Nie podcinajcie nam skrzydeł

Lotnictwo mogłoby pomóc gospodarce. Tymczasem cały czas widzimy nowe podatki i ograniczenia w inwestycjach – mówi szef IATA Tony Tyler

Publikacja: 16.05.2012 10:27

Nie podcinajcie nam skrzydeł

Foto: Bloomberg

Danuta Walewska: W tym roku w Europie upadło już osiem linii lotniczych. Czy jest pan zaniepokojony taką sytuacją?

Tony Tyler: To bardzo trudny rok dla lotnictwa. Z jednej strony mamy bardzo drogie paliwo, z drugiej kryzys w Europie, czyli przychody rosną wolno, a wydatki szybko. W efekcie słabsi gracze znaleźli się poza rynkiem. W tym trzech naprawdę liczących się – Cimber, Spanair i Malev.

Jak w tej sytuacji ocenia pan sytuację polskiego LOT-u?

Od dwóch lat ta linia robi nieustanne postępy, a w ostatnich miesiącach widzę stale poprawiające się wyniki przewozowe. Ale przed tą linią też stoją wyzwania. LOT skazany jest na bardzo drogie paliwo w Warszawie, która jest jego główną bazą, restrukturyzacja nadal trwa, trzeba będzie przyjąć nową flotę. Otwarcie połączenia do Pekinu z pewnością zakończy się sukcesem, choć na to trzeba będzie trochę poczekać. Ale w przyszłości wszystko razem przyczyni się do poprawy wyników. LOT-owi pomoże i to, że prezesi przestali się tak często zmieniać, więc pierwszy raz od dawna ma ciągłość w zarządzaniu.

Jakie wyniki prognozuje IATA dla europejskiego lotnictwa w tym roku?

Zakładamy w tym roku stratę w wysokości 600 mln dolarów. Niestety, ostatnie dwa tygodnie pogorszyły perspektywy dla tego rynku. Trochę oddechu dają spadające ceny paliw, ale i tak średnia tegoroczna jest powyżej 115 dolarów za baryłkę gatunku Brent, według której IATA robiła swoje wyliczenia.

Czy w tym roku upadną jeszcze jakieś linie lotnicze?

W tak trudnych czasach, jak dzisiejsze taka możliwość istnieje. Lotnictwo jest taką branżą, że nawet w czasach prosperity zyski wcale nie są wysokie. Kiedy zaczynają się straty, wiadomo że nie mogą one trwać wiecznie. Właśnie dlatego szanuję LOT za poprawę finansową w tak trudnych czasach.

Czy nie widzi pan sprzeczności w polityce Unii Europejskiej, która z jednej strony wymyśla nowe podatki i opłaty, a z drugiej ogranicza możliwości rozwoju, chociażby narzucając limity w przejęciach przez przewoźników spoza Wspólnoty?

To chciałem powiedzieć - nie podcinajcie nam skrzydeł. Kiedy rozmawiam z przedstawicielami władz, zawsze mówię - transport lotniczy pomaga w rozwoju gospodarki i wzroście zatrudnienia oraz pozwala na większą integrację. A żadna władza nie powie, że tego nie chce.

Jestem w branży wystarczająco długo, aby nauczyć się cierpliwości. Ale to godne pożałowania, ponieważ lotnictwo w tych najtrudniejszych czasach naprawdę mogłoby pomóc gospodarce. Tymczasem cały czas widzimy nowe podatki i ograniczenia w inwestycjach. W Polsce mam wrażenie, że rząd docenia wagę transportu lotniczego, co nie zmienia faktu, że mogłoby być lepiej.

W Unii Europejskiej poważnym problemem pozostaje udział lotnictwa w handlu emisjami dwutlenku węgla. Jak pan sądzi, czy ten problem uda się rozwiązać?

Oczywiście, tylko że to rozwiązanie musi być w skali globalnej. Natomiast Unia jednostronnym wprowadzeniem przepisów i opłat stworzyła bardzo napiętą atmosferę, więc jakikolwiek postęp w rozmowach jest bardzo trudny.

Niestety, spowodowało to również usztywnienie stanowiska innych krajów, które nie chcą dyskusji na forum międzynarodowym, dopóki UE nie wycofa się ze swojego stanowiska. Ale nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Chociaż z tego powodu jeden przewoźnik – Air Asia – już przestał latać do Europy.

To sprawa do załatwienia przez rządy. O kosztach wiemy, że w tym roku wyniosą 1,2 mld dolarów, ale słyszymy w Brukseli, że to bardzo mało. Tylko, że zgodnie z naszymi prognozami zyski globalne mają wynieść 3,2 mld dolarów, w tym kontekście 1,2 mld wydaje nam się bardzo dużą kwotą. I nawet nie pieniądze są ważne, tylko to, że Europa zdecydowała się na regionalne rozwiązanie globalnego problemu.

Co może w takiej sytuacji zrobić IATA?

Staramy się zebrać wszystkich zainteresowanych i wypracować wspólne rozwiązanie – globalnego problemu w skali globalnej. Dużo się dzieje, chociaż na razie rozmowy są nieoficjalne, na poziomie technicznym. Zależy nam, aby wszystko odbyło się na Forum Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO), bo to jest odpowiednie miejsce na rozstrzyganie tego typu sporów.

Na razie mogę powiedzieć, że mamy zrozumienie wśród ministrów transportu. Gorzej jest z ministrami finansów.

Tony Tyler

jest dyrektorem generalnym IATA (Międzynarodowego Zrzeszenia Transportu Lotniczego) od 1 lipca 2011 r. Brytyjczyk urodzony w Egipcie. Skończył Oxford, ma 56 lat. Karierę rozpoczął w 1977 r. w firmie John Swire & Sons w Hongkongu. Rok później pracował już na różnych stanowiskach w hongkońskiej linii lotniczej Cathay Pacific. Od lipca 2007 do marca 2011 r. był prezesem tej linii, uznawanej za najlepszą na świecie.

Danuta Walewska: W tym roku w Europie upadło już osiem linii lotniczych. Czy jest pan zaniepokojony taką sytuacją?

Tony Tyler: To bardzo trudny rok dla lotnictwa. Z jednej strony mamy bardzo drogie paliwo, z drugiej kryzys w Europie, czyli przychody rosną wolno, a wydatki szybko. W efekcie słabsi gracze znaleźli się poza rynkiem. W tym trzech naprawdę liczących się – Cimber, Spanair i Malev.

Pozostało 92% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy