Janina Blikowska: Pani prezydent, czy po wielu miesiącach turyści wracają do Kołobrzegu?

Anna Mieczkowska: Wracają. To cudowne. Wszyscy się cieszymy, bo bardzo długo na to czekaliśmy.

Na razie są to turyści weekendowi. Pewnie to jeszcze potrwa, zanim wszystko wróci do takiego rytmu i tempa, w jakim żyliśmy przed pandemią.

Wrócili za to kuracjusze, choć uzdrowiska przede wszystkim liczą straty. Odczuwają też wielki niepokój, bo w ubiegłym roku otrzymały ryczałty, a kuracjusze nie przyjechali, bo nie mogli. Teraz uzdrowiska są zobligowane do tego, aby te ryczałty albo zwrócić, albo odpracować.

Jaka jest szansa, że wiosną i latem lokalna branża turystyczna i uzdrowiska odrobią straty?

Tych strat się już nie odrobi, nie ma takiej możliwości. Liczba pokojów i łóżek jest ograniczona, więc turystów nie przyjedzie więcej, niż jest miejsc noclegowych.

A jeśli chodzi o samorząd, to są to niemal cztery miesiące, podczas których nie była pobierana opłata uzdrowiskowa. To duży uszczerbek dla naszego budżetu.

Jak wiele lokalnych, małych firm nie przetrwało kolejnych lockdownów?

Na szczęście nie było takich dramatycznych sytuacji.

Gastronomia czekała przede wszystkim na pomoc rządową, ale ona nie wszędzie dotarła. Nie dotarła też do wszystkich, bo uwzględniony w kryteriach kod PKD był bardzo krzywdzący dla branż, które w innych regionach Polski może nie odczuwały tak dotkliwie zamknięcia jak u nas.

CZYTAJ TEŻ: Krynica Morska – 99 procent ludzi żyje tu z turystyki. „Teraz jest tragedia”

W Kołobrzegu, który żyje tylko z turystyki, było mniej klientów u fryzjera, w cukierni czy na parkingu. A o takich przedsiębiorcach rządzący ewidentne zapomnieli.

Upominałam się o nich wielokrotnie, ale mój głos, podobnie jak wielu innych samorządowców, został całkowicie pominięty. Widzimy, że te tarcze były zwyczajnie dziurawe.

Czy miasto starało się pomóc przedsiębiorcom?

Tak, i to od samego początku, choć pandemia nas całkowicie zaskoczyła. Już 10 kwietnia 2020 roku mieliśmy przygotowany pakiet pomocowy dla przedsiębiorców, który oferował wsparcie we wszystkich tych obszarach, gdzie tylko mogliśmy interweniować.

Zwolniliśmy z dzierżaw także przedsiębiorców, którzy od nas wynajmują tereny, grunty czy budynki. Zwolniliśmy z płatności podatków lub je odraczaliśmy, a odroczenia dawaliśmy nawet na rok.

Ograniczyliśmy opłatę targową. Ona po prostu nie była pobierana w pierwszych miesiącach, a później była obniżona. Pomagaliśmy przedsiębiorcom w każdym aspekcie, w którym mogliśmy.

Uruchomiliśmy pomoc prawną dla właścicieli firm. Podpisaliśmy umowę z kancelarią i kilkunastu prawników odpowiadało na maile. Udzielaliśmy pomocy także tym, którzy stracili pracę. Udzielaliśmy zasiłków stałych bądź okresowych. W ten sposób staraliśmy się pomóc wszystkim ludziom, którzy stracili źródło dochodów.

Kolejne hotele powstają w Kołobrzegu. Przed pandemią w mieście w szybkim tempie przybywało też apartamentów na wynajem krótkoterminowy. Koronawirus nie zatrzymał tego rozwoju?

Nie zatrzymał. To były inwestycje planowane. Część z nich jeszcze trwa. Część w tym sezonie będzie zakończona. Życie toczy się dalej. Inwestorzy inwestują.

Blisko dwa lata temu w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” mówiła pani, że jeśli turystyka zostanie podcięta, to trzeba będzie rozwijać w mieście inną działalność, np. przemysłową. Co miasto robiło w tym kierunku przez ostatni rok?

