Profesor Torsten Kirstges przeprowadził analizę niemieckiego rynku touroperatorskiego na podstawie odpowiedzi 274 firm. Wśród nich znajdowały się zarówno te duże, zatrudniające tysiąc pracowników, jak i prowadzone jednoosobowo. Z badań wynika, że udział poszczególnych kanałów dystrybucji nie zmienił się w ostatnich dziesięciu latach – donosi portal Reisevor9.

Czytaj też: „Co czwarty niemiecki agent daje rabat”.

Znaczenie sieci zewnętrznej, rozumianej jako biura sprzedaży nienależące do touroperatorów, zwiększył się nawet z 18 do 20 procent w tym okresie. Trzeba jednak przypomnieć, że przed 20 laty było to 35 procent.

Prawie trzy czwarte organizatorów przyznaje, że agenci nie odpowiadają nawet za 20 procent obrotu, a 25 procent w ogóle nie sprzedaje przez pośredników. Tylko 15 procent mówi, że agencje generują ponad połowę przychodów. 90 procent biur podróży dystrybuuje swoje oferty przez interent, a udział tego kanału wzrósł z 36 do 42 procent.

Jako sprzedaż przez internet profesor rozumie zamówienia przyjmowane przez własną stronę organizatorów, przez silniki rezerwacyjne (internet booking engine), maile, urządzenia mobilne i aplikacje. Ponad połowa firm ze wspomnianych 90 procent, osiąga w ten sposób połowę obrotu.

Ta prawidłowość dotyczy jednak głównie małych organizatorów, u średnich i dużych jest to zaledwie 5 procent. Spada też udział „pozostałych kanałów sprzedaży”, takich jak własne biura, targi i oferty wysyłane do klientów bezpośrednio. Profesor twierdzi, że w wypadku touroperatorów, którzy mają co najmniej 150 pracowników, minimum dwie trzecie obrotów generują agenci. Z kolei im mniejszy organizator, tym większa sprzedaż bezpośrednia.

Zobacz też: „TUI kończy współpracę z Wakacjami.pl”.