Niemieccy touroperatorzy zdecydowali się na ewakuowanie z Synaju ponad tysiąca turystów po konferencji prasowej ministra turystyki Sigmara Gabriela. Stwierdził on, że niemieckie służby wywiadowcze mają informacje o planowanych w najbliższych dniach zamachach na turystów. — Sytuacja zaostrzyła się dramatycznie po zamachu na autokar z turystami w Tabie — powiedział minister.

Informacje o planowanej ewakuacji znalazły się także na stronach internetowych linii lotniczych Air Berlin, Condor i TUI Fly.

Biura podróży gwarantują ewakuowanym turystom zwrot pieniędzy za niewykorzystane dni urlopu. Klientom, którzy jeszcze nie pojechali, proponują wypoczynek w innym miejscu, bądź zwrot całej wpłaconej sumy.

20 lutego minął wyznaczony przez organizację bojowników islamskich Jamaat Ansar Bajt al-Maqdis na opuszczenie Egiptu przez turystów, pod groźbą atakowania ich. Islamiści podkreślali wtedy, że obcokrajowcy powinni wyjechać „zanim zrobi się za późno".

Minister turystyki Egiptu Hisham Zazou wydał wtedy oświadczenie, w którym uspokajał, że komunikat dźihadystów jest fałszywy i nie ma powodu brać go poważnie.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzegało przed wyjazdami do Egiptu, jednocześnie informując, że uznaje "za możliwe z punktu widzenia bezpieczeństwa obywateli polskich, wyjazdy zorganizowane (...) do egipskich ośrodków turystycznych nad Morzem Czerwonym,  kategorycznie ostrzegając jednak przed wszelkimi wyjazdami indywidualnymi oraz grupowymi poza ośrodki turystyczne".