Betlej: Polski rząd opieszały we wprowadzaniu lockdownu

Polski rząd i tak długo ociągał się z wprowadzeniem lockdownu. Inne kraje, szczególnie nasi sąsiedzi, zdecydowali się na to wcześniej. Doświadczenia pokazują bowiem, że im większa determinacja władz i społeczeństwa w przestrzeganiu restrykcji, tym większa szansa na pozbycie się wirusa – wskazuje ekspert.

Publikacja: 19.12.2020 18:00

Betlej: Polski rząd opieszały we wprowadzaniu lockdownu

Foto: Europa zamyka się coraz bardziej w obawie przed trzecią falą koronawirusa. Fot. AFP

Informacja o dużym zaostrzeniu antyepidemicznych restrykcji po świętach Bożego Narodzenia, podana przez ministra zdrowia była niewątpliwie najistotniejszym wydarzeniem ostatniego tygodnia. Poddana została krytyce w mediach i mediach społecznościowych. Zacietrzewieni krytycy różnych antyepidemicznych rozwiązań mają jednak to do siebie, że na ogół słabo lub bardzo słabo orientują się w sytuacji epidemicznej w kraju i jego otoczeniu – pisze na wstępie cotygodniowego raportu z przebiegu pandemii prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

CZYTAJ TEŻ: Betlej: Sztuczna inteligencja najlepsza na trzecią falę

Tymczasem – ciągnie dalej – w Polsce władze i tak długo szły na rękę przedsiębiorcom, choć musiały wiedzieć, że zaawansowane modele cyfrowe wyraźnie wskazują, że gastronomia i lokale rozrywkowe to bardzo istotne miejsca transmisji koronawirusa w społeczeństwie.

Znacząco opóźniając decyzje, które mogły złagodzić wpływ pandemii na życie społeczne i gospodarcze kraju, doprowadziły do sytuacji, w której Polska była już prawie otoczona krajami z pełnymi lub częściowymi tzw. lockdownami. Obecnie należą do nich Niemcy, Dania, Litwa, Słowacja i Czechy. O lockdownie mówi się też w Szwecji.

„Kraj, który nadmiernie ociąga się z wprowadzaniem odpowiednich antyepidemicznych przepisów może być traktowany jako postępujący nie fair i w pewnym stopniu niweczący wysiłki innych państw zmierzających do uporania się z epidemią”.

Faza trzecia epidemii – hipotetyczna

Na świecie wiele mówi się teraz o możliwości nadejścia trzeciej, najdotkliwszej, fali epidemii. Wymusza to i usprawiedliwia nagłe zaostrzenie antyepidemicznej retoryki i idących za nią administracyjnych działań – uważa ekspert.

ZOBACZ TEŻ: Betlej: TUI może potrzebować czwartego zastrzyku pieniędzy

Strach przed trzecią fazą tłumaczy dużą determinację wielu rządów we wprowadzaniu obostrzeń, prawdopodobnie w celu wytworzenia korzystnej sytuacji przed ewentualnym wzrostem zachorowań i ich kumulacji z grypą. Determinację zwiększa niepokój związany z miernymi efektami ograniczania bieżących wskaźników epidemicznych w drugiej połowie listopada i pierwszej grudnia. W tej fazie działania naszego rządu nie nadążają za głównym nurtem decyzyjnym. Polski rząd zaledwie podąża za decyzjami i działaniami tych, którzy wdrożyli je wcześniej – uważa Betlej.

Uniknięcie nadmiernej liczby nowych zachorowań w styczniu i lutym jest szczególnie ważne w kontekście planowanej akcji masowych szczepień. Nadmierne obciążenie służby zdrowia w tym okresie spowodowane koniecznością opieki nad zwiększoną liczbą chorych może wydatnie zmniejszyć wydajność planowanej akcji szczepień i generalnie pokrzyżować harmonogramowe plany zwalczenia epidemii – podkreśla.

Polska w czołówce zgonów

W ostatnim tygodniu tygodniowy wskaźnik nowych zachorowań rósł w 22 z 37 monitorowanych przez Traveldatę państw, chociaż wzrosty te były z reguły dość mało dynamiczne. Podobnie jak spadki w tych krajach, w których wirus nadal się cofał.

W ostatnim tygodniu nadal wskaźniki liczby zgonów w Europie były wysokie, a Polska była nadal w europejskiej czołówce tych danych. Mimo spadku wskaźnika liczby zgonów z 81 do 73,8 pozycja Polski uległa pogorszeniu. Z siódmej najgorszej pozycji Polska przesunęła się na pozycję piątą od końca wśród 33 obserwowanych krajów, ponieważ sytuacja w niektórych innych krajach, będących za nami poprawiła się w większym niż u nas stopniu.

Wyższe wskaźniki od Polski (73,8) wykazują teraz Słowenia (152), Bułgaria (129), Węgry (115) i Chorwacja (114).

Prezes Traveldaty nawiązuje też do opisywanego już we wcześniejszych materiałach zjawiska „ponadnormatywnych” niecovidowych zgonów, których od 28 września do 6 grudnia zanotowano prawie 35 tysięcy.

Mogą one pochodzić z przypadków śmiertelnych, będących konsekwencją mniej skutecznego leczenia chorych cierpiących na inne choroby w wyniku przeciążenia służby zdrowia i ze zgonów będących skutkiem koronawirusa, ale u chorych, którzy zmarli, zanim został on u nich zdiagnozowany (umykają statystykom, bo po śmierci badań na obecność koronawirusa już się nie przeprowadza).

Jak poprzednio kończy ten wątek stwierdzeniem, że „byłoby warto, żeby władze jednak zajęły się bliżej tą kwestią, gdyż jej omijanie ma niewiele wspólnego nie tylko z rzetelnym badaniem istoty koronawirusowych zdarzeń, ale wiedza w tym zakresie mogłaby również wydatnie pomóc w ograniczaniu śmiertelnych skutków zakażenia w coraz bardziej prawdopodobnej trzeciej fali epidemii”.

WARTO: Angela Merkel: Odradzamy wszelkie wyjazdy krajowe i zagraniczne

Szwecja i Izrael –  dwa scenariusze

Tradycyjnie już Betlej rozwija wątek sytuacji w Szwecji, która w wyniku błędnej polityki – co przyznają same władze tego kraju – zanotowała nowy rekord liczby zakażeń na milion mieszkańców – 4078.

Bardziej niekorzystny wskaźnik zakażeń mają jedynie Litwa, Chorwacja i Słowenia. Do tego można dodać wysoki wskaźnik zgonów (44,3), który nadal jest około 7-krotnie wyższy niż w sąsiadujących Norwegii i Finlandii (sic!) i 4,5-krotnie wyższy niż w Danii – przywołuje dane autor.

I dodaje komentarz: „Cała ta dość bulwersująca sprawa jest też dobrym i pouczającym przykładem na coraz częstsze współcześnie zjawisko kreowania przez mainstreamowe media zupełnie alternatywnej rzeczywistości mającej niewiele wspólnego nie tylko z realną rzeczywistością, ale też ze zwykłym zdrowym rozsądkiem (przykład: sukces przy ogromnej liczbie zgonów). Wyraźnie też wskazuje, że współcześni czytelnicy powinni coraz bardziej krytycznie podchodzić do zalewającej środki przekazu bezwartościowej informacyjnej papki lub po prostu wybierać te media, które regularnie dokładają starań, aby informacje były wartościowe i rzetelne”.

Poświęca też sporo miejsca na opis sytuacji Izraela (z przypomnieniem historii ostatnich miesięcy), który „przyspiesza na drodze do odnowy epidemii”. A obecne trzecie już odradzanie się epidemii w tym kraju świadczy, że zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym nie ma w walce z nią zbyt wiele miejsca na kompromisy i mało konsekwentne działania.

Przegląd sytuacji epidemicznej

Na koniec Betlej przechodzi do omówienia sytuacji epidemicznej w wybranych krajach, ilustrując je mapami (kolor czarny oznacza: tygodniowy wskaźnik zakażeń – dla liczby przypadków > 2000 na milion mieszkańców; tygodniowy wskaźnik zgonów – dla liczby przypadków > 40 na milion mieszkańców) i tabelą z danymi.