Zleciliśmy studium możliwości poszerzenia gospodarczych możliwości miasta. Eksperci już pracują. Jesteśmy na etapie diagnozy. Rozmawiam cały czas z wójtem gminy Kołobrzeg o poszerzeniu granic miasta.

ZOBACZ TAKŻE: Gdańsk nagradza mieszkańców za zwiedzanie miasta

Przygotowujemy analizę, przygotowujemy ofertę inwestycyjną, która będzie pokazywała, jakie są możliwości czy jakie gałęzie gospodarki będą się mogły u nas rozwijać.

I jakie na przykład mogłyby to być biznesy?

Mogłaby to być branża IT, czy też branże, które zajmują się handlem, pośrednictwem, a które nie stoją w kolizji z uzdrowiskowym charakterem naszego miasta.

O to musimy zadbać. Teraz jest lockdown, ale to wszystko się odbuduje, odrodzi. Nie możemy zniszczyć tych dokonań, które już są, ale też musimy poszukać czegoś, co wzmocni gospodarkę miasta, co da ludziom poczucie stabilizacji, co pozwoli nam funkcjonować w przyszłości bez zakłóceń.

Jak kołobrzeski ratusz radzi sobie w pandemii? Bardzo spadły jego dochody? Turystyka, o czym wspomnieliśmy, mocno przecież ucierpiała…

Dochody bardzo spadły. Wciąż spadają, bo przecież nie ma jeszcze takiej liczby turystów, jak przed pandemią.

Z tytułu samej opłaty uzdrowiskowej jesteśmy 7 milionów na minusie za ubiegły rok. To potworny cios.

Jak będzie dalej?

Tego nie wiemy. Ale mam nadzieję, że także w tym roku turyści zdecydują się na przyjazd do Kołobrzegu. Poza pięknymi plażami mamy też bogatą ofertę i kulturalną, i sportową. Jest u nas co robić.

Zachęcamy wszystkich do szczepień. Jesteśmy dobrze zorganizowanym miastem. Mamy dziewięć punktów populacyjnych, utworzyliśmy punkt szczepień powszechnych.

Robię wszystko, by mieszkańcy miasta się szczepili, żeby nabywali odporność, a Kołobrzeg był miastem bezpiecznym, do którego ludzie chcą przyjeżdżać.

Czy w mieście trzeba było zrezygnować z jakiś inwestycji bądź ją odłożyć?

W ubiegłym roku w lipcu robiliśmy debatę budżetową, taką rekonstrukcję budżetu, i przesunęliśmy wszystkie inwestycje na ten rok.

Te wszystkie przesunięte inwestycje są realizowane teraz, w tym roku. Nie zaniechaliśmy żadnej, wszystko realizujemy zgodnie z planem. Tylko rozłożyliśmy ten proces na dwa lata.

Wielu samorządowców protestuje przeciwko proponowanemu podziałowi środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Uważają, że do tego sektora trafi ogólnie zbyt mało pieniędzy i jednocześnie zbyt dużo w ramach kredytów, a nie dotacji. Pani też tak uważa?

To oburzające, ale jeszcze nie została postawiona kropka. Wiem, że 27 maja Senat będzie nad tym debatował. Ja upominam się o port w Kołobrzegu i o możliwość poszerzenia jego działalności.

CZYTAJ TEŻ: Szczyrk liczy straty. „Czekają nas ciężkie lata”

Chciałabym, aby port w Kołobrzegu stał się portem serwisowym dla morskich farm wiatrowych. W KPO pomięte zostało Pomorze Zachodnie, a Kołobrzeg jest portem, który w chwili obecnej jest prawie gotowy. Rząd z niezrozumiałych dla nas powodów pominął Kołobrzeg. Wskazane zostały Łeba i Ustka.

Przecież te farmy wiatrowe będą powstawać niemal vis a vis nas. Jak my się nie zabierzemy do pracy, strona rządząca nie zrozumie, że przy tak ważnych decyzjach nie może kierować się politycznymi sympatiami.