LOT tańszy od Ryanaira? Wielka wojna cenowa

Taryfy w Polsce już należą do najniższych w Europie, ale spadają dalej, bo przewoźnicy chcą zająć jak najlepsze pozycje na szybko rosnącym rynku

Publikacja: 07.09.2016 08:29

LOT tańszy od Ryanaira? Wielka wojna cenowa

Foto: Pixabay

Wczoraj zaczęła się kolejna bitwa. LOT ogłosił, że sprzeda milion biletów po Europie już od 169 złotych, zaś do Azji i do USA – po niespełna 1700 złotych. Z kolei Ryanair zaproponował loty z warszawskiego lotniska Chopina do Wrocławia i Gdańska po 9 złotych. Na odpowiedź niskokosztowego Wizz Air nie trzeba było długo czekać. Ceny wszystkich biletów ściął o 20 procent. Wtedy Ryanair dorzucił jeszcze 30-procentową zniżkę na przewożony bagaż. To nowa odsłona wojny cenowej na polskim niebie. Będziemy latać coraz taniej.

Duża konkurencja ze strony linii niskokosztowych i fakt, że nie jesteśmy zamożnym społeczeństwem, spowodowały, że Polska znalazła się w grupie krajów, gdzie już teraz tanio można kupić bilety lotnicze. W Polsce znaczenie ma jednak i to, że rynek przewozów lotniczych szybko rośnie i nieustannie pojawiają się nowi przewoźnicy ze swoimi ofertami. Natomiast ci, którzy są już obecni, chcą często za wszelką cenę utrzymać udział w rynku, więc podwyżki cen raczej nie wchodzą w rachubę.

Niemiecka internetowa wyszukiwarka biletów lotniczych Kiwi.com zrobiła analizę rynku na podstawie cen zapłaconych za rejsy w 75 krajach. Okazało się, że najdrożej podróżuje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie średnio za przelot 100 km trzeba zapłacić 94,91 euro, przy tym najwyższe ceny są na trasy wewnętrzne – po 197,85 euro za każde 100 km. Znacznie taniej jest już w przypadku rejsów międzynarodowych – ich cena wynosi średnio 10,13 euro za 100 km. Najmniej za bilet lotniczy trzeba zapłacić natomiast w Indiach, gdzie średnia cena za 100 km to jedynie 2,92 euro. To efekt bardzo popularnych w tym kraju linii niskokosztowych i regulowanych cen narodowego przewoźnika Air India. Chcąc nie chcąc, musi się do nich dostosować konkurencja, bo dla wielkich linii rynek indyjski jest zbyt ważny, by tam nie być.

– Polska mieści się w pierwszej piętnastce najtańszych krajów ze średnią ceną 8,13 euro za 100 km. Cieszcie się niskimi cenami, które zresztą szybko nie wzrosną – mówi Oliver Dlouhy, szef Kiwi.com.

Z analizy Kiwi.com wynika jeszcze jedno: jeśli przewozy wewnątrz kraju oferuje wyłącznie linia tradycyjna, która jako jedyna może zapewnić bezproblemowe przesiadki, to ceny szybują w górę. Tak jest np w Finlandii, gdzie przelot po kraju niskokosztowym przewoźnikiem to wydatek 35,57 euro, w Austrii zaś – 62,5 euro i cena jest taka sama i dla low costów, których jest tak jak na lekarstwo, i dla tradycyjnych linii.

Drogo jest także w Polsce, gdzie na trasach wewnętrznych jako jedyny przewoźnik tradycyjny lata LOT. Przelot 100 km kosztuje 13,49 euro, podczas gdy linia niskokosztowa kasuje o 4 euro mniej. Niskie średnie ceny na polskim rynku z pewnością się utrzymają. W Polsce przewoź- nicy nie ograniczają się do sezonowych promocji. W ostatnich dniach Qatar Airways prowadziły akcję „Poszukiwaczy skarbów", w której można było trafić bilety darmowe. Akcja okazała się tak popularna, że 2 września, kiedy miała wystartować, zablokowały się serwery Qatara, a wyprzedaż musiała zostać powtórzona.

Przedsmakiem tego, co czeka polskich pasażerów, jest oferta wchodzącego do Polski 21 września chińskiego przewoźnika Air China. Linia oferuje atrakcyjne taryfy nie tylko na trasie Warszawa – Pekin, lecz także na przesiadki w Pekinie i loty do innych krajów Azji, a nawet Nowej Zelandii. Niespełna 3 tysiące złotych za bilet powrotny na trasie Warszawa – Auckland – Warszawa, to oferta bijąca nawet akcje wyprzedażowe Qatar Airways i Emirates, a także Etihadu z Abu Zabi, który coraz bardziej agresywnie zachęca do lotów z Warszawy w świat przez porty włoskie. Wejście Air China na rynek polski jest równoznaczne z zapowiedzią kolejnych akcji promocyjnych.

– Polska stała się bardzo interesującym rynkiem. Warto zauważyć, że lotnisko w Modlinie jest siódme wśród najszybciej rosnących w Europie dzięki spektakularnej aktywności Ryanaira – mówi Alex Machares, analityk lotniczy brytyjskiej BBC. – Z kolei aktywność linii niskoksztowych, nawet w samej Warszawie przyczyniła się do spadku cen przelotów. Dzisiaj Polacy nie tylko mogą latać taniej niż Brytyjczycy czy Włosi, ale płacą za przeloty mniej niż Czesi czy Rumuni - dodaje.

Zdaniem Macharesa wielką przyszłość w Polsce mają także porty „drugorzędne", takie jak Gdańsk czy Kraków, gdzie aktywność linii niskokosztowych jest jeszcze większa, więc można spokojnie oczekiwać, że ceny będą spadać. – Linie tradycyjne nie miały innego wyjścia, jak obniżyć ceny pod naciskiem niskokosztowej konkurencji. I szykując się do podróży, naprawdę warto dobrze się przyjrzeć ofertom tak przewoźników narodowych, jak i low costów. Nigdy nie wiadomo, u kogo będzie taniej – dodaje analityk BBC.

Wczoraj zaczęła się kolejna bitwa. LOT ogłosił, że sprzeda milion biletów po Europie już od 169 złotych, zaś do Azji i do USA – po niespełna 1700 złotych. Z kolei Ryanair zaproponował loty z warszawskiego lotniska Chopina do Wrocławia i Gdańska po 9 złotych. Na odpowiedź niskokosztowego Wizz Air nie trzeba było długo czekać. Ceny wszystkich biletów ściął o 20 procent. Wtedy Ryanair dorzucił jeszcze 30-procentową zniżkę na przewożony bagaż. To nowa odsłona wojny cenowej na polskim niebie. Będziemy latać coraz taniej.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: W Grecji Mitsis nie do pobicia
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017 pomaga w pracy agenta
Turystyka
Kompas Wakacyjny 2017: „Strelicje" pokonały „Ślicznotkę"
Turystyka
Turcy mają nowy pomysł na all inclusive
Turystyka
Włoskie sklepiki bez mafijnych pamiątek
Lotniska
Tadeusz Syryjczyk: Rozbudowa lotniska w Radomiu to wyrzucanie pieniędzy