętać, o przyczynach ujemnej dynamiki sprzedaży – rozwija temat ekspert.

Po pierwsze rok temu o tej porze wzrost sprzedaży sięgał bardzo wysoko, prawdopodobnie niewiele poniżej 70 procent. Po drugie od pierwszej dekady grudnia nastąpił bezprecedensowy spadek nastrojów konsumenckich, które z niemal rekordowego poziomu nagle się cofnęły. A po trzecie nastąpiła część turystów nauczona zeszłorocznym doświadczeniem postanowiła zaczekać z rezerwowaniem wyjazdu na niższe ceny. Liczą, że „obecne umiarkowane w większości ceny mogą być późną wiosną bardziej atrakcyjne”.

Jest też czwarty powód (mniej pewny) – mogą się już ujawniać „symptomy dekonsumpcji asekuracynej, na którą zagraniczne wycieczki są szczególnie wrażliwe, zwłaszcza przy odleglejszym terminie realizacji, co oznacza, ze później jej wpływ może być mniejszy”.

W tej sytuacji dużym tegorocznym wyzwaniem dla touroperatorów jest prawidłowe określenie popytu na wycieczki (głównie lotnicze), czyli oszacowanie, jak niekorzystne czynniki wpłyną na wzrost liczby klientów branży – pisze Betlej. I od razu przyznaje, że istnieje duże ryzyko popełnienia w tym błędu. „Tym bardziej, że wielu organizatorów nie doceniało dotąd znaczenia nastrojów konsumenckich i prawdopodobnie nie ma w tej kwestii zbyt wielu doświadczeń”.

W takiej sytuacji – uważa Betlej – najlepszym wyjściem będzie prowadzenie bardzo ostrożnej polityki wyznaczania cen. Jego zdaniem sytuacja niepewności potrwa nie krócej niż do końca lutego. A jeśli tak się właśnie stanie „pierwszych pięć, sześć miesięcy sprzedaży [wyjazdów na lato 2019] przebiegałoby pod hasłem ochrony marż i prób określenia ewentualnych dalszych korekt programowych”.

Jak przyznaje, tak się generalnie dzieje w branży. Głównie dzięki liderowi rynku, czyli Itace, której polityka jest dla innych punktem odniesienia i pośrednio hamuje podejmowanie „niewłaściwych decyzji biznesowych” przez mniejsze i mniej doświadczone podmioty. „Pasmo wieloletnich i niekwestionowanych sukcesów tego organizatora budzi szacunek i jednocześnie duże zaufanie innych uczestników rynku odnośnie jego biznesowego doświadczenia i trafnego zachowania w tej nietypowej sytuacji” – podkreśla autor analizy.

Czy Itaka i TUI zaczynają rozmawiać?

„Wydaje się, że obecnie TUI Poland i Itaka, nie mogąc się spotkać (może też nie jest to wskazane prawnie), mają jednak możliwość quasi-dialogu poprzez rynek” i prowadzoną na nim taką politykę dotyczącą cen, żeby koegzystować, a nie zwalczać się. Nieco podobna sytuacja jest w Niemczech i Skandynawii, gdzie touroperatorzy mają tak duże doświadczenie, że oceniając możliwości wzrostu i warunki gospodarcze bez słów mogą optymalnie planować sezon, a później tak wyznaczać ceny, żeby uzyskać przyzwoitą rentowność bez „burzliwych przeżyć” – wyjaśnia Betlej.

Jak pisze dalej, rozsądek biura Itaka widoczny już od kilku miesięcy, mógł w jakimś stopniu pozytywnie zaskoczyć TUI Poland, którego celem jest dynamiczne powiększanie sprzedaży, ale i „przyzwoite zyski”. Rozwój sytuacji na rynku coraz bardziej pokazuje, że do zrealizowania średnioterminowych celów ekspansji nie jest potrzebna aż tak ofensywna polityka cenowa.

