Reklama

46 min. 52 sek.

Krucz: Marzy mi się ogromna kampania promująca polską turystykę

Mimo niesprzyjających sytuacji, jak wojna za wschodnią granicą, polska turystyka osiąga rekordowe wyniki. Nad jej promocją pracuje Polska Organizacja Turystyczna, która i na ten rok szykuje specjalne akcje. Gdyby tak jeszcze udało się zwiększyć jej budżet...

Publikacja: 05.02.2026 12:32

O sukcesach, trudnościach i nadziejach towarzyszących polskiej turystyce tym razem rozmawiamy z Magdaleną Krucz, powołaną w grudniu przez ministra sportu i turystyki na prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Magdalena Krucz na czele Polskiej Organizacji Turystycznej. „Będzie mała rewolucja”

Internet obiegł niedawno filmik z lotniska w Krakowie, dokumentujący słowną napaść polskiego antysemity na podróżnego z Izraela – chasyda ubranego w tradycyjny czarny strój. Polak wymachuje rękami i każe się wynosić gościowi z Polski. Co pani myśli, jak pani widzi taką sytuację? Jak Polska Organizacja Turystyczna może zareagować na takie sytuacje? – pytał na wstępie prowadzący rozmowę redaktor serwisu Turystyka.rp.pl Filip Frydrykiewicz.

– To są niezwykle przykre sytuacje. Powodują, że nasza praca przedstawiania Polski jako kraju przyjaznego, gościnnego i bezpiecznego zostaje zmarnowana. Co możemy zrobić? Nie pozostaje nam nic innego jak kontynuować nasze działania. Nasz ośrodek w Tel Awiwie współpracuje z tamtejszymi środowiskami opiniotwórczymi, reaguje na bieżąco. Przekonujemy, że w naszym kraju jest sympatycznie, bezpiecznie i atrakcyjnie – opowiadała Krucz.

Takie starania POT trwają od lat, ale nie pomaga w tym sytuacja geopolityczna. Ale mimo że Izrael wciąż jest w stanie wojny, to turyści z tego kraju podróżują po świecie, w tym i do Polski. Szczególnie odwiedzają nas młodzi Izraelczycy, dla których Polska jest atrakcyjna, robią tu zakupy, odpoczywają, korzystając z ośrodków spa. – Samoloty z Izraela są pełne – zapewniała Krucz.

Reklama
Reklama

Rekordowy rok w polskiej turystyce

Poproszona o podsumowanie minionego roku w turystyce krajowej Krucz oceniła go jako dobry, wręcz rekordowy. W ciągu dziesięciu miesięcy – te dane jako najnowsze pokazuje GUS – nocowało w obiektach noclegowych z co najmniej dziesięcioma łóżkami w Polsce ponad 12 proc. więcej niż w tym samym czasie rok wcześniej turystów z zagranicy i około 10 proc. więcej gości z Polski.

– Generalnie mieliśmy ponad 36 milionów turystów, którzy w ogóle skorzystali z noclegów – wyjaśniała. Według Eurostatu da to Polsce wzrost o 7 proc. Będzie to drugie po Malcie miejsce pod względem dynamiki wzrostu w Unii Europejskiej.

Za tym idzie wzrost przychodów branży turystycznej – szacowane są one na 165 miliardów złotych wobec 145 miliardów rok wcześniej. Suma przychodów przewyższyła już tę sprzed pandemii.

Poproszona o sprecyzowanie, o jakiej liczbie samych zagranicznych turystów w skali całego roku można mówić, stwierdziła, że prawdopodobnie po zamknięciu statystyk za cały rok, będzie to 20-22 miliony.

Czytaj więcej

POT: Za nami rekordowy rok polskiej turystyki. Teraz jedziemy promować kraj na igrzyska

Największe grupy stanowili Niemcy, Ukraińcy, Brytyjczycy, Francuzi, Amerykanie i Czesi.

Reklama
Reklama

– To jest to od dwóch lat odkrycie Polski przez gości z Czech. Nie będę tutaj skromna i powiem, że jest to wynik otwarcia ośrodka [Polskiej Organizacji Turystycznej] w Pradze i pracy naszego zespołu praskiego, ale pomogła nam też sytuacja taka związana z wprowadzeniem euro w kraju, do którego bardzo chętnie podróżowali Czesi, czyli Chorwacji. Ten kraj stał się dla nich za drogi i dlatego odkryli na nowo Polskę. Czesi bardzo sobie cenią jakość usług i nasze drogi, dzięki którym mogą szybko dotrzeć w najdalsze zakątki Polski a także uruchomione połączenie kolejowe – mówiła Krucz.

Kolejna nacja, która zwraca uwagę w statystykach przyjazdów są Włosi – wzrost ich podróży do Polski wyniósł 27 proc.

Z kolei wśród licznej grupy Amerykanów zauważeni są przedstawiciele Polonii. Generalnie Polonia z całego świata szacowana jest na 4 miliony podróżnych.

– Polscy Amerykanie, młodzi ludzie, którzy urodzili się już w Ameryce, jeżdżą śladami swoich dziadków i przodków – tłumaczyła prezes POT.

Jak dodała, turyści z dalekich krajów przyjeżdżają do Polski na dłużej. – To nie są pobyty weekendowe, jak często to bywa w wypadku europejskich gości. – Jeśli lecę z Azji, to nie lecę na dwa dni, często taki podróżny łączy odwiedziny w Polsce ze zwiedzaniem innego kraju. I wówczas, no wiadomo, że ta długość pobytu generuje większe wydatki.

Czytaj więcej

Raś: Opłata turystyczna? Nie będzie o nią sporów, bo znalazłem złoty środek
Reklama
Reklama

Polskie miasta na liście city breaków Europejczyków

Co mówią zagraniczni goście po wizycie w kraju – chciał wiedzieć prowadzący rozmowę dziennikarz.

– Wyjeżdżają z dobrymi opiniami, z dobrym wrażeniem. Podkreślają, że czuli się bezpiecznie, że jesteśmy gościnni, że widać wysoką jakość usług, jakość na drogach, dobre skomunikowanie ze światem.

– Trudno mówić, że jesteśmy krajem tanim, bo ceny u nas wzrosły, ale nadal stosunek jakości do ceny jest dobry. Dobrą jakość widzą na przykład w hotelach, jeśli hotel jest cztero- lub trzygwiazdkowy, to on naprawdę taki jest. Mamy przy tym fantastyczną kuchnię, część z restauracji trafiła już do przewodnika Michelina. Odczuli to restauratorzy, bo mają więcej gości i więcej przychodów, a także miasta, do których przyjeżdżają tak zwani foodies, którzy zostają na przykład o dobę dłużej, bo wiadomo, że jeżeli przyjedzie do miasta, w którym jest kilka restauracji z przewodnika Michelina, no to tam zagląda i musi sobie wydłużyć trochę ten pobyt – relacjonowała Magdalena Krucz.

Jak dalej mówiła, celem zagranicznych turystów są najczęściej miasta z ich zabytkami, historią, muzeami, życiem kulturalnym i gastronomią.

– Między zimą a jesienią chętnie Polskę odwiedzają turyści z Bliskiego Wschodu. – Ta grupa nas pokochała ze względu na naturę i klimat. Przyjeżdżają zobaczyć zielone drzewa, deszcz, chmury. To wszystko ich cieszy. Zwykle podróżują całymi licznymi rodzinami. Dla mnie szokującą informacją było to, że w sezonie tygodniowo przylatuje do Polski 70 parę połączeń różnych linii lotniczych z tego regionu świata. I tam mocno inwestujemy też w promocję, żeby utrzymywać ten trend przyjazdowy do Polski – wyjaśniała.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Włosi drżą na myśl o zimowych igrzyskach olimpijskich. Nie chcą tłumów w Dolomitach

Jaka promocja w tym roku Polski za granicą i w kraju?

Pytana o plany promocyjne POT na 2026 r. Krucz wskazała, że Organizacja będzie je tradycyjnie prowadziła za pośrednictwem swoich ośrodków zagranicznych w Europie, Stanach Zjednoczonych, Chinach, Japonii i Izraelu. Chodzi też o kraje, które mają dobre połączenia lotnicze z Polską, szczególnie tanimi liniami lotniczymi.

– Na przykład, jeśli chodzi o Wielką Brytanię czy Skandynawię, można naprawdę za nieduże pieniądze wyskoczyć na króciutko do Polski, do Gdańska, do Łodzi, do każdego większego miasta, tam, gdzie jest lotnisko, co powoduje, że te city breaki cieszą się największą popularnością.

Gość „Rozmów o turystyce” podał przykłady takich działań POT. Jeszcze w lutym, podczas Igrzysk Olimpijskich Polska będzie się reklamować szeroko w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo.

Kampania w miejscach publicznych i na tamtejszych targach turystycznych będzie miała tytuł „Polonia da record”, czyli rekordowa Polska, co ma być grą słów łączącą turystykę i sport. – Mamy [wykupionych] ponad 100 nośników w metrze, na autobusach i tramwajach. A oprócz tego trzymiesięczną kampanię online'ową na znanych włoskich portalach rezerwacyjnych i w mediach społecznościowych. Będziemy też partnerem targów BIT, a co za tym idzie wieczoru wystawców. Nawiązaliśmy również współpracę z Uniwersytetem Katolickim w Mediolanie. Trochę to jest wstęp do budowania szlaku Jana Pawła II, ale to już na zupełnie inną rozmowę, i tam udostępniono nam salę na spotkanie Roberta Korzeniowskiego ze studentami – wyjaśniała Krucz.

Reklama
Reklama

Kampania będzie kosztowała 170 tysięcy euro. Ale nie jest to największy w tym roku wydatek promocyjny POT, którego budżet wynosi ponad 100 milionów złotych.

– Nasz budżet tegoroczny przewiduje również współpracę i promocję poprzez wizerunki polskich sportowców i tutaj pracujemy nad kampanią wizerunkową, ale trochę też produktową ze sportowcem, czy sportowcami, którzy są popularni na rynkach zagranicznych i w Polsce. Bazujemy na badaniach, które przeprowadziliśmy dwa lata temu, zaczynając ten projekt, więc tutaj rozmawiamy z paroma osobami, czy by nas wsparły i planujemy taką kampanię, taki storytelling, ale raczej w mediach społecznościowych, w internecie, z wykorzystaniem krótkich form, które w tej chwili są bardziej popularne niż bardzo profesjonalne i kosztowne spoty – mówiła Krucz, zaznaczając, że nie chce zdradzać jeszcze wszystkich szczegółów.

POT będzie też obecny ze stoiskiem na największych targach turystycznych na świecie, ITB w Berlinie. Wydarzenie potrwa od 3 do 5 marca. Polskie stoisko zajmie 500 metrów kwadratowych, a spotkać na nim będzie można ponad 40 wystawców – regiony, miasta i polskie firmy turystyczne. Atrakcją będą przekąski przygotowywane przez kucharzy z restauracji wyróżnionych w przewodniku Michelina.

– Na pewno przeprowadzimy też kampanię zagraniczną w portalach bookingowych. Realizowaliśmy dwa lata temu kampanię wizerunkową z BBC. Pewnie coś takiego też zrobimy. Planów jest mnóstwo, w tym wewnątrz kraju.

Okazuje się, że w planach POT są też akcje na rzecz miejsc, obiektów i wydarzeń certyfikowanych jako produkty turystyczne przez POT. W ciągu kilkunastu lat certyfikowania uzbierało się ich już ponad 250. Dlatego POT myśli o powołaniu Akademii Certyfikowanych Produktów Turystycznych, w ramach której certyfikowane produkty mogłyby spotykać się z przedsiębiorcami turystycznymi, którzy wysyłają do nich swoich klientów. Okazuje się bowiem, że wciąż w branży turystycznej certyfikaty nie są dostatecznie znane.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Gdy zachodzi słońce, zaczyna się zwiedzanie. Nowy trend w turystyce

Budżet na promocję i bon turystyczny

Tegoroczny budżet POT jest tylko symbolicznie większy niż zeszłoroczny. Składają się na niego dwie kwoty – 96,5 miliona złotych i 10 milionów złotych. Jak przyznaje Krucz, to bardzo skromna suma, na tle innych krajów europejskich wręcz śmiesznie mała.

– Marzy mi się bardzo duża kampania, wielonarzędziowa, przede wszystkim wizerunkowa, żebym mogła ją wyemitować na całym świecie, powtarzać wielokrotnie w telewizji i internecie, we wszelkiego rodzaju mediach społecznościowych, żeby trafić też do grupy zetek, do tych najmłodszych, z influencerami, tymi najbardziej zasięgowymi, no ale to wymaga dużych nakładów – mówiła Krucz.

Dodała, że turystyka to dziedzina, w którą warto inwestować. Przyznała, że liczy, że w przyszłości budżet POT zasili część z wpłat od turystów uiszczanych przez nich w formie opłaty turystycznej.

Ministerstwo Sportu i Turystyki planuje zgłoszenie swojego projektu tej daniny. Na razie powstały trzy inne propozycje – partii Polska 2050, Lewicy i Ministerstwa Finansów – przypomniał Frydrykiewicz.

– Jestem za tym, żeby do Polskiej Organizacji Turystycznej wpływały środki z opłaty turystycznej. Będę się cieszyła z każdej formy, jeśli tylko ona zasili budżet i nas wzmocni, czyli będziemy agendą, która będzie mogła wspierać też naszych partnerów, bo to jest niezwykle istotne, tylko w sposób usystematyzowany i systemowy – deklarowała Krucz.

A co z bonem turystycznym?

Zdaniem prezes POT bon turystyczny „to był dobry projekt”. Dzisiaj mógłby na przykład posłużyć do ożywienia ruchu po sezonie w województwach wschodniej Polski, które mają problem wizerunkowy w związku z wojną na Ukrainie i obawami o napływ nielegalnych imigrantów.

Na zakończenie Krucz oceniła, że 2026 r. powinien być dobry, a nawet lepszy w turystyce niż 2025, „jeśli tylko nie przeszkodzi nam żadna sytuacja, jak ta, od której zaczynaliśmy naszą rozmowę, jakieś zdarzenie krytyczne czy sytuacja klimatyczna, bo perspektywy są bardzo dobre”, a Polska ma wiele danych, by tak było.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama