Turkish Airlines szykują się do (kupienia) LOT-u

Skarb Państwa przyznaje, że poważnie traktuje rozmowy z jedynym potencjalnym inwestorem. To niedobry moment na sprzedawanie linii lotniczych w Europie – oceniają eksperci

Publikacja: 21.04.2012 02:38

Turkish Airlines szykują się do (kupienia) LOT-u

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

– Poważnie traktujemy rozmowy z tureckimi liniami – przyznaje w rozmowie z „Rz" Magdalena Kobos, rzeczniczka Ministerstwa Skarbu Państwa.

Dwa dni temu resort ogłosił konkurs na doradcę prywatyzacyjnego. Rozstrzygnięcie ma nastąpić 14 maja. Jak mówi Kobos, kontakty z Turkami są jedynymi, jakie w sprawie prywatyzacji LOT ma ministerstwo.

"Rz" dowiedziała się, że Turkish Airlines przeprowadziły w marcu dokładne badanie sytuacji finansowej LOT. Miało to być due diligence (z ang. należyta staranność), czyli dokładna analiza sytuacji przedsiębiorstwa. Według resortu skarbu, kluczowy moment dla przyszłości polskiego przewoźnika miałby nastąpić w maju.

Ile wart jest teraz LOT? Zdaniem Adriana Furgalskiego, dyrektora Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, spółkę można bardzo ostrożnie wycenić na około 2 mld złotych. – Wartość LOT rośnie nie tylko z powodu zbliżających się dostaw nowych samolotów – zarówno dreamlinerów, jak i bombardierów dla Eurolotu, ale przede wszystkim dlatego, że rośnie jego udział w rynku i przewozy. To wszystko w trudnym dla europejskiego lotnictwa czasie.

W sytuacji, gdy średnia wzrostu przewozów pasażerskich w Europie wyniosła w pierwszych 15 tygodniach 5,4 proc., w LOT sięgnęła ona 10,1 proc. Czeskie linie CSA – konkurent polskiego przewoźnika z południa – zanotowały w tym czasie spadek o ponad 20 proc. Ale z kolei zainteresowane LOT Turkish Airlines mogą się poszczycić imponującym wzrostem 26,4 proc.

Turcy chcą kupić LOT, bo liczą, że dzięki temu uda im sie utrzymać duże tempo wzrostu. Szczególnie zależy im na Warszawie jako drugim porcie przesiadkowym (hubie) oraz większym wykorzystaniu krakowskich Balic.Turecki przewoźnik zapewniłby sobie łatwy dostęp do rynku europejskiego, z czym miał dotąd problemy. Na sens tego scenariusza wskazuje również w raporcie o perspektywach europejskiego lotnictwa analityczna firma Roland Berger.

Warszawskiego hubu z pewnością już nie potrzebuje Lufthansa, która rozbudowuje lotnisko w Berlinie, a połączenia ze wschodem realizuje z Wiednia za pośrednictwem Austrian Airlines, zresztą przeżywających obecnie bardzo trudne chwile.

Zdaniem ekspertów nie jest to jednak dobry moment na sprzedawanie linii lotniczych w Europie. Po długich negocjacjach Lufthansa pozbyła się przynoszącego straty brytyjskiego British Midland za 271 mln dolarów. Cena była wyjątkowo niska, zważywszy, że BMI, który posiada tyle samolotów co LOT i zatrudnia tyle samo pracowników (ok. 2 tys.), był właścicielem cennych 56 par slotów (działek czasowych startów i lądowań) na najdroższym europejskim lotnisku Heathrow. Ich rynkowa cena to 622 mln dol. W momencie podpisania transakcji zakupu British Airways poinformowały o zwolnieniu 1,2 tys. pracowników BMI.

Lufthansa zdecydowała o przeniesieniu aktywów Austrian Airlines do tańszych Tyrolean Airways i robi odpisy na straty belgijskich Brussels Airlines. Cięć można się też spodziewać  w Air France, po zakończeniu wyborów we Francji.

– Poważnie traktujemy rozmowy z tureckimi liniami – przyznaje w rozmowie z „Rz" Magdalena Kobos, rzeczniczka Ministerstwa Skarbu Państwa.

Dwa dni temu resort ogłosił konkurs na doradcę prywatyzacyjnego. Rozstrzygnięcie ma nastąpić 14 maja. Jak mówi Kobos, kontakty z Turkami są jedynymi, jakie w sprawie prywatyzacji LOT ma ministerstwo.

Pozostało 89% artykułu
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Lotniska
Tadeusz Syryjczyk: Rozbudowa lotniska w Radomiu to wyrzucanie pieniędzy