LOT będzie latał do Egiptu tak długo, jak długo będzie ruch na tej trasie. Linia jednak wycofała się z promocyjnej wyprzedaży biletów na tej trasie, uznając, że byłoby to niemoralne. - Nie wyobrażałabym sobie, żebyśmy w ten sposób zachęcali do latania w tym kierunku skoro może to być niebezpieczne - mówi Barbara Pijanowska-Kuras, rzeczniczka polskiego przewoźnika.

Egipt nie jest kierunkiem biznesowym, dla wielu przewoźników ma znaczenie jako całoroczny kierunek turystyczny. W tej chwili tylko niektóre linie, w tym Austrian Airlines, Etihad, Emirates i Egypt Air oraz LOT latają bez zmian w rozkładzie. Zapowiadają również, że cały czas analizują sytuację i czekają na kolejne rekomendacje swoich rządów. Wszystko jednak wskazuje, że będą zawieszały połączenia, bądź odwoływały rejsy, jeśli popyt na przeloty spadnie. Luxair Tours, Condor, Air Berlin i większość linii czarterowych już to zrobiły.

W przelotach na trasie Europa – Egipt przewoźnicy z naszego kontynentu mają 28-procentowy udział, znacznie mniejszy, niż kraje Bliskiego Wschodu (55 proc.). Najwięcej przewozów między Egiptem i Europą wykonuje Egypt Air, do którego należy ponad jedna trzecia tego ruchu (36,7 proc.), na drugim miejscu są Turkish Airlines (7,4 proc.), na trzecim rosyjskie Transaero (7,2 proc.), a na czwartym Lufthansa. KLM i Air France są odpowiednio na 12. i 13. miejscu, British Airways na 16. LOT ze swoimi czterema rejsami tygodniowo ma 0,5-procentowy udział. Połowa linii europejskich, jakie latają do Egiptu, to przewoźnicy niskokosztowi, ale nie ma wśród nich Ryanaira.

Według firmy analitycznej CAPA, na całkowitym zawieszeniu połączeń najbardziej ucierpi operujący z Zurychu szwajcarski Belavia Airlines, który sprzedaje 20 procent swoich biletów na ten rynek.

Godzina prawdy przyjdzie w sezonie zimowym. Wtedy nadal będzie niski popyt na wycieczki, a linie europejskie zwykle wysyłały do Egiptu więcej samolotów niż latem, bo zwiedzanie Luksoru, czy  rejsy po Nilu są znacznie atrakcyjniejsze, kiedy nie jest  gorąco. Zdaniem CAPA utrzymanie się wysokiego zagrożenia w Egipcie oznacza poważne kłopoty dla takich linii, jak Transaero, Monarch, Condor, Niki, SunExpress, czy Jetairfly.

LOT-owi nie byłoby żal połączenia z Egiptem. Jest ono wymieniane, jako jedno z tych, które przewoźnik jest gotów zamknąć lub zawiesić ze względu na małą opłacalność, szczególnie gdyby rekomendowała to Komisja Europejska, udzielając zgody na przyznanie liniom lotniczym pomocy publicznej.