Aleksiej Mordaszow, potentat w przemyśle stalowym, jeden z najbogatszych Rosjan i człowiek bliski Władimirowi Putinowi, jest też największym indywidualnym udziałowcem największego w Europie koncernu turystycznego - TUI Group. Jego pakiet akcji to 34 procent.

Mordaszow został w poniedziałek wpisany na listę osób z rosyjskiego establishmentu - przemysłowców, bankowców, wysokich rangą urzędników, wojskowych - objętych sankcjami. Wiąże się to z zamrożeniem ich aktywów za granicą i z zakazem wjazdu do Unii Europejskiej.

Czytaj więcej

Bojkot TUI? Klienci się spierają, czy kupować wakacje w firmie z rosyjskim kapitałem

Do bojkotu takich osób i ich biznesów nawołuje na Facebooku od dnia agresji Rosji na Ukrainę jeden z krakowskich przedsiębiorców, podróżnik, założyciel i współwłaściciel biura podróży Prestige Tour, Jacek Torbicz.

Torbicz jako członek Krakowskiej Izby Turystyki zachęcał kolegów z organizacji do ogłoszenia apelu w tej sprawie. Zarząd KIT uznał jednak, że jego stanowisko jest zbyt radykalne i prawnie trudne do obrony. Ostatecznie władze organizacji zdecydowały się ogłosić w mediach społecznościowych łagodniej brzmiący apel, w którym nie pada nazwa TUI ani nazwisko Mordaszowa.

"Krakowska Izba Turystyki wnikliwie przygląda się powiązaniom kapitałowym niektórych podmiotów działających w branży turystycznej, zwracając uwagę, że znajdują się wśród nich również takie, których współwłaścicielami są rosyjscy oligarchowie. Dlatego apelujemy o świadome wybory konsumenckie, mające w obecnym czasie duże znaczenie". Do tego stanowiska zamieszczonego na Facebooku KIT dodaje link do tekstu z naszego serwisu, opisującego tło sytuacji ("Bojkot TUI? Klienci się spierają, czy kupować wakacje w firmie z rosyjskim kapitałem").

- Uważam, że skoro sieci sklepów, jak Rossmann, Carrefour, Biedronka, Żabka i inne mogą nie sprzedawać rosyjskich produktów, to my nie powinniśmy sprzedawać rosyjskich usług - tłumaczy Torbicz. - O ile w sklepie możemy przeczytać na produkcie skąd on pochodzi, o tyle z usługami turystycznymi jest trudniej. Ludzie nie mają świadomości, kto stoi za danym biurem podróży, a powinni wiedzieć, żeby mogli zdecydować, czy chcą właśnie w tym biurze podróży kupić wyjazd - wyjaśnia ideę apelu.

Czytaj więcej

Rosyjski oligarcha, największy udziałowiec TUI, objęty unijnymi sankcjami

Prezes KIT Rafał Marek nie ukrywa, że był zwolennikiem bardziej dyplomatycznego wyrażenia stanowiska. Podkreślenia raczej, że branży turystycznej zależy na powrocie do normalności po dwóch latach kryzysu. A to z kolei wymaga zapewnienia poczucia bezpieczeństwa. - Zawsze chętnie odnoszę się do przykładu gospodarki, w której panują zasady demokracji, bo ludzie, wybierając tę lub inną markę, ten lub inny towar, głosują na nie swoimi pieniędzmi. Podobnie jest w turystyce. W naszym stanowisku zwracamy uwagę, że też można wybrać lub nie ludzi, którzy są odpowiedzialni w jakiś sposób za to, że nie ma teraz spokoju tak potrzebnego turystyce - wyjaśnia.

Jak pisała Turystyka.rp.pl, również stowarzyszenie niemieckich agentów turystycznych, VUSR, poruszyło problem głównego akcjonariusza TUI i żąda wyraźnego zdystansowania się tego touroperatora od swojego rosyjskiego udziałowca.