Program powstał, żeby wyróżnić obiekty, które wprowadziły zasady chroniące gości i pracowników przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa i gwarantujące im bezpieczeństwo. Jednak, jak ujawniła gazeta „El Confidencial”, aby dostać znaczek, wystarczy wprowadzić dane na stronie internetowej prowadzonej przez Ministerstwo Przemysłu, Handlu i Turystyki bez konieczności potwierdzenia ich zgodności ze stanem faktycznym. Gazeta pozyskała certyfikat podając jako nazwę nazwiska prezydentów Stanów Zjednoczonych – Baracka Obamy i Donalda Trumpa, a jako numer ubezpieczenia społecznego 11 zer. Co prawda na stronie internetowej widnieje zapis o konieczności wprowadzenia dokumentu w formacie PDF potwierdzającego prowadzenie zarządzania kryzysowego przez obiekt, ale okazuje się, że nie da się go wgrać przez formularz w serwisie.

CZYTAJ TEŻ: Już ponad tysiąc obiektów bezpiecznych higienicznie

Organizacja non profit, działająca na rzecz praw konsumentów, FACUA powtórzyła ten eksperyment, wprowadzając nieprawidłowe dane, i po kilku minutach otrzymała potwierdzenie wysłane pocztą elektroniczną z załączonym znakiem jakości.

ZOBACZ TAKŻE: Tunezyjska turystyka z certyfikatem „Ready and Safe”

Przedstawiciele FACUA tłumaczą, że przy takim systemie certyfikat nie jest żadną gwarancją bezpieczeństwa. Nie daje również pewności, że obiekt faktycznie działa według ustalonych wytycznych i rekomendacji. Jeśli sekretariat do spraw turystyki chce utrzymać program, musi regularnie kontrolować obiekty, którym wydał certyfikat.

""

FACUA: Trzeba kontrolować tych, którzy zapewniają, że u nich jest bezpiecznie. Fot. AFP

turystyka.rp.pl