Betlej: Sezon letni z poślizgiem lub wcale

Fot. Aleksander Kramarz

Możliwe, że nawet kiedy koronawirus ustąpi, nie ustąpią przeszkody w podróżowaniu po Europie. To z kolei może spowodować opóźnianie się letniego sezonu turystycznego, a nawet jego brak.

Potwierdza się chiński scenariusz rozwoju epidemii koronawirusa w odniesieniu do Europy. Chociaż przewidywania są tu trudniejsze, jednak możliwe po skorygowaniu chińskich doświadczeń o przesunięcie w czasie, wynikające z negatywnego wpływu opóźnień decyzji władz we wprowadzaniu ograniczeń i z mniejszej dyscypliny społecznej w ich przestrzeganiu.

CZYTAJ TEŻ: Betlej: Koronawirus zgodny z chińską normą

Rzeczywiste apogeum zachorowań we Włoszech nastąpiło 5 dni po wynikającym z chińskich danych (21 wobec 16 marca), a zgonów 4 dni później (27 wobec 23 marca). Apogeum zachorowań w Hiszpanii nastąpiło też 5 dni po dacie bazującej na przebiegu chińskim (26 wobec 21 marca), a zgonów jeszcze nie nastąpiło. Obiektywnie racjonalne cztero- lub pięciodniowe opóźnienia są w dużej mierze skutkiem właśnie innego reżimu wprowadzania i przestrzegania ograniczeń.

Przy tym samym podejściu w Polsce powinniśmy być już blisko apogeum zachorowań (elementem zakłócającym projekcję jest tu duży wzrost liczby testów), a apogeum zgonów powinno wystąpić nieco po 12 kwietnia. Dlatego sytuacja nie powinna być źródłem jakiegoś szczególnego niepokoju, gdyż wynika z dość standardowego przebiegu liczby zachorowań i przypadków śmiertelnych, z jakim mamy do czynienia w kilku krajach, w których epidemia korona wirusa rozpoczęła się wcześniej.

Podróże z wirusem niechętnie widziane

Obecnie podróże są coraz częściej postrzegane jako czynnik rozpowszechnienia wirusa. Szczególnie odczuwalne jest to w Azji, w której odnotowano największe sukcesy w ograniczeniu rozwoju epidemii. Tamtejsze kraje, a zwłaszcza Chiny, zastosowały bardzo restrykcyjne procedury kwarantanny dla przyjeżdżających z innych państw.

Rozprzestrzenianiu wirusa mogą też sprzyjać podróże wewnętrzne, zwłaszcza do rejonów, w których nie był on dotychczas w dużym stopniu obecny. Ta ostatnia sytuacja może wystąpić też np. we Włoszech. Epicentrum choroby po rozluźnieniu ograniczeń przebywania w miejscach zamieszkania może przemieścić się z północy na południe kraju ze wszystkimi konsekwencjami w postaci ponownego rozwoju infekcji.

Azja postrzegana jest obecnie jako region mający pozytywne doświadczenia ze zwalczaniem koronawirusa i utrzymywaniem ograniczeń w podróżowaniu, nie mówiąc już o jakiś nawrotach choroby. Będzie to zapewne miało duży wpływ na postępowanie innych państw. W mało komfortowej sytuacji w tym względzie jest zwłaszcza Unia Europejska, która w bardzo dużym stopniu zlekceważyła zagrożenie, mimo że było prawie pewne jego przekształcenie w problem globalny.

Jest to niestety kolejny kryzys, po zadłużeniowym i migracyjnym, w którym Unia w bardzo dużym stopniu zawiodła. Znamienne są obecne przeprosiny obecnej przewodniczącej Komisji Europejskiej kierowane pod adresem Włoch, które nie doświadczyły oczekiwanej pomocy i bardzo wyraźnie to zaakcentowały w wypowiedziach swojego premiera. W sytuacji początkowego dużego wycofania się Unii jest jednak bardzo prawdopodobne, że w dążeniu do podreperowania osłabionego wizerunku będzie ona teraz dążyła do dużej aktywności próbując stanąć w awangardzie walki z szerzeniem się pandemii.

Przy powolnym tempie wycofywania się choroby z krajów europejskich, nie mówiąc już o lokalnych jej nawrotach, jest wysoce prawdopodobne, że Unia nie będzie ryzykowała kolejnej wpadki i jej strategia wobec epidemii stanie się bardzo ostrożna i defensywna.

Może to oznaczać przeciąganie decyzji odnoście do akceptacji dla transgranicznego przemieszczania się dziesiątek milionów ludzi w celach wypoczynkowych, a co za tym idzie opóźnianie się letniego sezonu turystycznego, aż do – w skrajnym wypadku – zupełnego jego braku.

Całkiem możliwa bardziej korzystna sytuacja Polski w tym względzie niż państw zachodnioeuropejskich nie będzie miała dużego znaczenia, gdyż prawdopodobnie postanowienia takie będą miały charakter ogólnounijny.

Kredyt dla TUI Group skłania do zadumy…

Grupa TUI podała w stosownych komunikatach, że w związku z obecną sytuacją w branży turystycznej pomyślnie zakończyła negocjacje w sprawie otrzymania kredytu pomostowego w wysokości 1,8 mld euro, który zwiększa skalę linii kredytowych będących w dyspozycji Grupa do 3,1 mld euro.

ZOBACZ: Grupa TUI bliska otrzymania pomocy od rządu

Już nawet pobieżna lektura sprawozdań finansowych koncernu odnośnie skali kosztów ponoszonych w wypadku braku aktywności gospodarczej, czyli koszty administracyjne (koszty osobowe w tym segmencie, koszty wynajmu, leasingu i inne), koszty osobowe, wynajmu i leasingu w segmencie biznesowym, koszty finansowe oraz wpływ utraconych przychodów ze spółek joint venture i spółek stowarzyszonych sugeruje, że zasoby finansowe nawet bez specjalnych posunięć oszczędnościowych powinny wystarczyć koncernowi dla funkcjonowania na jałowym biegu do końca roku kalendarzowego, a przy programach oszczędnościowych zapewne przez okrągły rok, czyli do wiosny 2021.

Może to oznaczać, że Grupa TUI już teraz jest przygotowana na zawieszenie ruchu turystycznego w Europie do przyszłej wiosny, chyba że ma jakieś zobowiązania np. tytułu capex-u lub inne. Niewątpliwie w tak szybkim i sprawnym uzyskaniu linii kredytowej sprzyjał ustosunkowany skład rady nadzorczej koncernu z jej nowym prezesem, a byłym prezesem koncernu Daimler AG, Dieterem Zetschem na czele.

Nadzieja w ciepłej pogodzie

Jednym z potencjalnych elementów wsparcia w walce z chorobą mogą być wyższe temperatury w okresie wiosenno-letnim. Tak jak przyjmowaliśmy w naszych założeniach wirus nie powinien być na nie zbytnio odporny. Obecnie pojawia się coraz więcej wyników badań w tej właśnie kwestii. Początkowo przyjmowano, że najlepiej czuje się on w okolicach 4 stopni Celsjusza, w cytowanej przez ministra Szumowskiego opinii polskich specjalistów w przedziale od 7 do 8 stopni, a według ostatnich badań specjalistów włoskich w około 5 stopniach.

Generalnie przyjmuje się aktywność wirusa znacząco słabnie przy temperaturach powyżej 20 stopni Celsjusza. Pewnym problemem może być jednak to, że tegoroczna wiosna (zwłaszcza maj) ma być w wielu krajach, w tym w Polsce, stosunkowo chłodna.

Obecna wiarygodność prognozy pogody będzie jednak w tym roku słabsza niż zazwyczaj, gdyż do jej przygotowania używano wielu danych (temperatury, ciśnienie, prędkość i kierunek wiatru) zbieranych przez czujniki zainstalowane w samolotach. Z powodu dramatycznego spadku natężenia ruchu lotniczego liczba tych danych bardzo spadła, co z pewnością niekorzystnie wpłynie na działanie programów meteorologicznych.

Ratunek dla imprezowiczów, ubytek dla Polski

Z biegiem czasu medyczna niepewność związana z koronawirusem będzie malała, ale coraz więcej znaków zapytania pojawiać się będzie odnośnie do ekonomicznych skutków dla światowej, europejskiej i polskiej gospodarki. To bardzo rozległy temat, ale już teraz można próbować określać skalę negatywnych skutków jakie on przyniesie. Jednym z potencjalnie bardzo znaczących i jednocześnie związanych z tematami poruszanymi w niniejszym materiale jest sprawa nowego systemu redystrybucji funduszy unijnych.

Wygląda na to, że epidemia koronawirusa i jego skutki mogą być jedną z przesłanek dla wyodrębnienia nowych mechanizmów finansowania nastawionych na usunięcie szkód w tkance gospodarczej wywołanych przez pośrednie efekty pandemii, jak modyfikacja łańcuchów dostaw, utrata niektórych rynków zbytu, skutki spadków produkcji w przemyśle przetwórczym, upadek wielu średnich i małych przedsiębiorstw, wzrost bezrobocia itp.

Już teraz mówi się o ścieżkach pomocy ogólnie określanych jako nowy Plan Marshalla dla Unii Europejskiej. Prawie pewne jest, że najbardziej ucierpią gospodarki Włoch i Hiszpanii, choć spore problemy mogą mieć też Grecja i Portugalia, tym bardziej, że tendencje kryzysowe były tam obecne już przed pandemią.

W ten sposób, ci którzy poprzez swoją beztroskę, przejawiającą się zabawami do rana, mimo próśb władz o ograniczenie kontaktów towarzyskich, przyczynili się do bezprecedensowej skali rozwoju epidemii, najprawdopodobniej staną się teraz głównymi beneficjentami takiego planu. Jest to tym bardziej możliwe, że frustracja w tych krajach z powodu, delikatnie mówiąc, mało aktywnego zachowania się Unii w czasie pandemii, jest bardzo duży, co zagrażać może nawet jej spójności.

Jako że unijne fundusze to system naczyń połączonych, niemal pewne jest, że głównymi stratnymi będą te kraje, które z koronawirusem poradziły sobie stosunkowo sprawnie, i których gospodarki zostały energicznie zasilone z budżetów narodowych.

Andrzej Betlej, prezes Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Hotele Meliá dyskryminowały klientów, zapłacą grzywnę

Władze Unii Europejskiej odpowiadające za ochronę praw konsumentów ukarały grzywną 6,7 miliona euro hiszpańską ...

Itaka przedłuża przerwę w wyjazdach i daje vouchery na 105 procent

W związku z decyzją o przywróceniu granic, wstrzymaniem międzynarodowego ruchu lotniczego i sytuacją związaną ...

LOT świętuje sto lat niepodległości

Polskie Linie Lotnicze LOT przyłączą się do obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. ...

Ceny na kolei wyższe, za to mają być dynamiczne

PKP Intercity zmienił swój cennik. Za bilety na wybranych połączeniach trzeba zapłacić więcej o ...

Turyści uratowani z płonącego promu na Florydzie

50 ludzi uratowano u wybrzeży Florydy z płonącego promu dowożącego ludzi do kasyna na ...

Młodzi nie wejdą na Wzgórze Świątynne

Izraelska policja ogłosiła, że mężczyźni poniżej 50. roku życia nie będą mieli dziś wstępu ...