Betlej: Przed biurami podróży trudne lato 2021

Fot. Aleksander Kramarz

W przyszłym roku będzie o 25 – 50 procent mniej chętnych do skorzystania z usług biur podróży. Rozegra się o nich między topuroperatorami ostra walka. Główną rolę odegra w niej największy, TUI Poland – wskazuje ekspert.

Polska, kraje nadbałtyckie i Skandynawia wyróżniły się na plus na tle Europy w minionym tygodniu (mowa o tygodniu między 7 a 13 września), jeśli chodzi o sytuację epidemiczną. Ich wskaźniki epidemiczne spadły, kiedy gdzie indziej rosły – prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej omawia w najnowszym, cotygodniowym materiale wydarzenia, które najbardziej wpływają na turystykę zorganizowaną.

Największy niepokój w ostatnim okresie wywołuje bardzo intensywnie infekująca się Francja oraz w nieco mniejszym stopniu Austria, Holandia i Belgia, ale także niektóre kraje naszego regionu, zwłaszcza Czechy, Węgry i ponownie Rumunia – pisze.

CZYTAJ TEŻ: Betlej: Grozi nam depolonizacja turystyki

Coraz mniej korzystna sytuacja panuje również wśród tzw. krajów docelowych zwłaszcza w zachodniej części Europy i Północnej Afryki. Spore obawy i dyskusje budzi zwłaszcza w Hiszpanii.

Kryteria zakazów lotów elastyczniejsze

Tymczasem w Polsce, rekomendowane jeszcze do niedawna kryteria zawieszania połączeń lotniczych z krajami o skumulowanej w okresie 14 dni liczbie ponad 50 zachorowań na 100 tysięcy mieszkańców (lub później 60) w obecnej sytuacji spowodowałyby, że powinny być one zawieszone w stosunku do około połowy krajów docelowych. Kryteriów takich nie spełniałaby też połowa krajów źródłowych z Europy. Dlatego rząd zaczął stosować podejście coraz bardziej tolerancyjne. Jeśli dany kraj minął już szczyt wskaźnika infekcji i znajduje się on w trendzie opadającym (Chorwacja) lub nawet względnej stabilizacji wskaźników (Rumunia), to mimo przekroczenia wymienionych granic nie stosuje się już wobec niego zakazu wykonywania połączeń lotniczych – wskazuje Betlej.

WIĘCEJ: Mniej krajów z zakazem lotów. Francja na cenzurowanym

Izrael w drugim lockdownie

Jak pisze dalej, Australia schodzi już z wokandy krajów o bieżąco monitorowanej sytuacji epidemicznej. Tygodniowy wskaźnik zakażeń w kraju jako całości kolejny raz znacznie się obniżył i wyniósł już tylko około 14 przypadków na milion mieszkańców. Sukces zdławienia rozwoju infekcji w wysuniętym najbardziej na południe kraju i stosunkowo chłodnym stanie Wiktoria, wzmacnia argumenty tych osób, które skuteczną walkę z rozprzestrzenianiem się epidemii, upatrują w restrykcjach, lockdownie i w lokalnym oddzieleniu najbardziej zagrożonych rejonów od reszty kraju.

Na niekorzyść zmienia się natomiast sytuacja w Izraelu. To jedyny kraj na świecie, który ogłosił już drugi lockdown. Przyczyną takiej decyzji jest bardzo wysoki wzrost wskaźnika nowych zachorowań, który w ubiegłym tygodniu wyniósł 2713 przypadków na milion mieszkańców, czyli ponad trzykrotnie więcej niż np. we Francji. Wysoką wartość osiągnął również wskaźnik zgonów, który wyniósł 11,4 takich przypadków na milion.

Restrykcje obejmują zamknięcie szkół, centrów handlowych, restauracji i hoteli. Wprowadzono generalny zakaz (poza wyjątkami) oddalania się na odległość ponad 500 metrów od miejsca zamieszkania, zakaz spotkań w grupach powyżej 10 osób w pomieszczeniach zamkniętych i ponad 20 osób na wolnej przestrzeni. Ocenia się, że ponowny lockdown będzie kosztował gospodarkę kraju w przeliczeniu około 7 mld złotych (przy nieco ponad czterokrotnie mniejszej liczbie ludności niż w Polsce) – opisuje prezes Traveldaty.

Sezon letni słabszy niż przewidywano

W kolejnej partii materiału przechodzi do omówienia sytuacji i perspektyw w obecnym i kolejnym turystycznym sezonie letnim i w rozdzielającym je sezonie zimowym.

Coś co znacznie różni tegoroczny sezon letni w turystyce wyjazdowej od sezonów poprzednich to stosunkowo mała liczba danych, która pozwoliłaby precyzyjniej zorientować w zmianach sytuacji finansowej branży i jej perspektywach na najbliższą przyszłość. Z problemem tym mamy do czynienia nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie dotkniętej nie tylko spadkiem popytu, wynikającym wprost z obaw turystów przed wirusem, ale też niepewnością spowodowaną decyzjami władz dotyczącymi na przykład możliwości wykonywania lotów.

Według danych Travel Agency Technologies & Services sprzedaż w segmencie turystycznych wyjazdów wypoczynkowych realizowana przez sieci agencyjne w Niemczech wyniosła w lipcu 24,5 procent, a w sierpniu 25,6 procent sprzedaży ubiegłorocznej.

Precyzyjne dane odnośnie swojego biznesu w krajach nadbałtyckich podaje tamtejszy giełdowy i zarazem największy organizator Novaturas. Jego liczba klientów w porównaniu z rokiem ubiegłym wyniosła w lipcu 14,5 procent, a w sierpniu 18 procent.

Dane z polskich lotnisk sugerują spadek liczby pasażerów czarterowych w lipcu o około 87 procent, a w sierpniu o ponad 73 procent. Może to oznaczać obniżenie się liczby klientów w odmrożonych czterech miesiącach o 76-79 procent, czyli znacząco więcej od przewidywań większości organizatorów u progu reaktywowania tegorocznego sezonu letniego – wymienia autor opracowania.

Redukcja planów biznesowych

„Z perspektywy czerwca, a zwłaszcza marcowego początku pandemicznego kryzysu w turystyce sezon zimowy wydawał się jeszcze na tyle odległy, że dawał nadzieję na opanowanie rozwoju choroby i odrodzenie większej części popytu w turystyce wyjazdowej. Przed wakacjami szacowano w Niemczech spadek liczby klientów w sezonie zimowym na 30 procent, ale na początku sierpnia już na 40 procent, a obecnie na 60, a nawet 70 procent popytu ubiegłorocznego.

Pogląd ten zmaterializował się w postaci wyprzedzającego uzgodnienia drugiej transzy pomocy finansowej dla koncernu TUI Group, a więc jeszcze zanim operacje takie wzbudzać będą coraz większe kontrowersje zarówno w kręgach społecznych, jak i biznesowych” – czytamy w opracowaniu.

Pośrednio świadczy to o tym, że na poprawę kondycji organizatorów w najbliższym sezonie zimowym nie ma co liczyć, za to otwarte jest pytanie o wysokość spodziewanych strat. Dość oczywiste jest, że dotyczy ono zarówno rynku niemieckiego, krajów nadbałtyckich, jak i organizatorów działających na rynku polskim.

Lato 2021 – scenariusze

Organizatorzy i agenci turystyczni zajęci przetrwaniem najbliższych miesięcy mogą jeszcze o tym nie myśleć, ale koniunktura w sezonie letnim, a zwłaszcza w pierwszej jego części, zdeterminowana będzie przez trzy czynniki – wskazuje Betlej. I wymienia epidemię, sytuację materialną gospodarstw domowych i nastroje konsumenckie.

Autor przywołuje dane niemieckiego Competence Centre, które powstają na bazie ankiet zbieranych od ponad 200 niemieckich ekspertów od turystyki i podróży. W uśrednionym wariancie podstawowym twierdzą oni, że przychody branży turystyki wyjazdowej wyniosą w 2021 roku zaledwie 50 procent przychodów z przedpandemicznego 2019 roku, w roku następnym 60 procent, a w roku 2023 osiągną zaledwie 70 procent przychodów sprzed lat czterech.

W wariancie optymistycznym przychody w 2021 powinny wynieść 60 procent, a w roku 2022 miało by to być 75 procent. A w pesymistycznym obroty we wczesnym okresie 2022 roku byłyby na poziomie jednej trzeciej obrotów z 2019, a 60 procent ich wielkości byłoby osiągnięte dopiero w roku 2024.

Co natomiast można powiedzieć o perspektywach polskiego rynku? „Mamy w zasadzie jedną oficjalną opinię pani analityk, która uważa, że obroty w branży zorganizowanej turystyki wyjazdowej w roku 2021 spadną wobec roku 2019 o nieco ponad 25 procent. Opinia ta wydaje się całkiem rozsądna, zwłaszcza w sytuacji, w której szczepionkę lub skuteczną metodę leczenia, ewentualnie oba te rozwiązania równolegle, otrzymamy przed końcem drugiego kwartału przyszłego roku”.

Trzeba się jednak liczyć – dodaje Betlej – z kilkoma wariantami rywalizacji na rynku imprez turystycznych.

Jak pisze, liczba klientów zorganizowanej i samodzielnej lotniczej turystyki wyjazdowej wyniosła w 2019 roku prawie 4 miliony. W przybliżeniu składało się na to prawie 3,2 miliona turystów, którzy wyjechali z biurami podróży i ponad 800 tysięcy, jacy skorzystali z tanich linii. Prawie milion klientów biur podróży wyjechało z TUI Poland, a pozostałymi 2,2 miliona. Były więc w 2019 roku trzy podgrupy klientów lotniczej wypoczynkowej turystyki wyjazdowej.

Gdyby w roku 2021 liczba klientów lotniczej turystyki wyjazdowej rzeczywiście skurczyła się o 25 procent, oznaczałoby to ograniczenie łącznego popytu do około 3 mln wycieczek. Jak mógłby w tej sytuacji wyglądać podział rynku? – zastanawia się autor

Tanie linie doświadczając spadku przelotów na kierunkach paneuropejskich np. z powodu mniejszego ruchu biznesowego, będą prawdopodobnie szukały częściowej rekompensaty m.in. na kierunkach turystycznych wrażliwych na cenę i relatywnie mniej nasyconych. Można szacować, że ich duża zdolność do konkurowania ceną może spowodować, że utrzymają liczbę turystów na poziomie zbliżonym do 2019 roku. Z kolei stosujący bardzo niskie ceny i nastawiony na szybką ekspansję TUI Poland może mimo wszystko nie osiągnąć w takiej sytuacji przedpandemicznej liczby klientów, a liczba sprzedanych przez niego wycieczek może zmniejszyć się do 800-900 tysięcy.

ZOBACZ TEŻ: Niemieccy politycy krytykują rząd za pomoc dla TUI

Przy takich założeniach liczba klientów do podziału pomiędzy inne biura spadłaby do 1,3-1,4 miliona, czyli o prawie 40 procent. Stanowiłoby to zupełnie nową sytuację i stawiałoby wyzwania z zakresie działań nastawionych na osiągnięcie równowagi rynkowej. Jest ona bowiem podstawowym warunkiem rentownej działalności, która z kolei jest niezbędna nie tylko do rozwoju firm, ale i regulowania zobowiązań wobec Turystycznego Funduszu Zwrotów – wskazuje ekspert.

Wariant (bardzo) optymistyczny

Można sobie też wyobrazić rynek w znacznie lepszej sytuacji, napędzany dużym popytem odłożonym, dobrą koniunkturą gospodarczą i adekwatnymi do niej nastrojami konsumenckimi. Mógłby on na przykład osiągnąć 90 procent wielkości, jaka byłaby osiągalna w sytuacji, gdyby wpływ epidemii został ograniczony, a życie społeczne wróciło (prawie) do normalności.

„Ścieżka liczby klientów według dość dobrze sprawdzających się wcześniej modeli cyfrowych, zakładała wzrost liczby uczestników lotniczej wypoczynkowej turystyki wyjazdowej w 2020 roku do 4,55 miliona, a w roku 2021 do 4,95 miliona. Dla osób pamiętających bardzo dobrą przedpandemiczną sprzedaż wycieczek w okresie first minute taka dynamika wzrostu rynku (z 4 do 4,55 miliona turystów, czyli o 13,7 procent) może się wydawać zbyt mała, ale trzeba pamiętać, że przebieg pierwszej fazy sprzedaży sezonu lato 2020 był w dużej mierze determinowany i napędzany sytuacją z drugiej połowy sezonu 2019, gdy brakowało już niektórych wycieczek, a ceny były wysokie.

Gdyby rynek mógł osiągnąć w 2021 sprzedaż przewidzianą na 2020 (czyli z rocznym opóźnieniem), to sytuacja ogółu polskich organizatorów byłaby diametralnie inna. Można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że dynamika w tanich liniach lotniczych nie przekroczyłaby 25 procent (i tak znacznie więcej niż w kilku latach poprzednich), a TUI Poland mogłoby sprzedać około 1,2 mln imprez turystycznych (wzrost o ponad 22 procent, czyli nieco więcej niż zapowiadało). W tej sytuacji dla innych organizatorów pozostałoby 2,35 mln klientów, co przekładałoby się na wzrost w granicach 6-8 procent, a więc i tak dość wyraźnie wyższy niż w roku 2019, gdy ta grupa organizatorów odnotowała nawet niewielki spadek liczby sprzedanych wycieczek – rysuje scenariusz Betlej.

Ponieważ w roku 2019 skutecznie i z dużym sukcesem finansowym utrzymano równowagę rynkową, tym bardziej realne byłoby powtórzenie tej sytuacji w korzystniejszych warunkach przykładu przedstawionego powyżej – dodaje.

Między tymi wariantami jest oczywiście miejsce na mnóstwo pośrednich, zależnych od nasilenia trzech wspomnianych na początku czynników.

Zielona wyspa w bordowym pierścieniu

W kolejnej części materiału Betlej tradycyjnie przedstawia mapy i tabelę obrazujące sytuację w epidemii w poszczególnych krajach, podzielonych na rynki źródłowe i docelowe.

W minionym tygodniu sytuacja w rozprzestrzenianiu się koronawirusa na rynkach źródłowych nadal była niekorzystna. Kolor zielony, który oznacza tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń na milion mieszkańców poniżej 100, ogranicza się teraz do Polski, krajów nadbałtyckich i Skandynawii. Istotną informacją z polskiego punktu widzenia jest również to, że u naszego sąsiada i największego partnera w relacjach handlowych sytuacja kształtuje się nadal stosunkowo pomyślnie i wskaźnik nowych zakażeń niewiele odbiega od tej umownej granicy (114) – zauważa autor.

Najwyższe współczynniki zakażeń nadal występują w gęsto zaludnionych obszarach Francji (862), Holandii (428), Belgii (401) i w Austrii (432).

Nadal nieco mniej niekorzystnie przedstawiała się sytuacja w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie zakażenia rosły z reguły mniej dynamicznie lub nawet się zmniejszyły (Polska i kraje nadbałtyckie).

W Polsce po sześciu wcześniejszych przekroczeniach granicy 100 przypadków nowych zakażeń na milion mieszkańców, w tym rekordowej dla naszego kraju wartości 134 osiągniętej przed dwoma i trzema tygodniami, wskaźnik spadł do 88.

W Rosji odnotowano kolejny nieduży wzrost wskaźnika nowych zakażeń. Na Białorusi i Ukrainie podniosły się wskaźniki nowych zachorowań.

Po wcześniejszym wzroście tygodniowego wskaźnika nowych zakażeń w Szwecji z 125 do 155 opadł on do wartości 94. Przy dość podobnej sytuacji w Finlandii i Norwegii spowodowało to ukształtowanie się ważonego wskaźnika nowych zakażeń w Skandynawii na niemal tym samym poziomie 93,4 przypadków na milion mieszkańców (poprzednio 122).

Na mniej korzystną zmieniła się też sytuacja w krajach docelowych, czyli takich do których udają się turyści. Do tego nadal niejasna jest sytuacja w Hiszpanii.

W ostatnim tygodniu istotnie pogorszyła się też sytuacja w Maroku (wzrost wskaźnika z 309 do 386), w Portugalii (z 242 do 365) i siódmy raz z rzędu w do niedawna mało zainfekowanej Tunezji (z 116 do 135). W ten sposób w gronie krajów tej grupy oznaczonych kolorem zielonym pozostały jedynie Egipt i Cypr.

W obecnej sytuacji epidemicznej nadal warto rozważać wyjazdy do stosunkowo niedrogich (tańszych od Egiptu) i stosunkowo nieodległych i popularnych kierunków wśród polskich turystów, czyli Grecji i Turcji i do kończącej już letni sezon turystyczny Bułgarii. Są to obecnie kraje, co najwyżej umiarkowanego ryzyka epidemicznego, co odróżnia je od np. zdecydowanie mocniej i bardzo niestabilnie infekującej się Hiszpanii.

Mapy i tabela: Traveldata

W ostatnim tygodniu (7-13 września) sytuacja epidemiczna w USA kolejny raz poprawiła się. Dziewiąty raz z rzędu spadł wskaźnik nowych zakażeń (kolumna pierwsza).

Japonia pozostała na ścieżce poprawy i tym razem tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń spadł z 35,3 do 29 przypadków na milion, podczas gdy przed czterema tygodniami wynosił jeszcze 73,6. Z kolei w Korei Południowej po wcześniejszych wzrostach nowych infekcji nastąpił drugi z rzędu istotny spadek (z 28,7 do 19,5). W obu ostatnio wymienionych krajach azjatyckich tygodniowe wskaźniki liczby zgonów pozostają, pomimo pewnych wahań nadal na bardzo niskich poziomach.

Wskaźnik nowych zakażeń w Chinach po licznych zmianach (trzy wzrosty, cztery spadki i nieduży wzrost) spadł w minionym tygodniu do bardzo już niskiego poziomu. Oznacza to, że przejściowy problem nowych zakażeń został już opanowany.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Znamy ceny LOT-u Do Domu

400 – 800 złotych za lot w granicach Europy i 1600 – 2400 złotych ...

Koronawirus nie zatrzyma budowy CPK. Prace trwają

Pandemia nie zastopowała prac nad przygotowaniami do budowy lotniska pod Baranowem i kolei dużych ...

Brytyjczycy tracą miliony na fałszywe oferty

6,7 miliona funtów stracili w zeszłym roku brytyjscy turyści, którzy dali się oszukać nieuczciwym ...

Rząd odmraża 120 kierunków

W opublikowanym w piątek rozporządzeniu „epidemicznym” rząd zawarł bardzo istotny z punktu widzenia turystyki ...

Enter Air: Przygotowania do sezonu przyniosły nam straty

W pierwszym kwartale 2018 r. czarterowa linia lotnicza Enter Air wykonała o 23,7 procent ...

Hotel Number One prawie gotowy

Budowa położonego na gdańskiej Wyspie Spichrzów hotelu Number One dobiega końca. Właściciele obiektu czekają ...