Kowalczyk: Chińczycy nie mogą sfinansować wszystkiego

Chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w której inwestycje w infrastrukturę, takie jak Centralny Port Komunikacyjny, byłyby w całości finansowane przez Chiny - mówi minister Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów

Publikacja: 01.06.2017 09:04

Minister Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów

Minister Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów

Foto: Materiały promocyjne

W rozmowie z Magdaleną Jarco (PAP) minister Kowalczyk podkreślił, że inwestycje infrastrukturalne nasz kraj musi prowadzić ostrożnie, z przewagą polskiego kapitału. Dotyczy to nie tylko kapitału chińskiego, ale każdego innego.

- Uważamy, że kapitał ma narodowość i próbujemy repolonizować nie tylko banki. W tej chwili trwają np. rozmowy o odkupieniu pewnych spółek energetycznych. Byłoby więc w tym momencie nierozsądnym, aby "wpuszczać" inwestorów w infrastrukturę, oddając im całość finansowania - wskazał.

Dodał, że obecna wartość importu z Chin do Polski wynosi 22 mld dolarów, zaś eksport z Polski do Państwa Środka niespełna 2 mld dolarów. Według niego dużym postępem byłoby, żeby "w najbliższych 2-3 latach dojść do 5 mld dolarów eksportu". Zdaniem Kowalczyka ten niekorzystny dla Polski bilans handlowy może zrównoważyć żywność. - Liczymy głównie na zwiększenie eksportu towarów wysokoprzetworzonych: przetwórstwa mięsa, również wieprzowego. (...) moglibyśmy też zwiększyć eksport owoców, warzyw" - zaznaczył.

PAP: Czy Polska jest dla Chin atrakcyjnym partnerem na tle innych krajów europejskich?

- Sądzę, że położenie geograficzne Polski predysponuje nas do tego, żeby być atrakcyjnym partnerem. Jesteśmy największym krajem w Europie Środkowo-Wschodniej, czyli tego regionu, który jest najbliżej Chin. Możemy być elementem kończącym nowy Jedwabny Szlak - miejscem, gdzie poprzez nas będzie kontakt z całą Unią Europejską. Stąd myślę, że jest to teraz nasza szansa i chyba jesteśmy zauważani przez Chiny jako taki właśnie partner.

A wejście chińskich inwestorów na polski rynek, np. ich zaangażowanie w budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego?

- Takie oferty były i to w bardzo szerokim zakresie. Ale podchodzimy do tego bardzo ostrożnie. Chińczycy bardzo chętnie oferują kapitał, inwestycje i są zainteresowani finansowaniem różnych przedsięwzięć. W tym Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK). Uważamy, że współpraca jest istotna, natomiast nie myślimy, żeby oddać całkowicie finansowanie. Chcemy, żeby te inwestycje były pod kontrolą polską - oczywiście we współpracy z Chinami. Musi to być wsparcie, ale przy zachowaniu naszej kontroli. Chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w której projekty takie, jak CPK były w całości finansowane przez Chiny.

Zbilansowanie finansowania CPK jest zadaniem pełnomocnika (rządu ds. tej inwestycji Mikołaja Wilda - red.). Za wcześnie na publiczne mówienie o konkretach. Pełnomocnik dostał zadanie, żeby do końca roku określić sposób finansowania, założenia, montaż finansowy tej inwestycji. Zatem w tym roku powinno to być określone.

Czy w związku z tym, że chińskie firmy tak chętnie inwestują na całym świecie, nie obawia się Pan, że zaleją nasz rynek i rynki innych krajów europejskich?

- Jest taka obawa i to się już dzieje. Dobrze, gdybyśmy równoważyli to eksportem. Ale ważne jest też, żebyśmy mieli kontrolę nad tymi inwestycjami. Chiny chcą inwestować i będziemy zabiegać o to, żeby inwestowały w infrastrukturę, może nawet nie tyle na terenie samej Polski, ale na obszarach prowadzących do Polski - np. w modernizację i rozbudowę sieci kolejowej. Obecnie rozważane są dwa kierunki poprowadzenia połączenia kolejowego. I to od Chin zależy jego wybór. Jeden to kierunek całkowicie rosyjski. Ale Chiny rozważają też bardziej południową drogę - czyli głównym tranzytem byłby w tym przypadku Kazachstan. Myślę, że to może być bardziej realne. W ramach projektu Pasa i Szlaku Chiny myślą nie tylko o naszym kontynencie. Chcą, żeby nowy Jedwabny Szlak rozwidlał się częściowo na Europę, a częściowo na Afrykę.

A co z portami morskimi?

- Chiny już inwestują w porty w Europie. Natomiast, jeśli chodzi o porty morskie w Polsce, to one już są dobre. Zatem aż tak dużo inwestycji nie potrzebujemy. Nie powinniśmy się jednak na ten obszar zamykać. W tej chwili Chiny wykupiły port morski w Pireusie w Grecji. Rozbudowują go, traktują jako swój najbliższy kierunek. Bałtyk nie jest dla nich aż tak atrakcyjny. Natomiast dla towarów, które nie wymagają pospiesznego przewozu, jest również otwarty. Ale jeśli chodzi o rozwój polskich portów, raczej nie mamy tak dużych planów co do współpracy z Chinami. Robimy to własnymi siłami i nasze porty są gotowe do przyjmowania towarów.

W rozmowie z Magdaleną Jarco (PAP) minister Kowalczyk podkreślił, że inwestycje infrastrukturalne nasz kraj musi prowadzić ostrożnie, z przewagą polskiego kapitału. Dotyczy to nie tylko kapitału chińskiego, ale każdego innego.

- Uważamy, że kapitał ma narodowość i próbujemy repolonizować nie tylko banki. W tej chwili trwają np. rozmowy o odkupieniu pewnych spółek energetycznych. Byłoby więc w tym momencie nierozsądnym, aby "wpuszczać" inwestorów w infrastrukturę, oddając im całość finansowania - wskazał.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Lotniska
Tadeusz Syryjczyk: Rozbudowa lotniska w Radomiu to wyrzucanie pieniędzy