Ograniczeń w podróżowaniu nie da się uniknąć

AFP

„Overtourism”, zbytnie zatłoczenie turystami najpopularniejszych miejsc, sprawia że zaczną się pojawiać ograniczenia – twierdzi jeden z największych brytyjskich speców od marketingu Rory Sutherland

Rory Sutherland, wiceprezes agencji reklamowej Ogilvy, będzie jednym z prelegentów na konferencji brytyjskiej organizacji branżowej ABTA. W rozmowie z mediami branżowymi, ekspert mówi, że z powodu turystyki masowej w popularnych miejscach nie uniknie się restrykcji.

– Pojawią się ograniczenia w podróżowaniu. Nie ma innego wyjścia. W latach pięćdziesiątych XX wieku osób, które jeździły po świecie było 200 tysięcy. Niedługo będzie ich 2 miliardy (w 2017 roku za granicę swojego kraju wyjechało 1,3 miliarda – red.) – podkreśla. Jego zdaniem trzeba będzie wprowadzać podatki turystyczne, żeby ograniczyć liczbę odwiedzających. Być może należy pomyśleć też o różnicowaniu cen dla podróżnych. – Włosi nie płacą 5 euro za kawę w Rzymie. Ceny dla mieszkańców są inne – wyjaśnia.

Sutherland zauważa, że są miejsca na świecie, do których ludzie jadą, żeby się popisać. – Zapytałem dwustu milenialsów, „kto był na Machu Picchu?”. Podniosło się 20 rąk. „A kto był w katedrze Lincolna?” Sześć rąk. Katedra Lincolna nie jest mniej ciekawa, ale jeśli jesteś w Ameryce Południowej, to znaczy, że jedziesz na Machu Picchu – opowiada Sutherland. Ekspert zauważa, że dziś to niemal obowiązkowe wśród studentów, żeby spędzić trzy miesiące na podróżowaniu po Azji lub Ameryce Południowej, a lepiej byłoby żeby osoby te zwiedzały Europę.

Sutherland kieruje ostre słowa do branży turystycznej. Jego zdaniem, cena stała się dziś jedyną istotną sprawą, na której wszyscy się skupiają. Tymczasem firmy powinny lepiej zarządzać przychodami. W reklamie nie należy mówić tylko o kosztach. Jeśli ktoś chce kupić cztery bilety, czemu nie zaproponować mu ich w cenie trzech? Podróżny biznesowy zapłaci pełną kwotę. Nie warto przeceniać ofert osobom, którym na tym nie zależy, ale tym, które są na ten czynnik wrażliwe.

Jednocześnie Sutherland ostrzega przed tworzeniem zindywidualizowanych cen dla różnych podróżnych. Takie podejście sprawia, że klienci mogą stracić zaufanie do firmy. – Jestem za różnicowaniem cen, ale nie w sposób, który sprawia, że ludzie czują się oszukani. Niektóre strony pokazują wyższe koszty, jeśli szukasz ofert na macu (komputerze od Apple’a) – zwraca uwagę wiceprezes Ogilvy.

Sutherland uważa zarazem, że agenci turystyczni mają przed sobą przyszłość. W środowisku biznesu i polityki panuje przekonanie, że wykorzystanie technologii przynosi tylko korzyści, ale wiele też dotyczących przyszłości rynku jest przesadzonych. – Agenci turystyczni, nieruchomości, czy specjaliści od planowania ślubów odgrywają wielką rolę przy zakupie dóbr, których nie kupuje się zbyt często – konkluduje Sutherland.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Kraje Wyszehradzkie: W turystyce nam po drodze

315 tysięcy euro przeznaczą na wspólną promocję turystyczną w tym roku kraje z grupy ...

MSWiA informuje, co się zmienia na granicach

Przez 10 dni do Polski nie będą mogli wjeżdżać cudzoziemcy, a obywatele polscy będą ...

Neckermann: Jeden katalog, 122 wyjątkowe hotele

Biuro podróży Neckermann Podróże wydało właśnie katalog „Selected”, zawierający opisy hoteli własnych marek z ...

LOT z 260 milionami złotych zysku operacyjnego

LOT po trzech kwartałach odnotował ponad 260 milionów złotych zysku operacyjnego EBIT – mówi ...

Polacy objęci kwarantanną na Cyprze Północnym

W pięciogwiazdkowym hotelu Salamis Bay Conti w północnej, tureckiej, części Cypru wprowadzono kwarantannę. Wśród ...

Strawberry Field otrzyma nowe życie

Ogród i sierociniec Strawberry Field w Liverpoolu, miejsce dziecięcych zabaw Johna Lennona, ma otrzymać ...