Co najmniej trojaki wpływ będzie mieć na turystykę wyjazdową agresja Rosji wspomaganej przez Białoruś na bezpośredniego sąsiada Polski, Ukrainę. Chodzi po pierwsze o obawy przed wojną i jej skutkami dla Polski, po drugie o oddziaływanie działań wojennych i sankcji na sytuację gospodarczą i stan finansów gospodarstw domowych, a po trzecie o lawinowo rosnącą liczbę uchodźców wojennych na życie gospodarcze i społeczne kraju – wylicza na wstępie najnowszej, pierwszej od wybuchu wojny, analizy prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

Czytaj więcej

Betlej: Pandemia odchodzi powoli, wciąż dużo zgonów

Konflikt interesów krajów Zachodu

Zanim będzie można snuć scenariusze – pisze Betlej – warto w skrócie naświetlić geostrategiczne interesy USA i Unii Europejskiej w obecnej sytuacji. Przyjrzenie im się może być bardzo przydatne w przewidywaniu przyszłych sankcji.

Stany Zjednoczone nakładają kolejne sankcje szybko, podobnie przesuwają wojska w Europie i wysyłają dużą ilość broni Ukrainie. Być może – na co zwracają uwagę niektórzy komentatorzy – chcą jak najmocniej osłabić Rosję. A to z kolei wynika stąd, że chcą mieć wolne ręce na Pacyfiku, głównym terenie „rywalizacji oraz potencjalnie bliskiej konfrontacji”. „Osłabiona Rosja nie powinna w takiej sytuacji być istotnym zagrożeniem i być może będzie mogła być utrzymywana w ryzach głównie przez samą Unię Europejską”.

Jednak to rozumowanie jest – zdaniem autora - najprawdopodobniej błędne, gdyż nie docenia długoterminowych interesów i celów najważniejszych krajów Wspólnoty. Tymczasem już od półtorej dekady strefa euro jest najsłabiej radzącą sobie gospodarczo z ważnych obszarów świata.

Strategia lizbońska formułowana na początku wieku zakładała, że do 2010 roku Unia stanie się najbardziej innowacyjnym i najbardziej zaawansowanym technologicznie obszarem świata, wyprzedzając pod tym względem Stany Zjednoczone. Tymczasem obecnie coraz bardziej otwarcie mówi się wręcz o rosnącym zacofaniu technologicznym Europy wobec nie tylko USA, ale też wiodących gospodarek Azji. Podejmowane przez Brukselę próby formułowania kosztownych programów wypełnienia luki technologicznej są zdaniem wielu specjalistów skazane na niepowodzenie – relacjonuje autor.

„Jest to o tyle ważne, że w takiej sytuacji zjednoczonej Europie, a zwłaszcza Niemcom, coraz wyraźniej pozostaje ekspansja i rywalizacja w obszarze dóbr technologicznie średnio zaawansowanych i dla takich musi zabiegać dla siebie o odpowiednio duże rynki zbytu”.

Kołem ratunkowym może być zapewnienie sobie uprzywilejowanej pozycji na dużym rynku rosyjskim i dodatkowo na rynkach innych państw postsowieckich”. Stąd niechęć niektórych krajów Unii (Niemcy, Holandia, Włochy i częściowo Francja) do nakładania ostrych sankcji na Rosję, choć na razie po części ulegają one jeszcze presji USA i dużej części własnej opinii publicznej. „W ich interesie nie leży znaczne osłabienie i zubożenie Rosji”.

„Przeciąganie liny między USA i państwami chcącymi osłabić Rosję oraz państwami, które chcą z nią de facto współpracować, będzie miało duży wpływ na rozwój sytuacji w Ukrainie, w krajach wschodniej flanki NATO, a co za tym idzie będzie również oddziaływało na koniunkturę w naszej gospodarce, w tym w branży turystycznej” - wyjaśnia prezes Traveldaty.

Koniunktura turystyczna zależy od wyniku wojny

Autor dalej przedstawia dwa warianty rozwoju sytuacji. W pierwszym zakłada zakończenie działań „stabilnym kompromisem”, a w drugim zajęcie przez Rosjan „kluczowych obszarów Ukrainy”.

