Debata: Podatnik nie zmarnował pieniędzy na Polską Organizację Turystyczną

Fotorzepa, Robert Gardziński

Cetnarski: POT jest potrzebny biurom podróży. Lachowska: POT jest potrzebny całej branży turystycznej. Kachniewska: POT, z jego placówkami zagranicznymi, potrzebny jest twórcom produktu turystycznego. Walas: Podatnik nie zmarnował pieniędzy na promocję turystyki

„Komu potrzebna jest Polska Organizacja Turystyczna?” – pod tym tytułem w redakcji „Rzeczpospolitej” odbyła się dyskusja zorganizowana przez serwis Turystyka.rp.pl. Punktem wyjścia do spotkania było zgłoszenie przez posłów sejmowego klubu Kukiz ’15 projektu ustawy o likwidacji POT. W debacie wzięli udział: Dawid Lasek, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, odpowiedzialny za turystykę, Bartłomiej Walas, pełniący obowiązki prezes POT, prof. SGH, dr hab. Magdalena Kachniewska z Katedry Turystyki Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Ryszard Cetnarski, prezes biura podróży Holiday Travel, członek Rady Naczelnej Polskiej Izby Turystyki i Dorota Lachowska, prezes Forum Regionalnych Organizacji Turystycznych, dyrektor biura Lubelskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.

Rozmowa toczyła się wokół trzech wątków. Pierwszy stanowiła polemika z argumentami Kukiz ’15, przedstawionymi w uzasadnieniu do projektu. Tę część opublikowaliśmy w środę: „Debata: Komu potrzebna jest Polska Organizacja Turystyczna?”. Drugi temat obejmował rolę POT i plany MSiT zmiany funkcjonowania organizacji: „Debata: Jaka Polska Organizacja Turystyczna, jaka polska turystyka?”. Trzeci służył uzyskaniu odpowiedzi na pytanie zadane w tytule debaty. Dzisiaj przedstawiamy dokończenie drugiego wątku i dokończenie relacji.

Bartłomiej Walas, p.o. prezes POT

W regionach alpejskich składka członkowska biur podróży zainteresowanych przyjazdami turystów jest liczona algorytmem korzyści z tytułu tego ruchu, a nawet wskaźnikiem Charvata, czyli relacji udzielonych noclegów do liczby stałych mieszkańców.

Można wprowadzić opłatę lokalną, ale wtedy zaczynają się problemy: bo jest cenotwórcza, a nawet w niektórych miastach europejskich jej wprowadzanie rodzi sprzeciw hotelarzy. No i rodzi się problem, kto ją będzie zbierał. Można założyć, że 30 procent noclegodawców się nie podporządkuje i powstanie szara strefa. Nie wspominając o Airbnb.

Część branży zaczyna mówić, że chce obowiązkowego zrzeszania się, sądząc, że będą z tego mieli więcej pieniędzy. Ale moje pytanie brzmi „na co będziecie mieć więcej pieniędzy?” Na rozwój jakiego kierunku, na biuro? W samorządzie turystycznym w naturalny sposób dominuje turystyka wyjazdowa, jak samorząd rozdzieli i wykorzysta te pieniądze ? Nie wiem i nie jest to sprecyzowane. Często używamy jakichś sformułowań, wytrychów, mitów, ale nie ma wypracowanego mechanizmu.

Kolejny dylemat do rozwiązania – jaka ma być rola administracji rządowej w całym systemie zarządzania turystyką, nie tylko promocją? Współpraca powinna działać w sposób naturalny, wszyscy muszą jej chcieć. Rząd nie może jej narzucać. Nie oznacza to możliwości stosowania zachęt i wsparcia, nawet finansowego.

Ryszard Cetnarski, prezes biura podróży Holiday Travel, członek Rady Naczelnej Polskiej Izby Turystyki

Branża turystyczna nie jest branżą bogatą. POT powinien mieć taką moc, że jeśli jest zaproszenie z Meksyku – nawiążę do przykładu, o którym mówił prezes Walas na początku – to powinno się wysłać jedną, dwie osoby, żeby nawiązały kontakty i później na stronie internetowej zamieściły te informacje, żebym jako przedsiębiorca mógł tam wejść i znaleźć, co mnie interesuje.

Czesi ściągnęli do Pragi pięćdziesięciu touroperatorów z Ameryki Południowej, postawili im piwo, ubawili, a my do dzisiaj czerpiemy z tego korzyści, bo tych turystów z Pragi zabieramy na zwiedzanie Wrocławia i Krakowa i odwozimy z powrotem do Pragi. Jak linia lotnicza otwiera połączenie lotnicze, to trzeba zrobić promocję na tym kierunku. To jest właśnie rola POT-u. Biura podróży są za słabe.

