Travelplanet: Polacy wybierają ferie na plaży

Pixabay

Tydzień na nartach w austriackich lub włoskich ośrodkach za 1600–1700 złotych, z karnetem i wyżywieniem – takie oferty czekają na dzieci i młodzież wyjeżdżające na ferie poza szczytem sezonu

Jak podaje sieć agencyjna Travelplanet.pl, ferie z karnetem w cenie w pierwszej lub drugiej ich połowie mogą zafundować sobie i dzieciom mieszkańcy województw: dolnośląskiego, mazowieckiego, opolskiego, podlaskiego, warmińsko-mazurskiego i zachodniopomorskiego, w których zimowa przerwa szkolna rozpoczyna się 15 stycznia. Ale z tego typu okazji mogą skorzystać również mieszkańcy województw: śląskiego, pomorskiego, lubelskiego, podkarpackiego i łódzkiego, w których ferie rozpoczynają się w ostatnim tygodniu stycznia, czyli tuż przed rozpoczęciem sezonu narciarskiego w Alpach.

– Tzw. niski sezon to wyraźnie niższe ceny wypoczynku i w wielu wypadkach gratisowy karnet w cenie pobytu – wyjaśnia, cytowany w komunikacie prasowym Travelplanet, dyrektor marketingu i sprzedaży internetowej w tej firmie Radosław Damasiewicz.

Damasiewicz wylicza, że tydzień na nartach z karnetem w cenie w alpejskich ośrodkach Włoch, Austrii czy Francji (z dojazdem własnym) to koszt od 1100 złotych za osobę bez wyżywienia i od około 1600 złotych ze śniadaniami i obiadokolacjami. – W lutym i pierwszej połowie marca tyle trzeba zapłacić za sam pobyt, karnet dodatkowo kosztuje 250 – 300 euro na osobę – podkreśla Damasiewicz.

Z kolei wyjazd do Czech lub Słowacji (w sumie wybiera się tam 18 procent klientów klientów Travelplanet) trzeba zapłacić od 600 – 650 złotych bez wyżywienia, do 850 – 1000 złotych ze śniadaniami i obiadokolacjami. W tych krajach jednak sezon rozpoczął się już drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia, więc do tych wydatków należy doliczyć koszt 6-dniowych skipassów, sięgający 700 – 750 złotych.

– Dojazd do Czech czy na Słowację to mniejszy wydatek niż wyprawa do Austrii czy do Włoch, ale już na miejscu koszty pobytu są bardzo zbliżone do kosztów wyjazdu w Alpy z karnetem w cenie – uważa Damasiewicz.

Włochy tracą narciarzy

35 procent klientów Travelplanet.pl wybiera na tegoroczne ferie narciarskie stoki. W całym sezonie narciarskim (grudzień – początek kwietnia) ten odsetek wynosi około 25 procent. Za wyjazdy na stoki płacą średnio 1450 złotych, o 50 złotych więcej niż w tym samym czasie rok wcześniej.

Najpopularniejszy kierunek na narty to wciąż Włochy (48 procent klientów, płacących średnio 1430 złotych za osobę), ale wyraźnie traci on zwolenników. Podczas zeszłorocznych ferii pobyt rezerwowało tam bowiem jeszcze prawie 56 procent klientów agenta.

Drugie miejsce tradycyjnie zajmuje Austria. Na stokach Tyrolu, Ziemi Salzburskiej, Karyntii czy Vorarlbergu szusować chce 24 procent narciarzy (1580 złotych za osobę), rezerwujących białe szaleństwo przez biura podróży. Dla porównania, podczas ferii w 2017 roku było to 20 procent.

Trzecim miejscem w zestawieniu popularności, tak jak w poprzednie ferie, cieszą się czeskie stoki. Tu wybiera się prawie 13 procent narciarzy – klientów biur podróży, którzy płacą po niecałe 740 złotych za pobyt. Warto jednak pamiętać, że nie ma tu oferty free ski, a pakiety z wyżywieniem zaczynają się od około 2000 złotych. Warto też dodać, że najlepszy czeski ośrodek, Szpindlerowy Młyn, oferuje raptem 24 km nartostrad, a 6-dniowy karnet kosztuje około 700 złotych. Z podobnymi kosztami muszą liczyć się klienci biur podróży wybierający słowackie góry (5 procent). Przeciętny koszt pobytu wynosi 850 złotych, koszt karnetu zaś to 750 złotych. Jednak najlepszy słowacki ośrodek, Jasna – Chopok, oferuje już ponad 50 km nartostrad – wyjaśnia Travelplanet.

