O nowej odmianie koronawirusa, Omikronie, nadal stosunkowo mało wiadomo, ale nie podlega większym wątpliwościom, że ze względu na łatwość zarażania najprawdopodobniej wywoła on kolejną falę epidemii (w warunkach polskich już piątą), choć trudno określić, jak groźną – pisze, rozpoczynając kolejny, cotygodniowy materiał podsumowujący wydarzenia związane z pandemią i ich wpływ na turystykę, prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej.

Przechorowanie przez część populacji covidu w jakiejś formie, nawet bardzo łagodnej lub bezobjawowej, powoduje czasowe zwiększenie ogólnej odporności społeczeństwa.

Czytaj więcej

Betlej: Omikron to zapowiedź piątej fali epidemii, a szczepień wciąż mało

Na taką odporność ma jednak wpływ wiele czynników, zwłaszcza dostosowywanie akcji szczepień (obecnie już przede wszystkim dawkami przypominającymi) do już zakończonych lub osłabłych fal epidemii, rytmu poprzednich akcji szczepień i pór roku. Należałoby też optymalizować odstępy między dawkami przypominającymi w zależności od wykazywanej naturalnej odporności na zakażenia koronawirusem, czyli głównie w zależności od wieku szczepionych osób – wskazuje Betlej.

Jego zdaniem polskie społeczeństwo utraciło latem dużą część odporności na zakażenia koronawirusem. Problem ten w warunkach polskich można zilustrować dość nietypowym przebiegiem liczby zakażeń w całym okresie pandemii, poczynając od lutego 2020 roku – dodaje i przedstawia wykres.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Jak już dość powszechnie wiadomo przebyte zakażenia (nawet bezobjawowe, czy skąpoobjawowe) znacznie przyczyniają się do przejściowego (najczęściej na kilka miesięcy) wzrostu odporności na kolejne zakażenia, w tym częściowo również na zakażenia nowymi odmianami koronawirusa.

Na wykresie widać, że w naszym kraju ze względu na relatywnie surowe i wcześnie wprowadzone restrykcje wiosną 2020 roku prawie nie wystąpiła pierwsza fala, a więc nie powstały w społeczeństwie warunki do nabycia istotnej zbiorowej odporności. Miało to natomiast miejsce w wielu państwach zachodnich, które przeżyły wówczas wysokie fale zachorowań i zgonów – przedstawia swoje przemyślenia.

Wnioskowanie epidemiczne władz z reguły błędne

Jego zdaniem w Polsce nie oceniono prawidłowo sytuacji i w rezultacie przyjęto bardziej swobodne podejście do jesiennych restrykcji i obostrzeń niż w wielu państwach zachodnioeuropejskich. W efekcie druga fala epidemii była u nas bardzo wysoka. „Nieprawidłowo oceniono też przejściowy spadek zakażeń jaki wystąpił w pierwszych tygodniach roku 2021 i nadmiernie rozluźniono restrykcje w sytuacji niskiej jeszcze odporności epidemicznej społeczeństwa i w niekorzystnych warunkach pogodowych bardzo chłodnej wiosny (najzimniejszy kwiecień od 24 lat)”.

Z kolei trzecia fala epidemii była niemal najwyższa w Europie, ale „po ociepleniu bardzo szybko opadła, czyli zupełnie inaczej niż bardzo powolna w obniżaniu fala druga.

Skutkiem dwóch wysokich fal epidemii było jednak znaczne podniesienie ogólnej odporności polskiego społeczeństwa, na które nałożyła się odporność nabyta w związku z bardzo popularną wówczas akcją szczepień pierwszą i drugą dawką preparatu. Oba te czynniki działające razem podniosły na wysoki poziom epidemiczną odporność Polaków i w połączeniu z niekorzystną dla transmisji i rozwoju koronawirusa aurę letnią pozwoliły się przez 14 tygodni cieszyć pozycją najmniej zakażanego kraju Unii Europejskiej”.

Proces stopniowej utraty odporności i znaczny spadek liczby nowych szczepień zderzył się w końcu z ochłodzeniem pogody, co skłoniło ludzi do znacznie częstszego przebywania w pomieszczeniach zamkniętych.

Władze kolejny raz nieprawidłowo oceniły sytuację epidemiczną i zbyt późno podjęły decyzję o podawaniu trzeciej dawki. Teraz trzecia dawka (wprawdzie ze stosunkowo umiarkowaną dynamiką) „plus znaczna bieżąca liczba nowych zakażeń ponownie podnoszą epidemiczną odporność Polaków, zwłaszcza na cięższy przebieg choroby, co niemal na pewno gwarantuje znaczną poprawę wskaźników epidemicznych w ramach wariantu Delta w nadchodzących tygodniach”.

Polacy mało się szczepią

„Ważnym niekorzystnym czynnikiem mającym negatywny wpływ głównie na wskaźniki liczby zgonów jest stosunkowo niski stopień zaszczepienia społeczeństw w Polsce oraz w innych krajach naszego regionu.

O ile w krajach zachodnioeuropejskich (pełna dawka, stan na 12 grudnia) przekracza on już na ogół znacząco 65 procent (liderzy: Portugalia 87,7, Hiszpania 79,7, Dania 77,1, Irlandia 76,4, Belgia 75,8, Włochy 74,5 procent), o tyle w naszej części Europy wskaźnik powyżej 60 procent notuje jedynie Litwa (64,8). Na ogół wskaźniki zaszczepień są tu jeszcze niższe, w tym w Polsce, w której wynosi on 54,7 procent.

Warto przy tym wyraźnie zaznaczyć, że bardzo charakterystyczne jest obecnie, że największe kłopoty epidemiczne mają teraz te kraje, w których wskaźnik ten jest szczególnie niski, a należą do nich Słowacja (43,5), Rosja (43) i Bułgaria (26,8 procent). Za to pewną niespodzianką może być też to, że o większy stopień zaszczepienia społeczeństw niż średnio w naszym regionie zadbano w takich krajach jak np. Maroko (62) i Turcja (60,5 procent)”.

Obecnie coraz większego znaczenia dla podniesienia ogólnej odporności społeczeństw na zakażanie się koronawirusem nabierają szczepienia trzecią dawką tzw. przypominającą, w ramach których tempo dokonywanych zabiegów jest z reguły znacznie wyższe niż szczepień pierwszą i drugą dawką łącznie. Tak też było w Polsce, gdzie w ostatnim tygodniu było to już 1,22 miliona osób, co oznaczało wzrost wobec poprzedniego tygodnia o prawie 33 procent. Łączna liczba podanych pierwszych i drugich dawek preparatu była znacznie mniejsza i wyniosła 365 tysięcy osób.

Czytaj więcej

Betlej: Raport Rainbowa potwierdza dobre wyniki biur podróży. Zyski w górę

Postęp jest widoczny, ale nie zmienia to jednak zasadniczo faktu, że szczepienia trzecią dawką idą nadal mało dynamicznie, czego dowodem jest stosunkowo mały wskaźnik zaszczepionych w ten sposób osób do ogółu społeczeństwa. Na 12 grudnia - 12,7 procent. Tymczasem w Irlandii było to 24,4 procent, w Belgii 23,7, w Danii 21,2, we Włoszech 19,6, w Portugalii 19,2, a w Hiszpanii 18,6 procent. Wyższy był udział osób zaszczepionych trzecią dawką także na Litwie 15,7 i w Turcji 16,9 procent. W krajach będących tradycyjnymi liderami szczepień, czyli w Wielkiej Brytanii i w Izraelu (mimo że tempo szczepienia trzecią dawką ostatnio mocno w tym kraju osłabło) udział ten był jeszcze większy, bo 44,5-procentowy – wylicza prezes Traveldaty.

Sytuacja epidemiczna mniej korzystna od europejskiej

Po rozdziale przypominającym przytaczane w poprzednich tygodniach wywody, że coraz szybsze tempo podawania trzeciej dawki przyspiesza poprawę odporności społeczeństwa, autor skupia się na sytuacji Polski. Ostatni tydzień był już trzecim z rzędu gdy tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń przekroczył średnią wartość dla całego kontynentu.

Dotyczy to obecnego wskaźnika liczby zakażeń (4149), który przewyższa średnią ważoną dla wszystkich krajów źródłowych, czyli łącznie zachodnio- i środkowoeuropejskich (3894), ale również jest jeszcze wyraźniej wyższy, gdy w tym wskaźniku uwzględnimy też europejskie kraje docelowe (3326).

Jeszcze mniej korzystnie wygląda sytuacja Polski pod względem wskaźnika liczby zgonów (74,1), który jest obecnie znacząco wyższy od łącznego wskaźnika dla europejskich krajów źródłowych (42,4), jak też od wskaźnika uwzględniającego zgony w europejskich krajach docelowych (36). Istotne jest również, że o ile wskaźnik zgonów w Polsce rośnie, o tyle w krajach europejskich maleje.

Polska utrzymuje jeszcze przewagę pod względem wskaźników epidemicznych (zwłaszcza liczby nowych zakażeń) nad częścią krajów z najbliższego sąsiedztwa, ale wciąż ona maleje.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

„Wykres wskazuje, że wobec otaczających nas krajów, pod względem wskaźnika nowych zachorowań i przy operowaniu średnimi jego wartościami pozycja Polski w okresie ostatniego tygodnia pozostała bez zasadniczych zmian. Wyraźnie lepszy wskaźnik ma obecnie jedynie Szwecja (1168), a nieznacznie gorszy wykazały w ostatnim tygodniu Niemcy (4189) i Litwa (4226), które są obecnie najbliższymi nam krajami z mniej korzystnym wskaźnikiem. Najodleglejszymi pozostają natomiast Dania (wskaźnik 1,9-krotnie wyższy), Słowacja (wskaźnik 2-krotnie wyższy i Czechy (wskaźnik 2,1-krotnie wyższy)” - wyjaśnia Betlej.

„W ostatnim tygodniu nastąpiła również duża zmiana na niekorzyść pod względem wskaźnika liczby zgonów, który wzrósł tym razem z 69,8 do poziomu 74,1, co oznacza tygodniowy gradient wzrostu na poziomie ponad 6 procent (w poprzednim tygodniu wyniósł on prawie 19 procent). Przez wcześniejszych kilkanaście tygodni wskaźnik ten był bardzo niski na tle innych krajów kontynentu, a czternaście tygodni temu zyskaliśmy pod tym względem nawet pozycję krótkotrwałego pozytywnego europejskiego lidera. Obecnie lepszą sytuację w zakresie wskaźnika zgonów ma już zdecydowana większość z otaczających nas krajów Unii, a wyższy jego poziom ma jedynie bardzo silnie zainfekowana Słowacja”.

Sukces Polski w produkcji przemysłowej

Na chwilę autor zmienia temat i przywołuje dane o wzroście produkcji przemysłowej w poszczególnych krajach Unii Europejskiej (także Wielkiej Brytanii i Turcji) za trzeci kwartał 2021 roku. Jeśli chodzi o dynamikę w poszczególnych krajach członkowskich, w USA, Wielkiej Brytanii, Chinach i Turcji w trzech kwartałach roku 2021 i porównanie jej do tego samego okresu roku 2019, to na czele jest Belgia, na drugim miejscu Turcja, a na trzecim Polska.

Podobnie jak w wypadku pandemicznych (czyli obejmujących okres dwuletni, a nie wybiórczo poszczególne lata) porównań odnośnie PKB, czytelnicy mogą być nieco zaskoczeni. W medialnym obiegu uporczywie funkcjonuje bowiem przekaz o Polsce, jako o kraju niespecjalnie dobrze radzącym sobie w rozwoju gospodarczym i zajmującym miejsce gdzieś pośrodku europejskiej stawki.

„Takie wrażenie można odnieść (zwłaszcza w porównaniach dotyczących PKB), jeśli eksponowane są tylko dane za kwartały roku 2021. Rzecz jednak w tym, że spadek aktywności gospodarczej w roku 2020 był w naszym kraju relatywnie płytki, co stworzyło wysoką (czytaj: niekorzystną) bazę dla porównań z rokiem bieżącym.

Większość krajów UE przeżyła natomiast w pierwszym roku pandemii bezprecedensowe załamanie gospodarcze, czego rezultatem była bardzo niska (czytaj: korzystna) baza odniesienia dla porównań z rokiem 2021.

Komentowanie osiągnięć gospodarczych poszczególnych krajów w roku 2021 jedynie w odniesieniu do bazy z roku 2020 jest dużym nadużyciem medialnym, które mocno zaciemnia obraz rozwoju ekonomicznego, promując przy okazji słabeuszy (Francja, Włochy, Hiszpania, a nawet Niemcy), a dezawuując te kraje, które stosunkowo dobrze, czyli bez dramatycznego załamania (jak Polska) poradziły sobie gospodarczo w roku 2020”.

Wzrost produkcji przemysłowej wspiera wzrost PKB, zatrudnienie, płace i popyt w turystyce wyjazdowej – wyjaśnia dalej ekspert.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Trzecią w europejskim zestawieniu Polskę stosunkowo niewiele wyprzedza Belgia, kolejne zaś kraje (Grecja i Węgry) notują już znacznie mniejszą dynamikę wzrostu produkcji przemysłowej. Na drugim końcu (środkową część wykresu celowo pominięto ze względna przejrzystość wykresu) znajdują się przeważnie duże gospodarki zachodnioeuropejskie mające na ogół zdywersyfikowaną strukturę produkcji. W tej sytuacji nie odnoszą one relatywnych korzyści z wstrzelenia się w te gałęzie produkcji, które akurat w pandemii korzystają z koniunktury.

„Rozpatrując dynamikę wzrostu warto też pamiętać o tzw. inflacji producenckiej (PPI), której różnice w średnim i dłuższym terminie determinują zmiany konkurencyjności przemysłów poszczególnych krajów. W Polsce, odwrotnie niż ma to miejsce w obszarze cen konsumenckich tempo wzrostu cen producenckich (wewnętrznych) należy do najniższych w Europie, a produkcję eksportową jeszcze dodatkowo istotnie wspiera relatywnie słaby kurs złotego.

Czynniki te działające razem i w zgodnych kierunkach są, obok wzrostu wydajności pracy, główną przyczyną silnego wzrostu produkcji, a zwłaszcza jej eksportowej części. Wpływa to istotnie na zwiększenie przewagi dynamiki polskiej produkcji przemysłowej wobec pozostałych krajów europejskich, a zwłaszcza wobec dużych krajów strefy euro”.

Przegląd sytuacji epidemicznej w wybranych krajach

Kolejną część materiału prezes Traveldaty poświęca na omówienie sytuacji pandemii w wybranych krajach Europy i świata. Wprowadza przy tym rozróżnienie na rynki źródłowe (skąd pochodzi najwięcej turystów) i docelowe (najczęściej odwiedzane przez turystów).

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

Przez kilka ostatnich tygodni najwyższy współczynnik zakażeń w zachodnioeuropejskich krajach źródłowych przestał być już notowany w Wielkiej Brytanii, gdzie najwcześniej dotarła nowa mutacja koronawirusa zwana wariantem Delta, choć trudno nie zauważyć dość wyraźnego ostatnio wzrostu wskaźników epidemicznych w tym kraju – pisze Betlej.

Wskaźnik nowych zakażeń w ostatnim tygodniu wzrósł z 4672 do 5240 na milion mieszkańców. Wyższe wskaźniki w tej grupie krajów źródłowych notują Dania (7806), Holandia (7513), Belgia (7501), Szwajcaria (7302) i Irlandia (5994).

Zdecydowanie utraciła już swoją relatywnie korzystną sytuację Francja, w której wskaźnik liczby zakażeń w ostatnim tygodniu wzrósł 4452 do 5228, czyli w ponad 7-krotnie większej skali (17,4 wobec 2,3 procent) niż w większości pozostałych krajów regionu.

„Poprzednie stosunkowo dobre rezultaty były najprawdopodobniej skutkiem relatywnie wcześnie wprowadzonych tam wielu istotnych antyepidemicznych obostrzeń nakierowanych na przeciwdziałanie lawinowemu wzrostowi liczby zakażeń i na skuteczniejsze zwalczanie epidemii, takich jak np. daleko posunięte ograniczenia w dostępie m.in. do lokali rozrywkowych i gastronomicznych oraz budynków użyteczności publicznej dla osób jeszcze niezaszczepionych. Wywoływały one wprawdzie wtedy dość energiczny opór znaczącej części społeczeństwa, ale okazywały się skuteczne w ograniczaniu rozprzestrzeniania się choroby” - komentuje Betlej.

W Polsce tygodniowy wskaźnik nowych zakażeń w ostatnim tygodniu wykazał już umiarkowany spadek (o 4,1 procent) i osiągnął 4149.

Niższy wskaźnik występuje w 12 krajach Unii, a dodatkowo legitymuje się nim jeszcze 5 krajów docelowych, czyli Turcja, Egipt, Maroko, Tunezja i Albania. „Obecnie w Polsce stał się on jednak 1,2-krotnie niższy w porównaniu do grupy zachodnioeuropejskich krajów źródłowych jako całości, w których znaczny wzrost nowych zachorowań odnotowano zwłaszcza w Danii, Francji i Wielkiej Brytanii. Jest on natomiast trzeci raz wyższy od wskaźnika w krajach naszego regionu z wyłączeniem Rosji (4149 wobec 2611), zaś jeszcze przed siedmioma tygodniami był on 7-krotnie niższy”.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W ostatnim tygodniu wskaźnik liczby zgonów w Polsce był nadal zaledwie 23. najniższym wśród krajów Unii Europejskiej, a w Europie wyprzedzała nas jeszcze Szwajcaria (14,5), Albania (8,45) i Norwegia (9,07). Mniejsza jego wartość miała miejsce również w krajach docelowych jak Maroko (0,28), Tunezja (3,14), Egipt (3,2) i Turcja (15,6).

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W Hiszpanii wskaźnik liczby zakażeń w ostatnim tygodniu wzrósł do 2226. W tym okresie podniósł się również wskaźnik w ważnych regionach turystycznych, w tym w Katalonii z 1819 do 2125, na Balearach z 1680 do 1843, a w rejonie Walencja i Alicante z 1697 do 2260. Podniesienie się tego wskaźnika odnotowano również na popularnych Wyspach Kanaryjskich z 1200 do 1463. Należy jednak zaznaczyć, że tamtejsze wskaźniki, mimo że przeważnie przekroczyły już średnią z krajów docelowych (1141), są jednak wyraźnie lepsze niż w zachodnio- i środkowoeuropejskich krajach źródłowych.

Obok Hiszpanii znaczący wzrost wskaźników liczby zakażeń odnotowała część krajów docelowych. Największe z nich miały miejsce w Portugalii (wzrost z 2381 do 2696), Włoszech (z 1677 do 1928), na Cyprze (z 4087 do 4618), w Chorwacji (z 6773 do 5650), Bułgarii (z 2001 do 1671), Grecji (z 3827 do 3363) i Turcji (1835 do 1645) – relacjonuje autor.

Na bardzo niskim poziomie pozostawał w ostatnich kilku tygodniach wskaźnik nowych zakażeń w Egipcie, który po zwyżce z 61,5 do 62,7, tym razem obniżył się do 58,8 na milion mieszkańców. Zniżkę kontynuował też wcześniejszy kilkutygodniowy trend wzrostowy tygodniowego wskaźnika liczby zgonów, który w minionym tygodniu spadł z 3,68 do 3,2. Jest jednak nadal mniej korzystny niż tylko w jednym kraju europejskim (Szwecja). Oba główne wskaźniki epidemiczne w dalszym ciągu pozostają w tym kraju bardzo niskie na tle pozostałych krajów docelowych i źródłowych.

Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata

W USA w ostatnim tygodniu sytuacja stała się nieco lepsza. Wskaźnik nowych zakażeń spadł z 2438 do 2153 na milion mieszkańców.

W Japonii nieznacznie wzrósł z 6,04 do 6,81, w Korei Południowej podniósł się do 862, a w Chinach podniósł się już zdecydowanie słabiej, do 9,17, który jest jednakże na tle innych krajów nadal wyjątkowo niski. Należy również zaznaczyć, że od początku lutego tego roku nie odnotowano już w tym kraju ani jednego przypadku zgonu z powodu koronawirusa.