„TUI Poland ustami [prezesa TUI Deutschland] Marka Andryszaka (któremu podlega też polski rynek – red.) niejako zafiksowało swoją wizję docelowego obrazu branży w naszym kraju schematem 2+1, czyli TUI, potem Itaka, potem długo nic… i Rainbow. Jest to (…) schemat pasujący do rynku europejskiego, gdzie rolę tego trzeciego [po koncernach TUI i Thomas Cook] odgrywa Der Touristik, tak jak biuro Rainbow mające nieco inny profil biznesu z dużym udziałem egzotyki” i innymi, odrębnymi atutami – opisuje prezes Traveldaty.

Jego zdaniem z niektórych niedawnych wypowiedzi szefów Itaki pośrednio wynika, że bierze ona pod uwagę taki podział rynku. „Wydaje się, że stanowi to dobry punkt wyjścia do jakiejś modyfikacji obecnej bardzo dużej presji cenowej TUI Poland i zwiększenia znaczenia jakiejś formy lepszej biznesowej koegzystencji”. Już można „zaobserwować pewne przesunięcia w polityce cenowej TUI Poland”. Powinno to nieco uspokoić atmosferę w branży. Zyska też samo TUI, bo złagodzi swoje ryzyko operacyjne, które „przy tak szybkim wzroście tego organizatora może powodować niespodzianki logistyczne zwłaszcza w szczycie sezonu turystycznego”.

Nikłe ruch średniej ceny

W minionym tygodniu średnia cena wycieczek z biurami podróży na początek sierpnia wzrosła o 14 złotych, licząc w stosunku do poprzedniego tygodnia (w tygodniach poprzednich średnia cena rosła o 3 i 7 złotych, a wcześniej spadła o 9 i 2 złote) – policzyła Traveldata, jak podaje Betlej.

Zmiany średnich cen w ostatnim tygodniu obrazuje mapa, a ich przebieg (chodzi o wycieczki lotnicze z biurami podróży) w tym sezonie ilustruje zamieszczony niżej wykres.

To samo badanie, ale w odniesieniu do sytuacji sprzed roku wykazało, że średnia cena wyjazdu z biurem podróży była mniejsza o 3 złote (w poprzednim tygodniu cena była mniejsza o 7 złotych, a w tygodniach wcześniejszych wyższao 38, 45, 39 i 46 złotych).

Co ciekawe, porównując rok do roku, cena paliwa lotniczego była w minionym tygodniu mniejsza niż przed rokiem o 2 procent. Zarazem kurs złotego pozostawał słabszy o ponad 4,7 procent. W rezultacie liczone łącznie te czynniki prowadziły do wzrostu kosztów wycieczek o około 65 – 75 złotych.

W stopniu bardzo bliskim przeciętnej (czyli minus 3 złote) spadły ceny wycieczek do Bułgarii (o 13 złotych) i wzrosły do Grecji (o 5 złotych) – opisuje Betlej. Ale największy spadek rok do roku notują wyjazdy na Wyspy Kanaryjskie, gdzie cena obniżyła się średnio o 188 złotych.

Z mniej masowych kierunków jedynym, w wypadku którego Traveldata odnotowała istotny wzrost cen była Tunezja, a wyniósł on 95 złotych. W niewielkim stopniu zwyżkowały ceny w Portugalii – o średnio 15 złotych, a na pozostałych kierunkach odnotowano spadki cen w ujęciu rocznym. Najmniejsze były one w wypadku wycieczek do Albanii – o 58 złotych. Najbardziej spadły ceny wyjazdów na Cypr – o 236 złotych.

Betlej wskazuje, że w Egipcie ostatnio maleje inflacja (około 12 procent) a funt egipski umocnił się w ciągu roku wobec złotówki o 9 procent, co daje roczny wzrost egipskich cen wewnętrznych wyrażony w naszej walucie o ponad 22 procent.

Z kolei znaczący wpływ na spadki cen na kierunkach kanaryjskich mogą mieć obniżki cen w tamtejszych hotelach (sytuacja ta dotyczy również zimy), które wynoszą na hotelowych platformach rezerwacyjnych około 6-7 procent. Jak dodaje touroperatorzy mogą uzyskiwać u hiszpańskich hotelarzy nawet większe opusty.