Kiedy trzeba wskazać nowe trasy – zróbmy to razem. Taką widzę rolę POT-u, programowanie pewnych działań centralnych na określonych rynkach. Nikt sam nie przyjedzie nawet do takich atrakcji jak kopalnia soli w Wieliczce. To my, biura podróży, dopiero łączymy różne atrakcje w programy, które można sprzedać: Zobacz, tu zwiedzisz kopalnię, tam zagrasz w golfa, a dalej odwiedzisz pałac.

Prof. dr hab. Magdalena Kachniewska, Katedra Turystyki w Kolegium Gospodarki Światowej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie

Jako obywatelka płacąca podatki muszę zauważyć, że jednak skłanianie POT do łożenia na promocję prywatnego biznesu jest dość ryzykowne. Pamiętajmy, że duża rola powinna pozostać przy izbach turystycznych. Te izby są od tego, żeby reprezentować, już wtedy branżowo, stanowisko, czy to hotelarzy, czy biur podróży.

Już to, że się różnimy w tej kwestii pokazuje jak gorąca i trudna dyskusja nas czeka przy przebudowie strategii funkcjonowania POT, którą zapowiada pan minister. Jest bowiem wiele elementów, w których nawet obecne rozwiązania dla niektórych – w tym dla mnie – są nie do przyjęcia. Narażę się na krytykę, ale finansowanie turystyki ze środków publicznych jest czymś czego nie akceptuję. To powinno być w gestii przedsiębiorców lokalnych. Informacja powinna dotyczyć konkretnych regionów i produktów i ci, którzy tam prowadzą biznesy i czerpią z tego profity powinni to finansować.

Meksyk nie jest rynkiem docelowym dla naszych produktów turystycznych, dlaczego tam właśnie miałby jechać ktokolwiek z POT?

Bartłomiej Walas

To jest też kwestia ram prawnych. Mnie samemu trudno często określić, gdzie jest granica dozwolonej pomocy publicznej, a gdzie powinno się zaczynać partnerstwo publiczno-prywatne.

Często słyszę pod adresem POT-u od ROT-ów i poszczególnych przedsiębiorców, narzekania na brak konsultowania się z nimi w naszej pracy. Jednak gdy wysyłamy im materiały z prośbą o opinie, wnioski, sugestie, często nawet ich nie czytają. Dlatego podkreślam, jak ważna jest współpraca i chęć wypracowania rozwiązań, które będą służyły obu stronom. Nam w POT jest bardzo potrzebna wiedza, co się dzieje i co się sprzedaje.

Filip Frydrykiewicz: Po tej dyskusji o różnych wątkach działalności POT i szerzej o polskiej turystyce i jej mechanizmach, chciałbym usłyszeć od państwa odpowiedź na pytanie zadane w tytule naszego spotkania: Komu potrzebny jest POT? Bo to, że jest potrzebny, tego nikt przy tym stole nie kwestionował. Był tylko problem, jaki POT.

Ryszard Cetnarski

POT jest potrzebny biurom podróży. Jako pojedynczy touroperator mogę sobie porozmawiać tylko z innym touroperatorem z zagranicy. Ale, żeby wywołać ruch, żeby z naszej strony pojechało piętnastu, dwudziestu organizatorów i żeby ktoś zauważył nasze działania na danym rynku, żeby na spotkanie z nami przyszli dziennikarze, czy żeby przyjechali do Polski blogerzy… to wszystko może tylko zorganizować POT.

Dorota Lachowska, prezes Forum Regionalnych Organizacji Turystycznych, dyrektor biura Lubelskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej

Odwołam się do zadań, które stoją przed nami wszystkimi. Do tej pory przyzwyczajeni byliśmy do uprawiania turystyki wyjazdowej. Dzisiaj chcemy zainteresować się turystyką przyjazdową i spowodować jak najliczniejsze przyjazdy turystów.

POT jest potrzebny całej branży turystycznej. ROT-y zajmują się swoimi regionami, ale jednocześnie potrzebują partnera na poziomie centralnym, który pomoże owoce tych starań pokazać, a może nawet sprzedać za granicą.

Magdalena Kachniewska

POT z całym zapleczem, mam na myśli placówki zagraniczne, potrzebny jest przedsiębiorcom rozumianym jako twórcy produktu turystycznego. A potrzebny jest w tym zakresie, w jakim pojedynczy przedsiębiorca nie ma: albo odpowiedniej skali działalności, albo odpowiedniego kapitału, albo odpowiedniej wiedzy, albo zasobu relacji, które pozwalałyby mu przygotować się do samodzielnego świadczenia usług turystycznych czy promocji na danym rynku.

Zaakcentowałam szczególnie zagraniczne jednostki, bo przypominam sobie spotkanie Wielkopolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, na którym dyrektor ZOPT-u w Berlinie Lewandowski w godzinę opowiedział o rynku niemieckim i jego specyfice tyle, ile, jak przypuszczam, żaden przedsiębiorca nie dowiedziałby się – nawet, jeśli przyjmuje turystów niemieckich w Polsce – przez całe lata. Ta wiedza to jest kapitał, którego kompletnie nie doceniamy. Przy czym nie wzięła się ona z czytania gazet, czy przeglądania Internetu, ale z żywych kontaktów z ludźmi na miejscu. Taki przedstawiciel wie dzięki temu, co ich interesuję, a co boli, i może tą wiedzą się podzielić z naszymi przedsiębiorcami.

Dawid Lasek, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, odpowiedzialny za turystykę.

Szykowany przez ministerstwo Dom Polskich Turystycznych Marek Terytorialnych zdefiniuje na nowo rolę wielu podmiotów. To będzie impuls, który nada blasku polskiej turystyce. Fundamentem systemu będzie organizacja lokalna. Chciałbym, aby POT wspierał budowanie kompetencji na poziomie lokalnym.

Jeśli przyjeżdżają turyści, to są miejsca pracy, a być może za turystami przyjadą inwestorzy. W Polsce jest bardzo wiele ciekawych miejsc, z bogatą tożsamością kulturową. Potencjał jest imponujący – trzeba to tylko przełożyć na produkty, a każdy produkt, jeśli będzie wokół niego stworzona marka, będzie przynosił premię cenową.

Teraz – to nie jest zarzut, ale konstatacja – ROTy są silnie połączone finansową pępowiną z urzędami marszałkowskimi. To one decydują jaka będzie polityka i dynamika działania, a mnie interesuje powiązanie tego z poziomem lokalnym. To trzeba na nowo zdefiniować w ramach dyskusji o roli POT-u.

Druga ważna kwestia to działalność gospodarcza. Tu znowu powiązanie personalne ROT-ów z urzędami marszałkowskimi grozi oskarżeniem o konflikt interesów.

Turystyka ma wielką siłę wciągania do gospodarki. Kulinaria, rzemiosło, lokalne produkty – w Szwajcarii, której przykład znam najlepiej, np. w kantonie Vallais, to wszystko świetnie funkcjonuje pod jedną marką. Nastawienie prorozwojowe, progospodarcze spowoduje, że wreszcie będziemy widzieć to, o czym wielu mówi, ale do końca nie wierzy, że turystyka to gospodarka.

POT ma być potężną instytucją. Najlepiej jakby łączył w sobie funkcję wspierania produktu i marek na poziomie lokalnym ze skuteczną promocją za granicą. Żeby kontraktował i przywoził nam turystów. Sprzedawał gotowe produkty turystyczne.

Bartłomiej Walas

Pewnie przez te 16 lat istnienia POT nie wszystko robiliśmy idealnie. Ale cały zespół krajowy i zagraniczny wiele się nauczył i nabrał ogromnego doświadczenia. Ktoś kiedyś powiedział o POT-cie: „Za szybko poszliście do przodu”. Nie wiem, może.

Zrealizowaliśmy największe kampanie zagraniczne Polski, ze wszystkich instytucji w Polsce przygotowaliśmy najwięcej podróży studyjnych, a polskie stoiska na targach turystycznych, chociażby na ITB w Berlinie, od wielu lat dostają nagrody za pomysłowość i jakość.

Jestem przekonany, że podatnik polski nie zmarnował przez te wszystkie lata pieniędzy na promocję polskiej turystyki.

Mogą Ci się również spodobać

Tarcza nie wystarcza. Pięć postulatów branży turystycznej do Jadwigi Emilewicz

Łatwiejszy dostęp do kredytów, umorzenie VAT, ZUS, CIT i PIT przez pół roku, dopłaty ...

Kosztowne selfie na granicy w Bieszczadach

Pięcioro turystów, w tym dwoje Irlandczyków, w ciągu tylko jednego dnia zostało ukaranych mandatami ...

Bieszczadzkie retorty przyciągają turystów

600-700 osób odwiedza każdego dnia wakacji działające od półtora roku Plenerowe Muzeum Wypału Węgla ...

Niemiecki rząd zainwestuje miliardy w kolej. Żeby chronić klimat

Rząd federalny i Deutsche Bahn podpisały porozumienie, na podstawie którego w ciągu najbliższych 10 ...

Koniec ze strajkami na lotniskach w Berlinie

Związek zawodowy Verdi zaakceptował porozumienie płacowe dla członków personelu naziemnego dwóch lotnisk w Berlinie, ...

Lufthansa zmienia barwy, bo chce być nowoczesna

Biały żuraw na granatowym tle zamiast granatowego żórawia na żółtym tle – to główna ...