Gwałt odbił się na indyjskiej turystyce

Po głośnym gwałcie w Delhi na studentce fizjoterapii i napaściach na turystki, zagraniczni goście, a szczególnie kobiety, boją się podróżować do Indii. - Nie jest tam dla nas bezpiecznie - mówią podróżniczki z Polski

Publikacja: 28.07.2013 15:31

Bezpieczniej jest zwiedzać Indie w grupie

Bezpieczniej jest zwiedzać Indie w grupie

Foto: archiwum prywatne, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz

Objuczony ogromnym plecakiem z całym ekwipunkiem na wielomiesięczną podróż po Indiach, z obowiązkową butelką wody mineralnej w dłoni, w krótkich spodenkach lub szortach, w mokrej od upału koszulce i z czerwoną od słońca twarzą wysmarowaną kremem do opalania, wzorcowy turysta przedziera się uliczkami Pahargandżu w Delhi. Tuż obok dworca kolejowego New Delhi, na Głównym Bazarze, który jest mekką obieżyświatów, szuka taniego hostelu za cztery, maksymalnie pięć dolarów, bo zazwyczaj jest studentem na tanich wakacjach na drugim końcu świata.

Zobacz galerię zdjęć z Indii

Globtroter zniecierpliwiony opędza się od tłumu naganiaczy oferujących noclegi, przegania tłum żebraków wyciągających ręce po jałmużnę. Frustracja bierze górę, ale nowicjuszom z pomocą przychodzą bardziej doświadczeni podróżnicy. Rozmowy toczą się wokół tanich noclegów, niedrogich knajpek i transportu; cen biletów kolejowych do Agry, gdzie znajduje się słynny Tadż Mahal i autobusów do Dharamsali, gdzie mieszka XIV Dalajlama. Nowicjusze uważnie słuchają rad, co jeść, żeby się nie zatruć, jak walczyć z komarami i gdzie panuje malaria. Ostatnio jednak najwięcej pytań dotyczy bezpieczeństwa.

W połowie grudnia 2012 roku, w Delhi wybuchły gwałtowne protesty po brutalnym gwałcie na 23-letniej studentce fizjoterapii. Młodzież i studenci protestowali przeciwko przemocy wobec kobiet i tzw. kulturze gwałtu. Zachodnie media szeroko relacjonowały protesty i na efekty nie trzeba było długo czekać. W marcu tego roku raport organizacji Assocham, połączonych izb handlu i przemysłu, ujawnił, że liczba turystów w Indiach, w pierwszych trzech miesiącach roku, spadła o jedną czwartą, w tym samych turystek o 35 procent.

- Jest bardzo, bardzo źle - załamuje ręce Noor M. Gagroo, właściciel biura podróży z delhijskiego Highland Travels. - Turyści masowo rezygnują z rezerwacji, a przecież mamy niezłą markę, jesteśmy polecani w przewodniku - dodaje rozglądając się bezradnie po pustym biurze. Prosi, by napisać, że Indie są bezpieczne.

Odmiennego zdania jest Ewa Morawska, która dwa lata mieszkała w Indiach. - Raczej nie jest bezpiecznie, chyba że się podróżuje w grupie i jest się ostrożnym. Najlepiej podróżować ze znajomymi Hindusami. Albo samolotem - dzieli się doświadczeniami.

- Czułam się bezpiecznie. Wiadomo jednak, że w takim miejscu jak Indie, trzeba cały czas zachowywać środki ostrożności. Lepiej nie wychodzić po zmroku, staraliśmy się nie podróżować w nocy - dodaje Krystyna Bielec, która pięć miesięcy jeździła niemal po całych Indiach i wiele razy nocowała na słynnym Pahargandżu.

