– Chociaż to zabrzmi dziwnie, Polacy rozsmakowali się w podróżach do dalekich krajów dzięki pandemii – mówi członek zarządu Rainbow Maciej Szczechura. – Były tego dwa powody. Po pierwsze kilka z nich, z Dominikaną, Meksykiem i Zanzibarem na czele, nie wprowadziło w czasie covidu żadnych ograniczeń dla turystów, można więc było wjechać do nich bez certyfikatów i testów na koronawirusa. Po drugie, nie jeździli tam, tak licznie jak wcześniej, turyści z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, dzięki czemu ceny hoteli były niższe. To – obok dobrych cen LOT-u, który dysponuje dreamlinerami, idealnymi na takie trasy – sprawiło, że zmęczeni covidem Polacy mogli wyjechać do tych odległych ciepłych krajów tanio i bez zbędnych formalności.
Na sezon 2022/2023 Rainbow planuje zwiększenie liczby kierunków w tym segmencie, a co za tym idzie foteli w samolotach czarterowych. W sumie chce zabrać w kolejnym sezonie 140 tysięcy klientów.
Do czterech najpopularniejszych, czyli do Meksyku, Dominikany, Tajlandii i na Kubę, touroperator będzie latać z czterech miast w Polsce. Do Warszawy, Katowic i Poznania jako miejsce wylotu dołączy Gdańsk. Z tych dwóch pierwszych latać będzie większy dreamliner LOT-u z 289 miejscami, a z Poznania i Gdańska mniejsza maszyna, zabierająca 252 pasażerów.
- Dodanie Gdańska do siatki naszych dreamlinerowych połączeń jest wynikiem rosnącego popytu na egzotyczne wakacje i dużego potencjału północnej Polski. Planujemy wyloty do naszych czterech głównych destynacji raz w tygodniu – wyjaśnia Szczechura.
Touroperator nie ukrywa, że bardzo cieszy go ponowne otwarcie Tajlandii, przed pandemią niezwykle popularnego kierunku egzotycznego. - Państwa Azji Południowo-Wschodniej były dotąd szczelnie zamknięte, ale wreszcie rezygnują z obowiązku przedstawiania obok potwierdzenia szczepień, także licznych testów, nie mówiąc o wysyłaniu gości na obowiązkową kwarantannę. Anegdotyczny jest przykład Wietnamu, który nie wpuszczał obcokrajowców kiedy miał dziennie 1,5 tysiąca zakażeń, a teraz nie stawia żadnych warunków, chociaż dziennie tych zakażeń jest 100 tysięcy – opowiada Szczechura.