Największy spadek cen hotelowych pokojów widać na Fuerteveturze (o 11 procent). Ze słabiej rozwiniętą infrastrukturą rozrywkowo-rekreacyjną niż np. Gran Canaria i Teneryfa, wyspa ta może teraz podlegać silnej konkurencji innych plażowych kierunków, jak Egipt, Turcja i Tunezja – pisze ekspert.

TUI – dużo, bo tanio

W ostatnim porównaniu cen biur podroży największą średnią zniżkę w porównaniu z zeszłym rokiem wykazała oferta TUI Poland – wyniosła 160 złotych. „Należy jednak zauważyć, że średnia zniżka cen w grupie hoteli, które były obecne również w poprzednim sezonie jest znacznie mniejsza i wynosi 41 złotych”. Oznaczać to może, że to biuro wprowadza do oferty nowe obiekty po relatywnie niskich cenach w ramach poszczególnych kategorii i kierunków i (lub) stosuje dla nich ceny promocyjne. Zależność ta, ale w mniejszym stopniu, widoczna jest również u innych organizatorów. Spadki średnich cen w ujęciu rocznym wykazują również oferty Eximu Tours i Rainbowa, które są mniej kosztowne po około 65 złotych. Pozostali organizatorzy proponują wyższe średnie ceny niż w tym samym okresie poprzedniego sezonu w granicach od 23 do 400 złotych – opisuje autor.

Jeśli porównać liczbę najniższych cen wycieczek (na pierwszym lub drugim miejscu w wypadku 24 kierunków i trzech kategorii hoteli), to pierwsze miejsce zajmuje TUI Poland z liczbą 42 ofert (przed tygodniem 48, przed rokiem 27, a przed dwoma 19 takich ofert). Dalej plasują się: Rainbow z 22 ofertami (przed rokiem 14, a przed dwoma laty 17), Eximem Tours z 20 ofertami (przed rokiem 13, a przed dwoma laty 12) i Itaką z 19 ofertami (przed rokiem 23, a przed dwoma laty 27). W tym ujęciu przewaga TUI Poland nad innymi organizatorami jest tym większa, im mniejsza jest kategoria oferowanych hoteli. Widać z tego, że firmie tej zależy na klientach niezamożnych, których jest najwięcej, choć „jest już widoczna pewna modyfikacja tego nastawienia, być może wyprzedzająca trendy, jakie mogą się ujawnić w kolejnych miesiącach przedsprzedaży lata 2019″.

Z Coralem do Egiptu, do Grecji z Rainbowem

Najwięcej najtańszych wyjazdów do Egiptu miały Coral Travel (7) i TUI Poland (5). Do Grecji najniższym kosztem można było pojechać z Rainbowem i TUI Poland (po 9 ofert), a także z Itaką (7). Wakacje na Wyspach Kanaryjskich korzystnie można było kupić w TUI Poland (9) i Itace (7). Z kolei do Turcji wyjazdy najtaniej wypadały w Coralu Travel (6) i TUI Poland (4 oferty). W Tunezji najwięcej atrakcyjnych ofert miało biuro Exim Tours (4), a w Bułgarii TUI Poland (3) i Exim Tours (2 oferty).

Betlej podaje też, że w porównaniu z okresem sprzed roku TUI Poland osłabiło swoją pozycję w Egipcie, a wzmocniło w Grecji, w Turcji i na Wyspach Kanaryjskich, Itaka wzmocniła na Wyspach Kanaryjskich, a Exim Tours w Tunezji.

Ósme zestawienie w sezonie Lato 2019 – podobnie jak wszystkie poprzednie – otwiera z bardzo wyraźną przewagą TUI Poland. Uległa ona jednak znacznemu zmniejszeniu z powodu wyraźnych zwyżek cen (w ostatnim tygodniu o 80 złotych) na niektórych kierunkach tego organizatora, w tym w Bułgarii, gdzie jego ceny były (i są) wyjątkowo konkurencyjne.

Skład w zestawieniu pozostał identyczny jak poprzednio, a jedyną zmianą była zamiana na pozycjach 5 i 6 pomiędzy biurami Sun & Fun i Exim Tours, który w rezultacie dość wyraźnej obniżki średnich cen wyprzedził konkurenta (brak istotnych zmian cen w ofercie).