Jego zdaniem pierwszy wariant „wydaje się obecnie całkiem prawdopodobny, co ma wynikać z braku dalszych istotnych postępów Rosjan, zniechęcenia i spadku morale sił inwazyjnych i stopniowego wzrostu negatywnego działania sankcji.

Sytuacja w regionach dotychczasowych walk powinna ulec uspokojeniu, a kolejne incydenty zbrojne stać się sporadyczne”. W tej sytuacji obawy Polaków o skutki działań wojennych powinny się zmniejszyć, a stabilizacja sankcji powinna być relatywnie korzystna dla polskiej gospodarki.

„Dłuższy okres względnego spokoju w Ukrainie powinien sprzyjać stopniowym powrotom Ukraińców do ojczyzny i dość szybkim (np. do wakacji) sprowadzeniem ich liczby do wielkości akceptowalnych z punktu widzenia średnioterminowych możliwości Polski (np. 400-700 tysięcy).

Taki wariant rozwoju sytuacji powinien w niedużym stopniu zaszkodzić koniunkturze w zorganizowanej turystyce wyjazdowej, zwłaszcza w okresie wakacyjnym i postwakacyjnym, a na korzyść biur podróży może działać przekonanie turystów o mniejszym ryzyku wyjazdów zorganizowanych”.

Drugi wariant (zajęcie Ukrainy) spowoduje, że obawy Polaków przed Rosją wzrosną. „Najbardziej szkodliwa w tym względzie byłaby uderzająca w wewnętrzną stabilność narracja [w mediach] w stylu 'kto będzie następny'”.

Wtedy też prawdopodobnie rozgorzeje dyskusja o kolejnych sankcjach. Liczba uchodźców w tym wypadku może przejściowo osiągnąć rekordowe poziomy, po czym może w umiarkowanym stopniu ulec obniżeniu ze względu na powroty niektórych osób na Ukrainę i ewentualne przemieszczenie do innych krajów Unii.

„Problemy, a nawet przejściowy kryzys humanitarny prawdopodobny w tym wariancie może istotnie osłabić popyt na zagraniczne wyjazdy wypoczynkowe w biurach podróży, zwłaszcza w obszarze tzw. Polski B, która w większym stopniu niż wielkomiejskie elity bazuje na turystyce zorganizowanej”.

Czytaj więcej

Traveldata: Wzrost cen wakacji wyraźnie przyspieszył. Efekt końca promocji?

Nikt nie przyjął tylu uchodźców, co Polska

Zarazem prezes Traveldaty zwraca uwagę, że fala uchodźców, jaka zalała Polskę, już w pierwszym tygodniu wojny przekroczyła to, co Europa znała z roku 2015.

„Ani polskie media, ani polskie władze nie robią z tej sytuacji żadnego większego problemu. Ot, po prostu Polacy masowo pomagają ukraińskim uchodźcom wojennym, zastępując szokujące proporcje ich liczby w relacji z polską populacją różnej maści przymiotnikami”.

W tej niecodziennej sytuacji Traveldata – pisze jej prezes - postanowiła odrobić lekcję za rząd i media i przedstawić proporcje liczby imigrantów z krajów zewnętrznych w roku 2015 wobec liczby ludności w głównych krajach przyjmujących te osoby. Przygotowany przez nią wykres przedstawia proporcje liczby imigrantów do liczby ludności danego kraju. Chodzi o dane z całego 2015 roku, kilkakrotnie uściślanych przez Eurostat i liczbę ludności w tych krajach na koniec 2015 roku. Dodano też proporcje z Polski, przyjmując liczbę 1,6 miliona uchodźców, choć trzeba spodziewać się ich więcej.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Z zestawienia wynika, że Polska przyjęła w 17 dni prawie ośmiokrotnie więcej ludzi niż średnio cała Unia Europejska w całym 2015 roku i prawie czterokrotnie więcej niż bardzo mocno dotknięte ówczesną falą imigracji Niemcy – wylicza Betlej.

W porównaniu z innymi krajami relacja ta waha się od ponad pięciokrotności (Szwecja, która oficjalnie odżegnuje się od przyjmowania kolejnych uchodźców) do dziewiętnastokrotności (Francja).

Tempo trzecich szczepień zdecydowanie osłabło

W kolejnym wątku tekstu Betlej powraca po trzech tygodniach przerwy do raportów odnośnie do stanu pandemii. Jak pisze, Polska ma nadal stosunkowo mało zaszczepionych mieszkańców.

O ile w krajach zachodnioeuropejskich (pełna dawka, stan na 6 marca) wskaźnik szczepień przekracza na ogół znacząco 75 procent (liderzy: Portugalia - 91,3, Hiszpania - 82,5, Dania - 81,3, Włochy - 79,9, Irlandia - 79,8, Belgia - 78,7 procent), o tyle w Europie Środkowo-Wschodniej wskaźnik powyżej 65 procent notują jedynie Łotwa (68,4) i Litwa (66,9 procent). W Polsce wynosi zaledwie 58,6 procent.

Warto przy tym wyraźnie zaznaczyć, że duże kłopoty epidemiczne miały i często nadal mają te kraje, w których wskaźnik ten nie jest wysoki, a należą do nich Słowacja (50,5), Rosja (50) i Bułgaria (29,6 procent). Większy wskaźnik zaszczepienia społeczeństw wykazują takie kraje, jak Maroko (63,1) i Turcja (62,7 procent).

Również szczepienie trzecią dawką przebiega w Polsce niewystarczająco dynamicznie, czego jasnym dowodem jest stosunkowo niski wskaźnik zaszczepionych w tym trybie osób do ogółu społeczeństwa - 6 marca wyniósł 30,1 procent.podczas gdy we Włoszech było to 63,5 procent, w Belgii 62,4, Danii 61,8, w Portugalii 60,2, w Irlandii 56,9, a w Hiszpanii 51,1. Wyższy był udział osób zaszczepionych trzecią dawką także na Litwie 32,6, a nawet w Turcji 42 procent. W krajach będących tradycyjnymi liderami szczepienia społeczeństw, czyli w Wielkiej Brytanii i w Izraelu, chociaż tempo szczepienia trzecią dawką ostatnio mocno tam osłabło, udział ten jest również wysoki, czyli odpowiednio 57,1 i 56,4 procent – przytacza dane Betlej.

Sytuacja Polski korzystniejsza od europejskiej

W ostatnich tygodniach z powodu bardzo wysokiej i jednocześnie do niedawna rosnącej liczby nowych zakażeń w wielu krajach Europy Zachodniej wywołanego rozpowszechnieniem się wariantu Omikron, tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń w Polsce nadal pozostaje korzystniejszy od przeciętnej jego wartości na kontynencie.

Jest teraz (2149) znacznie poniżej średniej ważonej dla wszystkich krajów źródłowych, czyli łącznie zachodnio- i środkowoeuropejskich (6706).

„Trzeba jednak brać pod uwagę, że wskaźnik liczby nowych zakażeń może być w Polsce relatywnie bardziej zaniżony od przeciętnej w innych krajach, gdyż skala niezgłaszania pozytywnych wyników testów wykonywanych samodzielnie może być w naszym kraju ponadnormatywnie wysoka”.

Niekorzystnie wygląda natomiast sytuacja Polski pod względem wskaźnika zgonów (32,6).

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Przegląd sytuacji epidemicznej w wybranych krajach

W ostatniej części materiału prezes Traveldaty relacjonuje ilustrując to infografikami postępu pandemii covidu w wybranych krajach Europy i świata, dzieląc je przy tym na kraje pod względem turystyki źródłowe i docelowe.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

„Obecnie zdecydowanie najwyższe wskaźniki nowych zachorowań wykazują Austria (nieznaczny spadek z 24192 do 23137), Holandia (duży spadek z 38627 do 21896) i Dania (bardzo duży spadek z 52718 do 18898) Kolejną zdecydowaną poprawę sytuacji odnotowała też Francja (spadek z 14555 do 5635) oraz Belgia (spadek z 9068 do 3192), jak również Wielka Brytania (spadek z 5938 do 2763), w której piąta fala epidemii najwcześniej minęła swoje apogeum”.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

„W Polsce wskaźnik nowych zakażeń po wcześniejszych dwóch tygodniach spadków z 8230 do 6310, w ostatnich trzech tygodniach wykazał drugi znacznie większy niż poprzednio spadek z 6310 do poziomu 2149, czyli o prawie 66 procent i jest obecnie piątym najniższym w grupie 11 krajów naszego regionu, podczas gdy przed trzema tygodniami był jeszcze trzecim.

Podobnie prezentował się polski wskaźnik liczby zgonów, który zmniejszył się w ostatnich trzech tygodniach z 40,2 do 32,6 i był również piątym najwyższym wśród 11 monitorowanych krajów naszego regionu” - czytamy w relacji Betleja.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W ostatnich trzech tygodniach wskaźnik liczby zgonów dla Polski spadł z 40,2 do 32,6 i nadal był znacząco wyższy od średniego wskaźnika w krajach źródłowych Europy Zachodniej (13,2), ale już nieznacznie niższy już od wskaźnika dla naszej części kontynentu, który w ostatnim tygodniu wyniósł 36,4. Wyższymi wskaźnikami legitymują się obecnie Łotwa (63,6), Węgry (54,8), Estonia (52,6), Bułgaria (50,7), Dania (50,7), Rosja (48,7), Chorwacja (44,4), Słowacja (42,0), Litwa (39,3), Grecja (37,2), Słowenia (33,3).

W Hiszpanii w ostatnich trzech tygodniach odnotowano kolejny znaczny spadek wskaźnika liczby nowych zakażeń z 6299 do 2518, czyli o 60 procent. Kolejny raz wyraźnie obniżyły się też wskaźniki w ważnych regionach turystycznych, w tym w Katalonii z 4687 do 2600, w rejonie Walencja i Alicante z 5472 do 1548, a na Balearach z 3891 do 1891. Wzrost tego wskaźnika w minionych trzech tygodniach odnotowano jedynie na Wyspach Kanaryjskich, na których podniósł się on z 2378 do 4313. Należy również zaznaczyć, że tygodniowe wskaźniki nowych zachorowań na hiszpańskich turystycznych wyspach są na ogół korzystniejsze niż w Hiszpanii jako całości (2518).

Tygodniowy wskaźnik zgonów w Hiszpanii w ostatnich trzech tygodniach znacząco spadł z 43,2 do 18,8, co jest jednak nadal wyższym poziomem do średniego wskaźnika w krajach docelowych (13,5), a także od obecnego jego poziomu w źródłowych krajach zachodnioeuropejskich (13,2) i jest jeszcze 18 najwyższym spośród wszystkich 37 monitorowanych krajów źródłowych i docelowych – opisuje autor.

Obok Hiszpanii spadki liczby nowych zakażeń odnotowano we wszystkich krajach docelowych. Najistotniejsze z nich odnotowano w Portugalii (z 16597 do 7235), Włoszech (z 8006 do 4325), Chorwacji (z 2252), Albanii (z 1267 do 237), Bułgarii (z 5991 do 1856) i Turcji (z 7928 do 4139).

W Egipcie, po kilku tygodniach systematycznego wzrostu wskaźnika liczby zakażeń do poziomu 155, a później obniżeniu się do poziomu 128, w ostatnich trzech tygodniach spadł on do 84,9 przypadków na milion mieszkańców. Jeszcze bardziej znaczący spadek z 3,48 do poziomu 1,50 odnotował natomiast tygodniowy wskaźnik liczby zgonów. Oba z nich są drugimi najniższymi wśród wszystkich monitorowanych krajów źródłowych i docelowych, a mniejsze ich wartości wykazuje obecnie jedynie Maroko.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W ostatnich trzech tygodniach sytuacja epidemiczna w USA bardzo wyraźnie się poprawiła. Wskaźnik nowych zakażeń obniżył się w tym czasie z 3125 do 779 na milion mieszkańców.

W Japonii odnotowano kolejną poprawę sytuacji epidemicznej, gdyż wskaźnik nowych zakażeń spadł w tym czasie z 4939 do 3551 przypadków na milion. Z kolei w Korei Południowej tygodniowe wskaźniki epidemiczne przez wiele poprzednich miesięcy wykazywały nieduże wahania, ale w ostatnich trzech tygodniach wzrost ten był kontynuowany i osiągnął już bardzo wysoki poziom (nawet jak na warunki europejskie) 24488 przypadków na milion mieszkańców.

Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń w Chinach w ostatnich trzech tygodniach podniósł się znacząco, z 10,5 do 30,7 przypadków na milion mieszkańców - kończy Betlej.