Liniom będzie trudno o zyski

Tylko niektórzy przewoźnicy lotniczy w Europie przewidują, że uda im się w tym roku wypracować zysk. Większość linii zanotuje rosnące straty

Publikacja: 08.10.2013 09:07

Liniom będzie trudno o zyski

Foto: Bloomberg

Polski LOT nie mieści się ani w jednej, ani w drugiej kategorii. Zysku nie będzie, ale strata ma być mniejsza niż rok temu.

Na razie w spółce obowiązuje prognoza tegorocznej straty na poziomie minus 132 mln złotych (w dokumentach złożonych do Komisji Europejskiej była większa o 10 mln zł). W poprawie wyników pomaga przede wszystkim włączenie dreamlinerów do floty dalekiego zasięgu, co zwiększyło wypełnienie maszyn na rejsach długodystansowych do ponad 90 proc. W Europie jest już gorzej, na rejsach na zachód – 74 proc., w Europie Środkowej – 75 proc., a na trasach po Europie Wschodniej – 80 proc., czyli mniej więcej tyle, ile wynosi średnia europejska.

Prymus ze Szwajcarii

Nie tylko LOT ma straty. Lufthansa za I półrocze zanotowała stratę z działalności operacyjnej, czyli na lataniu, w wysokości 204 mln euro. W tym samym czasie strata Air France/KLM wyniosła 530 mln euro. International Aviation Group, w skład którego wchodzą British Airways i hiszpańska Iberia, miał w I połowie roku stratę w wysokości 670 mln euro. We wszystkich tych trzech wypadkach straty są głównie spowodowane kosztownymi procesami restrukturyzacyjnymi. Także w przypadku LOT-u kosztowne było zwolnienie w tym roku prawie 400 pracowników.

Pozytywne wyjątki to szwajcarski Swiss i lotnisko w Zurychu. W obydwu przypadkach zysk netto ma być wyższy niż rok temu. Wszystko wskazuje na to, że szwajcarska linia, przejęta jako bankrut przez Lufthansę, jest teraz prymusem w tej grupie lotniczej.

Bo zwalniają wszystkie europejskie linie lotnicze. Największy program odejść, który zakłada cięcie 9,1 tys. etatów, prowadzi Air France. Tną zatrudnienie również Lufthansa (3,8 tys.), czeskie CSA (860 osób), SAS (800), Austrian Airlines (500). W największych kłopotach znalazła się jednak Alitalia, która po zwolnieniu 800 osób wciąż potrzebuje pomocy akcjonariuszy, o którą w tej chwili jest bardzo trudno. W I połowie tego roku włoski przewoźnik stracił 249 mln euro i bez pomocy z zewnątrz nie będzie w stanie przetrwać. Ta pomoc jednak jest bardzo problematyczna, bo miałyby w niej uczestniczyć Air France/KLM, które mają własne problemy. I na razie mówią Alitalii, żeby cięła głębiej.

Bogaty jak Ryanair

Na tym tle znacznie lepiej wygląda sytuacja finansowa przewoźników niskokosztowych, z których najbogatszy jest Ryanair. Irlandzka linia zanotowała za I półrocze 500 mln euro zysku, ale szybko potem prezes Ryanaira Michael O'Leary ostrzegł, że „dowiezienie" tego wyniku do końca roku będzie bardzo trudne, tym bardziej że podejście tego przewoźnika do pasażerów musi się zmienić. Akcjonariusze nie mogą się pogodzić z tym, że na największym rynku – w Wielkiej Brytanii – Ryanair jest najbardziej znienawidzoną firmą, bo za błahostki potrafi surowo karać swoich klientów.

Według opracowania firmy analitycznej Roland Berger europejskie linie lotnicze, tak samo zresztą jak i lotniska, stają teraz przed wielkim wyzwaniem. Konsumenci są coraz bardziej wrażliwi na jakiekolwiek podwyżki cen i liczą pieniądze jak nigdy przedtem. Nigdy wcześniej również nie była tak ostra konkurencja ze strony luksusowych przewoźników z Bliskiego Wschodu, a kryzys w strefie euro zmusił i przewoźników, i operatorów lotnisk do ograniczenia inwestycji.

Analitycy Roland Berger nie mają wątpliwości: tak trudna sytuacja sektora lotniczego wymaga zupełnie nowego modelu współpracy między lotniskami i przewoźnikami oraz dostawcami usług na lotniskach. W takie wskazania wpisuje się pomysł stworzenia w Polsce holdingu lotniczego, do którego zostałyby wniesione wszystkie państwowe firmy związane z transportem powietrznym, w tym Państwowe Porty Lotnicze, LOT oraz Eurolot.

W obecnej sytuacji lotnictwa w Europie nie ma też już co liczyć na znaczące obniżki cen biletów. Linie w ramach oszczędności tną już nie ceny, ale połączenia, bo nie chcą latać samolotami wypełnionymi tylko częściowo.

Konsolidacja na hamulcu

Dobrych prognoz dla Europy nie ma także Międzynarodowe Stowarzyszenie Przewoźników Powietrznych IATA. Pomimo niewielkiego złagodzenia dolegliwości wywołanych kryzysem finansowym. – Niestety sytuacja na rynku nie poprawia się tak szybko, jak sądziliśmy jeszcze w czerwcu – przyznał podczas konferencji lotniczej w Montrealu pod koniec września prezes i dyrektor generalny IATA Tony Tyler.

Jego zdaniem na europejskim rynku lotniczym zapanuje na jakiś czas stagnacja, która także wstrzyma procesy konsolidacyjne. – Mało która linia teraz odważy się na przejęcia, bo w Europie trudno będzie wytłumaczyć organizacjom pracowniczym, że ludzie muszą tracić pracę, bo pieniądze są potrzebne na kupno konkurencji – tłumaczyć Tyler.

„Ta niepewność co do przyszłości branży stała się już stałym elementem europejskiego rynku lotniczego. To nie sprzyja konsolidacji, a bez niej poprawa wyników nie jest możliwa, więc koło się zamyka" – czytamy w opracowaniu analitycznej firmy CAPA.

Polski LOT nie mieści się ani w jednej, ani w drugiej kategorii. Zysku nie będzie, ale strata ma być mniejsza niż rok temu.

Na razie w spółce obowiązuje prognoza tegorocznej straty na poziomie minus 132 mln złotych (w dokumentach złożonych do Komisji Europejskiej była większa o 10 mln zł). W poprawie wyników pomaga przede wszystkim włączenie dreamlinerów do floty dalekiego zasięgu, co zwiększyło wypełnienie maszyn na rejsach długodystansowych do ponad 90 proc. W Europie jest już gorzej, na rejsach na zachód – 74 proc., w Europie Środkowej – 75 proc., a na trasach po Europie Wschodniej – 80 proc., czyli mniej więcej tyle, ile wynosi średnia europejska.

Pozostało 86% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek