TFZ zwrócił klientom biur podróży zaliczki. Biura są mu winne 225 mln zł

O zwrot pieniędzy za niewykorzystane wyjazdy zwróciło się ponad 110 tysięcy osób i firm. Fot. AFP

Kończy się akcja wypłacania klientom biur podróży pieniędzy za odwołane w pandemii wycieczki. Turystyczny Fundusz Zwrotów od października przelał ponad 110 tysiącom osób i firm ponad 225 milionów złotych.

Z pomocy TFZ w rozliczeniu się z klientami skorzystało 298 organizatorów turystyki. Były wśród nich największe biura podróży (oprócz TUI Poland i Exim Tours, które nie skorzystały z pomocy), ale także mali organizatorzy. Eksperci Funduszu szacują, że wnioski złożyli organizatorzy turystyki reprezentujący zdecydowaną większość rynku turystycznego.

Dla dużych i małych

– Najwięksi pożyczyli po kilkadziesiąt milionów złotych – na pięciu przypadło 76 procent tej sumy. Ale wiele firm sięgnęło po mniejsze kwoty, liczone w tysiącach. Najmniejsza wypłata przypadająca na jedno biuro to 600 złotych – wyjaśnia Marek Niechciał, członek zarządu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, któremu podlega Turystyczny Fundusz Gwarancyjny i nowo utworzone w zeszłym roku Turystyczny Fundusz Zwrotów i Turystyczny Fundusz Pomocowy.

Średnia wypłata jaka przypadła na jeden podmiot (osoba lub firma będąca klientem biura podróży) to średnio 2 tysiące złotych. – Rozrzut był jednak bardzo duży, bo jedna czteroosobowa rodzina wydała na wakacje sumę, za którą można by kupić kawalerkę w mieście średniej wielkości, a ktoś inny ubiegał się o zwrot kilkudziesięciu złotych – podaje przykłady Niechciał.

Z zaliczek wynikało też, że Polacy zamierzali w 2020 roku podróżować po całym świecie, łącznie z Antarktydą.

Chociaż touroperatorzy na początku całej akcji krytykowali system zwrotów, a szczególnie mechanizm każący klientom zakładać sobie konta w systemie internetowym UFG, co wymagało wcześniej uzyskania profilu zaufanego, a także działanie samego systemu teleinformatycznego, Niechciał uważa, że zakończyła się ona sukcesem. – Jeśli wziąć pod uwagę że mieliśmy niecałe trzy miesiące na zbudowanie i przetestowanie systemu, a do obsługi wypłat pięć osób zatrudnionych w Turystycznym Funduszu Gwarancyjnym, to mogę powiedzieć, parafrazując Winstona Churchilla, że nigdy w historii tak wielu podróżnych nie zawdzięczało tak wiele wypłat, tak nielicznym.

– Niewątpliwie TFZ przysłużył się branży turystycznej. Gdyby nie możliwość zaciągnięcia pożyczki, niektóre firmy by zbankrutowały. Na początku pandemii padały w branży turystycznej postulaty, żeby do ratowania biur podróży użyć pieniędzy zgromadzonych w Turystycznym Funduszu Gwarancyjnym. Abstrahując od tego, że TFG jest zabezpieczeniem dla podróżnych na wypadek niewypłacalności organizatora i z tego względu jest nie do ruszenia na inne cele, to w TFG jest po prostu dużo mniej pieniędzy niż było potrzeba, bo jedynie 160 milionów złotych – wskazuje Niechciał.

75 milionów wróci do budżetu

Na TFZ rząd przeznaczył 300 milionów złotych. Na koncie zostało więc 75 milionów złotych. Te pieniądze wrócą do budżetu państwa.

Skąd taka różnica? Główna przyczyna to zawyżone szacunki zrobione na etapie planowania ustawy powołującej TFZ (tak zwana tarcza antykryzysowa). Jak wyjaśnia Niechciał, sami touroperatorzy, z którymi konsultowano tę kwestię przed wysłaniem projektu do parlamentu podawali większe sumy niż rzeczywiście później potrzebowali. Wpłynęła na to też zmiana zdania klientów, którzy w ostatniej chwili zamieniali swoje zaliczki na vouchery biur podróży lub decydowali się na inne wyjazdy.

TFZ wypłacał pieniądze klientom biur podróży, którzy wpłacili zaliczki na poczet imprez turystycznych, które organizatorzy byli zmuszeni potem odwołać z powodu ograniczeń w podróżowaniu wynikających z pandemii. Sami organizatorzy często nie dysponowali taką gotówką, żeby ze wszystkimi rozliczyć się od razu. Jak wskazywali, oni też wpłacili zaliczki hotelarzom i liniom lotniczym, rezerwując sobie ich usługi na lato. Najczęściej ich partnerzy nie zwrócili im w obliczu pandemii pieniędzy, zasłaniając się swoimi kosztami.

TFZ działa od października 2020 roku. Każda wypłata musiała znaleźć potwierdzenie w dwóch źródłach – z jednej strony występował o nią organizator wyjazdu, z drugiej – jego klient. Jeśli wszystkie dane się zgadzały, wypłata szła na konto klienta. Jeśli były rozbieżności – najczęstsze to różnice w wysokości kwoty do zwrotu, rozbieżne numery kont do zwrotów, daty i wysokości wpłat i pomylone inne dane, na przykład umowę z biurem podróży podpisała żona, a o zwrot ubiegał się mąż i wpisywał swój PESEL, zamiast PESEL-u żony – wniosek czekał na wyjaśnienie. Nad przebiegiem poprawności procesów łączenia wniosków czuwał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

Listę ubiegających się o pieniądze klientów zgodnie z ustawą zamknięto 31 grudnia 2020 roku, ale do końca marca trwało weryfikowanie trudniejszych spraw.

Czas spłaty

Zbliża się następny etap rozliczeń – w kwietniu biura podróży zaczną comiesięczne spłacanie kredytu, jaki zaciągnęły w TFZ. Fundusz zwracał bowiem zaliczki ich klientom w imieniu organizatorów. Każde biuro – niezależnie od tego, jaką sumę pożyczyło – będzie miało na spłatę swojego długu sześć lat, a dokładnie 72 równe raty (odsetki biura zapłaciły z góry). Raty powinny być wpłacane na konto TFZ do 21 dnia każdego miesiąca.

Jak ujawnił jednak sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii, odpowiedzialny za turystykę, Andrzej Gut-Mostowy, jego resort przygotował nowelizację ustawy, przewidującą odsunięcie początku spłaty do końca roku. Taki wniosek w imieniu touroperatorów złożyła Polska Izba Turystyki. Jej zdaniem branża turystyczna ciągle nie wyszła z kryzysu, obciążenie organizatorów wyjazdów teraz takim obowiązkiem bardzo by ich osłabiło.

Nowelizacja trafi pod obrady Sejmu prawdopodobnie w połowie kwietnia, nawet jeśli zostanie szybko uchwalona i przejdzie cały proces legislacyjny, minie kilka tygodni. Touroperatorzy będą musieli zapłacić więc co najmniej jedną, a co bardziej prawdopodobne dwie raty – 21 kwietnia i 21 maja.

PIT zabiegał też w rządzie o umorzenie zadłużenia touroperatorów w Turystycznym Funduszu Zwrotów. Taką możliwość dopuściła na początku tego roku Komisja Europejska. Izba chciała też, aby organizatorzy, którzy zwrócili swoim klientom zaliczki z własnych środków, także mogli wtedy skorzystać ze wsparcia. Ten postulat nie znalazł jednak zrozumienia.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Więcej LOT-ów na trasach krajowych

LOT zapowiada uruchomienie dodatkowych rejsów między Warszawą a Poznaniem, Rzeszowem i Lublinem. Liczy że ...

Easyjet wchodzi mocniej w turystykę

Easyjet będzie inwestował w rozwój sprzedaży usług turystycznych, zapowiada prezes Johan Lundgren. Firma zatrudniła ...

Przyszli piloci z 15-milionowym wsparciem

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa (PWSZ) w Chełmie pozyskała prawie 15 milionów złotych z Europejskiego ...

IATA: Czeka nas rekordowy rok

Linie lotnicze zadowolone są z mijającego roku, a z jeszcze większym entuzjazmem patrzą na ...

Kraków wspiera odpowiedzialną turystykę

Podczas forum burmistrzów w Lizbonie 16 miast, w tym Kraków, zobowiązało się do przestrzegania ...

Luksus znad Adriatyku szukał partnerów nad Wisłą

Chorwackie hotele luksusowe, firmy czarterujące jachty i biura podróży szukały w Polsce branżowych partnerów ...