""

turystyka.rp.pl

Poprawiła się sytuacja – wyjaśnia Betlej – jeśli chodzi o tygodniową liczbę zgonów w krajach źródłowych. Najkorzystniejszą mają Dania i odnosząca znaczące sukcesy w ograniczaniu epidemii Irlandia, a także według oficjalnych danych Białoruś. Jedynym krajem oznaczonym kolorem bordowym jest Holandia. Pozostałe państwa źródłowe oznaczone są kolorami ciemnobordowym lub czarnym, przy czym ten ostatni nadal utrzymuje bardzo mocną pozycję, gdyż piąty raz z rzędu obecny jest w 10 krajach źródłowych na ogólną ich liczbę 20.

W ubiegłym tygodniu sytuacja poprawiła się pod tym względem w Belgii (spadek z 68,4 do 55,9), w Czechach (z 71,4 do 59,2), Rumunii (z 58,4 do 50,3), Wielkiej Brytanii (z 44,1 do 43), Holandii (z 25,6 do 15,3) i w Polsce (spadek wskaźnika z 81 do 73,8).

Od dłuższego czasu odnotowały spadek Słowenia (z 171 do 152), Węgry (z 122 do 115), Austria (z 81,7 do 70,3), a po jednorazowym wzroście w poprzednim tygodniu również Francja (z 58,7 do 26,9).

Wzrosły natomiast wskaźniki liczby zgonów m.in. w Skandynawii (z 20,6 do 24,6 – znów niekorzystny wpływ Szwecji), w Niemczech (z 31,3 do 38,7), państwach nadbałtyckich (z 36,8 do 49,8), Rosji (z 32,9 do34,5) i na Ukrainie (z31,5 do 35,9) – wylicza autor raportu.

""

turystyka.rp.pl

Najwyższe współczynniki zakażeń w krajach źródłowych zachodniej Europy przestały już utrzymywać się w jej gęsto zaludnionych obszarach, jak północno-wschodnia Francja (wskaźnik dla całego kraju 1292) i Belgia (1381), co jest zapewne skutkiem wprowadzonych tam surowych restrykcji przypominających pełny lockdown. Obecnie wysokie wskaźniki utrzymują się jeszcze w Słowenii (wzrost z 4969 do 5004), Szwajcarii (wzrost z 3019 do 3372), Danii (wzrost z 1940 do 3303) i Holandii (wzrost z 2241 do 3290). Spośród dużych źródłowych krajów Unii umiarkowane wzrosty wskaźnika odnotowano natomiast w Wielkiej Brytanii (z 1558 do 1855) i w Niemczech (z 1542 do 1833).

Powrót do wzrostów na tyle zaniepokoił władze niektórych krajów, że postanowiły objąć okres świąteczno-noworoczny nowymi obostrzeniami (np. Niemcy, Dania, Holandia), które mogą trwać nawet znacząco dłużej niż zwykle np. w tym ostatnim kraju na razie do 19 stycznia – dodaje Betlej.

Do niższego wskaźnika w Europie Środkowo-Wschodniej przyczyniły się Węgry (z 3995 do 3074), Ukraina (z 2073 do 1856) i Polska (z 2073 do 1911).

W Rosji i na Ukrainie i Białorusi nadal wzrasta tempo pogarszania się sytuacji epidemicznej.

W Szwecji w ostatnim tygodniu wskaźnik osiągnął kolejną rekordową i bardzo wysoką wartość 4078 przypadków na milion mieszkańców. W porównaniu ze Szwecją kolejny raz zdecydowanie korzystniejsza była sytuacja w sąsiadujących z nią Finlandii (wzrost z 546 do 578) i Norwegii (wzrost z 462 do 482), co wpłynęło zdecydowanie tonująco na wzrost ogólnego wskaźnika dla całej Skandynawii, który podniósł się w tej sytuacji jedynie z 1862 do 2226 przypadków na milion mieszkańców – wylicza Betlej.

""

turystyka.rp.pl

Po trzech wcześniejszych wzrostach zbiorczego tygodniowego wskaźnika zachorowań w krajach docelowych, czyli w takich, do których udają się turyści, z 887 do 1113 i 1254, w ostatnim tygodniu spadł on do 1158. Tym razem o takiej sytuacji zdecydowało obniżenie się wskaźnika w dziewięciu , a zwłaszcza w krajach o dużej liczbie ludności, jak Turcja (spadek z 2611 do 2552) i Hiszpania (spadek z 1131 do 904) – kontynuuje Betlej.

Niestety, po pewnym luzowaniu obostrzeń, dał się już zauważyć ponowny wzrost wskaźników. Dotyczy to Madrytu (wzrost z 1092 do 1339), Katalonii (z 953 do 1118), Balearów (z 1027 do 1606), Walencji i Alicante (z 923 do 1057), a nawet Wysp Kanaryjskich, gdzie wskaźnik poniósł się z 477 do 605 nowych infekcji na milion mieszkańców. Jeśli ten tren nie zostanie zatrzymany, władze mogą wprowadzić dodatkowe restrykcje w ruchu turystycznym, co powinny brać pod uwagę biura podróży – zauważa autor.

W stosunkowo mocno zainfekowanej Portugalii w ostatnim tygodniu odnotowano trzeci spadek z rzędu, tym razem z 2713 do 2575, a we Włoszech wskaźnik obniżył się czwarty raz z rzędu, tym razem dość znacznie z 2379 do 1901. W zróżnicowanej skali obniżyły się tygodniowe wskaźnik infekcji w Maroku (z 699 do 534) i w Tunezji (z 657 do 624), natomiast na Cyprze wzrósł on dość istotnie – z 2227 do 2700 przypadków na milion mieszkańców.

W Grecji wskaźnik spadł ze szczytowej wartości 1606 do 831.

Kolejny raz zdecydowanie najniższy wskaźnik nowych infekcji miał Egipt – jedynie 30,6.

""

turystyka.rp.pl

Sytuacja epidemiczna w USA po niewielkiej poprawie przed dwoma tygodniami drugi raz z rzędu uległa pogorszeniu zarówno pod względem wskaźnika nowych zakażeń, jak i wskaźnika liczby zgonów. Ten pierwszy podniósł się z 4159 do 4760 na milion mieszkańców, czyli o 14,5 procent, a ten drugi z 47,8 do bardzo wysokiego poziomu 83,3.

Tygodniowa liczba zgonów w USA była większa (tym razem znacznie) od wskaźnika dla krajów źródłowych Europy Zachodniej (37,1) i od wskaźnika dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej (45,1). „Może to wynikać z faktu, że przyspieszenie dynamiki wzrostu liczby infekcji, który poprzedza wzrost liczby zgonów, nastąpiło w USA z opóźnieniem w porównaniu do krajów europejskich” – czytamy w materiale.

W Japonii sytuacja epidemiczna w ostatnim tygodniu nieznacznie się poprawiła, ponieważ tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń zmniejszył się z 114 do 112.

Z kolei w Korei Południowej liczba zakażeń zaczęła szybko rosnąć i w minionym tygodniu pokazała już 102 przypadki na milion mieszkańców (poprzednio 72,6). Władze tego kraju są zdania, że przechodzi on już trzecią falę epidemii i apelują o przestrzeganie reguł zachowania odstępu między ludźmi.

Tygodniowy wskaźnik liczby nowych zakażeń w Chinach spadł z 1,84 do 1,66, co oznacza, że już od ponad czterech miesięcy oscyluje on w przedziale wyjątkowo niskich wartości. Warto zaznaczyć, że w Chinach od trzeciego tygodnia maja nie są już notowane przypadki śmiertelne spowodowane przez koronawirusa – zaznacza Betlej.

Informacja o dużym zaostrzeniu antyepidemicznych restrykcji po świętach Bożego Narodzenia, podana przez ministra zdrowia była niewątpliwie najistotniejszym wydarzeniem ostatniego tygodnia. Poddana została krytyce w mediach i mediach społecznościowych. Zacietrzewieni krytycy różnych antyepidemicznych rozwiązań mają jednak to do siebie, że na ogół słabo lub bardzo słabo orientują się w sytuacji epidemicznej w kraju i jego otoczeniu – pisze na wstępie cotygodniowego raportu z przebiegu pandemii prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

Pozostało 96% artykułu
Tendencje
Chorwaci: Nasze plaże znikają, bo obcokrajowcy chcą mieć domy nad samym morzem
Tendencje
Ustka kontra reszta świata. Trwa głosowanie na najlepszy film promocyjny
Tendencje
Poranne trzęsienie ziemi na Krecie. Turyści wyszli bez szwanku
Tendencje
La Palma znowu przyjmuje samoloty
Tendencje
Minister: Grecka turystyka musi poprawić cztery elementy, żeby się rozwijać