Niemiecki touroperator FTI poinformował hotelarzy z Hiszpanii za pośrednictwem swojego biura incomingowego Meeting Point Spain o zamrożeniu wszystkich płatności co najmniej do 30 kwietnia – donosi hiszpański portal branży turystycznej Hosteltur. Jako przyczynę podaje odwołanie wszystkich wyjazdów do tego właśnie dnia, ale też konieczność zreorganizowania działalności operacyjnej.

Prezes federacji przedsiębiorców turystycznych i hotelarzy z Las Palmas Jose Maria Mañaricúa poprosił touroperatorów o zwrot pieniędzy, kiedy dostaną pomoc rządu Niemiec. Chodzi o rozliczenie za usługi zrealizowane w pierwszym kwartale. Zwraca uwagę, klienci zapłacili im za nie we wrześniu, październiku i listopadzie zeszłego roku.

CZYTAJ TEŻ: Hiszpania szykuje pakiet pomocowy dla turystyki

Hiszpańscy przedsiębiorcy turystyczni w dużej części nie są objęci pakietem pomocowym przygotowanym przez tamtejszy rząd, ponieważ należą do grupy małych i średnich przedsiębiorstw (zatrudniają więcej osób niż limit przewidziany przez polityków). A muszą utrzymywać pracowników, spłacać kredyty i ponosić inne koszty.

Sytuacja jest trudna nie tylko dla hotelarzy z Wysp Kanaryjskich, ale też tych z Balearów czy z Benidormu, gdzie 60-70 procent obrotów pochodzi ze współpracy z touroperatorami. Niektóre obiekty realizują wyłącznie zamówienia biur podróży. Teraz tracą więc płynność finansową, zaczyna brakować im gotówki, dlatego występują do władz o wsparcie, jak zwolnienie z podatków na czas zamknięcia obiektów czy uelastycznienie warunków kredytów bankowych.

ZOBACZ TAKŻE: Wyspy Kanaryjskie mówią „do zobaczenia”

Dyrektor działu hotele w Colliers International Miguel Vazquez twierdzi, że branża jest dziś w lepszej sytuacji niż w czasie kryzysu z 2008 roku, ale na powrót do normalności trzeba będzie poczekać do 2021 roku. Jego zdaniem tegoroczny sezon letni jest już stracony.

W zeszłym roku Wyspy Kanaryjskie odwiedziło 15 milionów gości, w 2021 roku należy spodziewać się, że będzie ich 10 milionów, czyli tyle co w 2009 roku.