Sytuacja w turystyce krajowej to temat jednego z dwóch paneli dyskusyjnych (drugi dotyczył turystyki wyjazdowej), które znalazły się w programie konferencji Spotkanie Liderów Branży Turystycznej, zorganizowanej w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku z okazji 10-lecia serwisu Turystyka.rp.pl.

Dyskusję poprowadził redaktor serwisu Filip Frydrykiewicz, a udział w niej wzięli sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Andrzej Gut-Mostowy, prezes Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego i przewodniczący Rady Polskiej Organizacji Turystycznej Ireneusz Węgłowski, prezes Małopolskiej Organizacji Turystycznej Grzegorz Biedroń, prezes Lokalnej Poznańskiej Organizacji Turystycznej Jan Mazurczak, dyrektor biura Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej Jakub Feiga, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki i przewodniczący oddziału turystyki przyjazdowej PIT Dariusz Wojtal.

Dyskusję poprzedziło wystąpienie dyrektora Departamentu Turystyki w MRiT Dominika Borka, który omówił projekty legislacyjne dotyczące hotelarstwa, pilotów wycieczek i przewodników turystycznych. Na razie to tylko propozycje zmian wypracowane przez resort wspólnie z branżą turystyczną.

MRIT wzięło pod lupę prowadzenie ewidencji obiektów noclegowych. Zakłada się, relacjonował Borek, że obiekty zakwaterowania, takie jak hotele, motele, pensjonaty i kempingi będą ewidencjonowane przez marszałków województw, a turystyczne obiekty noclegowe, takie jak schroniska, domy wycieczkowe, pola biwakowe przez gminy - w ramach Centralnego Wykazu Obiektów Zakwaterowania, narzędzia informatycznego stworzonego przez MRiT. W przyszłości wykaz ten zawierałby wszystkie obiekty zakwaterowania w Polsce, również te z rejestrów gminnych. - Starujemy z pilotażem, w ramach którego gminy będą mogły zakładać w wykazie swoje profile, w przyszłości ma to być obligatoryjne - zaznaczył Borek.

Czytaj więcej

Orły Turystyki w rękach wybitnych przedstawicieli branży turystycznej

Resort chciałby, aby każdy obiekt zakwaterowania miał obowiązkowo regulamin porządkowy, w tym przepisy dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom. - Rady gmin mogłyby też określać dodatkowe, specyficzne dla danego miejsca elementy regulaminu. Obiekt w Krakowie może przecież mierzyć się z zupełnie innymi problemami niż obiekt w miejscowości nad morzem - wyjaśnił dyrektor.

Kolejne postulaty to wprowadzenie kar administracyjnych za używanie oznaczeń wprowadzających klienta w błąd czy kwaterowanie gości bez spełnienia wymogów przeciwpożarowych czy sanitarnych. - Branża wielokrotnie podkreślała, że obecne kary są zbyt niskie i nieadekwatne do naruszeń. Ich podwyższenie i wprowadzenie jako kar administracyjnych, czyli takich, które byłyby dochodem własnym jednostki samorządu terytorialnego, z pewnością dadzą lepsze efekty - wskazywał Borek.

Wśród korzyści z nowych przepisów dyrektor wymienił ujednolicenie nazewnictwa, wzmocnienie prestiżu obiektów noclegowych, lepszą ochronę gościa i ograniczenie „rażących działań” OTA (online travel agencies), czyli portali rezerwacyjnych, które często narzucają hotelarzom bardzo wysokie marże.

Także przepisy regulujące pilotaż wycieczek i przewodnictwo wymagają „dostosowania do realiów” i unijnej dyrektywy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych. - Przewodnicy turystyczni, którzy zdobyli kwalifikacje w Polsce, mają kłopot z potwierdzeniem ich za granicą i to chcielibyśmy zmienić - mówił Borek.

- Nie przewiduje się odejścia od deregulacji w obszarze przewodników turystycznych miejskich i terenowych oraz pilotów wycieczek, pozostawiając te zawody w ustawie jako definiowane - kontynuował Borek. Przewodnik górski pozostanie natomiast zawodem regulowanym, ponieważ jest ściśle związany z bezpieczeństwem i zdrowiem publicznym.

Kolejny postulat to wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej i wprowadzenie odpowiedzialności karnej za działanie bez uprawnień. - To rozwiązanie może wzmocnić konkurencyjność przewodników górskich w kraju i za granicą i wyeliminować tzw. szare przewodnictwo - wskazywał Borek.

Cywilizowanie branży hotelarskiej

Jeśli proces legislacyjny przebiegnie sprawnie, to, zdaniem Andrzeja Guta-Mostowego, regulacje zostaną przyjęte jeszcze przed startem przyszłorocznego letniego sezonu turystycznego. Czy pomogą one branży turystycznej?

- To jest cywilizowanie branży hotelarskiej - ocenił projekt Ireneusz Węgłowski. - Hotelarze czekają na nowe przepisy. Od uchwalenia poprzednich minęło prawie 25 lat. Anachroniczne i często nieprecyzyjne przepisy utrudniają nam pracę i tworzą niezdrową konkurencję na rynku - zwrócił uwagę prezes IGHP. Przypomniał, że zmiany wymaga także rozporządzenie dotyczące warunków kategoryzacji obiektów hotelarskich.

IGHP chciałaby, aby polskie wymogi kategoryzacyjne były spójne z europejskimi. Polska ma status członka obserwatora HSU (Hotelstars Union) - jednolitego, europejskiego systemu klasyfikacji obiektów hotelowych (status ten oznacza, że nie wdrożyła jeszcze jego standardów do swojego ustawodawstwa). Co istotne, kryteria klasyfikacji HSU są weryfikowane zgodnie z potrzebami gości i wymaganiami rynku i aktualizowane co cztery lata. Z jednej strony mają nadążać za szybkimi zmianami w hotelarstwie, a z drugiej uwzględniać specyfiki 17 zrzeszonych krajów.

- Nasz porządek kategoryzacyjny musi mieć silne oparcie w HSU. Możemy go zmodyfikować lub przyjąć w całości. System ten upowszechnia się w Europie, dobrze funkcjonuje w innych krajach i powinien być podstawą myślenia o nowoczesnej kategoryzacji obiektów hotelarskich. My ciągle pracujemy w oparciu o historyczny system kategoryzacyjny, który nie odpowiada dzisiejszym warunkom i potrzebom rynku - podkreślał Węgłowski.

Wymogi HSU dotyczą głównie komfortu gościa. - Jeśli chcemy być konkurencyjni względem innych krajów europejskich, musimy zwracać większą uwagę na komfort gościa - wskazywał Węgłowski.

Czytaj więcej

Hotelarze: Boimy się wzrostu kosztów i odpływu kadry

Grzegorz Biedroń zwrócił uwagę, że przez nieprecyzyjne nazewnictwo w polskich przepisach „obiekty o wysokim standardzie i kategoryzacji nie mogą w równy sposób konkurować z gorszymi obiektami”.

Kuleje też promocja na rynku europejskim. - Nie potrafimy pokazać jakości naszych obiektów, zarówno w kraju, jak i Europie. Ale też za mało mamy na to pieniędzy - przyznał Biedroń. - Ciągłe przerzucanie turystyki między ministerstwami na pewno nam nie służy, także budżet samego ministerstwa i jego obsada kadrowa powinny być znacznie mocniejsze. Same ROT-y, LOT-y i organizacje hotelarskie niewiele osiągną. Chyba nie doceniamy roli turystyki - skonstatował.

Jego zdaniem samo unowocześnienie systemu kategoryzacji czy ograniczenie dyktatu platform elektronicznych nie pomogą hotelarzom, jeśli nie będą oni aktywnie promować się na rynku europejskim i światowym. - Małopolska, a szczególnie Kraków bardzo mocno odczuły braki w promocji wynikające z braku funduszy. Tymczasem państwa, które żyją z turystyki, nie szczędziły pieniędzy na promocję, nawet jeśli nie zawsze była ona trafiona - zauważył.

Szef MOT zwrócił też uwagę, że nie powinno się zamykać zimą stoków: - Nie chciałbym, żeby powtórzyła się sytuacja z zeszłego roku, kiedy Polacy masowo ruszyli na stoki do Szwajcarii, która kosztem naszej branży dostała dodatkowy zastrzyk gotówki.

Polska turystyka musi pokazać światu swoje atuty

Jak kreować wizerunek kraju atrakcyjnego turystycznie i przyjaznego turystom, kiedy najważniejsze media w Europie rozpisują się o łamaniu praworządności w Polsce i kryzysie humanitarnym na wschodniej granicy? - chciał wiedzieć Filip Frydrykiewicz.

- Kryzys wizerunkowy Polski na pewno jest problemem, jednak ludzie odpowiedzialni za turystykę muszą robić swoje - stwierdził Jan Mazurczak. - Polska potrzebuje mocnej kampanii wizerunkowej non stop. Trzeba pokazywać, że jest bezpiecznie, że baza hotelowa jest na wysokim poziomie, że relacja ceny do jakości jest doskonała i przede wszystkim, że Polska jest dostępna, bo dziś wiele osób nie podróżuje, bo nie wie jak i boi się uciążliwych procedur wjazdowych - mówił Mazurczak.

Czytaj więcej

Poruszający apel prezesa Arche: Dajcie nam przyjąć 100 rodzin uchodźców

Wymierne efekty przynoszą też, zdaniem Mazurczaka, akcje rabatowe czy darmowe usługi dla turystów. Na przykład Poznań oferował gratis przewiezienie taksówką do hotelu toreb z zakupami czy zniżki w hotelach, które, jak zapewniał szef PLOT, cieszyły się ogromnym zainteresowaniem turystów z Izraela i teraz, w przededniu odwieszenia lotniczego połączenia Tel Awiwu z Poznaniem, znów o nie pytają.

Takie akcje warto realizować nie tylko lokalnie, ale także na płaszczyźnie ogólnokrajowej - zauważył prowadzący.

Zagraniczni turyści nie mają czasu ani ochoty zgłębiać, co kryje się za nieprzychylnymi Polsce nagłówkami prasowymi i raczej myślą stereotypowo, nawet ci, którzy żyją po sąsiedzku, po drugiej stronie granicy. Często nie zdają sobie sprawy, jak naprawdę jest w Polsce i kiedy już ją odwiedzą, są zaskoczeni wysokim standardem hoteli i usług. Takie wnioski płyną z długoletniej bliskiej współpracy Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej z rynkiem niemieckim. Jak więc walczyć ze stereotypami?

- Musimy pokazywać nasze atuty w kontrze do negatywnego przekazu. W zeszłych latach Grecja miała taki sam problem z uchodźcami, jak my dziś, ale robiła swoje - mówił Jakub Feiga. - DOT na przykład bardzo mocno stawia na współpracę z blogerami, którzy mogą spontanicznie, na żywo przedstawić w mediach społecznościowych swoje odczucia i spostrzeżenia, pokazać, że u nas jakość usług jest odpowiednia, a ceny konkurencyjne - wskazywał dyrektor biura DOT.

Jak dodał, mimo negatywnych komunikatów Polska swoich atutów nie traci, tylko trzeba głośniej o nich mówić. Na to jednak potrzebne są pieniądze. Regiony mają większe możliwości promowania się niż na przykład LOT-y, wciąż jednak są one niewystarczające. Przedsiębiorcy zrzeszeni w organizacjach turystycznych są poturbowani przez pandemię i trudno oczekiwać, że będą wysupływać pieniądze na szeroko zakrojone kampanie promocyjne, dlatego ROT-y potrzebują teraz, bardziej niż kiedykolwiek, wsparcia samorządów i państwa.

Zdaniem Dariusza Wojtala z promocją trzeba koniecznie ruszyć już teraz. Biura turystyki przyjazdowej, które od marca zeszłego roku tkwiły w głębokim dołku, zaczęły wreszcie realizować imprezy turystyczne. - Przyjazdy odbywają się w mniejszych grupach, są bardziej nasycone programem i dłuższe niż wcześniej - referował wiceprezes PIT. - To są dobre wskaźniki i znak, że czas zająć się promocją. Nie online, ale na żywo. Spotkania online sugerują, że skoro nadajemy przez internet, to znaczy, że sami nie czujemy się bezpiecznie - wskazywał Wojtal.

Jesteśmy gotowi na przyjęcie turystów

Koronawirus prawdopodobnie nie zniknie szybko z naszego życia, musimy więc na każdym kroku podkreślać, że jesteśmy „bezpieczni covidowo” i gotowi na przyjęcie turystów. - W polskich hotelach obowiązują wyśrubowane normy sanitarne, autokary są odkażane, personel turystyczny jest w większości zaszczepiony, mamy lokalną walutę i konkurencyjne ceny - to nasze ogromne atuty. Kolejnym są nowoczesne hotele ze strefami spa, usługami paramedycznymi i pakietami dla ozdrowieńców. Covid przeszliśmy wszyscy, albo fizycznie, chorując, albo psychicznie, bombardowani przez dłuższy czas negatywnymi informacjami. Czasem nawet nie jesteśmy świadomi, jak bardzo nasza psychika ucierpiała - mówił Wojtal. Natomiast kształtowanie wizerunku politycznego Polski nie należy, jego zdaniem, do zadań branży turystycznej.

Wiceprezes PIT podkreślił, że promować się trzeba nie tylko w Unii Europejskiej, ale i poza nią, bo 60 procent ogółu przyjazdów do Polski to przyjazdy spoza wspólnoty. To tam leży wiele kluczowych dla Polski rynków. - Liczymy na zmianę rozporządzenia MSWiA z marca 2020 roku, które wprowadziło całkowity zakaz przyjazdów turystycznych do Polski z większości krajów świata. Mamy największą blokadę w unii - zwrócił uwagę Wojtal. - Po prawie dwóch latach wciąż posługujemy się podziałem na kraje. W ramach ECTAA walczymy o zmianę podejścia Unii Europejskiej. Powinniśmy zaprzestać ograniczania wjazdu całym krajom, a zacząć filtrować pojedynczych ludzi. Nieistotne, skąd przyjechali, ważne, żeby byli zaszczepieni lub przetestowani - dodawał.

Choć aktualna sytuacja najbardziej sprzyja turystyce Polaków w kraju, to Polska musi „być przygotowana na rozwój turystyki przyjazdowej” - podkreślił Andrzej Gut-Mostowy. Jak zapowiedział, powstaną trzy nowe zagraniczne ośrodki POT - wspólny w Czechach i Słowacji, na Węgrzech i w Izraelu. Ponadto budżet POT na promocję w kraju i za granicą ma się powiększyć.

- Niepewność hamuje podróże dalekie i zagraniczne, każe rezerwować pobyty w ostatniej chwili i podróżować bliżej. Sezon letni pokazał jednak, że potrzeba podróżowania jest w Polakach bardzo silna. Turystyka stała się niezbędnym elementem życia i higieny psychicznej każdego człowieka. To napawa optymizmem - podsumował Gut-Mostowy.

rp.pl