Niemiecka organizacja branży turystycznej asr (Allianz Selbständiger Reiseunternehmen – Bundesverband) zrzeszająca niezależnych przedsiębiorców turystycznych uruchomiła na swojej stronie internetowej licznik, który na bieżąco pokazuje, ile osób i firm straciło przychody z powodu koronawirusa. – Żaden polityk nie powinien móc się odwrócić i powiedzieć, że nic nie wiedział – mówi prezes asr Jochen Szech.

CZYTAJ TEŻ: Niemiecki touroperator zbankrutował przez koronawirusa

Pod adresem www.asr-berlin.de/lost-jobs zobaczyć można zarówno komentarze przedsiębiorców i pracowników turystyki, jak i coraz bardziej przerażające dane. 2 kwietnia rano ze statystyk wynikało, że 115 206 osób przeszło na skrócony wymiar czasu pracy, przy czym niekiedy oznacza to skrócenie liczby godzin do zera. 1 602 zatrudnionych już otrzymało wypowiedzenia, a 222 firmy ogłosiły bankructwo lub zawiesiły działalność. – Tysiące z nas odczuje w najbliższych tygodniach skutki kryzysu z powodu braku wsparcia ze strony rządu. Wszyscy mają prawo być wysłuchani, a my jako organizacja czujemy się w obowiązku oddać im głos – dodaje prezes.

Asr zobowiązuje się do regularnego informowania polityków o rosnącej liczbie zwolnionych. Organizacja zachęca wszystkie osoby związane z branżą turystyczną do przesyłania informacji o redukcji zatrudnienia. Mowa o agentach, touroperatorach, usługodawcach, jednym słowem o każdym, kto wykonywał jakieś prace dla turystyki. Dane można opatrzyć komentarzem, który będzie publikowany anonimowo lub pod danymi autora – o tym zadecyduje on sam.

ZOBACZ TAKŻE: Niemcy już z pakietem osłonowym dla firm

Szech podkreśla, że obecna sytuacja prowadzi nie tylko do utraty zatrudnienia, dla wielu oznacza koniec świata, jaki znali. Każdego dnia do organizacji spływają e-maile, których autorzy podkreślają, że muszą walczyć o byt firmy prowadzonej od trzech pokoleń, że dotąd nie mieli problemów finansowych i odnosili sukcesy zawodowe. – Każdy z nich zasługuje na nasz szacunek, uwagę i pamięć – konkluduje prezes.