Ryanair bez mian, Wizz Air w górę

Badając ceny biletów w tanich liniach lotniczych na trasach turystycznych Traveldata doszła do wniosku, że w wypadku lotów Ryanaira na Wyspy Kanaryjskie w październiku widoczny był umiarkowany ich wzrost, który później przeszedł w dość istotny spadek, a ostatnio w fazę niedużych wahań. Ponieważ przed rokiem ceny przelotów wyraźnie rosły, to ich różnica między sezonami nadal się zwiększa – odnotowuje Betlej – na co wskazuje rozszerzające się pole w kolorze zielonym.

W wypadku pozostałych kierunków spadek cen biletów uległ na początku grudnia wyhamowaniu, co daje kontynuację podobnej skali obniżenia cen przelotów wobec ich poziomu sprzed roku. W relacji z poprzednim sezonem ponownie w największym stopniu Ryanair obniżył ceny przelotów rok do roku do Portugalii – o 495 złotych. W mniejszej skali zrobił to z biletami do Hiszpanii, średnia obniżka wyniosła 314 złotych. Najmniej straciły ceny przelotów do Włoch, Grecji i Bułgarii – odpowiednio 240, 231 i 160 złotych.

W Wizz Airze cena biletów na rejsy z Katowic na Teneryfę wzrosła w ostatnim tygodniu o 50 złotych, a w porównaniu z poziomem sprzed roku – pozostała taka sama.

Utrzymywanie się bardzo wysokich cen sierpniowych wylotów na Teneryfę – komentuje Betlej – może potrwać jeszcze jakiś czas. Ponieważ jednak ostatnie ceny są znacznie wyższe niż uzasadniałyby to wzrost kosztów (np. paliwa) i znacznie wieksze niż u konkurencji (np. z Krakowa), to uprawniony wydaje się wniosek, że przy takiej cenie do sprzedaży może dochodzić jedynie sporadycznie i podobnie jak w ubiegłym sezonie ceny w przyszłości mogą ulec znacznemu obniżeniu.

Średnia cena na pozostałych kierunkach turystycznych była początkowo stabilna a zarazem dużo mniejsza niż przed rokiem, ale od mniej więcej połowy października wyraźnie rośnie. Mimo to nadal pozostaje poniżej cen z tego samego okresu przed rokiem (z wyjątkiem pierwszej połowy grudnia), co obrazuje zielone pole na wykresie.

W porównaniu z poprzednim sezonem w najbardziej spadły ceny przelotów do Grecji – o 413 złotych. W mniejszej skali do Bułgarii – o 275 złotych, czy do Włoch – o 182 złote,. A zupełnie nieznacznie do Hiszpanii i Portugalii – średnio o 20 i 13 złotych.

Źródło wykresów, map i tabeli: Traveldata.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Betlej: Czy Piątka Kaczyńskiego uratuje koniunkturę w turystyce?

Chociaż program gospodarczy partii rządzącej pomoże polskiej gospodarce, zaszkodzi jej spowolnienie europejskie, a nawet ...

Enter Air: Mamy nowy kontrakt z Itaką

Enter Air podpisał z Itaką dwuletnią umowę o współpracy. Jej szacunkowa wartość w pierwszym ...

W biurach podróży Grecja nie do pobicia

W ostatnim tygodniu lipca sprzedaż wycieczek w biurach podróży była o 3,5 procent słabsza ...

W Egipcie więcej zachorowań wywołanych przez bakterię E. coli

Niemieckie MSZ zmieniło komunikat dotyczący wyjazdów do Egiptu. Ostrzega w nim przed ryzykiem chorób ...

ITB: W pięć dni dookoła świata

10 tysięcy wystawców ze 181 krajów, a wśród nich sześć polskich regionów – dzisiaj ...

LOT wylatał 9 milionów pasażerów i zysk

Prawie 9 milionów pasażerów przewiozły w 2018 roku Polskie Linie Lotnicze LOT. Spółka zakończy ...