Czechy i Słowację w rankingu narciarskiej popularności przedziela Francja, do której wybiera się nieco ponad 6 procent narciarzy. Najpopularniejsze są słynne Trzy Doliny, kompleks 600 km nartostrad połączonych wyciągami. Wyjazd w Alpy Francuskie, nie dość że uciążliwy, jest też jednak znacznie bardziej kosztowny – narciarze płacą tu za frajdę szusowania przeciętnie 2660 złotych.

– Znacznie wyższy koszt wynika z tego, że na francuskie stoki dwóch na trzech narciarzy leci samolotem – tłumaczy Damasiewicz. – Tymczasem dużo ponad 90 procent narciarzy wciąż woli dojechać do Austrii, Włoch, Czech czy na Słowację własnym samochodem.

Jak wylicza, 26 procent szusujących wybiera apartamenty bez wyżywienia (na ferie 2017 roku: 29 procent), 8 procent korzysta zaś z zakwaterowania ze śniadaniami. 66 procent narciarzy zamawia u gospodarza co najmniej śniadania i obiadokolacje, a 1 procent decyduje się na wariant all inclusive.

– A jeszcze dwa lata temu, w 2016 roku, do apartamentów z własnym wyżywieniem jechało prawie 40 procent narciarzy – przypomina Damasiewicz. – Ale wówczas euro kosztowało prawie 4,5 złotego. Niezależnie od wahań kursu, wielu narciarzy dochodzi do wniosku, że samodzielne gotowanie nie kalkuluje się aż tak bardzo w porównaniu z wykupieniem posiłków za 400-500 złotych za tydzień – dodaje.

Ferie na plaży: Kanary i Egipt

Z danych Travelplanet.pl wynika, że wzrost rezerwacji wyjazdów na narty podczas ferii (złożonych do 2 stycznia 2018 roku ) wynosi 30 procent, porównując rok do roku. Jest więc znacznie mniejszy niż ogólny wzrost rezerwacji wyjazdów na ferie, który sięga 54 procent. Wszystko przez rosnącą popularność zimowego wypoczynku w ciepłym klimacie. Na takie rozwiązanie zdecydowało się bowiem 65 procent klientów biur podróży.

– Nic w tym dziwnego, jeśli i tak nie jeżdżą na nartach, a za ferie w Turcji, najczęściej all inclusive, czy na Malcie płacą 1100-1200 złotych za tydzień z przelotem – wyjaśnia Damasiewicz. – To koszt porównywalny do cen, jakie trzeba zapłacić za zimowisko dziecka w Polsce.

Zdaniem Damasiewicza, jeśli chodzi o preferencje Polaków, nie ma zaskoczenia. Najpopularniejsze, tak jak rok temu, są Wyspy Kanaryjskie, Egipt (po 14 procent rezerwacji) i Malta.

Na wypoczynek na Kanarach turyści wydają przeciętnie 2600 złotych, w Egipcie – około 2000 złotych, a na Malcie – 1200 złotych. W odróżnieniu od wyjazdów na narty, w tym wypadku niemal 100 procent ofert obejmuje dolot, 65 procent wyżywienie all inclusive, a tylko 15 procent z wyżywieniem co najwyżej w formie śniadań.

Ta ostatnia formuła dotyczy przede wszystkim wyjazdów egzotycznych, które stanowią 18 procent wszystkich rezerwacji na ferie. Najpopularniejsze są w tej kategorii Zjednoczone Emiraty Arabskie (ok 2,5 procent rezerwacji), za wyjazd do których trzeba zapłacić średnio 4000 złotych). Druga w rankingu popularności egzotycznych kierunków jest Dominikana, a trzecia – Tajlandia (po 1,5 procent wszystkich rezerwacji na ferie, za odpowiednio 7150 i 5300 złotych).

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Wizz Air wychodzi z Poznania, ale umacnia się w Gdańsku

Węgierski przewoźnik ogłosił dzisiaj, że w ramach optymalizacji działalności zamknie bazę w Poznaniu, a ...

W tym roku odwiedzi Polskę wyjątkowo dużo młodzieży z Izraela

Ministerstwo Edukacji Izraela zamierza w tym oku dofinansować wyjazd 40 tysięcy uczniów do Polski. ...

Arabia Saudyjska otwiera się na turystów

Arabia Saudyjska rozpoczęła budowę turystycznego kompleksu Red Sea (Morze Czerwone). To jeden z pomysłów ...

Rosyjscy hotelarze windują ceny na mistrzostwa

Nawet o 2489 procent wzrosły ceny noclegów w tych rosyjskich miastach, w których będą ...

Zdrojowa największym partnerem turystycznym Chin

Zdrojowa zmienia nazwy swoich dwóch hoteli – Sand Hotel w Kołobrzegu i Cristal Resort ...

Stop oszustwom agentów turystycznych

W Wielkiej Brytanii powstanie system, który ma pomóc zapobiegać defraudowaniu pieniędzy klientów przez agentów ...