Paulina Pietnoczko, w Indiach była już trzy razy, opowiada jak zdecydowała się wynająć samochód z nieznanymi osobami. Jej lot został odwołany, zaczął się monsun i nie miała wyjścia. - To był ewidentny brak rozsądku. W aucie byłam jedyną kobietą, i to białą. Poza mną trzech Hindusów i Libańczyk. Podroż trwała kilka godzin w nocy. Nie miałam pojęcia dokąd dokładnie jadę, praktycznie żadnych pieniędzy ani telefonu. Byłam przerażona! - opowiada. Na szczęście Libańczyk okazał się bardzo przyzwoitym człowiekiem, pożyczył Paulinie pieniądze na kontynuowanie podróży.

W 2013 roku zagraniczne media szeroko relacjonowały cztery przypadki gwałtu na turystkach. W styczniu, w stanie Madhja Pradesz, syn właściciela hostelu napadł Koreankę, w czerwcu Amerykanka została zgwałcona przez mężczyzn, którzy zaoferowali jej podwiezienie o pierwszej w nocy. Dzień wcześniej zgłoszono sprawę 21-letniej Irlandki, wolontariuszki w Kalkucie. Najgłośniejszą sprawą był jednak zbiorowy gwałt na Szwajcarce, która wraz z towarzyszem podróżowała rowerami po Indiach. 20 lipca sąd skazał sześciu mężczyzn na dożywocie.

- Ci turyści nie powinni nocować w szczerym polu, blisko lasu. Wiadomo, że tam było niebezpiecznie. Trzeba zachować trochę zdrowego rozsądku - mówi Rakesh Arora, przedsiębiorca, który przez wiele lat handlował z Polską, wciąż regularnie odwiedza nasz kraj i chętnie pomaga Polakom przebywającym w Indiach.

-Indie nie są bardziej niebezpieczne dla turystów niż inne miejsca. Przecież w Polsce też trzeba uważać, gdzie się chadza w nocy - podkreśla. - Gwałty na turystkach, choć sprawy poważne, to jednak margines, w znacznym stopniu nagłośnione przez media. Trzeba zachować ogólny zdrowy rozsądek, niezależnie od płci - ocenia Karol Krochmal, który cztery lata pracował w Delhi.

Młode kobiety podróżujące po Indiach zgodnie jednak narzekają na molestowanie turystek przez Hindusów. - Bardzo denerwowało to muskanie po pupie, notoryczne, dziesięć razy dziennie albo i więcej. Tego rodzaju dotyk, za który nie można skrzyczeć, bo nie jest się pewnym, czy nie był to czasem przypadek - mówi Krystyna. - W nocnym pociągu faceci zaczepiali moją znajomą, kiedy spała. W autobusie do Manali napastował mnie Hindus, głaskał mnie po udzie. Kiedy zaczęłam krzyczeć, przeniósł się na inne siedzenie - wspomina Ewa. Dodaje, że najbardziej nieprzyjemne jest Delhi. - Częściej, niż gdzie indziej, zaczepiają dziewczyny i są niemili dla cudzoziemców - ocenia.

Paulina radzi, by czytać jak najwięcej o miejscach, do których się jedzie, np. blogi osób, które już tam były. Ewa zwraca uwagę, że w Indiach wszystko się może zdarzyć, dlatego trzeba być elastycznym. Ważna jest też znajomość choć podstaw kultury, otwartość na wiedzę o lokalnej społeczności i zwyczajach. Warto wybrać się na wesele, jeśli ktoś zaprasza i brać udział w świętach. - Nie poddawaj się, Indie to trudny kraj, ale warty zszarganych nerwów - kończy Krystyna.

Z Delhi Paweł Skawiński

Objuczony ogromnym plecakiem z całym ekwipunkiem na wielomiesięczną podróż po Indiach, z obowiązkową butelką wody mineralnej w dłoni, w krótkich spodenkach lub szortach, w mokrej od upału koszulce i z czerwoną od słońca twarzą wysmarowaną kremem do opalania, wzorcowy turysta przedziera się uliczkami Pahargandżu w Delhi. Tuż obok dworca kolejowego New Delhi, na Głównym Bazarze, który jest mekką obieżyświatów, szuka taniego hostelu za cztery, maksymalnie pięć dolarów, bo zazwyczaj jest studentem na tanich wakacjach na drugim końcu świata.

Pozostało 90% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży